Najbardziej irytujące rzeczy w serialach

Macie czasem tak, że siedzicie przed ekranem i krzyczycie “faaaaak, no co ty robisz” albo “nie mogę na nią patrzeć” ewentualnie “nienawidzę cię, głupi idioto, ogarnij się”? Im więcej oglądam seriali, tym częściej mi się to zdarza. Ostatnio oglądam za dużo.

Niezwykle inspiruje mnie iZombie, bo mam wrażenie, że ta produkcja jest jednym wielkim zlepkiem wszystkich serialowych sztamp i przewinień. Oglądam też Grantchester i całe szczęście, że nadszedł trzeci sezon, bo po raz pierwszy jakkolwiek rozumiem motywacje bohaterów. Lecę z moją listą przewinień i nie mogę doczekać się Waszych wskazań.

Bohaterowie ze sobą nie rozmawiają

Gdyby taka Liv powiedziała najbliższym od razu, że jest zombie, pozbylibyśmy się spokojnie 80% problemów. Były narzeczony przez cały pierwszy sezon jest w nią wpatrzony jak w obrazek, przyjaciółka zrobiłaby dla niej wszystko. Gdyby bohaterka powiedziała jej przy herbacie “hej, stara, jestę zombię” zamiast czekać aż inne zombie włamie się im do mieszkania i zaatakuje i przerazi przyjaciółkę, na pewno spotkałaby się ze zrozumieniem.
Bardzo się irytuję, kiedy bohaterowie deklarują jak to im na sobie zależy, ale jak przychodzi co do czego, to absolutnie wszyscy mają problemy z zaufaniem i wyrażaniem jakichkolwiek emocji. Ludzie są popaprani, ale nie aż tak. Uwierzę w zombie, ale nie w takie relacje.

satc
Wszystkiego, poza zdjęciem stanika.

Seks w staniku

Tego zdzierżyć nie mogę. Niech się zasłaniają kołderką, niech już pokazują tylko plecy, niech urywają zanim ma się pokazać naga pierś, ale na rany koguta, seks w staniku to totalna żenada. Wybacz, może uwielbiasz taki seks, ale kiedy laski w “Seksie w Wielkim Mieście” są takie ostre i wyzwolone i sypiają z kim popadnie, a potem widzę stękanie w staniku, to odechciewa mi się żyć.

grantchester
Ten kruk poświęcił życie w szczytnym celu. Zszedł, żeby dać chłopakom pretekst do wspólnego odwiedzenia sypialni.

Kiedy bohaterowie kochają się w niewłaściwych osobach

Przyznaję bez bicia. Nie cierpię postaci Amandy w Grantchester. Nic mnie w niej nie interesuje, James Norton i Morven Christie nie przekonują mnie w graniu zakochanych, nie skrzy, nie ekscytuję się, wolę oglądać jak wikary jedzie na rowerze niż ich namiętne sceny. Jest jednak w tym serialu inna relacja, w której iskry lecą jak szalone, napięcie rośnie, emocje sięgają zenitu i po prostu w urwanym spojrzeniu, w każdym zdaniu czuć miłość. Miłość między Sidneyem i inspektorem Geordiem. Ja bardzo poproszę serial o tym uczuciu, w którym w końcu chłopaki się pocałują.

Ludzie giną jak mrówki

Jeśli uczyć się życia z seriali, to strach wyjść na ulice Seattle (iZombie), Bostonu (Hannibal) czy Cambridge (Grantchester), bo trup ściele się tak gęsto, że można się potknąć i rozbić kolano. Wiem, że ludzie umierają codziennie, ale serialowe statystyki kryminalne przerażają mnie o wiele bardziej niż wiadomości.

Wykrywanie zbrodni jest jak niedzielny spacer

Zarówno iZombie jak i Grantchester przekonują nas, że o miłość i sprawiedliwość może walczyć każdy, niepotrzebne są mu uprawnienia czy wykształcenie. Podczas przesłuchania czy rewizji spokojnie możesz sobie wejść z butami w dowolnym momencie. Podejrzany nie zakwestionuje obecności ani kompetencji księdza czy pani z kostnicy. Spoko, luz, zaproście na moje przesłuchanie jeszcze pana z warzywniaka i sekretarkę kuzyna matki Whitney Houston.

izombie
No hejka, to jest Liv, kroiła twoją koleżankę, nie ma powodu być, ale nieźle gra w łapki

Ahistoryczne zachowania

Ja już nawet nie mówię o kostiumach w serialach typu “Reign”, bo to jest karnawałowe wydanie “Gossip Girl” i w ogóle nie mam problemu z tym, że kostiumy są w sumie z XXI wieku. Taki urok. Pomińmy już nawet te wszystkie nieadekwatny fryzury, kroje i średniowieczny manikiur, którymi raczy nas telewizja. Jednak kiedy królowa Szkocji biega samopas po stawach i lasach, kiedy zakochane pary całują się publicznie i nikomu to nie przeszkadza, a w latach pięćdziesiątych archidiakonem w kościele anglikańskim jest czarnoskóry, to jednak lekko tracę zaangażowanie.

suits
Takiej wielkości będą Wasze cele, jak już wszystkich Was zamkną…

Decyzje zbyt głupie, żeby dało się je zaakceptować

Mniej więcej w połowie czwartego sezonu “The Suits”, wpatrując się w ekran z niedowierzaniem, wypowiedziałam znamienne zdanie. “Jacy oni są wszyscy powaleni”. Po czym odetchnęłam z ulgą, że w porządku, może miewam buby w biurze i czasem zawalę, ale przynajmniej nie pracuję w tej kancelarii i jak tylko skończy się ten odcinek, mogę odetchnąć z ulgą. Nie muszę dalej zajmować się ich idiotycznymi problemami. A osobiście wsadziłabym ich wszystkich do więzienia.

Co wkurza Ciebie? Jakiego bohatera nie możesz znieść? Czekam!

  • Magdalaena

    Akurat tych seriali nie oglądam, ale z oceną się zgadzam. Mnie też wkurza brak zaufania między teoretycznie kochającymi się ludźmi, a pogarda dla realiów zniechęca mnie do większości polskich seriali.

    Mam małe pytanie do Ciebie, jako historyka – czy są jakieś seriale kostiumowe, które w wiarygodny sposób przedstawiają dawne relacje społeczne? Bo mnie też wkurza, jak bohaterka ma gorset i suknię do ziemi, ale zachowuje się jak współczesna Amerykanka.

    • Versailles momentami ociera się o prawdę (to znaczy prawdę, którą uważamy za prawdziwą). Poza tym – nie bardzo.

  • Że nastolatki nie rozmawiają z rodzicami. W sensie ja wiem, że nie każdy mówi swojej matce „mamo, wczoraj uprawiałam seks”, ale jednak wydaje mi się, że nawet najbardziej buńczuczny nastolatek poleci do rodziców, jak znajdzie trupa. Albo dowie się, że ktoś kogoś zamordował. Albo kiedy ściga go gang narkotykowy i otrzymuje groźby śmierci. Albo jak np. trzeba zorganizować dużą kasę na jakiś okup albo coś innego. Albo nie wiem, jak się ma w domu patologię, to się idzie na policję jednak, a nie ukrywa dowody.

    Z drugiej strony rodzice w takich serialach sa nie lepsi – też ogarniam, że nie mówią swoim dzieciom o tym, że zdradzają ich ojców/matki, ale jeśli robię interesy z mafią albo otrzymuję pogróżki, to raczej ostrzegam swoje dziecko, że powinno uważać. Ten brak komunikacji i poziom zakłamania jest tak odrealniony, jakby to był standard w każdej rodzinie, tymczasem mam wrażenie, że twórcy bazują na stereotypach w stylu „nastolatki mają swój własny świat”, „rodzice nie potrafią komunikować się z młodzieżą”. Nawet w serialach, w których pojawiają się rodzice, którzy mają super kontakty z dziećmi i te dzieci mówią im o wszystkim, to zawsze okazuje się, że o tym trupie w ogrodzie to jednak nie powiedzieli. Czemu? Jakie jest racjonalne wyjaśnienie? Ogarniam, że o złapaniu grzybicy pochwy można się wstydzić z matką rozmawiać, ale przemilczeć pogróżki, szantaż i przede wszystkim – dowody w sprawie? Te wszystkie dzieciaki powinny siedzieć w areszcie za utrudnianie śledztwa tak po prawdzie.

