Dzień Babci – zmiana paradygmatu

(Tekst z mnogością cytatów)

2018 był rokiem jak u Dickensa. It was the best of times, it was the worst of times. 

W kwietniu okazało się, że w końcu jestem po raz drugi w ciąży, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy dopinaliśmy kupno mieszkania. W maju zmarła jedna z najważniejszych osób w moim życiu. W grudniu urodziła się jedna z najważniejszych osób w moim życiu. 

Żałoba to dziwny stan, nie sądzicie? Pamiętam, że kiedy byłam mała i umarł mój pradziadek, dotknęło mnie to na jakieś pięć minut. Śmierć drugiego pradziadka skłoniła mnie już do refleksji. Prawdę mówiąc spędziłam z nimi oboma niewiele czasu w ogóle, więc emocje nie przyszły. Śmierć wujka straumatyzowała mnie i wstrząsnęła moim nastoletnim życiem. Nie byłam w stanie wyjść z domu przez tydzień, a dźwięk telefonu jeszcze długo wywoływał nudności. Nigdy wcześniej tyle nie płakałam, aż do śmierci mojego psa. No i w końcu dochodzimy do babci. Osoby tak ważnej, że nigdy nie byłabym się jej w stanie odwdzięczyć za wszystko co dla mnie zrobiła. Myślę o niej niemal codziennie. Oczywiście, tęsknię. Czuję pustkę, jakby ktoś zamknął przede mną drzwi do wielkiej wspaniałej sali mojego życia i już nigdy nie będę mogła ich otworzyć. Samego organicznego płaczu nie było chyba jednak więcej niż po Pawle Adamowiczu. Wydaje mi się, że mniej. 

Organiczne reakcje są głupie. Najczęściej też nie ma co się o nie obwiniać. Co zrobisz? Nic nie zrobisz.

W jednej chwili Dzień Babci przestał dla mnie istnieć, w drugiej zaczął istnieć dla mojej matki i matki mojego męża. Jak w piosence No Doubt, “burying my grandma then give birth to my own daughter”. Czasami linijka tekstu szczególnie do nas przemawia. Podskórnie zawsze czułam, że ta linijka do mnie mówiła, w bardzo nieprzyjemny sposób. Są rzeczy, które po prostu wiesz i ja chyba to wiedziałam. Moja babcia zanim umarła też powiedziała, że chyba tak będzie. Rozumiałyśmy się zatem chociaż ostatnimi laty mało rozmawiałyśmy. 

Inną linijką, która tkwi w moim mózgu jest “Was I meant to feel happy? But my life was just about to change” z utworu Mariny And The Diamonds. Marina to w ogóle moje życiowe odkrycie i mała obsesja, bo mam wrażenie, że słuchanie jej utworów akurat zmieniło mnie jako osobę. Oto ktoś czuje jak ja. Myślę o tej linijce leżąc na łóżku z moją malutką córką i nie wiem co czuję. Czuję wszystko i czuję nic. Czekałam na nią przecież dłużej niż dziewięć miesięcy, a wszyscy mówili zawsze, że matczyna miłość jest najsilniejszą miłością świata. Wydaje mi się jednak mniej namacalna niż miłość do babci czy miłość do mężczyzny. Jestem z nią, spędzamy razem dnie i noce, karmię i przewijam i od nowa, dziesiątki milionów razy i wciąż nie wiem co czuję. Chcę iść na wino, ale czuję się nieswojo, gdy wyjdę sama na zakupy. To permanentna konfuzja. Dziwna ta miłość. 

Dziwnie mi z tym, że po urodzeniu córka najbardziej przypominała mi babcię. Dziwnie mi w tej chwili ze wszystkim w moim życiu. 

  • Karola

    uwielbiam Marinę!

  • Vilanella

    Jeśli dobrze zgaduję, na zdjęciu jest twoja babcia. Jesteś niezwykle do niej podobna! Piekne ujecie chwili, dziewczyna na zdjęciu promieniuje taką czysta radością.

  • Ola K

    Jak pięknie napisałaś o Babci. Moja zmarła kilka tygodni temu i prawie nie płakałam. było mi dziwnie gdy na wszystkich patrzyłam, a sama nie zalewalam się łzami ‚bo trzeba’, ale żałobę i smutek mam w sobie do dzisiaj. Jeszcze długo będę mieć, bo była dla mnie jedną z najważniejszych osób. Dziwnie jest czuć się dziwnie, to na pewno.

  • „Chcę iść na wino, ale czuję się nieswojo, gdy wyjdę sama na zakupy. To permanentna konfuzja. Dziwna ta miłość. ” – dokładnie tak jest! 🙂 Super tekst.
    A miłość macierzyńska rodzi się powoli. U mnie przez długi czas była lękiem o zdrowie i życie synka. Potem załapałam przeziębienie i przez tydzień nie mogłam całować go w jego pucułowate policzki. Rozpacz, jaka mi z tego powodu towarzyszyła, samą mnie zaskoczyła i uświadomiła, że przepadłam z kretesem ❤.

  • Mój tata ma teorię, że kiedy w rodzinie ktoś się rodzi, ktoś też umiera, żeby „zrobić miejsce”. Taki schemat powtórzył się u nas kilka razy, także w przypadku mojej babci. Babcia długo chorowała, wymagała opieki, a więc także dużego wysiłku fizycznego. Zmarła kilka miesięcy po tym, jak moja kuzynka (jedyna dostępna na miejscu, a zarazem odpowiednio młoda i krzepka osoba do sprawnej pomocy) zaszła w ciążę i nie mogła dłużej jej dźwigać. W dodatku mam wrażenie, że celowo taktownie poczekała aż skończy się moja pierwsza sesja na studiach. Nadal bardzo mnie to wzrusza.
    Ale abstrahując od moich prywatnych wzruszeń, chciałam Ci napisać, że to piękny tekst i że jesteś bardzo podobna do babci!

  • Beata Stawiarska

    Pouklada sie to wszystko i bedziesz wiedziala co czujesz.

  • A ja zazdroszczę poznania pradziadków, zazdroszczę babci tak długo. Ja w dorosłość wkroczyłam bez dziadkow, niejako symbolicznie, a majac 22 lat stałam się najstarsza kobieta w mojej rodzinie. Nie poznałam wielopokoleniowego łańcucha i moje dzieci podziela ten los. Ale może doczekam się kiedyś wnuków. Byłabym wdzięczna. Taki los, z jednej strony olbrzymia wolność, z drugiej też pustka.

  • Ala

    Dziwna jest ta miłość macierzyńska, cholernie dziwna i może najtrudniejsza ze wszystkich miłości, jakie znam. Może dlatego, że dzieci są taką zlepką wszystkich ludzi, którzy byli przed nimi. Patrzę na moją córkę i czasem widzę w niej moją matkę, czasem męża, czasem babcię, zawsze tylko przez ułamek sekundy i to jest… dziwne właśnie. Ale chyba piękne.

Loading..