Te, co umieją w Grę o Tron

Pisałam niedawno o mojej tęsknocie za realistycznym ukazywaniem historii w filmach i serialach. I wciąż tęsknię. Od czasu do czasu jednak w zupełnie fantastycznych produkcjach, które nie mają pretensji do żadnego realizmu znajduję okruszki rzeczywistych mechanizmów. Nie jest to bardzo często, więc tym większą wywołują radość, kiedy je rozpoznaję.

Dzisiejszy wpis dotyczył będzie walki o wpływy na dworze między Cersei Lannister i Margaery Tyrell w ostatnich dwóch odcinkach Gry o Tron ( High Sparrow i Sons of Harpy). Jeśli wciąż musisz je obejrzeć, być może warto zostawić ten tekst na później. A być może nie. Wątek nie jest szczególnie zaskakujący, nie ma w nim wielkich niespodzianek, jest za to świetnym studium dworskich mechanizmów. Od razu zaznaczę też, że interesuje mnie serial jako osobny tekst kultury bez odniesień do książki. Opisuję co widzę.

Sytuacja w skrócie wygląda następująco: młody Tommen jest nowym królem ze świeżo poślubioną żoną w spadku po zmarłym bracie, wartościową ze względu na sojusz korony z jej rodem. Tywin Lannister nie żyje, zniknął Varys, Littlefinger jest daleko, stolica pogrąża się w chaosie, nowy balans sił na dworze dopiero się formuje.

Ten moment, w którym nie wiadomo kto jest ile wart jest bardzo interesujący. Dwór jest giełdą papierów wartościowych (cały wpis na ten temat tutaj). Władca znajduje się poza obiegiem, a przynajmniej powinien się poza nim znajdować. Jest o tyle bezpieczny, że RACZEJ nie musi obawiać się o swoje życie i pozycję. Jeoffrey był w Westeros pewnym wyjątkiem potwierdzającym regułę. Podobnie jak król Szkocji Jakub I…Ale nie bądźmy drobiazgowi.

Tommen ma władzę, ale nie ma autorytetu. Nie ma też za bardzo pojęcia co ze sobą zrobić. Ma jednak matkę i żonę, a dworskie stronnictwa tworzą się wokół wpływowych kobiet. Siostry, matki, żony i kochanki są niezwykle użyteczne do wpływania na władcę. Oficjalnie nie piastują pozycji, nieoficjalnie mogą “pomagać” przy podejmowaniu decyzji.

Królewskie małżeństwo to kontrakt. Królowa małżonka nie ma nigdy pozycji równej mężowi. Nawet jeśli ich pożycie przebiega idealnie (co wcale nie bywało częste), nawet jeśli cieszy się zaufaniem władcy na gruncie osobistym czy politycznym (co bywało jeszcze rzadsze), nie jest wyjęta z obiegu i uwolniona od zmieniających się warunków na dworze.

Czcij wroga swego

Idealną sytuacją jest gdy wróg nie ma pojęcia o tym, że jest wrogiem. Jego upadek jest wtedy łatwiejszy do zaplanowania, przeprowadzany w białych rękawiczkach, a gdy jest już po wszystkim delikwent nie ma pojęcia co się tak właściwie stało i że maczaliśmy w tym palce. Oczywiście idealne sytuacje nie są normą w codzienności.

Maergery w sypialni z Tommenem mówi o podziwie i współczuciu dla Cersei. O tym, jak bardzo musi kochać swego syna i dlatego nigdy nie spuści go z oczu.
I adore her, she’s always been so generous with me, so kind.

Następne ujęcie to przechadzka Cersei z synem.
She’s certainly very pretty, isn’t she? Like a doll, she smiles quite a lot. Do you think she’s intelligent? I can’t quite tell. Not that it matters.

Scena gdy Cersei odwiedza komnatę Margaery jest otwartym wypowiedzeniem wojny, w którym obie strony mają na ustach najsłodsze uśmiechy i prawią sobie jedynie serdeczności. Odnoszę wrażenie, że kiedy Cersei pojawia się w komnatach nowej królowej jest nieco zmieszana i nie do końca wie z czym ma do czynienia. Dopiero decyduje jakie będą jej kolejne posunięcia. Margaery zuchwale kwestionując jej obecną pozycję na dworze (what’s a proper way to address you, queen mother or a dowager queen?) odsłania się. W twarzy Cersei zmieniają się tylko jej oczy. Wciąż jest tak samo spokojna, ale oczy ukazują jak w jednej sekundzie z nieco oszołomionej staje się nagle opanowaną, wręcz radosną. Margaery odkryła karty. The game is on. Grymas nowej królowej na końcu sceny sugeruje, że rozumie co zrobiła. I żałuje.

Game-of-Thrones-Season-5-Margaery-and-Cersei

Dworska sztuka zarządzania sobą.

Na dworze każdy gest, grymas i spojrzenie może być wykorzystane przeciwko tobie. Są sojusze, ale nie ma przyjaźni. Nie ufasz nikomu. Nikomu nie mówisz nigdy, co naprawdę myślisz. Nie okazujesz emocji, nie dajesz po sobie poznać co Cię boli, a co cieszy. Jak już pisałam nie chcesz nawet, żeby Twój wróg wiedział, że jest Twym wrogiem. Tommen wspomina, że matka poradziła mu nigdy nie ufać nikomu w stolicy. Miała rację.

Kiedy przy wsparciu Cersei fanatycy religijni aresztują brata nowej królowej za niemoralne prowadzenie się, Margaery nie wytrzymuje i urządza Tommenowi awanturę. Maska spada. Na króla się nie krzyczy. Wrogów nie krytykuje się otwarcie. Zwłaszcza jeśli są matką króla. Wcześniejsze zapewnienia Margaery o miłości do Cersei nagle okazują się kłamstwem, co zaskakuje młodego i naiwnego Tommena. Żona wypomina mu nieudolność, neguje jego miłość, a w punkcie kulminacyjnym sceny oznajmia, że musi napisać do babci. Na pytanie, czy wróci do niego później stwierdza, że musi być ze swoją rodziną.

Cersei nie podkopuje otwarcie jego autorytetu, przyznaje mu rację, wskazuje rozwiązanie. Rozwiązanie, które w oczywisty sposób ukaże wszystkim, że król jest nagi i nie ma w stolicy nic do powiedzenia. I dzięki spokojnym, łagodnym wskazówkom matki król wpakuje się w sam środek jej intrygi. Bardzo kocham Lannisterów.

Game-of-Thrones-Season-5-Tommen-and-Cersei

Instrumentalna funkcja religii

Ten akapit jest być może najbardziej kontrowersyjnym z punktu widzenia współczesności. Jak to stwierdził Marks, religia to opium dla ludu. Owszem, pomaga przetrwać i mieć nadzieję, kiedy sytuacja jest beznadziejna. Religia ma jednak inną istotną z punktu władzy funkcję. Tę nadzieję, zwłaszcza w ciężkich czasach, łatwo jest kierunkować i jest to coś w czym specjalizowali się władcy średniowieczni, w bliskiej współpracy z duchowieństwem. Europejscy książęta kierunkowali energię swych poddanych w pobożność, którą dzięki angażowaniu władzy w kult lokalnych świętych trzymali w ryzach, pod ścisłym nadzorem państwa. Osobiście zaryzykuję stwierdzenie, że te mechanizmy mają się bardzo dobrze we współczesnym świecie, na przykład w Polsce…Cersei zdecydowanie jest ich świadoma, wyraża to w rozmowie z High Sparrowem:

The faith and the crown are the two pillars that hold up this world. One collapses so does the other. We must do everything necessary to protect one another.

Pozbawiona męskiej ochrony męża lub ojca Cersei odbudowuje swoją pozycję w oparciu o religię. Jej syn może być szykanowany jako bękart, ale nawrócona królowa matka, nawet jako matka bastarda, to postać potencjalnie atrakcyjna dla ludu.

Zdaję sobie sprawę, że Gra o Tron może mnie zdecydowanie rozczarować, ale nie mogę doczekać się kolejnych odcinków tej intrygi.

  • Silje

    Bardzo ciekawy wpis, nie patrzyłam na to od tej strony. Chyba obejrzę ten odcinek jeszcze raz 🙂

  • Ostatni akapit ma też znaczenie w kontekście wczorajszych wyborów – dla władzy religia jest bardzo potężnym narzędziem, nie tylko w Westeros.

    Jestem ciekawa, jak odbierzesz ciąg dalszy tego konfliktu 🙂

    • Z tego wynika wlasnie moj glowny problem z instytucjonalna religia. Jako osobe swiadoma mechanizmow sluzacych do kierowania wiernymi odrzuca mnie od bycia czlonkiem wspolnoty opartej na najnizszym wspolnym mianowniku, chociaz nie jestem niewierzaca i kwestie duchowe mnie interesuja.

      • Same here, przy czym moja świadomość ma nieco inne podłoże naukowe 🙂

  • Świetna analiza. Sam jestem ciekaw, jak to się wszystko w kolejnych odcinkach potoczy.

  • Alicja K

    Zastanawiałam się wczoraj z czego jest to ujęcie. Przyznaję się bez bicia, że nie oglądałam ani jednego odcinka, jakoś nie mogę się przemóc. Może kiedyś…w końcu.. no, ale nie teraz : )

  • Przeczytałam z przyjemnością mimo, że nie znam serialu i w ogóle nie wiem, kto jest kim :).

  • bardzo ciekawy artykuł 😉
    Zarówno u Martina w powieści jak i we wcześniejszych odcinkach jest więcej takich smaczków dotyczących dworskich intryg. W serialu na przykład była taka scena z obrad małej rady, jak obradujący zaznaczali swoją pozycję (i zakres wpływów przy okazji) przestawiając krzesła przy stole obrad… 😉

  • Barbara Chronowska

    No to koniecznie musisz przeczytać http://www.ribbonfarm.com/2009/10/07/the-gervais-principle-or-the-office-according-to-the-office/ 🙂 chyba że już znasz 😉

  • Julia Bernard

    Ale w książce to własnie młoda królowa za pomocą religii delikatnie i skutecznie pozbywa się Cersei…. Bardzo, bardzo wpis 🙂

  • Świetny artykuł. Zwróciłaś uwagę na rzeczy, które pomogły mi spojrzeć z trochę innej strony na scenę między Margaery i Cersei. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na te drobne gesty, przez co odebrałam całość jako porażkę Królowej Matki. Aż chyba obejrzę jeszcze raz 🙂

  • AnPe

    Wiem, że oceniasz serial…ale ja czytając książki nie mogę go znieść. Oczywiście Martin przedstawił to zgoła inaczej. Cersei nie jest taka przebiegła, jak jej się wydaje 😉

Loading..