    Tymczasem w każdym serialu kryminalnym nastolatki trzymają gębę na kłódkę jak agencji CIA na torturach i nie puszczają pary z gęby dopóki nie jest już za późno, dobrowolnie angażują się w strasznie niebezpieczne akcje i narażają życie. I nawet wtedy nie mówią rodzicom. No come on. Jeśli to faktycznie prawda, to służby specjalne powinny te dzieciaki zatrudniać już w tym wieku, bo na bank wyrosną na prawdziwych twardzieli.

    • A, i w ogóle drażni mnie odrealnienie amerykańskich przedmieść – identyczne domki z katalogu, a w nich identyczne rodzinki z soccer moms, SUVami i flagą wbitą w trawnik. Córka jest blondynką i lideruje czirliderkom, syn gra w baseball / futbol amerykański i wiatr mu targa bujną czuprynę. Jeśli nie pasują do tego schematu, to córka jest gruba / jest lesbijką / jest nerdem / gra w szkolnej orkiestrze i nikt jej nie lubi, a syn jest chudy i wątły / jest przegrywem / nosi okulary z grubymi szkłami / jest nerdem / gra w szkolnej orkiestrze i nikt go nie lubi. Te wszystkie negatywy równoważone są nieprzeciętną inteligencją, która ostatecznie daje przewagę, bo przecież bycie outsiderem oznacza bycie lepszym, tylko otoczenie się nie potrafi na człowieku poznać.

      Dlatego strasznie podobał mi się film „Królowie lata”, gdzie postaci i same przedmieścia są tak niesamowicie realne. Idylliczne, ale jednak ojciec wali suchary po zbóju, matka mówi, żeby posprzątać pokój, bo jak nie to szlaban, a bycie dziwakiem czasami po prostu oznacza bycie dziwakiem i nic więcej, niekoniecznie musi być „cool na swój sposób”.

    • Ja bym totalnie mamie powiedziała, jakbym znalazła zwłoki.

  • Najbardziej wkurza mnie właśnie to nierozmawianie ze sobą: X nie powie czegoś Y i już dramat na piętnaście odcinków, a starczyłoby, żeby gębę otworzył(a) i problem byłby rozwiązany.
    Co do seksu w staniku, to próbowałam raz w celach badawczych. Partner nie był wtajemniczony, więc stanik nie przetrwał na mnie nawet 5 minut.

  • megpond

    Poza tymi kwestiami, które już pojawiły się we wpisie, nie cierpię, kiedy bohaterowie wybierają ambicje i karierę a olewają własne rodziny i ludzi, na którym im zależy *oskarżycielski wzrok w stronę Halt & Catch Fire*. Bardzo mnie też irytuje kiedy ludzie są nadmiernie „samodzielni”, nie pozwalają sobie w niczym pomóc, uważają że sami zrobią wszystko lepiej i przez to często pakują się w kłopoty. Dotyczy to niestety wielu serialowych detektywów i policjantów, którzy przecież powinni najlepiej wiedzieć, że do niebezpiecznych sytuacji to nigdy samemu, tylko ze wsparciem…

  • Agatha

    Ja przestałam oglądać medyczne seriale z powodu całej masy prezentowanych tam bzdur 🙁 Począwszy od błędów merytorycznych (ta nieszczęsna asystolia – prosta linia na monitorze, zamiast migotania komór!), przez nieprawidłowe „wykonywanie” czynności (masaż serca z ugiętymi łokciami, no kto to widział), a skończywszy na postawie medyków, która ma zapewne wzruszyć widza, a jest przykładem błędu w sztuce.

    • alsv

      Do tego jeszcze cala reszta złej nauki w stylu „wszyscy chcą mnie zabić bo jestem jedynym człowiekiem którego da się sklonować”… uhh

    • szpaqus

      Ugięte łokcie są najgorsze! Odwracam wzrok, bo mnie nosi.

  • Seks w staniku absolutnie wygrywa jeśli chodzi o sceny łóżkowe, aczkolwiek kołdry w kształcie litery L, idealnie zakrywające faceta tylko do pasa, a dziewczynę aż pod pachy, dzielnie go gonią. Kolejny rozbrajający dla mnie motyw jest taki: poranek po seksie, a ona wypełzając zmysłowo z łóżka owija się cała kołdrą i dopiero taka zawinięta wychodzi do łazienki (I mean, właśnie spędziliście ze sobą noc, czy to naprawdę będzie tak straszne jeśli on zobaczy kawałek twojego cycka zanim naciągniesz na siebie jakiś tshirt czy szlafrok?).

    Motyw z kolei z wszelkich procedurali, który powoduje u mnie wywrót oczu, to fakt, że te Nowe Jorki, Chicago, Filadelfie i inne Las Vegasy to takie malutkie wioski, że mają trzech adwokatów, dwóch prokuratorów, pięciu policjantów z czego trzech i tak nic nie robi i jakiegoś jednego sędziego. Rozumiem, że budżety są napięte, ale chyba nie do tego stopnia.

    A z takich bardziej konkretnych zarzutów, to jeden z moich ulubionych seriali, Orphan Black, po trzech rewelacyjnie zrobionych pod względem naukowym sezonach, w czwartym wyjechał z tak idiotycznym i niepotrzebnym deus ex machina, że każdemu, kto miał biologię w liceum, powinno się zrobić przykro. Nie chcę spoilerować, bo nie wiem czy widziałaś (mimo wszystko polecam, bo poza tą głupotą serial się broni). Ale ogólnie – nie cierpię kiedy serial obraża inteligencję widza zakładając, że on się przecież nie zorientuje jeśli zrobimy coś durnego.

    PS W iZombie bardzo mnie śmieszy to jak ona je te mózgi, ale ten zabieg akurat zupełnie mnie nie dziwi, bo prawdziwy mózg jest szaro-bury, ma konsystencję ugotowanej na gęsto kaszy mannej i nie da się go wyciągnąć z czaszki w całości bez uprzedniego wypreparowania. Nie jest więc tak tv-friendly jak różowe żelki polane tabasco 😀

  • Blue Cat

    A mnie irytuje jak wiele złych rzeczy przydarza się głównym postacią. Weźmy np taką meredith grey z Grey’s anatomy. Pare ray sama umarła. Tu się topiła, tu do niej strzelali, tu samolot spadł. Matka zmarła, ojciec zmarł, siostra zmarła, mąż zmarł, przyjaciel zmarł, przyjaciółka prawie umarła 5 razy…poroniła, pobili ją, tu bomba, tu znowu do niej strzelają, tu jej dziecko zabierają itd. itd. Ja wiem, że w serialu musi się wiele dziać, ale nie da się uwierzyć, że ktoś mógłby tak funkcjonować. Tyle nieszczęścia w jednym kręgu ludzi. Dziewczyna w psychiatryku na bank by wylądowała.
    Nawet jak spojrzysz na seriale typu m jak miłośc czy na wspólnej. Banda idiotów z głównych bohaterów, ale wszyscy jednak strasznie wyrzymali psychicznie. Tyle nieszczęść i ekstremalnych sytuacji a trzy odcinki później – wszyscy szczęśliwi!

    • Ooooooch Meredith Grey wczoraj pisałam tu cały poemat o niej ale mi się skasował. Mnie też razi gdy bohater ze wszystkich traum podźwiguje się w ekspresowym tempie, bez żadnej pomocy psychologa, bliskich… oraz seks jako lekarstwo na każde nieszczęście.

    • Magdalaena

      A jak stalowi i odporni są wszyscy bohaterowie. Spadnie ze schodów, zostanie pobity, ale dalej leci i goni bandytów.
      Takie sceny szczególnie mnie wkurzały przed laty, kiedy byłam na dłuższym zwolnieniu po drobnej stłuczce …

  • Carrie

    Mnie dla odmiany drażni, kiedy bohaterowie domagają się od przyjaciół i partnerów lojalności wyrażanej przez mówienie wszystkiego. Poznali się przedwczoraj, poszli do łóżka, stwierdzili, że chcą być razem, i dziś jedno drugiemu robi awanturę o to, że drugie zataiło przed nim jakiś szczegół ze swego życiorysu. To już kurczę nie można mieć własnych sekretów? Albo, co więcej, cudzych sekretów? Wszystko jak na spowiedzi, tak od razu? Zaufanie ważna rzecz, ale zaufanie się buduje, a nie „jesteśmy razem, więc natychmiast masz mi powiedzieć, co twoja matka powiedziała swojej sąsiadce, bo foch” albo „jak mogłeś mi nie zdradzić tajemnicy służbowej! nie ufasz mi! nie mogę być z kimś, kto mi nie ufa!!!”.

    W „Grey’s Anatomy” poza martyrologią Meredith (w sumie można sobie zrobić listę nieszczęść i drinking game z odhaczaniem, co już się jej przytrafiło, a co jeszcze może) irytuje mnie kwestia dzieci. W odcinkach, kiedy dzieci były do czegoś potrzebne, gadało się o nich ciągle. A potem poszły w kąt i nikogo już nie obchodzą. Wiem, nie wszystko da się zmieścić w scenariuszu, ale wygląda to dziwnie. I nie że jestem spragniona ich obecności w serialu, bynajmniej, ale jakoś mnie razi niekonsekwencja.

    No i powtarzanie do bólu ogranych fraz i kwestii, ale to chyba już mój osobisty uraz. Przy każdym „chciałem cię chronić” i „what are you talking about?” oczy mi się same wywracają.

    „The big bang theory” był fajnym serialem o nerdach, a coraz bardziej się zamienia w „i żyli długo i szczęśliwie”. Najwyraźniej żaden długi serial nie może się obejść bez wątków zaręczyn, ślubu, ciąży i rodzicielstwa.

    Teraz oglądam „Dawson’s Creek” (no co, nie oglądałam, kiedy była ku temu lepsza pora) i się zastanawiam, gdzie dokładnie leży serialowe miasto, skoro w środku lata o 7 wieczorem jest tam u nich głęboka noc ;>

    • Scottie i Harvey w Suits! Ona robi taką dramę z sekretu, że mam ochotę kopnąć ekran.

  • Bracelet

    Mnie wkurzaja sytuacje kiedy jeden z bohaterów odwiedza drugiego w domu tylko po to żeby mu powiedzieć 1-2 zdania i wyjsc. Nie mógł napisać smsa albo zadzwonić?:p wiem że przez pokazywanie wymiany smsow albo rozmów telefonicznych serial stracilby na atrakcyjności Ale pokazując tylko rozmowy twarzą w twarz traci na r ealizmie.

    • W ogóle social media są póki co słabo pokazywane w tekstach kultury.

    • Carrie

      I nigdy się nie zdarza, że ten z wiadomością przyszedł, a bohatera akurat nie ma w domu, albo jest zajęty osobistymi i intymnymi czynnościami, i ten z wiadomością stoi pod drzwiami i czeka.
      No chyba że zaangażowana romantycznie kobieta przychodzi do mężczyzny [lub odwrotnie], to wtedy ma 95% szans, że w jego mieszkaniu spotka akurat inną kobietę.

  • szpaqus

    Seriale sensacyjne – matko bosko serialosko skąd oni mają takie pojemne magazynki na naboje? -.-
    W Supernatural ten sam motyw – już ma gościa ustrzelić, ale ten wytrąci mu broń z ręki i muszą się sprać po pyskach. Ale tam to oni się z tego śmieją, scenarzysta wrzucił linijkę do skryptu: „Powinniśmy przywiązywać sobie broń do ręki. Ciągle nam się to zdarza”. Mają plus za dystans. A, no i oczywiście któryś musi zostać złapany przez nieprzyjaciela xD

    Wprost nienawidzę przepychanki „ja cię teraz kocham, a ty nie kochasz mnie, potem mi się odwidzi a ty zaczniesz mnie kochać”. No ludzie, ile można.

    I nie lubię jak znikają postacie bez wyjaśnienia. Tak się zdarza w Scrubs i tak samo w The 70’s show.

    • Albo gonienie za kimś ukochanym, jak ma kogoś innego, ale gdy już zerwie, to ta osoba goniąca przestaje się nim interesować, ot, taki porzucony wątek. Nie raz widziałam i wkurza mnie.
      Gdyby po zerwaniu z Emily Rachel nadal by tak zabiegała o Rossa, to serial skończyłby się dużo wcześniej 😉

  • Z racji choroby zawodowej wkurzam się na przedstawianie naukowców w serialach, bo zajmują się tylko przelewaniem kolorowych płynów, nie umieją trzymać pipety ani obsłużyć mikroskopu, hakują jednym kliknięciem i nigdy nie mają myśli Typowego Akademika „You should be writing”.

    Wkurza mnie, gdy bohaterowie zasadniczo nie mają rodzin/przyjaciół niezwiązanych z pracą ani zainteresowań. O wiele łatwiej przychodzi mi polubienie postaci, jeśli wiem, że oprócz uczestniczenia w dramie rozgrywającej się w danym odcinku, lubi też rododendrony albo znaczki.

    Nie lubię też, że chodzą po domu w ciuchach jak z żurnala, nie zdejmują butów po wejściu (a panie często chodzą w szpilkach), śpią w makijażu, po zgaszeniu światła nie robi się ciemno, tylko jakby bardziej niebiesko. A w serialu historycznym kaszel=ciężka choroba i rychła śmierć, choć o dziwo wszyscy są czyści, pięknie uczesani i uzębieni (wyjątek stanowi „John Adams”)

    • Carrie

      „nie zdejmują butów” – och tak. W „2 Broke Girls” Caroline ciągle biega w skąpych szpilkach, a Max ciągle biega w wysokich kozakach. Zawsze mnie zastanawia, jaką one mają termoregulację stóp, bo na logikę jeśli temperatura otoczenia jest odpowiednia do lekkich butów, to w kozakach musi być gorąco, i na odwrót. Albo może to jakieś specjalne kozaki z wbudowanym układem chłodzącym 😉
      W „The big bang theory” Bernadette gania po domu w botkach na obcasie. Dziecko śpi obok, a ona tłucze obcasami po podłodze, bardzo życiowe.

      Z kwestii odzieżowych jeszcze lubię w filmach, gdy ze sceny wynika, że jest ostra zima, mróz siarczysty, ptaki zamarzają w locie, a bohaterka paraduje w pończochach, kiecce i lekkim płaszczyku, obowiązkowo bez czapki i szalika. W ogóle szaliki są passe, rozchełstana pod szyją kurtka przy minus piętnastu i śnieżycy to je ono.

      „po zgaszeniu światła nie robi się ciemno, tylko jakby bardziej niebiesko” – a w kompletnej dziczy albo w głębi lasu zawsze krajobraz rozświetla Tajemnicze Światło Zza Pagórka.

      • Dalia

        Akurat z tymi butami to w Stanach tak jest (w sensie nie noszą kapci). Zastanawiam się tylko, czy nie martwią się, że ich dzieci bawią się na brudnej podłodze i pakują do buzi różne śmieci.
        https://www.youtube.com/watch?v=M6LnBcBorto

  • Świetne spostrzeżenia! Mogłabym się śmiało pod tym podpisać. Najbardziej irytuje mnie brak komunikacji, który doprowadza do żenujących nieporozumień, które można byłoby wyjaśnić na samym początku bez większego problemu (no może z zaakceptowaniem zombie miałabym problemy). Bo ba bloga! Jak można przedkładać czyjeś życie nad własne, gdy nie ufa mu się wcale, gdy pojawia się problem. Ech…

  • Mnie z kolei niezmiernie dziwi popularność motywu romansu pomiędzy uczniem szkoły średniej, a nauczycielem. Naprawdę, wygląda to tak, że w każdym miasteczku w USA, w każdej szkole jest taki romans.

  • Głośne całowanie się – aktualnie oglądam „Seks w wielkim mieście” i to mnie strrrrasznie irytuje!
    Co do stanika – najpierw seks w różnych pozycjach, a potem rano owijanie się w prześcieradło, żeby nie zobaczył piersi. Logiczne.
    Ostatnio złapałam się na myśli: „Kiedy ona z nim zerwie?” „Czemu ona jeszcze z nim jest?” i – podobnie jak Ty – „Dlaczego mu tego nie powie?”. Bohaterki wyzwolone, a nie umieją powiedzieć: „Stary, zamykaj drzwi do łazienki, jak sikasz”. Albo: „Nie lubię, jak tak robisz”. Proste. Życiowo proste.

    • Ten odcinek z senatorem, w ogóle nie rozumiem konfliktu. On focha, ona focha, ROZMOWA zbawia świat, serio.

      • To jest takie nastoletnie, że kobieta boi się powiedzieć coś asertywnie, bo myśli, że on ją zaraz rzuci.

  • Ja sie zawsze zastanawialam ogladajac Przyjaciol kiedy ci przyjaciele pracuja (oprocz Joeya i Phoebe ktorzy sie zawodowo obijali) skoro caly czas i kazdej porze dnia przesiaduja w kawiarni? A taki LOST na przyklad – kobiety na bezludnej wyspie, bez kosmetykow itp – jak to sie dzialo ze nie mialy wlosow na nogach i pod pachami po kilku dniach (a co dopiero miesiacach). Ja po dwoch dniach nie regulowania brwi wygladam jak Brezniew. Z drugiej strony chyba trzeba sie godzic z takimi rzeczami bo seriale sa troche umowne i jakby byly zbyt doslowne i prawdziwe to czy bylyby interesujace?

    • Ależ nie oczekujemy, że bohaterowie przez kilka godzin będą chodzić do WC, tylko że ich rzeczywistość będzie mieć sens.

    • Tak, mnie też zastanawia, że praca nikomu nie przeszkadza w życiu. Wszyscy zawsze mają czas na pogaduchy w kawiarni.

  • Obejrzałam równo 48 seriali i każdy, ale to absolutnie każdy ma jakieś logiczne „fakapy”;) No nie ma szans, żeby wskazać jakiś jeden, który by się od tego ustrzegł;) Suits w moim odczuciu obniżył mocno poziom zaraz po drugim sezonie. Czasami miałam wrażenie, jakby zmieniła się w ogóle ekipa, która to produkuje. Żarty Louisa jakoś już nie śmieszne, wątek Mike’a i Rachel tak słodko obrzydliwy, że nie do oglądania.

  • Ten post i komentarze pod nim dały mi wiele radości! Dziękuję wszystkim!
    Jeśli nie lubisz braku komunikacji, to lepiej nie czytaj (a już na pewno nie oglądaj ekranizacji, bo to mega syf) powieści McEwana „Enduring Love”, tu dopiero autor morduje czytelnika napięciem i konfliktami wywołanymi brakiem komunikacji. Jest to oczywiście świetnie podane i bardzo wiarygodne (poza „Pokutą” to chyba najlepsza książka tego autora), ale ciśnienie mi rosło co dwie strony i też do niej wołałam „człowieku, pogadaj z żoną!”. Niestety nie usłyszał…

  • Aga

    Dopóki nie przeczytałam tych komentarzy, nie byłam świadoma, ile rzeczy mnie wkurza w serialach xD

    a najbardziej, że główny bohater jest pępkiem świata i wszyscy się do niego podporządkowują. że jego emocje są najważniejsze, jego plany, jego decyzje itp.

Loading..