Postanowienie noworoczne 2019

Początek roku nie może odbyć się bez wpisu oznajmiającego noworoczne postanowienie. Zwłaszcza, jeśli to blogowa tradycja. Tym razem, po raz pierwszy od 2013, nie było wpisu na 1 stycznia. Ani nawet na drugiego, ani żadnego innego, aż do dzisiaj. Uznajmy to za część postanowienia. Ale do rzeczy. 

Na koniec minionego roku urodziła się moja pierworodna córka Iona (nazwana imieniem pochodzącym od szkockiej wyspy na Hebrydach Wewnętrznych). Mam głowę pełną nowych myśli i za sobą nowe życiowe doświadczenie, dość mocno zmieniające sposób patrzenia na świat. Z pewnością powstanie na ten temat więcej szczegółowych tekstów, w telegraficznym zaś skrócie – czuję, że nie mam czasu na głupoty. Czym jest głupota? Robieniem czegoś, czego nie chcę, udowadnianiem, że nie jestem koniem, zaspokajaniem osób, które nie są dla mnie ważne. Prokrastynacją. Odpuszczaniem. Próbą bycia jak inni. 

Czego nie chcę? 

Myśl o zasadności mojej działalności przewija się od dawna. Dotychczas czułam, że nie będąc blogerką, coś stracę. Że skoro robię to już tak długo i blogowanie tak wpłynęło na bycie osobą jaką jestem, że nie mogę przestać. Tyle, że mogę. Nic się nie dzieję, kiedy nie piszę. Statystyki naprawdę są nic nie znaczącymi cyframi, kiedy w grę wchodzą tak namacalne rzeczy jak chore ciało. Dodatkowo w ciągu ostatnich tygodni przeżyłam wiele internetowych zawodów. Tak wiele jak nigdy dotąd, na różnych frontach. Nie wydaje mi się, żebyśmy coś sobie jeszcze byli dłużni.

W bólach skurczów, a były to bóle typu obrzydliwego, próbowałam przeczytać artykuł w brytyjskim Cosmopolitan odnośnie najbardziej influencerskiej rodziny w Wielkiej Brytanii. Miliony followersów, dwie siostry, dwaj bracia, żona jednego z nich, mąż jednej z nich. Ból nasilał się dwa dni do momentu, kiedy przestał pozwalać mi myśleć, do artykułu podchodziłam wiele razy i w majakach znieczulenia wciąż miałam go jakoś w głowie. Gdy w końcu go przeczytałam, już z nowym bólem i na antybiotyku, doszłam do kilku punktów. 

38-letni mężczyzna, który zarabia na kręceniu vlogów o robieniu smoothie to nie jest mój role model. W samej postaci nie ma nic gorszącego, ale myśl o tym, że mój mąż miałby za 6 lat zarabiać pokazując jak robi soczki lub też ja sama miałabym to robić, przeraża mnie. To nie mój świat. Nie chcę dalej spędzać czasu probując w nim zaistnieć.

Poświęciłam pisaniu tutaj wiele lat życia. Tak samo jak wiele lat życia spędziłam w konkretnym typie pracy i w konkretnym związku. W tej chwili tylko w jednej materii czuję, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam. Chcę osiągnąć ten status na pozostałych płaszczyznach. Muszę więc próbować wszystkiego co inne niż do tej pory. Przy zmniejszonej ilości czasu – paradoksalnie myślę, że oznacza to mobilizację i lepsze efekty. To nie jest żadne ogłoszenie, że żegnajcie i odchodzę. Właściwie to chcę pisać więcej. Jeszcze nie wiem co to oznacza.

Ten rok niech będzie rokiem skupienia się na tym co naprawdę istotne. Oczywiście będzie to rodzina. Zaraz potem walka z moimi wadami, które najbardziej mi przeszkadzają – niezorganizowaniem, przede wszystkim. Lękiem – często. Niech będzie też rokiem rozwijania zalet, które w sobie odkryłam. Poród pokazał mi, że jestem w stanie przejść przez rzeczy dla mnie niewyobrażalnie przerażające (owszem, był bardzo nieprzyjemny). Połóg pokazuje mi, że muszę o siebie walczyć i ufać intuicji. Być twardą – co nie znaczy udawania, że wszystko jest dobrze. W tym roku najtwardsza byłam dzwoniąc rano do lekarza dokładnie w minucie otworzenia przychodni, płacząc w słuchawkę, że potrzebuję pomocy. 

W końcu, co najważniejsze, to musi być rok w którym odpowiem sobie na pytanie “co dalej”. I to będzie moje “dalej”, wymyślone przeze mnie i przez nikogo innego. 

A Tobie życzę udanego roku, siły i wytrwania w Twoim własnym rodzaju twardości. 

 

 

PS Postanowienia minionych lat:

|| 2013 || 2014 || 2015 || 2016 || 2017 || 2018||

  • Heh, miałam takie przemyślenia blogowe rok temu. 2018 postanowiłam odpuścić całkowicie i to był najpiękniejszy rok od lat. Taki spokojny, pełen super momentów przeżytych nie przed komputerem ✨ Trzymam kciuki by taki był Twój 2019!! 🤞 i powodzenia z resztą postanowień!

  • Powodzenia i dobrego roku! 🙂

  • Tekstualna

    przepiękne imię! <3
    trzymaj się dzielnie, ściskam!!! i czytam wciąż i wciąż 🙂

  • Adriana Majewska

    I ja trzymam kciuki! Strasznie lubię Cię czytać, a czytam od naprawdę zamierzchłych czasów. Niewiele to może znaczy w prawdziwym świecie, ale wiedz, że świat Internetu byłby dla mnie dużo uboższy bez Ciebie. Poza tym chciałam Ci jeszcze napisać, że córki są super (wiem, co mówię, mam dwie) i bycie mamą córki może być naprawdę przygodą życia (niezależnie, czy będziesz mamą na cały, pół, czy ćwierć etatu). Trzymaj się!

  • Wiktoria Avetisyan

    Nie mam pojęcia jak Ty to robisz, że Twoje teksty tak często trafiają idealnie w te ważne punkty mojego życia, ale w takich chwilach cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga. Ostatnie 2,5 roku było dla mnie w większości dość ciężkie i wykańczające psychicznie do tego stopnia, że czasem ciężko było mi wyjść z łóżka lub przestać płakać, jeśli już zaczęłam. 2018 chciałam rozpocząć pozytywnie i byłam pełna energii, po czym już 1 dnia Nowego Roku skończyłam na dywanie zalana łzami.
    Obwiniałam się za to, że czuję się źle, a niby nie powinnam, bo przecież mogłam mieć w życiu znacznie gorzej – dzięki Twoim tekstom w pełni zaakceptowałam, że to w porządku czasem czuć się źle, być zagubionym. I wszyscy mamy do tego prawo.
    Jednak w tym roku postanowiłam być dzielna. Szukać pozytywów, nie poddawać się, pracować nad samodyscypliną i być łaskawszą dla samej siebie. Przestać podświadomie dążyć do zadowalania wszystkich, przestać próbować być taką jak reszta. Poczułam jakoś więcej pozytywnej energii, kiedy zobaczyłam o czym jest ten post. 🙂

    Gratuluję córeczki! Tylko jej pozazdrościć takich rodziców 😀 I ma absolutnie przepiękne imię! Przywodzi mi na myśl elfy, brzmi nieco eterycznie. ^^
    Nie dziwię się też twojemu rozczarowaniu. Ludzie potrafią być okropni, perfidni i często nie potrafią uszanować czyjejś woli i prywatności. Niestety.

    W każdym razie cieszę się, że powstał ten tekst. W pewien sposób był mi potrzebny. <3
    Dużo zdrowia i uścisków dla Was wszystkich! xxx

  • Ty ją urodziłaś, nie żadne się! 🙂
    Najszczersze życzenia powodzenia w realizacji postanowień.

  • Do boju! Mocy życzę!

