gdzie jeść w Londynie

Mocną stroną londyńskich marketów nie są stoiska z odzieżą vintage, antykami czy rękodziełem, ani żadnymi innymi ubraniami i ozdóbkami. Za wszystko co stare, vintage czy ręcznie robione płaci się jak za zboże, a znakomita większość innych rzeczy jest mniej więcej tak unikalna jak koncerty Dody. O nie, nie po to spędza się długie chwile w metrze toczącym się powolnie w stronę Brick Lane czy przepycha w rozentuzjazmowanym tłumie na Camden. Tam najlepsze jest jedzenie.

Jasna sprawa, że można zjeść taniej i wygodniej w dowolnej gastronomicznej sieciówce. I jeszcze znaleźć miejsce siedzące. Ale takie Brick Lane pozwala poczuć się niczym dzikie zwierzę w buszu. Z każdej strony otaczają nas soczyste i pachnące antylopy z różnych stron świata, a my jesteśmy panami losu i upatrzymy tę jedną jedyną, którą pożremy ze smakiem. Mnie zwykle wypatrzenie wymarzonego dania zajmuje dobre dwadzieścia minut. Szczególnie, że czekoladowe babeczki z kremem mają znakomite właściwości rozpraszania uwagi.

Przyznam, że jedzenie na stojąco lub na krawężniku nie jest najprzyjemniejszą częścią tej wyprawy, ale możliwość wybrania się na obiad do Etiopii, Japonii, Hiszpanii czy dowolnego innego miejsca na świecie w cenie około pięciu funtów rekompensuje tę niedogodność. No i nie zapominajmy o czekoladowych babeczkach! (A wiadoma część ciała rośnie…)

PS Wpis powstał we współpracy z portalem foodpanda.pl, na którym możecie zamówić jedzenie z dowozem do domu oraz skorzystać z ofert zniżkowych.

gdzie jeść w Londynie
gdzie jeść w Londynie
gdzie jeść w Londynie
gdzie jeść w Londynie
gdzie jeść w Londynie
gdzie jeść w Londynie
gdzie jeść w Londynie
gdzie jeść w Londynie
gdzie jeść w Londynie
gdzie jeść w Londynie

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

22 thoughts on “Coś na ząb”

  1. Takich właśnie targów z mnogością stanowisk z jedzeniem brakuje mi w Krakowie. A kocham swoje miasto i ciężko jest mi się w nim dopatrywać jakichś wad.

    1. jak byłem lata temu w takiej dziurze w Norfolku to w polskim sklepie można było dostać roladę ustrzycką i sznurki takie wędzone ze sera, blisko do oscypków. A podejrzewam że pośród serów włoskich, francuskich czy hiszpańskich też można znaleźć coś podobnego. Wiadomo, podobnego, nie takiego samego, ale zawsze 🙂

  2. Tez uwielbiam jedzenie z londyńskich marketów, ale w poszukiwaniu ciekawych ubrań i dodatków w przystepnych cenach tez warto się tam wybrać. Szczególnie w Camden. Przy okazji można zahaczyć o okoliczne secondhandy, które są naprawdę świetne.

  3. Zdecydowanie uwielbiam! śni mi się po nocach paella z Brick Lane i Burito z Camden! Bez wątpienia, jedzenie to najmocniejsza strona tych miejsc:) a Jedzenie na chodniku ( o ile podłoży się coś pod tyłek) bywa naprawdę klimatyczne

  4. Obawiam się, że mi podjęcie decyzji w takim miejscu zajęłoby znacznie więcej czasu. Co za pyszności.
    Ps.: Zapomniałam ci podziękować za twój wpis o studiu Ghibli. O ile pamiętam porównywałaś go do disneya. Bardzo przydał mi się do pisanie pracy na jego temat. Zaznaczam, że użyłam go jedynie jako inspiracji, niczego nie cytowałam.

  5. o rany, ależ narobiłaś mi ochoty na odwiedzenie tego miejsca! kocham jedzenie i też wolę zastanawiać się godzinę, co zjeść dobrego i spałaszować to choćby na chodniku, niż pożreć na szybko jakieś byle co 😉
    a tak BTW, to kolejny argument, żebym W KOŃCU poleciała do Anglii!
    Pozdrawiam, LenaMagdaSpot

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry