• w kultura
  • w dniu

Muminki się cieszą

(wpis wynikły z mojej żądzy herbaty)

(je ne regrette rien)

 

Jakie teksty kultury najbardziej wpłynęły na to jaką jesteś osobą? 

Byłoby elegancko wymienić tutaj całą plejadę artystycznych filmów i alegorycznych powieści. Poezję noblistów i literaturę iberoamerykańską. Reżyserów, przy których Godard i Von Trier są mainstreamowi. Nie jestem elegancka i tego nie zrobię. Inną drogą jest pójście w uczuciowość, literacko-artystyczną egzaltację i realizmy magiczne, żeby pokazać, jaka jestem głęboka i wrażliwa. Pff.

Nie zależy mi na pokazaniu się jako osoba głęboka, wrażliwa czy oryginalna, a nawet (o zgrozo) sympatyczna. Nie znoszę słowa “sympatyczny”. Głęboko wierzę, że stworzyły mnie klasyczne baśnie i stare filmy sci-fi i fantasy. Dziwne książki, wypożyczane przypadkowo z biblioteki – wśród nich zarówno perełki jak i całkowity chłam. Kreskówki z wypożyczalni VHS, które miały na celu głównie sprzedawanie lalek i kucyków. Dużo amerykańskiego badziewia w stylu “Dynastii”. Ostatnio moja teściowa powiedziała, że nie oglądała w latach dziewięćdziesiątych “Dynastii”, bo takie rzeczy jej nie interesowały i wolała czytać. Wyobrażacie to sobie? “Dynastia” kogoś nie interesowała! Alexis i Crystal ciągnące się za kłaki i Fallon porwana przez kosmitów – jak to może nie interesować? 

Specjalne miejsce w krainie mojego dzieciństwa zajmowały skandynawskie bajki i opowieści. Na półce stał od zawsze zbiór baśni “Narzeczony z morza” i opowiadania Astrid Lindgren. Moim ulubionym, jakby zupełnie o mnie, była “Najukochańsza Siostra”. Marzyłam o życiu jak w Bullerbyn i oczywiście przepadałam za Muminkami, wchłanianymi najpierw jako mistrzowska japońska kreskówka, potem też jako książki. 

 

 

Znasz kogoś, kto z pełnym przekonaniem może powiedzieć “nie lubię Muminków” czy “Muminki są beznadziejne”? Jesteśmy w internecie, gdzie na każde retoryczne pytanie musi zostać udzielona odpowiedź i zaraz znajdzie się tłum osób, które powiedzą, że Muminki są żenujące, tylko po to, żeby wywołać burzę. Nawet jeśli tak naprawdę śpią w pościeli z Muminkami, kochają się w Małej Mi i tatuują sobie na ramionach Ryjka z Paszczakiem. Tacy są ludzie, nic nie zrobisz. 

Muminki są niesamowite. Nie fajne, świetne, słodkie i kochane, a właśnie niesamowite – dziwne, trochę straszne. Jak u Edgara Allana Poe – “Dużo Szaleństwa, więcej Grzechu, I Groza – sztuki treść”. Z jednej strony, jest to urokliwa opowieść o urokliwych postaciach żyjących w urokliwym zakątku i widzimy, że to wszystko jest dobre. Z drugiej – nigdy nie bałam się żadnej fikcyjnej postaci tak jak bałam się Buki, a na samą myśl o hatifnatach dostawałam gęsiej skórki. Nie do końca umiem powiedzieć dlaczego, bo w Muminkach przecież wszystko kończyło się dobrze jak w hollywoodzkim filmie. O ile jednak znakomita większość filmów, seriali i innych takich obecnie mnie nudzi, bo przecież i tak wiemy, że jakikolwiek konflikt zakończy się pozytywnie (stąd świetność “Gry o Tron”, naprawdę nie ma znaczącej konkurencji), o tyle kiedy myślę o Muminkach wciąż mam w głowie atmosferę ciemnego lasu i grozy w dolinie. 

 

Uważam, że groza to coś co niesprawiedliwie usuwamy obecnie z dzieciństwa. Klasyczne baśnie są straszne i okrutne, bo próbowały nauczyć czegoś o życiu. Kiedy Keira Knightley powiedziała w wywiadzie, że nie pozwala oglądać córce disneyowskich wersji “Kopciuszka” i “Małej Syrenki” , wywołała medialną burzę. Sama się z nią zgadzam i “Mała Syrenka” zawita u mnie w domu w tej wersji, która uzmysławia, że rezygnacja z własnej tożsamości dla drugiej osoby to nie jest dobry pomysł. Tej wersji, która wzruszyła mnie jako dziecko miłosierdziem głównej bohaterki. Muminki mają jednak moje pełne zaufanie. Będzie czytane i trochę nie mogę się już doczekać. Czekam też na nową wersję animowaną, chociaż podejrzewam, że w mojej głowie nic nie pobije tej z dzieciństwa.  

Dziękuję Coffeedesk za spełnienie moich muminkowych marzeń, bo na widok puszek z herbatą aż mnie skręcało z żądzy i jęczałam “dajcie mie te muminy”. Popijam sobie zielone muminkowe herby na zimno, a na ciepło rządzi wyjątkowa czarna z melonem i morwą. Dla Was mam kod rabatowy MUMINKI ważny do końca maja na wszystkie herbaty firmy Teministeriet –  zapłacicie o 20% mniej.

 

PS Pamiętacie tę kultową szkolną przeróbkę piosenki z serialu? “Muminki się cieszą, że XX (tu wstaw dowolną osobę) powieszą?” i tak dalej? 😉

Loading..