Miss Playground powtórzyła mi niedawno zasłyszaną opinię, że zachwycamy się najczęściej osobami, które są doskonalszą wersją nas samych. Myślę, że się zgadzam, chociaż zdjęcie rudzielców nie byłyby tymi, które wskazałabym jako lepsze wersje mnie samej. Jestem naturalną szatynką i najpiękniejsze wydają mi się dziewczęta i kobiety z ciemnymi włosami. Gdybym w tej chwili miała wybrać twarz i ciało dowolnej osoby, z którą mogłabym się zamienić, wybrałabym Keirę Knigthley albo Alexę Chung. Jeśli chodzi o blogerki to jedną z najpiękniejszych na świecie jest moim zdaniem Betty. Sesja z modelką u Purse'n Boots fizycznie mnie boli, bo dziewczyna jest absolutnie przepiękna.
Mam wrażenie, że rude włosy to w tej chwili mój znak rozpoznawczy i jest mi w tym kolorze lepiej niż w naturalnym. Kiedy ponad rok temu nie wyszło mi farbowanie i włosy zrobiły się rudo-brązowe, wpadłam w niemałą rozpacz. Mimo wszystko jednak są momenty, kiedy wciąż myślę o sobie jako o szatynce. Boję się spróbować zmienić kolor, bo wiem jak długo musiałam czekać, żeby rudy zaczął być dobrze widoczny na moich włosach. I nie jest wykluczone, że stwierdziłabym wtedy, że jednak w głębi duszy jestem ruda.
Trochę zazdroszczę mężczynom, bo większość z nich nie musi zawracać sobie głowy problemami typu czy lepiej im w koczku, kucyku czy rozpuszczonych albo czy powinni farbować się na rudo czy wrócić do naturalnego koloru i w którym są naprawdę sobą. Chociaż wiem, że to wina mojej własnej powierzchowności i próżności, ale jednak zazdroszczę.

Photo by Grzegorz Majewski
oh ja mam dokładnie tak samo.
ReplyDeleteTeż chętnie wcieliła bym się w Knigthley- jest moim ideałem urodowym... ehh
No i sama uważam się za rudzielca z duszy- też byłam szatynką i nie wyobrażam siebie znowu w tym kolorze... Rudy to rudy :)
Kochana (mam nadzieję, że wybaczysz mi spoufalanie?)- zdecydowanie lepiej Ci w rudościach... i siedmiu kilogramach na plusie! :D
ReplyDeletefaktycznie wspaniała ta sesja :o ... co do zdjęcia, może będę osamotniona w swojej opinii, ale wg mnie na pierwszym lepszym zdjęciu z bloga wyglądasz dużo lepiej niż na tym powyżej, serio. no i zdecydowanie zgodzę się z Miss Playground, bo sama jestem brunetką i choc podobaja mi sie i blondynki i rude, to zawsze najwieksze 'wow' moze wywolac tylko brunetka. cos w tym jest!
ReplyDeleteTe 7kg to chyba w cyca poszło ;D
ReplyDeleteA mi się w szatynowatych wlosiach podobsz.heh ją też właśnie daze do rudego,jak co 2 lata... I po paru miesicach rudosci stwierdze że najlepiej mi w tandetnym kolorku blond bo mordeczka jakas swiezsza i młodsza i wszystkie ubrania kolorem pasują.
ReplyDeletekażdy kilogram Riennahery szczególnym dobrem narodu :)
ReplyDeleteJej, ale zmiana zaszła! :)
ReplyDeleteTeż jestem szatynką i też długo byłam ruda, wiem co czujesz. Tylko że ja w pewnym momencie przestałam farbować, włosy źle to znosiły. Po wielu latach farbowania było to odkrycie, bo wyglądał ciut inaczej niż gdy zaczynałam. :)
ReplyDeleteBTW też chcę więcej kilogramów!
Nie można chcieć kilogramów!
DeleteOdkad obserwuję Twoj blog podziwiam Twoj kolor wlosow. Od zawsze chcialam byc ruda, jednak zawsze brakowalo (i wciąż brakuje) mi odwagi na zmiane (jestem brunetką). Balam sie, ze odcien nie wyjdzie taki, jakiego bym chciala (czytaj: Twoj), nawet mialam zamiar zapytac Cie, jakiej farby uzywasz, bo bardzo chcialam miec taki sam kolor. Ja chyba sie nie zdecyduję,za to Tobie w rudym jest pięknie, o niebo lepiej niz w naturalu. Beata: a ja myslalam, ze najwieksze wow robią blondynki. A Knightley wogole mi sie nie podoba.
