Absolutnie nie cierpię stwierdzenia “nie mam czasu”. Nie wierzę 95% osób, które tak mówią. Nie wierzę tej lasce z marketingu, która nie zrobiła czegoś, o co proszę ją od tygodnia. Nie wierzę szefowi, politykom, mamie, koleżance, pani w sklepie. Przede wszystkim nie wierzę sobie. U mnie w domu za stwierdzenie “nie mam czasu” obrywa się szyderstwem. Tak dotkliwym, że właściwie fraza wyszła z użycia.

Do napisania tekstu zainspirowało mnie bezpośrednio pytanie jak jestem w stanie „ogarnąć prowadzenie kanałów społecznościowych, pisanie bloga i pracę, tak żeby zarobić na godziwe życie w naprawdę przyzwoitej części Londynu„. Their words, not mine (to bardzo słodkie, że ktoś mnie tak widzi, serdecznie ściskam i pozdrawiam). Nie, to nie jest kwestia dobrej organizacji czasu. Jestem bardzo niezorganizowaną osobą z bardzo słabą pamięcią. To jest kwestia priorytetów.

Oczywiście, że nie da się mieć czasu na wszystko. Głupio by było przeczyć. Czas się nie rozciąga, jest go ograniczona ilość, a pracy, marzeń, filmów czy internetu wiele. Każdy obejrzany film jest wpisem, którego nie napisałam. Każde wyjście na piwo jest czasem, którego nie spędziłam czytając. Weekend za miastem to nieposprzątane mieszkanie. Kąpiel z bąbelkami to rezygnacja z serialu. I tak dalej, i tak dalej.

Randi Zuckerberg popełniła swego czasu tweet:

I tyle. W tym tkwi wielka tajemnica życia. Każdy z nas ma tyle samo czasu co Einstein, Kubrick, Tolkien czy Curie-Skłodowska. Tak, życia są różne: niektórzy mają dzieci, inni opiekują się chorymi, jeszcze inni po prostu mają lenia. Ja na przykład mam lenia jak stąd do Katowic, przez co czytam o wiele za mało książek, zamiast tego siedząc na fejsbukowym czasie. Ale do głowy by mi nie przyszło, żeby powiedzieć, że nie mam czasu na czytanie.

Tak więc rezygnuję z wielu filmów, ograniczam się do dwóch seriali (tego przy którym zasypiam i tego, w którym aktualnie jestem zakochana), nie oglądam poza tym telewizji. Spotykam się z wybranymi osobami w wybranych dniach. Mało gotuję. Dzięki godzinom spędzonym w pracy (czasem i po godzinach) płacę komuś za sprzątanie.

Jedyną tajemnicą organizacji czasu jest jest znalezienie odpowiedniego balansu w rezygnacji. Bez tego balansu wpada się we frustrację. Bo nie da się pisać, jeśli się nie czyta, nie spotyka, nie ogląda. Zresztą, co to by było za pisanie i co za życie? Nie da się bezustannie pracować, jeśli nie znajdzie się czasu na wannę. W wannie za to nie popracujesz. Chociaż czasem pod prysznicem, między szamponem i odżywką, przychodzi nagły moment oświecenia.

Jak już wspomniałam, u mnie w domu nie mówi się “nie mam czasu”. Mówi się “nie było to dla mnie ważne”, “nie chciało mi się”, “co innego wydawało się ciekawsze”. To jest uczciwe. I mogę zaakceptować, że coś nie jest dla kogoś priorytetem. Po prostu nie znoszę wciskania kitu.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

31 thoughts on “Jak mieć czas na wszystko?”

  1. Mądry tekst. Teraz jak sobie przypominam różne momenty, kiedy mówiłam, że nie miałam na coś czasu, to w 95% były to zwykłe wymówki. Jeśli czegoś nie zrobiłam, to dlatego, że po prostu mi nie bardzo zależało. W sumie dobrze mieć tę świadomość 🙂

  2. ja marnuję dzikie ilości czasu i sama się na to wściekam, ale mam tyle przyzwoitości żeby nie mówić, że nie mam na coś czasu, bo miałabym czas na wszystko na świecie

