Czym jest uroda?

Obejrzałam ostatnio odcinek niespecjalnie wybitnego amerykańskiego sitcomu “Young and Hungry”. Serialu jest z gatunku tych, które komercyjne stacje emitują w godzinach niewielkiej oglądalności i powtarzają dwa razy dziennie. W konkretnym odcinku, dwójka bohaterów próbowała rozstrzygnąć zakład, kto będzie cieszył się większym powodzeniem u płci przeciwnej jeśli ukryją swoją najatrakcyjniejszą cechę. Dziewczyna udawała “brzydką”, a mężczyzna biednego. Oglądanie medialnego przedstawienia osoby “brzydkiej” jest zawsze fascynujące.

Nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba. Najbardziej masowa i komercyjna część popkulturalnych produkcji ma swoje kanony. “Brzydka” wersja bohaterki zamiast długich blond włosów nakręcanych na lokówkę miała fryzurę na boba, wielkie okulary i dres. Porzućmy temat dresu, bo to ubranie na niektóre okazje, a na inne nie. Jednak na ulicach Londynu, zwłaszcza w okolicach Shoreditch, jest sporo bardzo modnych dziewczyn o wizerunku “bob i okulary”. Nietrudno znaleźć zdjęcia przepięknej Alexy Chung w bobie i okularach. W końcu, jeśli danego dnia nie noszę soczewek, to bob i okulary mam i ja. Czy to znaczy, że jestem brzydka?

 

Postaci z serialu “Young and Hungry”

 

Postać w serialu stała się rzekomo tak nieatrakcyjna, że prowadzący speed dating emeryt kilkukrotnie powiedział do niej “spadaj brzydalu”. Śmiechu co niemiara. Wiadomo, że mówimy “spadaj brzydalu” do każdej osoby, której nie mielibyśmy ochoty gościć w łóżku (przy czym ja na przykład nie miałabym ochoty na młodego Brada Pitta, czy to znaczy, że jest brzydalem?). Być może przemawia przeze mnie żal, ale gdybym miała wybierać, wolałabym (i wolę) wyglądać niż ta brzydka wersja postaci (i modne laski z Londynu i Alexa Chung) niż ta “piękna” (tleniona blondyna). Tym bardziej, że jej look był sooo 2004, he he.

Komu chcemy się podobać?

 

Sztywne kanony piękna to coś dobrego dla sztuki minionych epok. W każdej epoce ten kanon był zresztą inny, myślę jednak, że możemy spokojnie założyć, że tak jak obecnie ludzie nie mają ochoty jedynie na modelki i modeli w rozmiarach zero, tak i wtedy nie cenili tylko rubensowskich kształtów czy tylko omdlewających i bladych wiktoriańskich kobiet. Zwłaszcza, że przez chwilę ideałem kochanki była kochanka martwa…

 

“…i każdą swoją żywą częścią wybieram życie” (nawet jeśli miałabym być nieładna w XIX wieku)

 

Osobiście znajduję pięknymi osoby o wyglądzie modeli w typie Anji Rubik, jak i osoby o odwrotnych proporcjach, niskie i kształtne jak Salma Hayek. Z Azji, Afryki, Europy, zewsząd. W dresie i we fraku, w jeansach i sukniach wieczorowych. Zawieszałam oko na kolesiach w obdartych jeansach i takich w drogich garniturach. Na dziewczynach z torebkami od Chanel i w stroju na siłownię. Lubię eklektyczność naszej epoki.

Jeśli coś znajduję “brzydkim”, to banał. A i banał nie jest brzydki, po prostu nieciekawy ze względu na kulturowe konotacje. Nie wierzę specjalnie, że da się być jedynym w swoim rodzaju. No, chyba, że jest się Davidem Bowie. On był jedyny w swoim rodzaju. Da się być jednak świetną wersją siebie. Sama lubię o siebie dbać, chodzić do fryzjera, mieć zrobione paznokcie, makijaż. Nie wierzę, że to piszę, ale na chwilę przed ciążą zaczęłam na poważnie odczuwać radość z wyciskania ciężarów na siłowni i rosnących mięśni. To wszystkie jest fajne i dla ludzi. Smuci mnie jednak, kiedy widzę zastępy dziewcząt, Brytyjek, Polek czy kogokolwiek innego i wszystkie wyglądają nagle jak pewna Amerykanka ormiańskiego pochodzenia z dużą ilością operacji plastycznych. Wszystkie jak odlane z jednej matrycy. Smucą mnie celebrytki, wszystkie od tego samego chirurga. To jest dopiero banał. Odrzuca mnie nie dlatego, że jest wizualnie brzydki, ale dlatego, że wkładanie wielkiego wysiłku i znacznych sum w to, żeby być kimś innym, uważam za przygnębiające.

 

Prawda jest taka, że nawet Kim Kardashian nie urodziła się z wyglądem Kim Kardashian 😉

 

Co do podobania się innym, to o ile nie chcemy robić kariery poprzez wrzucanie selfie z makijażem na instagramie czy w, khem, niezbyt ambitnym serialu typu “Young and Hungry”, potrzebne jest nieco więcej niż tylko rysy Kim Kardashian czy blond fale. Przy czym najbardziej popularne instagramerki i vlogerki makijażowe, które znam osobiście, też nie wpisują się koniecznie w te banalne ideały. Mają za to coś innego. OSOBOWOŚĆ. Coś, co niejednokrotnie wśród “prawdziwych” ludzi potrafi podkręcić lub zabić sexappeal. Znałam malutką dziennikarkę z chłopięcą figurą i fryzurą, którą zapraszali na randki milionerzy i której mało kto nie zauważył w towarzystwie. Znałam dziewczynę ze wszystkimi cechami pożądanymi w “Young and Hungry, którą ktoś uznał za mniej interesującą ode mnie, bo nie miał z nią o czym rozmawiać. Znałam mężczyznę tak pięknego, że każdy kogo spotkał był pod wrażeniem. Wciąż doceniam jego urodę, ale w ogóle nie mam ochoty na interakcje, ponieważ niezmiernie mnie nudzi…Gdybym w pracy miała wybrać dziewczynę, którą uważam, za najładniejszą, nie byłaby to ta sama, którą uważam za najseksowniejszą. I tak dalej, i tak dalej.

Jaka jest puenta? Cieszmy się sobą i sobą nawzajem w każdej formie.I przede wszystkim – chrzanić słabe seriale.

Loading..