ReplyDeleteNajczęściej używam Płomiennej Iskry Joanny albo L'Oreal Feeria w kolorze Mango.
Deletea ja chcialabym wygladac jak River Phoenix
ReplyDeletedla mnie idealem urody jest monica bellucci,choc twarzyczka i ksztaltami dity von teese tz bym nie pogardzila ;p a Twoja figura sprzed lat jak i zarowno stan obecny...grrr.zazdroszcze podle!
ReplyDeleteMam tak jak i Ty z kolorem włosów. To mój znak rozpoznawczy, który powoli zaczyna mi się nudzić. Zastanawiam się, jak bym wyglądała w naturalnym brązie, ale brak mi śmiałości, by to zmienić. Dylematy...
ReplyDeleteJako osoba o dość zmiennym guście w kwestii koloru włosów nie mogę wypowiadać się w tej kwestii. Powiem tylko, że Tobie w rudym dobrze. Kilogramy też mi się podobają :)
ReplyDeleteniby prawda, ponieważ z urody przypominam Amy Adams ew. Nicole Kidman (sprzed botoxu) tzn. przezroczysta cera, jasne oczy i jasnorude włosy i generalnie podobają mi sie rudzielce (Julianne Moore, Lily Cole, Christina Hendricks, Jessica Chastain, a nawet czasami Tilda Swinton), ale najpiekniejszą dla mnie kobietą na świecie jest Monica Bellucci i modlę się czasem po cichutku, aby w przyszłym życiu wyglądac jak ona :)
ReplyDeleteOoo zgadzam sie co do Monicy<3 choć elfem nie jestem:-(
Deleteok, mamy zupelnie inny gust, dla mnie Keira i te wszystkie anorektyczne wieszaki dostaja wielkie FUJA! z brunetek: Sybil z Downton Abbey yesyesyes
ReplyDeletefarbowalam sie na rudo przez ponad 10 lat ( fijol na tle prerafaelitow sie klania), wrocilam do naturalnego koloru (ciemna szatynka) jakos tak z rok temu i bardzo mi z tym fajnie chociaz od czasu do czasu korci ostra zmiana-zeby je tak na czerwono albo na fioletowo...
btw. MissPlaygruond jest przesliczna :p
a Tobie bardzo dobrze w tym bazowo-rudym, wlasnie rozwazam taki kolor na 2013!
dziekuje! :)
DeleteJa chyba jestem wewnętrznym rudzielcem :-) Choć natura chciała mnie zrobić szatynką, to jednak z rudawym połyskiem, który podbijam henną (świetny sposób na zmianę koloru włosów, nie niszczy jak farby).
ReplyDeleteO dziwo, najbardziej zachwycają mnie blondynki i brunetki, którymi nie mam szans się stać nawet przy zaawansowanych sztuczkach fryzjerskich ;-)
Miss Playground słusznie prawi. Ja jestem naturalnie ruda i mam specjalny folder na dysku ze zdjęciami rudych dziewcząt w ramach inspiracji - teraz już wiem, dlaczego ;)
ReplyDeleten.
bylam gosciem na Twoim blogu juz pare razy, ale nigdy ta obecnosc nie wywolala u mnie az takiej euforii, tylu radosnych podskokow i przytupow jak tym razem; ale fajnie, ze zainspirowalam Ciebie i dziewczyny do dyskusji i podzielenia sie swoja opinia :)
ReplyDeleteale tu na foci też masz farbione!
ReplyDeleteNo właśnie nie, kwestia zdjęcia. To była ta chwila między liceum i studiami, że miałam nie farbione.
DeleteTo to światło pewnie. Bo takie mocno ciemnawe miejscami, jak nie Twoje :D
DeleteBetty i ta druga... może i bardzo ładne, ale w ... taki komercyjny sposób, tak kawę na ławę.
ReplyDeleteBanalne spojrzenia. Nie dorastają Ci do pięt dziewczyno.