  3. Zgadzam się z tym artykułem co do mylącego „nie mam czasu”.

    Ja natomiast często mam tak,że nie mam na coś siły i często zazdroszczę ludziom, którzy mogą wymiennie poświęcać czas na różne aktywności. Np. po przyjściu z pracy nie mam siły na sprzątanie i gotowanie, mogę tylko leżeć i czytać ew. siedzieć i przeglądać fejsbooka 🙁

  4. Jeszcze w liceum zostałam zapytana jak to robię, że tak bardzo dużo książek czytam i jeszcze robię milion innych rzeczy i mam na to czas….odpowiedziałam pytaniem : „A kąpać się masz czas ? „….także tak! , to sprawa priorytetów. Nie mam w domu telewizji, czytam ze trzy blogi 😉 , jak coś zacznę to kończę i jakoś tak upycham po kątach. Tekst bardzo mi się podoba! I ja też już nie wierzę jak ktoś mówi, że nie ma czasu, też mu nie wierzę, wiadomo są wyjątki, sama czasem nie wyrabiam, ale zawsze można ( jeśli można) zrobić coś kapkę później.

  5. Ja bardzo nie lubię używania tego w sytuacji, kiedy proponuję komuś spotkanie – mam wtedy wrażenie, że taka osoba po prostu nie chce znaleźć dla mnie czasu, bo jakoś ja studiuje, pracuje, czytam, oglądam i jeszcze czas znajduje dla znajomych…

    1. Wiesz, ale spotkanie towarzyskie to całkiem spore obciążenie – powiedzmy 3 – 4 godziny wspólnego gadania + dojazd + powrót i robi się pół dniówki roboczej. A jeszcze trzeba to wygospodarować w jednym kawałku, w sensownych godzinach i być wtedy w dobrej kondycji. Żałuję, że nie jestem w stanie spędzać z przyjaciółmi tyle czasu, co np. na studiach, ale obawiam się, że to jednak nieuniknione.

      1. Tylko zwykłe to są osoby tak zajęte, że dla wielu innych osób czas znajdują 😉 ja też nie mam tyle czasu, co kiedyś, ale miałam w życiu taki okres, że zaplanowana miałam każda godzinę, a mimo to udawało mi się wciskać w ten plan wiele spotkań towarzyskich. I nie uważam że zawsze trzeba szukać 4 godzin, czasem można się spotkać na pół godziny czy godzinę.

  6. Dzięki za ten wpis. wreszcie znalazłam kogoś, kto myśli podobnie jak ja i moja druga połowa. Tweet Randi Zuckerberg wart zapamiętania 🙂

  7. Piękny wpis. Tu o szczerość właśnie chodzi. Szczerość wobec samego siebie… może nawet bardziej, niż wobec innych. Sowie nie zawsze to wychodzi ale pracuje nad tym.:)

  8. „Każdy obejrzany film jest wpisem, którego nie napisałam. Każde wyjście na piwo jest czasem, którego nie spędziłam czytając. Weekend za miastem to nieposprzątane mieszkanie. Kąpiel z bąbelkami to rezygnacja z serialu. I tak dalej, i tak dalej.” – kolejny cytat z Twojego bloga, który wręcz mam ochotę gdzieś sobie zapisać. I tak bardzo ze wszystkim się zgadzam, mimo że wolałabym, żebyś nie miała racji…

  9. Ania Mrzygłód

    Ojej, chyba się polubimy:) wchodząc tu przez znaleziony przypadkiem na fejsbuniu link miałam szczerą chęć zostawić komentarz typu: tak, mów do mnie dalej, a ja Ci opowiem, jak zapieprzalam po naście godzin i na siku nie było czasu. A wszystko dlatego, że spodziewałam się kolejnego tekstu o tym, że organizacja kluczem do wszystkiego, napisanego w tonie ‚wiem pierdylion razy lepiej od Ciebie’. A tu spotkalo mnie bardzo miłe zaskoczenie. Bije się w piersi i zaczynam czytać inne wpisy:)

  10. Mnie do szału doprowadza coś bardzo powiązanego z „nie mam czasu”, mianowicie „zaraz”, „potem” (często po tym idzie „bo teraz nie mam czasu”). Przez to musiałam zerwać z chłopakiem, bo od zadźgania go nożem dzieliło mnie jedno, góra dwa „zaraz”. Jak się zorientował, jak mnie to wkurza, stosował zamienniki (przykład: JA: Możesz podać mi mąkę? ON: A potrzebujesz jej teraz natychmiast? Bo jestem niezwykle zajęty [sprawdzaniem maila]). Wiem, że Ty piszesz o ogólnym zarządzaniu czasem, ja zaś o sytuacjach jednorazowych, ale jedno i drugie sprowadza się moim zdaniem do szacunku, zarówno do siebie jak i do drugiej osoby, a łączy je ta sama formułka.