  • Piękne imię!
    Postanowienia słuszne i bardzo mi bliskie.
    Obym nigdy nie stała się takim roszczeniowym czytelnikiem.
    Życzę dobrej współpracy z córką (moje dzieci zaczynały współpracować dopiero po kilku tygodniach na tym świecie) i dużo zdrowia. Wszystko jest lepsze, gdy się lepiej czujesz!

  • Kiedy myślę, że już bardziej nie możesz zawrzeć w swoich wpisach moich myśli, zawsze trafiasz w samo sedno jeszcze mocniej i w najlepszym momencie. Bardzo lubię i sama również spisuję podsumowanie każdego minionego roku oraz to, jakim mam nadzieję uczynić następny.
    Dziękuję.
    Życzę dużo dużo siły.

  • Ewa

    Ja do swoich postanowień noworocznych dodaję, żeby częściej się u Ciebie odzywać, żeby wyrażać zachwyt i wsparcie, a nie tylko „myśleć” o nim 🙂
    Od blisko roku Twój blog to jedno z moich ulubionych miejsc w sieci, a przy prawie każdym Twoim wpisie myślę „taaaak!. Dziękuję, że piszesz.
    I życzę Ci bardzo mocno realizacji tegorocznych postanowień w jak najlepszym wydaniu. I dużo siły, pewności i wsparcia w byciu mamą.

  • Wszystkiego dobrego w tym roku dla całej Waszej trójki. 🙂 Mam nadzieję, że ludzie spasują z tymi swoimi poradami. Lubię to, że pokazujesz, że się wahasz, że nie wiesz, że szukasz. Ta wszechobecna, modna pewność przeszkadza mi w blogosferze najbardziej.

  • Peter Wimsey

    Powodzenia! Zachwycający pomysł, sama chciałabym mieć taką piękną wyspę, która nazywa się jak ja 🙂 Pozdrowienia, życzę Ci, żeby nikt Ci nie przeszkadzał, nikt nie straszył, nikt bzdetów nie opowiadał.

  • Ciekawe imię dla córeczki. Niech będzie zdrowa 🙂

  • Hannah

    Och, piekne imie. Mnie sie kojarzy z Ksiega z Kells, to ogromny komplement ma byc. I rownie dobre postanowienia noworoczne, bardzo zblizone do moich jak juz zostalam mama. Nie mam czasu na pierdoly. Moja corka ma na imie Fiona i bywali tacy, co probowali ze hehe, kiedys to ja beda od Shreka wyzywac. Po pierwsze ona uwaza, ze Fiona to jest najlepsza ksiezniczka EVER a po drugie wystarczy ja odpowiednio przeszkolic – zmierzy delikwenta spojrzeniem, powie „Rany ale palant” i pozamiatane.

  • „Z pewnością powstanie na ten temat więcej szczegółowych
    tekstów, w telegraficznym zaś skrócie – czuję, że nie mam czasu na
    głupoty. Czym jest głupota? Robieniem czegoś, czego nie chcę,
    udowadnianiem, że nie jestem koniem, zaspokajaniem osób, które nie są
    dla mnie ważne. Prokrastynacją. Odpuszczaniem. Próbą bycia jak inni.” – och tak, koniecznie więcej szczegółowych tekstów o tym! Będę lajkować lub <3-ować.

    Gratuluję córeczki. Przepiękne imię.

  • Doskonałe postanowienia. Imię córeczki śliczne – urzekło mnie zarówno w wymowie, jak i pisane, takie zgrabne, ładne, jak z magicznego królestwa 🙂

    Zgadzam się z Tobą w zupełności, jeżeli chodzi o te soczki i inne rzeczy na YT, w blogowaniu itd. Uwielbiam blogowanie, ale kiedyś zastanowiłam się, co ono mi zapewni jak będę miała 50 lat i nic w głowie mi się nie wyświetliło.

    Ale nie ukrywam, że cieszy mnie, że nie porzucasz pisania, bo uwielbiam Cię czytać – niezależnie od tego, czy będziesz publikować raz na rok, czy będzie Cię można przeczytać tylko pod postacią wydanych powieści, a nie na blogu.

    Ja w tym roku walczę przede wszystkim z prokrastynacją, bo to przez nią wielu rzeczy, których chciałam nie zrobiłam, a tych co musiałam zrobić przez obowiązki, robiłam w stresie i na ostatni moment. Nie wiem, czy da się ją całkowicie wyeliminować z charakteru, skoro była tam zawsze, ale mam nadzieję, że znacząco zmniejszyć – owszem.

  • Ida Schilling

    Jakkolwiek nie znam całej sytuacji, to kompletnie nie rozumiem problemu. Absolutnie nie odmawiam nikomu prawa do prywatności, każdy na nią zasługuje, niezależnie od jego statusu, aczkolwiek – serio osoba, która publikuje teksty o poronieniu czy depresji ma problem z pytaniami o imię dziecka?

    • Kucyk92

      Serio? Ty nie miewasz pytań na które nie masz ochoty odpowiadać? Jest różnica między tekstem napisanym z własnej woli a wymuszonym. Trochę empatii.. to naprawdę nie boli.

      • Ida Schilling

        Jasne, ja nie twierdzę, że jest czyjąkolwiek własnością. I oczywiście, że są pytania na która nie mam ochoty odpowiadać. Ale widocznie jestem ekstrawertyczką z zerową empatią, bo drama o taaaaaak intymne pytanie jak imię dziecka wydaje mi się śmieszna. Cóż, nie jest mi z tym wybitnie źle.

    • Jakbyś czytała te teksty uważnie, to widziałabyś, że Rien napisała je gdy była na to gotowa, a nie od razu po fakcie. Gotowa na podanie imienia dziecka mogła być od razu po porodzie albo i nigdy. Jest to tylko i wyłącznie sprawa Marty.
      Ani Marta, ani jej córeczka nie są własnością czytelników, żeby wymagać na ich temat jakichkolwiek informacji – nawet, jeżeli to „tylko” imię pierwszego dziecka.

  • Samuu Akira

    witam serdecznie. tresc tej notki zaintrygowala mnie. prosze mnie ochrzanic jesli sie myle, ale wyczuwam jakis konflikt… konflikt wewnetrzny i konflikt interesow. z jednej strony swiadomosc mialkosci dominujacej czesci blogosfery, z drugiej strony jednak ladne zdjecia z sesji, stylizacje, chwytliwe hasztagi, proby dorownania do jakis standardow social media.. Do lotnosci. . Z jednej strony pogarda, z drugiej jednak wrazliwosc na pogardliwych hejterow i nieprzychylne komentarze. Wiekszosc z nas jednak laknie akceptacji a przynajmniej przychylnosci. Z jednej strony chec zadowolenia siebie z drugiej jednak 10 tys czytelnikow bez ktorych pewnie by sie mniej chcialo… Jestem ciekaw jak to widzisz bo przeciez ciezko tworzyc dla siebie i nie patrzec na to co powie czytelnik, zwlaszcza gdy ten jest targetem… Fundamentalna czescia tej dzialalnosci.

  • wiwerna

    Ostatnie trzy akapity są dla mnie absolutnie wyjątkowym świadectwem, jak urodzenie dziecka, a rozumiem przez to zmierzenie się z trudem skurczy, oddaniem kontroli nad własnym ciałem procesowi, przejście przez porodowy trans i wydanie na świat odrębnej istoty, potrafi być źródłem wzrostu. Czynnikiem zmiany. Zaczątkiem mocy. To niezwykła rzecz i doświadczyłam jej na kilku poziomach bardzo podobnie, ale nie potrafiłam nazwać w ten sposób. Z perspektywy matki dziecka półtorarocznego myślę o tym dniu jak o przebudzeniu, kiedy nagle okazuje się, że życie ma jeszcze jeden wymiar, a ja go wcześniej nie widziałam.
    Niech Cię niesie ta moc w działaniu. Powodzenia!

  • puchzesłów.pl

    witaj. tyle lat prowadzisz bloga to niesamowity wyczyn i tyle pracy! gratuluję. ja z postanowieniami Noworocznymi jestem na bakier ale chetnie o nich czytam zwlaszcza jak są mądre dziekuje 🙂 dobra życzę w Nowym Roku pozdrawiam asia

Loading..