„Jaka jest najbrzydsza część Twojego ciała?” – pytał kiedyś Frank Zappa w piosence. Dalej szło: “niektórzy mówią, że twój nos, niektórzy mówią, że twoje palce u stóp, ale ja myślę, że twój umysł”.

Najbrzydsza część ciała to u mnie kwestia chwilowego kompleksu, ale wiem na pewno, która część ciała jest mi największym wrogiem i zdrajcą od zarania dziejów.
ZĘBY.

Historia naszej walki jest długa. Miliony (DOSŁOWNIE) wizyt u dentysty i ortodonty powinny były skutkować uzębieniem na gwiazdę Hollywood. Niestety. Nawet mama pracująca kiedyś w gabinecie nie zwyciężyła ich do końca. Ciężko się zatem dziwić, że nie mam na ich temat przyjemnych myśli.

 

 

Mówisz – zęby, myślisz – dentysta. Nic nie przerażało mnie w dzieciństwie bardziej. Pamiętam niemalże każdego dentystę, z którym się w życiu zetknęłam. Mam w głowie ich listę, niczym Arya Stark listę wrogów do zabicia. Nie zamierzam oczywiście zabijać moich dentystów. Chociaż pierwszego z nich pogryzłam. Miałam chyba cztery lata. Podobno polała się krew. Nie moja.

 

 

Odkąd korzystam w gabinecie ze znieczulenia, wizyty zmieniły się nagle z wywołujących serię bezsennych nocy mrocznego widma w…no cóż. W wizytę u dentysty. No big deal.

 

 

Niewielu mężczyzn na świecie naprawdę mi imponuje. Dobrego mężczyznę można poznać po stosunku do zębów. Mąż na przykład powiedział kiedyś, że wyleczenie moich zębów jest priorytetem i nie ważne ile będzie kosztować. Miałam też na studiach kolegę i współlokatora, ot, takiego tam sobie gościa. Pokazał jednak prawdziwe oblicze, kiedy przez kilka dni leżałam w łóżku z bólem zęba, na uderzeniowych dawkach paracetamolu. W końcu, gdy z cierpienia i wyczerpania zaczęłam wymiotować, zabrał mnie siłą do dentysty. Umówił wizytę, poszedł ze mną i patrzył czy wchodzę do
gabinetu. Nie jest może szczególnie przystojny, nie jest też bogaty, ale jak ktoś szuka porządnego faceta, to polecam.

W dodatku to Szkot.

 

W przypadku zębów profilaktyka jest bardziej opłacalna niż leczenie. Ten szkocki ząb kosztował mnie sto pięćdziesiąt funtów. Tylko dlatego, że po założeniu wstępnego opatrunku, powiedziałam dentyście, że nie wiem czy do niego wrócę na plombowanie, bo jestem biedną polską studentką i mnie nie stać. Sprawdziłam potem cennik gabinetu. Leczenie kanałowe, które mnie niestety spotkało, zaczynało się od pięciuset funtów…(do dzisiaj nie wiem, czy mój kolega nie miał z doktorem jakiegoś romansu).

 

 

Ten sam dentysta opowiadał o znajomym, z którym grywa w golfa, a który robi koronki Dianie Ross.
Z oczywistych zatem względów leczę zęby w Polsce.

 

 

Oczywiście wszystkie wypadnięcia plomb, ukruszenia i inne kanały dzieją się, kiedy nie dam rady polecieć. Dlatego też uważam zęby za armię moich nemezis. One po prostu WIEDZĄ.

 

 

Raz na jakiś czas modna robi się diastema, na wzór Madonny czy Georgii Jagger. Nie wiem jak wrodzona cecha może być modna (jak, khem, figury modelek…), ale tak bywa. Zawsze zastanawiam się wtedy czy rodzice Madonny i Georgii nie kochali ich, skoro nie zabrali ich do ortodonty. Sama miałam galopującą diastemę, która znikła po wielu latach męki z aparatem zakładanym na noc. Ale pewnie przemawia przeze mnie ta zazdrość, że ktoś nie zaznał męki życia z aparatem w mydelniczce.
Żeby nie było, nie gardzę Twoją diastemą, jeśli z nią żyjesz. Po prostu uważam za dziwne uznawanie jej za trend w modzie.

 

 

Słabe zęby o nieidealnym kolorze to mój największy kompleks. Obok nosa. I braku talii. I umięśnionych łydek. I wagi. I włosów.

 

 

Niby to część ciała jak każda inna, ale wypadanie zębów to jeden z tych sennych koszmarów, który łączy ludzi od zarania dziejów. Zaraz obok spadania z wysokości i chodzenia publicznie nago.
Przypadek?

 

 

Kiedy już myślisz, że jesteś dorosłą osobą i żadne zęby Ci niestraszne, zostajesz matką i wisi nad Tobą kolejne mroczne widmo. ZĄBKOWANIE.

Na wiele rzeczy w macierzyństwie nie byłam przygotowana (o tym wkrótce), ale na ząbkowanie (chyba) jestem. Mam już wbite w głowę symptomy, mam gryzaki, mam też żel na ząbkowanie Pansoral od Pierre Fabre Oral Care. Cieszę się, że marka zaproponowała mi współpracę, bo nie pomyślałabym sama z siebie o tym, że istnieją żele na ząbkowanie…

Do 31 marca możecie wziąć udział w konkursie Pierre Fabre Oral Care, w którym wygrać można zestaw do wybielania zębów. Właśnie z zapałem go testuję. Liczę, że chociaż w tym aspekcie uda mi się pokonać armię mych Nemezis? Nemezisów? No, zębów.
Szczegóły na fanpage’u marki.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

18 thoughts on “10 myśli o zębach”

  1. To jeszcze pamiętaj, jak już te małe ząbki wyjdą, żeby je porządnie dziecku szorować i to już od 1 zęba :))

  2. Ostatnio oglądając Disney’owską Roszpunkę zastanawiałam się, czemu te bajki nie opowiadają o prawdziwych potrzebach, gdybym ja trafiła na dziewczynę o magicznych włosach, poprosiłabym tylko o wyleczenie moich sześciu źle zrobionych kanałowych… Świat na pewno stałby się lepszym miejscem dla ludzi o kłopotliwych zębach. Zęby to największy zdrajca ludzkości, szczególnie w czasach, gdy wypada mieć wszystkie przednie zęby, żeby ludzie nie uważali cię za patologię. :c

    1. Moim zdaniem właśnie to w tym świecie jest chore, że za patologię uważa się braki w uzębieniu, a nie na przykład brak uprzejmości czy kultury.

  3. 8 lat życia z aparatem w mydelniczce… Więc tę mękę znam. Jednak mi to 8 lat wystarczyło – na szczęście. Co ciekawe obecnie zdarza mi się słyszeć komplementy o moich zębach, ale i tak ich nie lubię. Ten kompleks z dzieciństwa jeszcze we mnie tkwi. Więc tym bardziej współczuję Ci, że Twoje zęby są dla Ciebie takim źródłem kłopotów. Tak jak Ty też często się dziwię dorosłym, którzy nie mają wyprostowanych zębów. Tzn. rozumiem, że często to nie jest ich wybór. Ortodonci są niewyobrażalnie drodzy a czasem i aparat nie pomoże. Ale są też tacy dorośli jak moja teściowa, która jak synowie powiedzieli, że nie chcą aparatu to im odpuściła, bo krzywe zęby jej się podobają. Ja pewnie moją córkę będę gnębić ortodontą, jeśli tylko zobaczę jakieś problemy, bo wiem jak to jest mieć kompleks krzywych zębów. Wiem też co to jest za koszmar z aparatem w mydelniczce, ale jako dorosła osoba bardzo to doceniam.
    A co do ząbkowania to oby Twojej córki zęby nie były takie wredne jak Twoje;) Mojej córce pierwszy ząb się przebił 3 dni przed moim egzaminem zawodowym na radcę prawnego. Egzamin trwa 4 dni i w sumie siedzi się 26 godzin, a i tak dla mnie to był relaks po nocach z wyżynaniem się zębów;)

    1. Nie przesadzajmy z tym nastawieniem, że TRZEBA mieć wyprostowane zęby. Jeśli cokolwiek trzeba, to dbać żeby były zdrowe, czasem ortodoncja jest konieczna, żeby nie wypadały na stare lata. Prawdopodobnie byłoby mnie stać na to, żeby kilkanaście tysięcy włożyć w aparat, ale mam po prostu inne, większe kompleksy, no i inne rzeczy, na które wolałabym te pieniądze wydać.

      Z całego serca polecam ten zębowy wpis: http://blimsien.com/dlaczego-nie-wyprostowalam-swoich-krzywych-zebow/

      1. Bardzo się cieszę, że Tobie Twoje zęby nie przeszkadzają i Ci się podobają. Przepraszam jeśli poczułaś się urażona moim komentarzem. W moim przypadku prostowanie było konieczne, bo zęby nie mieściły mi się w szczęce. Teraz nadal mam krzywe trójki przez co mam wampirzy uśmiech, który czasem jest komplementowany. Ale widzę różnicę między takimi krzywymi zębami jak mam teraz a tym co by było bez aparatu. Utrzymanie higieny tak ściśniętych zębów byłoby na pewno trudne. Więc mając na myśli krzywe zęby nie mówię o takich, które nie są idealnie proste jak koronki, tylko takie które ledwo mieszczą się w szczęce

        1. No to w takim razie się zgadzamy 🙂 Tak jak pisałam, jeśli interwencja ortodonty jest konieczna i widocznie poprawi jakość życia, to pewnie że należy się na nią decydować. Po prostu – jak w każdej dziedzinie życia – nie zawsze wiemy, czemu dana osoba wygląda/żyje w jakiś sposób, więc łatwo się zagalopować i wyciągnąć na jej temat o jeden wniosek za daleko 🙂

  4. Wydalam okolo 10.000 euro na porzadne wyleczenie zebow, implant I 12 koron. To byl prezent na 42 urodziny dla siebie samej. Najlepiej wydane pieniadze w zyciu- oprocz zakupu mieszkania nad rzeka w irlandzkim malym miasteczku 🙂 polecam klinike Dentim w Katowicach.

  5. Wychodzisz z gabinetu obolała po wyrwaniu ósemki, zażywasz przeciwbólowe, wchodzisz na bloga Riennahery, a tam wpis o zębach 🙂

  6. Stomatolog to mój koszmar z dzieciństwa. Drugim koszmarem były krzywe zęby, a na aparat moich rodziców nie było stać. Jako dorosła osoba znalazłam dentystów którzy poradzili sobie z moim stresem, założyłam aparat stały który pokochałam i trudno będzie mi się z nim rozstać. Dzisiaj uśmiecham się szeroko i jest wspaniale mimo że kolor zębów wciąż nie jest idealny. A co do ząbkowania to polecam nie nastawiać się na nic. U nas zęby wychodziły jak grzyby po deszczu bez żadnych komplikacji, gorączek, żeli itd. Może i u Ciebie pójdzie gładko. Tego w każdym razie życzę 🙂

  7. Historie zebowe to zmora PRlu, za ich czasow usunieto mi zdrowe cztery 6 bo mialam za duzo zebow w szczece. Coz powinno usunac sie 5 bo onesa mniej potrzebne zamiast tych tylinich 6. 7 sie przesunely a 8 zastapily 7. Staranie unikalam dentystow w tym czasie i chyba dobrze bo wiekszosc zebow mi pozostala, zgryz nie ladny ale pozwala sie usiechacdosyc szeroko, przebrawienia duze. Ustepienie bolu zeba po uslyszeniu cenny jego leczenia w Szwajcarii 300 frankow w 2002 roku to bylo spora sumka. Pierwsze zarobione pieniadze to powrot do kraju i renowacja uzebienia i tak 11 tys. nie moje ale poczucie ze mam piekny usmiech jest o wiele lepsze. Ciezko bylo po porodzie prawie stracilam zeba ale udalo mi sie go zachowac. Od lat chodze regularnie i dbam o nie bardzo. Posiadaczka 4 koronek.

    1. Ja ma takiego dentystę, co ósemki potrafi wyleczyć (zwykli polscy lekarze je od razu usuwają). Mogę podać namiar. Praktykował w krajach trzeciego świata, jakieś Maroko czy coś i po prostu to potrafi.

      1. Bardzo dziekuje mi wlasnie pomogli rumunscy dentysci w Belgii, w kraju u nas krecili nosem ze nie do zrobienia, a zab trzyma sie dobrze i mi sluzy.

  8. Julia Stasinska

    Życzę Ci, żeby ząbkowanie było kolejną rzeczą, która zaskoczy Cię (pozytywnie) w rodzicielstwie. Sa dzieci, u których zęby pojawiają się w paszczy, a Ty się zastanawiasz kiedy to się stało.

    Mnie też w dzieciństwie nic nie przerażało bardziej niż dentysta. Nie pamiętam, żeby rodzice kiedykolwiek zabrali mnie do gabinetu, więc byłam skazana na tego szkolnego. Jakieś 18 lat zaniedbań w tym zakresie i tak nie skończyło się najgorzej, bo jeszcze niczego mi nie wyrwali, ani nie leczyli kanałowo, ale na zęby wydałam duuużą część stypendium naukowego z pierwszych lat studiów.

    Moją największą porażką są zęby pierwszego dziecka. Jeszcze przed urodzeniem mówiłam sobie, że zęby to będzie priorytet. Pieczołowicie czyszczone od pierwszych miesięcy, suplementowana wit. D, żadnego cukru przynajmniej przez pierwsze 2 lata życia, potem też raczej niewiele słodyczy i zawsze mycie zębów po ich zjedzeniu. Przed 3 urodzinami diagnoza: niedorozwój szkliwa na wszystkich trzonowcach i leczenie wszystkich mlecznych piątek pod narkozą. Dlaczego wcześniej żaden lekarz tego nie zauważył jest dla mnie niepojęte.

  9. Ostatnio zostałam na grupie złą matką twierdząc, że diastema mojej córki w niczym mi nie przeszkadza, takoż córce, takoż moja własna. Cecha genetyczna jak odstające uszy. I co. Znowu zostałam złą matką. Po raz drugi, bo po raz pierwszy wtedy, gdy stwierdziłam, że nie przeszkadzają mi odstające uszy u niemowlęcia. A nie, trzeci, bo drugi jak stwierdziłam, że niemowlę nie musi mieć kolczyków. Że dziewczynka nie musi mieć kolczyków. Że dorosła kobieta też nie musi… zawsze mnie dziwi ta obecna krocząca ku upadkowi moda na ciało idealne. Tylko ten ideał zmienia się co pięć lat i trudno nadążyć. 😉

    p.s. żele na ząbkowanie nie działają. Lepszy jest środek przeciwbólowy. Przynajmniej dziecko śpi w nocy, o ile ma taki zwyczaj rzecz jasna.

    1. Ja też mam diasteme, jako dziecko cierpiałam, ale ja jestem za późnego Gierka, z czasów szkolnych dentystow-sadystow i potrzebowałam lat, by pozbyć się traumy i traktować wizytę u stomatologa jako rutynowa koniecznosc. Nawet teraz jestem namawiana do aparaciku, ale stwierdziłam, że nie. Kobiety w mojej rodzinie maja diasteme i to nas wyróżnia. U moich dzieci zeszła się sama, tzn. w mleczakach mieli, w stałych nie. Tutaj pewnie optowalabym za aparacikiem, ale sobie podaruje. Moje też mają lekko odstające uszy, co nadaje im bardzo sympatyczny wygląd. Córka maskuje włosami, synkowi nie prz eszkadza, a jedna z moich psiapsiolek ma, jak sama mówi, „żagle” i zawsze miała „szalone powodzenie”, bo jak powiedział kiedys w dowcipie Glemp do Urbana, chodzi o to, co jest między uszami.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry