10 myśli po tym jak odwiedziłam Cypr

Czasami planujemy podróż życia, a czasami potrzebujemy gdzieś wyskoczyć, żeby zresetować głowę. Mój urlop na Cyprze był tą drugą opcją, zarezerwowaną na dwa tygodnie przed wyjazdem. Nigdy nie zależało mi specjalnie, żeby tam pojechać i lądowałam na wyspie bez oczekiwań. Jak było?

 

Chwała i cześć wyspie, która dała światu halloumi. Gdybym do końca życia mogła jeść tylko jedną rzecz, ten cudowny ser znalazłby się na samym szczycie listy kandydatów, między tostem z awokado i jajkiem oraz jajkami po benedyktyńsku na łososiu. Pewnie i tak by wygrał. Nie wiem jak często zdarza się tydzień, kiedy nie jem halloumi. To musi być smutny tydzień. Chwała, chwała Ci Cyprze!

 

Ja wiem, że historia Cypru jest skomplikowana i bolesna i absolutnie nie wydaję na jej temat osądów, bo czytałam za mało. Jednak ciepło i południowa życzliwość w połączeniu z brytyjskimi strukturami tworzy miejsce na Ziemi, gdzie czuję się miło i bezpiecznie.

 

 

Patrząc na fale rozbijające się o skały i czując na ciele ciepło marcowego słońca, zastanawiam się dlaczego ktokolwiek chce mieszkać w Londynie. Jest marzec, a ja leżę na plaży w kostiumie kąpielowym. Oczywiście wiem, dlaczego ludzie chcą i dlaczego ja chcę mieszkać w Londynie. Ale w pięknych okolicznościach przyrody (czy to w Walii czy na Cyprze) a już zwłaszcza w pięknych okolicznościach temperaturowych, zawsze na chwilę zapominam.  

 

 

Pan wiozący nas taksówką na lotnisko na wieść, że mieszkamy w Londynie śmieje się półgębkiem, że to miasto smutnych i zimnych ludzi. Heh, śmieję się. Tak, trochę tak. Ale nie bardziej smutnych niż opuszczone wioski w cypryjskich górach. Nie mówię tego na głos i nie jest to złośliwa myśl. W smutnych ludziach i smutnych wioskach jest coś przejmującego. Strasznego i pięknego. Wzruszają mnie. 

 

Żądam wprowadzenia do McDonald’sa na całym świecie Shrimp Burgerów i McKrewetek w panierce. JAKIE. TO. JEST. SMACZNE. 

 

 

Sporo piszę o jedzeniu, co? No cóż. Jest bardzo dobre. Zwłaszcza poza McDonald’sem. He he.

 

 

Nie wiem czy to kwestia urlopu przed sezonem czy porównania do warunków londyńskich, ale ceny większości rzeczy są bardzo przystępne. Mrożona kawa z budki na plaży za 2 euro? Biorę!

 

 

Nie wiem czy to kwestia desperackiej potrzeby słońca i szoku wynikającego z kontaktu z nim, ale mój mąż, naczelny minimalista, człowiek, który niczego nie potrzebuje i posiada pięć par spodni oraz cztery pary butów (poza sportowymi na siłownię), przez cały wyjazd rozpacza, że nie kupił w sklepie na lotnisku wielkiego dmuchanego różowego flaminga. Na Cyprze dzieją się rzeczy niesamowite. 

 

 

WSZĘDZIE. KOTY. BIAŁE. CZARNE. W ŁATY. GŁADKIE. PUCHATE. W HOTELU. NA PLAŻY. W SKLEPIE. WSZĘDZIE.

 

 

Nie jest to najpiękniejsze miejsce, jakie odwiedziłam. Nie jest najciekawsze. Nie jest najbardziej zachwycające. Jest natomiast bezpretensjonalne i w każdym wymaganym aspekcie na tyle dobre, żebym mogła określić spędzony na nim czas jako rozkoszny. Nie wiem czy jeszcze się zobaczymy, ale było świetnie. 

Dziękuję. 

  • undula

    Koty na Cyprze zostały podobno sprowadzone, żeby walczyć z plaga węży. Szłam sobie kiedyś na przelaj przez park archeologiczny w Paphos i widziałam kota polującego na węża. Wąż był długi i chyba nie z tych jadowitych (chociaż są też na Cyprze i takie) i wygrywał, skurkowaniec. Chociaż większy szacunek zdobył u mnie kot, który ukradł śniadanie mojemu promotorowi. Albo dwa koty, które przerwaly Uprowadzenie z Seraju (nad morzem w Paphos jest postawione coś na wzór zamku i co roku z końcem sierpnia odbywa się tam Festiwal Afrodyty, podczas którego artyści z Parmy przyjeżdżają z inscenizacja jakiejś klasycznej opery), goniac się po scenie. Publiczność poświęcała im zdecydowanie więcej uwagi niż artystce śpiewającej któraś z armii Costanzy. Tak trzeba żyć.

  • Katarzyna Michalina Bróż

    Na Cyprze nie byłam, ale czytając Twój tekst przypomniały mi się wszystkie pobyty na Malcie.
    Myślę, że też mogłaby Ci się spodobać. Nie ma co prawda halloumi, ale są inne przepyszne rzeczy.

  • Miałam okazję być na Cyprze przez ok. 2 tygodnie i pomijając fakt, iż mój organizm poinformował mnie, że jednak nie nadaje się na tak wysokie temperatury (przełom lipca i sierpnia), to sama wyspa mnie zupełnie nie zachwyciła. Jest tam zdecydowanie za sucho i za smutno. 🙂

  • kcurlykiller

    Ależ uwielbiam Twoje posty w postaci 10 myśli!
    Myślałam o obejrzeniu jakiegoś filmu o niewolnictwie, jest może coś, co polecasz?

Loading..