  11. każde zdanie brzmi jakbyś pisała ten tekst siedząc wygodnie i stukając w klawiaturę w mojej głowie. niesamowicie zgodny z wszystkim co myślę na ten temat i już ulubiony!

  12. Dominik Eszczyk

    A z mojej strony czas na… zaproszenie 🙂 Na bezpłatne szkolenie Professional Internet Markter w Londynie i Bristolu:

    servaq.pl?domain=szkolenia.efektywnymarketing.pl/pim4&id=4433

  13. Zgadzam się 🙂 Aczkolwiek jedna rzecz mierzi mnie bardziej niż „nie mam czasu”. Dokładniej „zrób to za mnie, bo nie pracujesz i masz więcej czasu ode mnie”.
    G…O prawda. Każdy ma po 24 godziny dziennie.
    To, że potrafię gotować obiad, sprzątać i oglądać Grę o Tron jednocześnie to już kwestia mojej wprawy. Każdy może, wystarczy odrobina chęci 😉

  14. O, zdecydowanie. Na nudnych wykładach lubiłam pisac teorię miedzyczasu. Jeśli robisz tylko jedną rzecz, robisz ją długo, bo masz na nią określoną objętość czasu (dokładnie tak, objętość, nie długość, czas ma wg moich pomiarów więcej niż jeden wymiar i kierunek, potrafi się nawet zapętlać i robić bąble bezczasowości). Jeśli robisz kilka rzeczy naraz, okazuje się, że każdą z nich robisz pozornie szybciej. Tak naprawdę zużywasz ten sam czas, tylko na więcej spraw. Rzeczy robione w międzyczasie robią się same. Dlatego np.matki czwórki dzieci ze wszystkim się wyrabiają, a matki jedynaków na nic nie mają czasu (chyba że są mądrzejsze i już na starcie łapią wiatr w żagle robiąc mnóstwo innych rzeczy prócz zajmowania się potomstwem, np. czytają książki, czy się czegoś uczą).

  15. Widzę po sobie, że im więcej mam na głowie zadań do wykonania, tym więcej robię. Im więcej wolnego czasu, tym mniej robię, odkładam na później. No chyba, że jest jakaś totalna apokalipsa i nie wiadomo, w co włożyć ręce.

  16. Cześć, bardzo, bardzo cieszy mnie, że znalazłam Twojego bloga. Zgadzam się z Tobą w 100%, jeśli chodzi o rzekomy brak czasu – zaskakujące, że najbardziej marudzą ci, którzy robią najmniej! Za to osoby, które naprawdę mogłyby użyć tego sformułowania, jakoś tego nie robią – i tacy ludzie są, moim zdaniem, najciekawsi i najbardziej inspirujący.

    Polecę ten wpis swoim czytelnikom w najnowszym zbiorze ciekawych tekstów innych blogerów, dobrze? 🙂

  17. Moja ciotka ma powiedzenie: nie mów, że nie masz pieniędzy – masz pieniądze, tylko na inne cele 😉
    I tak, za każdym razem, kiedy wyrwie mi się, że nie mam czasu, mityguję się i mówię, że teoretycznie mam, ale nie mam siły/energii/chęci i czasem muszę po prostu posiedzieć.

  18. Jak świetnie było to przeczytać! Jak świetnie przeczytać, że to nie tylko moje wrażenie, że brak czasu to wcale nie jest brak czasu. Za każdym razem, kiedy ktoś mówi „Nie mam czasu” myślę „Masz, tylko nie chcesz”. I podoba mi się to, co mówisz na końcu, że to zrozumiałe, że nie trzeba przecież chcieć, można woleć co innego. Też to szanuję. Tylko nazwijmy to po imieniu.

  19. Catherine Sophie

    Kiedyś słyszałam: „Nie mam czasu” – „Nie, Ty MASZ czas. Po prostu poświęcenie go na tę rzecz nie jest Twoim priorytetem”. 😀

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry