aimee1
Riennahera

Riennahera

Łączą nas niechciane penisy

(uwaga, tekst zawiera drobne spoilery serialu “Sex Education)

Popłakałam się, oglądając siódmy odcinek drugiego sezonu “Sex Education”.  

Tak, mam ponad trzydzieści lat i popłakałam się na serialu o nastolatkach. Na scenie, która udowadnia, że niezależnie od wieku, dziewczynki, dziewczyny, kobiety, osoby z piersiami i waginą, a bez penisa, będzie łączyć pewne powszechne doświadczenie. Nazwę je używając wolnego tłumaczenia określenia z serialu – “non-consensual penises”, niechciane penisy. 

Serialowa bohaterka Aimee zostaje zmolestowana w autobusie przez masturbującego się mężczyznę, który brudzi spermą jej jeansy.  Na początku trzyma się dziarsko i wydaje jej się, że to nic wielkiego. Nie chce zgłaszać go na policję, nie chce zawracać im czasu taką bzdurą. Z biegiem czasu Aimee coraz bardziej jednak przeżywa to wydarzenie. Straumatyzowana, nie jest w stanie wsiąć do autobusu i zaczyna chodzić do szkoły na piechotę. Nie jest w stanie znieść intymnej bliskości ze swoim chłopakiem. Wszędzie widzi twarz agresora. 

No i popłakałam się, bo lata temu byłam w podobnej sytuacji. Był 2010 rok, 29 lipca. Moje imieniny. Glasgow. Chwilę po dwunastej. W południe. Wracałam z pracy, w której dorabiałam podczas studiów. Paskudny typ podniósł mi na ulicy spódnicę i zrobił zdjęcie, potem śmiał się ze mnie stojąc po drugiej stronie ulicy. Też wydawało mi się, że to bzdura. Też nie chciałam dzwonić na policję. Ba, rok później napisałam o tym nawet przezabawny wpis, bo taki miałam do siebie dystans. Bo tego się od nas oczekuje, przejścia nad seksualnymi zaczepkami i agresją do porządku dziennego. Ale 29 lipca 2010 roku resztę dnia spędziłam pod kocem, czując się okropnie. To nie jest wyolbrzymianie. To organiczna reakcja. Na ile znam temat, większość osób w jakiś sposób napastowanych czuje się głupio, okropnie, brudno. 

Wtedy czułam, że rozdmuchałam sprawę bardziej niż to było potrzebne, bo przecież oprócz złego humoru i kilku zmarnowanych dni (na leżenie pod kocem, a potem na zgłoszenie na policji), nic wielkiego się nie stało. W 2019 roku “upskirting” oficjalnie stał się w Wielkiej Brytanii przestępstwem. 

W dalszej części odcinka, grupa dziewcząt ma za karę stworzyć prezentację o tym co je łączy jako kobiety. Poruszone wyznanie Aimee odnośnie autobusowego incydentu, zaczynają dyskutować o swoich doświadczeniach i okazuje się, że każda doświadczyła zmacania, ekshibicjonizmu, strachu przed osobą idącą za nimi wieczorem. 

Powiedziałam mężowi, że podobnie jak inna bohaterka, jako dziewczynka miałam nieprzyjemną sytuację na basenie. Ja akurat zostałam chwycona za pośladki na publicznym odkrytym kąpielisku. Kilkukrotnie tego samego dnia, ktoś podpływał pod wodą, chwytał mnie i uciekał. Męża to poruszyło, dopytywał się czy widziałam kto to był i czy komuś powiedziałam. Wzruszyłam ramionami. Oczywiście, że nie, przecież to nieistotna bzdura, prawda? Po co robić dramę i zamieszanie. Nikogo by to nie obeszło, prawda? Poza mną. To miało miejsce dwadzieścia pięć lat temu, a ja nadal pamiętam. 

Nie robię z siebie cierpiętnicy. Naprawdę uważam, że nic strasznego mi się w życiu nie przydarzyło. Bo to co opisałam to naprawdę drobnostki. Czyż nie? Rzeczy, nad którymi jako kobiety musimy po prostu przejść do porządku dziennego. Przyjąć, że tak to już jest, końskie zaloty, boys will be boys i tak dalej. 

Image

Jakkolwiek egzaltowanie to nie brzmi, robi mi się niedobrze, kiedy słucham wypowiedzi mężczyzn o tym, że #metoo zaszło za daleko, już nie można flirtować, nie można prawić komplementów i w ogóle hańba. Rzygam, czytając mansplaining tłumaczący, że kobiety wcale nie są traktowane tak jak napisałam w takim czy innym tekście. Bo to prawie zawsze jest mansplaining. Mężczyzna tłumaczący, że przesadzam, że tak nie jest, że na pewno mam złe środowisko. Mam bardzo fajne środowisko, dziękuję. Niestety muszę też egzystować w społeczeństwie. Na ulicy, w autobusie, na basenie. 

Smutno mi, kiedy przypominam sobie śp. babcię, jak opowiadała o swoim nauczycielu, który sprawdzał czy dziewczęta mają czyste paski od staników. I jak się z tego śmiała, nie rozumiejąc czemu się krzywię i mówię, że to okropne. PRZECIEŻ NIEKTÓRE MIAŁY BRUDNE HE HE. Smutno mi jak mama opowiada o nieprzyjemnych sytuacjach w liceum i z dzieciństwa, które też trzeba było przemilczeć, żeby nie robić dramy. Smutno mi, bo wiem, że na pewno będę rozmawiać o takich sytuacjach z życia mojej córki. Fajne to społeczeństwo. 

Chociaż ich nie mamy, to owszem. Wszystkie nas łączą penisy.  

PS Tak, wiem, że mężczyźni też bywają ofiarami. To nie jest tekst o tym. 

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

72 thoughts on “Łączą nas niechciane penisy”

  1. To samo. Klepnięcie po tyłku na przystanku, nie miałam chyba nawet osiemnastu lat. Chłopakowi przyznałam się dopiero po tym odcinku Sex Education, bo wypierałam przez tyle lat.

  2. Mając 13 lat w szkolnej szatni upadła mi czapka. Schyliłam się po nią a w tym czasie jakiś równolatek klepnął mnie w tyłek. Wyszłam w milczeniu. Mając 19 lat typek w pociągu zainteresował się wzorem moich rajstop i mimo sprzeciwu dotknął mojego kolana a potem wysiadł. Za każdym razem czułam się brudna i zła na siebie za to, że nie umiałam nic zrobić, miałam kompletną pustkę i galaretę w głowie. Nigdy nikomu o tym nie powiedziałam

  3. Mi się chyba nigdy nie zdarzyło żeby fizycznie ktoś coś zrobił (chociaż nad szkołą musiałabym się lepiej zastanowić) ale często mi się zdarzał, że jakis facet idący na przeciwko w momencie gdy się ze mną mijał rzucał coś w rodzaju „fajne cycki”. Po raz pierwszy się to zdarzyło jak miałam jakies 12 lat…

  4. W metrze w Mediolanie jakiś oblech się o mnie ocierał. Na początku myslalam: głupia, wydaje ci się, nie jesteś przecież taka ładna. I stałam tam sparaliżowana, nie umiałam nic zrobić. Tak, powinnam była zacząć krzyczeć. Ale nie byłam w stanie. Przez jakiś czas czułam się brudna. Bo skoro nie zareagowałam, to pozwoliłam, żeby to się stalo.
    Bardzo lubię być samotka turystka, ale to czasem nastręcza nieprzyjemności. Mnóstwo panów oferowało, że mnie podwiezie, w zamian za taką czy inna usługę. Na Sycylii byłam jedyna turystka w parku archeologicznym. Pracownik (wyglądał jak mój dziadek!) mnie po tym parku oprowadzał, bo chciał. Potem okazało się, że liczył na jakąś formę okazania wdzięczności. Na tym samym wyjeździe młody nauczyciel pomógł mi nieść walizkę, bo urwały się kółka. Uznałam, że skoro uratował mi dzień, mogę się z nim umówić następnego dnia na kawę. Był przekonany, że udzielona pomoc obliguje mnie do tego, żeby się z nim przespać. Teraz już nie przyjmuje pomocy, chyba że od znajomych. Na pewno nie jako turystka gdzieś.
    Na studiach pracowałam, więc bardzo rano szlam przez miasto. Przyczepił się jakoś typ, zaczął oblapiac, ale uciekłam. Rzucił za mną tylko „może byś mi chociaż laske zrobiła!” i, oczywiście, śmiał się.
    Kiedy miałam jakieś 16 lat, ktoś kto podawał się za znajomego rodziców, pod szkołą, do której chodziłam jako dziecko, zaoferował się, że mnie podwiezie. To mała miejscowość, wszyscy wszystkich znają, nawet jeśli ja kogoś nie pamiętam, to przecież wiedział, gdzie mieszkam i kim jest moja mama. Tylko że potem skręcił w drugą stronę i zaczął mnie w tym samochodzie łapać za piersi i próbować całować. Byłam na tyle przytomna, żeby otworzyć drzwi. Na szczęście się zatrzymał, szarpał za torebkę, ale w końcu puścił.
    A sytuacji, w której panowie w pozytywny lub negatywny sposób obleśnie komentowali na głos mój wygląd naprawdę nie zliczę.
    Ale jak słyszę kolejnego rycerza toksycznej męskości tokujacego o tym, że #metoo jest takie złe, nie mam siły ani ochoty opowiadać ze nie, wcale nie i że ocieranie się o obca kobietę trudno określać jako flirt, którego mu się niby zabrania. Nie zasłużył na to, żebym mu to opowiedziała. Kto wie, może powinnam, ale skoro nie miałam kontroli nad tym, co się stało, przynajmniej moja jest decyzja czy i z kim się tym podzielę.

  5. Klepnięcie w pośladek na przejściu dla pieszych – kiedy błyskawicznie się odwróciłam, za mną nikogo nie było. To było lata temu, ale wciąż w tamtym miejscu odczuwam wielki dyskomfort… Nie powiedziałam o tym nikomu. Uznałam to za drobnostkę, jak wiele piszących o podobnych zdarzeniach osób.

  6. Do tej pory pamiętam niechciane ręce na moich piersiach i tyłku. Najgorsze jest to, że nie umiałam odpowiednio ostro zareagować, a potem słyszałam, że brak mojej reakcji daje przyzwolenie. Zupełnie jakby to była moja wina. I bez tego czułam się źle.

  7. To jest temat, który zawsze będzie smutny i chyba zawsze będzie na czasie.
    Mając może 16 lat jechałam wieczorem do domu autobusem i nie było w nim prawie nikogo. Jakiś starszy mężczyzna zagrodził mi drogę i zaczął się masturbować. Powiedział mi, że „to chyba dobrze, że się tak ucieszył na mój widok”. Wysiadł na szczęście 2 przystanki dalej (albo na nieszczęście, bo przecież pewnie to samo zrobił jakieś innej dziewczynie). Minęło już sporo czasu ale wciąż pamiętam strach i niemożność ruchu.
    No i niby nic wielkiego się nie stało ale jednak później odczuwałam dyskomfort podczas podróży komunikacją miejską. Mój ówczesny chłopak stwierdził, po tym jak mu o tym powiedziałam, że to powinnam się cieszyć, że jestem taka ładna…
    Wstydziłam się też tego, że nie potrafiłam się w żaden sposób bronić ale dzisiaj już wiem, że taka właśnie niemożność ruchu jest najczęstszą reakcją na napaść seksualną. Mam więc alergię na komentarze w stylu „nie walczyła, więc tego chciała”. Mimo wszystko, cieszę się, świadomość w społeczeństwie powoli rośnie i może kiedyś takie casualowe molestowanie nie będzie traktowane jak zwyczajna część życia.

  8. Kiedyś przypadkowo trafiłam na wpis, w którym dziewczyna opowiadała, jak natknęła się na onanistę w pociągu. Szczerze powiedziawszy, nie chciało mi się w to wierzyć, taka sytuacja wydała mi się po prostu zbyt absurdalna, żeby mogła się wydarzyć. Trzy dni później wracałam do domu pociągiem – zupełnie inna trasa, kompletnie inny rejon Polski, w wagonie tylko ja i jakiś, na oko, czterdziestoparoletni facet. Do odjazdu jeszcze jakieś pół godziny, cisza, spokój. Do czasu, w którym usłyszałam sapanie i inny charakterystyczny dźwięk. Nie miałam pojęcia, co robić, ale nawet gdybym miała, byłam w takim szoku, że nie mogłam się poruszyć. I wtedy padło pytanie – „Czy będzie pani przeszkadzało, jak sobie tak porobię?”. Miałam ochotę zarzucić czymś sarkastycznym, ale wtedy do mnie dotarło, że nie mam pewności, jak zostanie to odebrane, więc powiedziałam po prostu, że tak – będzie mi to przeszkadzało i że proszę, żeby wyszedł z tego wagonu. Trafiłam na wyjątkowo” kulturalnego” onanistę, bo, rzeczywiście, wyszedł, chociaż widać było, że liczył na inną odpowiedź. Wtedy pozałowałam, że nie uwierzyłam tej dziewczynie od razu. I że poprosiłam go, żeby wyszedł, zamiast po prostu kazać mu się stamtąd wynieść. Dlatego mnie też wkurza narzekanie mężczyzn na to, że „teraz to już nawet poflirtować nie można”, bo ja nie chciałam flirtować – chciałam usiąść z kawą w pociągu, poczytać książkę i w spokoju dojechać do domu, a nie słuchać odgłosów masturbacji i sapania przypadkowego, dwa razy ode mnie starszego faceta, który jeszcze na dodatek uważał, że w jego zachowaniu nie było nic szczególnego.

  9. Dwukrotnie ekshibicjonista (raz jak mialam 12 lat, drugi raz 16), onanista w pociągu (sądząc po komentarzach to całkiem popularny sport), klepanie po tyłku jako standard na zatłoczonych koncertach. Z perspektywy czasu, zaluje ze nie mialam pojecia do kogo sie zwrocic o pomoc i chcialabym zeby w szkole pojawila sie forma Edukacji Seksualnej, ktora uczylaby dzieciaki jak sobie radzic w takich sytuacjach.

    Potem doroslam i pojawily się bardziej obrzydliwe formy: groźba zwolnienia z pracy, gdy stanowczo odmowilam nawiazywaniu innych relacji niz sluzbowa. Lub (w innej firmie) szczere zdziwienie ponad 40 lat starszego przelozonego, ze na wyjezdzie sluzbowym nie skorzystam z propozycji spania z nim w jednym pokoju. No fun.

    I we wszystkich sytuacjach: ta sama bezsilnosc.

  10. Ja miałam w życiu 3 takie sytuacje – za każdym razem „napastnik” ode mnie oberwał (raz na festiwalu muzycznym, po trzecim „zabierz te ręce” po prostu przywaliłam kolesiowi w nos; drugi raz w klubie gdy jakiś typ postanowił wslizgnąć się za mną do łazienki (takiej z umywalką i stylowym kamiennym wyposarzeniem), zamknąć za sobą drzwi i robić obleśne miny, po tym jak zignorował moją kulturalna uwagę, ze chyba mu się kabiny pomyliły, chwyciłam ciężką kamienną mydelniczkę, na szczęście podziałało odstraszająco; trzeci na imprezie w pracy, dźgnęłam kolegę w czoło wykałaczką po tym jak kilukrotnie musiałam powtarzać żeby mnie nie dotykał i przytulał bo zwyczajnie tego nie lubię. Za każdym razem spotkałam się z absolutną urażoną niewinnością i zupełnie szczerym zdumieniem, czemu jestem taka niemiła i brutalna. I chyba to mnie najbradziej do szału doprowadza właśnie – kompletny brak zrozumienia, że ignorowanie czyjegoś „NIE” jest czymś złym. Więc ja szczerze wątpie, czy nauczyłam czegokolwiek tych 3 kolesi.
    Zaczęłam pisać ten post myśląc, że przy tylu smutnych historiach może komuś się zrobi lepiej słysząc moje z „happy endem” (wiecie, jak z finałem „Deathproof”) ale teraz jak kończę pisać doszłam do konkluzji, że to w sumie tak samo smutne.

  11. Kilka lat temu pofarbowałam włosy. Miało być rudo, wyszło wsciekle czerwono, więc do part-time studenckiej pracy szłam w złym humorze. Kolega, z którym otwierałam kawiarnie z wejścia rzucił komentarzem, że fajne włosy – jego ulubione aktorki porno takie mają. Po czym przez resztę poranka rzucał mi znaczące uśmiechy. Bardzo się oburzył, kiedy w przerwie na lunch próbowałam mu wytłumaczyć, że takie komentarze są niefajne. Wracając do domu tego dnia kupiłam szampon przeciwłupieżowy, żeby się tego koloru szybciej pozbyć.

    Półtorej roku temu wyszłam pobiegać wieczorem zwyczajna 5k trasa dookoła dzielnicy. Już przywyklam do gwizdów i zaczepek, że co by jeden z drugim nie zrobił i że mogę się spocić z nimi. Ale jeden koleś uparl się jechać koło mnie na rowerze, bardzo powoli, z obleśnym cmokaniem. Po jakiś 400 metrach w końcu się wściekłam i popchnelam natręta, tak że się wywrócił. Niby satysfakcja, ale przez dwa kolejne tygodnie nie mogłam się zdobyć na bieg trasa w obawie, że on znów tam bedzie.

    I też slyszalam, że przesadzam, to żarty, komplementy, w końcu sama zaczęłam uważać, że wyolbrzymiam.

    Fajne mamy społeczeństwo. W zasadzie każda z moich koleżanek ma podobne (jeśli nie gorsze) historie do opowiedzenia. Ale przecież robimy histerie, nie?

  12. W liceum (w klasie bylo trzydzieści dziewczyn i kilku chłopaków) chodzil z nami do klasy chłopak z zespołem Aspergera . Przytulenie na powitanie rozumiem, ale standardowe trwające jakies 5s, on po tym czasie dalej trzymal dziewczyne pomimo jej protestów. Siedząc kolo niego trzeba bylo byc przygotowanym ze nagle polozy ci reke na kolanie, albo brzuchu, ze zlapie cie za reke z oblesnym uśmiechem i nie bedzie chciał puscic. Tyle razy grzecznie prosilam: puść, zostaw mnie, nie chcę zebys mnie dotykal, nie lubię tego, bo oczywiście chlopak chory i trzeba byc wyrozumialym ale po szkole tez czesto tylko kladlam sie pod koc bo dalej czulam ten dotyk. Ciężkie trzy lata. Warto dodac ze proby zglaszania tego do nauczycieli spełzały na niczym, „bo Tomek jest chory”. Bardzo nie chcę generalizować, ale odrzuca mnie na samą nazwe tej choroby, a co dopiero jesli chodzi o ludzi

    1. Pracuję w UK z osobami ze spektrum autyzmu, tzw. learning disabilities itp. miałam sytuację, gdzie chłopak (nie wiedziałam że to on) podszedł do mnie na ulicy i zaczął przytulać. Miałam z nim iść do domu.. gdy usiadłam na kanapie, a on usiadł obok – znów zaczął mnie przytulać. Gdy w pewnym momencie położył i głowę na mojej piersi i zaczął się w nią wtulać powiedziałam mu dość, że ma przestać mnie dotykać, „personal space”. Nie zrozumiał. Zamiast tego, złapał moje nadgarstki swoją jedną dłonią, przynisnął je do mojej nogi i znów zaczął przytulać i ocierać się o mój cyc. Wydrwałam ręce, odepchnęłam go łokciem i powiedziałam, że jak nie przestanie to go uderzę. Obraził się.
      Siedziałam z nim ze łzami w oczach nie wiedząc, czy mi coś zrobi czy nie.
      Gdy powiedziałam to innym pracownikom usłyszałam, że on się zatrzymał na rozwoju 13latka i nie miał na myśli nic seksualnego..
      Jadąc do domu autobusem pisałam maila do mojej managerki, płacząc do telefonu.
      Dwa dni po tej całej sytuacji to samo zdarzyło się innej dziewczynie. Wszystko zgłoszone. Oni nic nie zrobili z tym. Bo przecież koleś się zatrzymał w rozwoju dziecka, więc nie czuje ochoty na seks..

  13. Miałam podobną sytuacje kilka lat temu. Weszłam do toalety w zatłoczonym centrum handlowym, opuściłam bieliznę i wtedy zobaczyłam dziwny błysk na dole, przy ziemi, od strony drugiej kabiny. Toalety oddzielone były ściankami, które kończyły się na poziomie kostek, tak że z zewnątrz widać było, czy jest zajęta, czy nie. Ta obok mnie jak się okazało była. Przez zboka, który do dziś nie wiem co robił – przykładał lusterko? Telefon? Nagrywał? Kiedy zobaczyłam ten błysk, jakby dziwne odbicie, w mgnienia oka wiedziałam, że to coś złego. Nie wiem, może to instynkt przetrwania kazał mi natychmiast rozpoznać zagrożenie. Nigdy w życiu tak szybko nie wciągnęłam bielizny i spodni. Nigdy w życiu nie zrobiłam niczego z tak totalną pustką w głowie, bez ani jednej myśli. Otworzyłam drzwi, tak, ze z hukiem walnęły o ściankę drugiej kabiny. I chyba tylko to mnie uratowało, ta chwila zwłoki jaka była potrzebna żeby otworzyć drzwi, odeprzeć te które w nie walnęły i biec za mną. Bo słyszałam hałas, słyszałam jak ktoś szamocze się z drzwiami i za mną biegnie. Podejrzewam, że ktoś spanikował i chciał mnie złapać nim wybiegnę komuś o tym powiedzieć. Tyle, że ja nie powiedziałam. Wyleciałam z toalety i z tego centrum jakby goniło mnie największe zło, z rozpiętym rozporkiem, z rozchełstaną kurtką. Nigdy nie dowiem się jak ta osoba wyglądała, bo bałam się odwrócić. Na przystanku wsiadłam w pierwszy nadjeżdżający tramwaj. Powinnam zadzwonić do tego centrum i ostrzec innych przed tym podglądaczem, ale nigdy tego nie zrobiłam. Chciałam to wymazać z pamięci.
    A potem… z tego żartowałam. Bagatelizowałam. Żartowałam, że napatoczyłam się na jakiegoś łazienkowego podglądacza, może moja pipka już lata po internetach w formie video, nic się nie stało, no co Wy.
    A później… o tym milczałam. I tak sobie milczę w zasadzie do dziś. Co to za historia, chwila przerażenia i po krzyku, to nic takiego. Było, minęło. Co z tego, że w tramwaju tak drżały mi nogi, że musiałam kurczowo trzymać się barierek. Co z tego, że do dziś wchodząc do pustych toalet czuje się nieswojo. Że bezpieczniej czuje się w tych zabudowanych. Że zawsze zerkam w dół. Że paranoicznie spodziewam się, że ktoś w tej drugiej toalecie będzie robił coś dziwnego.
    Jakoś łatwiej jest takie sprawy przemilczeć, albo opowiadać jako żartobliwą anegdotkę, łatwiej zapomnieć. To jeden raz z niewielu, gdy w ogóle o tym mówię.

  14. Praktycznie każda kobieta, którą znam ma podobną historię. I to zazwyczaj nie jedną, a kilka. Ale przecież „nie przesadzaj, nic strasznego się nie stało”. Wkurza mnie to, że muszę zmieniać swoje zachowanie by czuć się bezpiecznie i każda następna taka historia dokłada kolejną cegiełkę:

    [byłam w późnej podstawówce]
    W biały dzień szłam alejkami koło placu targowego. Gdy mijałam mężczyznę w długim płaszczu, ten się do mnie odwrócił i rozchylił płaszcz na szerokość ramion. Pod płaszczem nie miał niczego. Zwiałam stamtąd do domu i przez lata nie powiedziałam o tym nikomu (mimo świetnej relacji z rodzicami) bo było mi głupio.

    [miałam 15 lat]
    Byłam na kolonii we Włoszech. Po opieką wychowawców poszliśmy dużą grupą na ogólnodostępną dyskotekę. Wychowawcy trzymali się z boku, kompletnie nie interesując się nami. Cały wieczór musiałyśmy trzymać się grupką z innymi dziewczynami, bo jak tylko któraś odstąpiła inne o krok, to przystawiali się do niej faceci – próbując się ocierać w tańcu, łapać za ramię czy klepać po tyłku. Od tego czasu nie byłam na żadnej dyskotece, na której nie znam sporej ilości osób – nie czuję się na nich komfortowo.

    [miałam trochę ponad 20 lat]
    Pierwsza impreza integracyjna w pracy. Dosłownie jak tylko przyszłam i przysiadłam się do stolika moich znajomych, podszedł do mnie facet. Na oko dwa razy starszy, widać, że już mocno wstawiony, bo zionął strasznie i się lekko zataczał. Bełkotliwie powiedział bym z nim zatańczyła. Jak powiedziałam, że nie, dziękuję, to powtórzył to samo, zmniejszając coraz bardziej dystans. Znów odmówiłam, głośniej. Spróbował złapać mnie za rękę by wyciągnąć na parkiet, ale się wyrwałam. Jako, że był już w odległości centymetrów ode mnie, dosłownie odsunęłam go siebie jeszcze głośniej odmawiając. Jak mój kierownik (siedzący z nami) zauważył, że gościu wyskakuje z łapami, to się wtrącił i powiedział, że naprawdę nie chcę iść. Dopiero to podziałało – najwyraźniej jego opinia liczyła się bardziej niż moja.

    Na innej imprezie integracyjnej przyczepił się do mnie gościu, z którym raz zatańczyłam i nie chciałam więcej, bo wydał mi się dziwny jak tańczyliśmy. Co kilkanaście minut podchodził i namolnie namawiał mnie bym z nim zatańczyła. Konsekwentnie odmawiałam, potem dodając, że również w przyszłości nie będę chciała. Zrobiło się nieprzyjemnie, jak czekał na mnie przed wyjściem z położonej na uboczu toalety. Praktycznie zwiałam w bardziej uczęszczane miejsce. Jak ZNOWU przyszedł zapytać, to go opieprzyłam kompletnie i kazałam się odczepić. Na szczęście zadziałało.

    Ogólnie bardzo lubię te imprezy, bo świetnie się bawię z ludźmi, których znam, ale mam wrażenie, że muszę być w ciągłym stanie gotowości. Umyślnie ograniczam alkohol do śladowych ilości (by mieć wrażenie kontroli), z założenia odmawiam tańca gościom którzy wyglądają na chociaż lekko pod wpływem (bo dużo częściej próbują obmacywać w tańcu) i staram się unikać miejsc gdzie nie ma wielu osób.

    1. A co do Sex Education – super serial, moim zdaniem drugi sezon był jeszcze lepszy niż pierwszy. Porusza sporo ważnych tematów, ale w naprawdę świetny sposób, przetykając poważne sceny mnóstwem tak zabawnych, że śmiałam się na głos do monitora 🙂
      Widać, że scenarzystka naprawdę dobrze zna temat i zamiast typowych serialowych bzdur, widz przy okazji dostaje sensowne informacje. Co moim zdaniem jest ważne, szczególnie w takich krajach jak Polska, gdzie edukacja seksualna w szkołach jest na tragicznym poziomie.

  15. Czytając post i komentarze miałam łzy w oczach. Nienawidzę tego, że to jest tak powszechny temat i tego, jak część facetów może nadal się oburzać na ruch #metoo.
    Moja historia była w dzieciństwie. Nie pamiętam ile miałam lat – ok. 7-8. Pojechałam na wycieczkę z ciotką i wujkiem. Zwiedzaliśmy jaskinię. Jakiś typ powiedział, że jest przewodnikiem i nas oprowadzi. Od początku dziwnie się do mnie kleił, ale moi opiekunowie nie reagowali. Na koniec powiedział, że teraz ma zadanie dla mnie, żebym pokazała, gdzie jest jakiś charakterystyczny punkt w tej jaskini. Moi opiekunowie mnie z nim puścili. Jak tylko zniknęliśmy im z oczu zaczął mnie obmacywać. Byłam na tyle przytomna, że wyrwałam się mu i uciekłam. Oczywiście nikomu o tym nie powiedziałam. Niestety, ale już małe dziewczynki czują, że w takich sytuacjach, to one muszą się wstydzić. Całą sytuację wyparłam i wygrzebałam ją dopiero na terapii, kiedy zaczęłam się zastanawiać, skąd mój lęk przed jaskiniami 🙁
    Teraz jestem matką córki i drżę na myśl, że coś może ją spotkać. Niedawno córka powiedziała mi przypadkiem, że pan od gimnastyki daje dzieciakom w przedszkolu buziaki. Oczywiście zgłosiłam sprawę u dyrekcji, zrobiła się afera. Sprawa się wyjaśniła – nic złego się nie stało. Najgorsze jednak było to, że tak jak w tej historii w serialu – oczekiwano, że to ja wypiszę córkę z zajęć, a nie że to gość ma być zawieszony do momentu wyjaśnienia sytuacji. Ja miałam ukarać córkę wypisując ją z zajęć, które uwielbia, za to, że powiedziała mi o niepokojącej sytuacji. Nie zgodziłam się na taki układ. Niestety nadal żyjemy w świecie, gdzie ofiary mają się tłumaczyć i ponosić karę za ujawnienia złych zachowań:(

  16. Mnie napadlo dwoch facetow. Bylam w takim szoku ze wroslam w ziemie a oni chyba sie spodziewali szarpniecia do przodu i to ich zaskoczylo na tyle ze moglam sie wyrwac i zaczac uciekac z takim rozpaczliwie jasnym przeblyskiem w glowie ze i tak nie zdolam uciec z ciezkim plecakiem w zimowej kurtce. Interweniowal mezczyzna ktory szedl za nami i niech Bog blogoslawi jemu i jego potomkom do siodmego pokolenia bo niestety wiem jak to sie moglo skonczyc. Ale kiedy Gilette publikuje te reklame pokazujaca mezczyzn interweniujacych w takich sytuacjach to spada na nich fala hejtu. Bo przeciez kobietom powinny pochlebiac gwizdy, poklepywania, oblesne komentarze aka „komplementy” ach ta straszliwa poprawnosc polityczna. Bo przeciez mezczyzni ktorzy to kontestuja to spisek ogolnoswiatowy majacy obalic cywilizacje. Kobiety to wiadomo histeryczki i przesadzaja. Ja juz tez chora jestem od tego. A ja mam dwie corki.

  17. To nie są tylko rzeczy, które dzieją się w kontakcie z obcymi, dzieją się też w związkach. Lata temu byłam w toksycznej relacji – dzisiaj to widzę, z perspektywy czasu – w której non stop byłam gnębiona emocjonalnie, godząc się na to, w pragnieniu bliskości. Pewnego dnia on skończył w moich ustach, mimo tego, że wiedział, że tego nie lubię i że nie chcę. Kiedy się popłakałam, zbył to, że oj tam, oj tam, przesadzam i w ogóle o co mi chodzi, że to było niechcący, tak wyszło. Gówno prawda. I nie wiem, dlaczego mu wtedy uwierzyłam. Siedzi to we mnie do dzisiaj, cieniem kładąc się na moim zaufaniu do facetów.

    1. Bardzo Ci współczuję, bo niestety też byłam w takiej relacji. Mieliśmy od lat problem z seksem z moim byłym mężem. Chciałam to naprawić, bo oczywiście uważałam, że to MOJA wina. Bo ja się zaciskam, bo mnie boli, bo ja unikam. No więc chciałam żebyśmy w ogóle wrócili do dotyku i na czas jakiś totalnie bez seksu, żebym mogła powoli wrócić do zaufania, chęci tego dotykania. Zaproponowałam żebyśmy po prostu się dotykali, masowali, na razie bez kontekstu seksualnego. Usłyszałam, że „a co ja będę z tego miał”? To już mnie wkurzyło, bo mieliśmy kryzys. Ale jakoś zniosłam. W końcu po jednym takim masażu on chciał seksu, ja nie. Powiedziałam mu jasno, że nie jestem gotowa. No to żebym mu zrobiła dobrze. NIE! Na to też nie jestem gotowa. Obrzydziło mnie to w tamtym momencie, bo poczułam się narzędziem. No to on sobie sam zrobi, ale przy mnie. Ok, kwaśno, ale się zgodziłam, bo oczywiście dramatyzował, że już go nie kocham. Mimo mojego sprzeciwu (werbalnego, bo chciałam z nim przecież wtedy rozmawiać, dyskutować, ustalać, bo był moim mężem) – skończył na mnie. I to był dla mnie gwóźdź do trumny tego związku. Wiedziałam, że już nigdy nie pójdę z nim do łóżka z chęcią. I wyprowadziłam się wkrótce. Ale ile lat godziłam się na seks, który mnie bolał, mając poczucie wstydu i winy?

      1. Ja z kolei spotykałam się jakiś czas z facetem. Na początku było ok, wyraziłam zgodę na seks i wporzo. Raz spytał, czy możemy uprawiać seks bez gumki. Powiedziałam, że nie. Próbował mnie namówić. Powtórzyłam „nie” jeszcze kilka razy. Ale za to wyraziłam zgodę na zabawę bez penetracji. No cóż.. moje „nie” nie podziałało. Gdy tylko znalazł okazje, włożył swojego penisa.
        Głupia byłam i spotkałam się z nim jeszcze raz po tym. Chciał seksu, ja nie (bo przestałam mu ufać). Przytulaliśmy się. On mnie całował, dotykał, ocierał się. W pewnym momencie na mnie nawrzeszczał, że co to ma znaczyć że on chce seksu, inicjuje a ja leżę jak kłoda. Wtedy zaczęłam się go bać, bo miał twarz psychola. Był seks. Bez gumki oczywiście, bo on nie lubi.
        Oczywiście też nie zgłosiłam, bo mam poczucie winy. Ludzie, którym o tym wszystkim powiedziałam stwierdzili, że się sama prosiłam bo mogłam bardziej określić swoje granice i się nie zgadzać, bez względu czy czułam presje czy nie.

        1. Matko. Dobrze, że się już z nim nie spotykasz . Ludzie żyją chyba w czasach średniowiecza, kiedy kobiety gwałcono i brano kiedy im się podobało. Straszne rzeczy, współczuję i nie masz prawa czuć się winna. Seks ma być przyjemnością dla obojga, NIKT nie ma prawa do niego zmuszać. A słowo NIE jest bardzo jasne w przekazie. I święte.

          1. Jestem zła na siebie, bo wiele razy powtarzałam usłyszane gdzieś frazy, że dobrzy faceci są najgorsi. W sensie, tacy.. nice guy’e. Słodcy do porzygu, dobrzy do porzygu. On taki był i ja stwierdziłam, że W KOŃCU ktoś dobry mi się trafił, bo i mój ojciec nigdy taki nie był.
            No ale właśnie. Jego wszyscy mają za cudownego, dobrego, przesłodkiego faceta. A tak na prawdę, to on ma jakieś mocne problemy, przez co wyżywa się na innych. Ale zobaczyłam to dopiero po czasie, jak przestałam go tłumaczyć ze wszystkiego.

          2. Powiedzenia, powiedzeniami, chłopak najwyraźniej dobry nie był…:( Ponieważ wspominasz ojca… brałaś pod uwagę terapię? A może jesteś w trakcie/ po?

          3. Nie był.
            Nadal szukam odpowiedniego terapeuty, bo chciałabym kogoś LGBTQ+ friendly i najlepiej po polsku (bo mieszkam za granicą).

        2. Straszna historia, łamie serce. To takie smutne, że od nikogo ze swojego otoczenia nie dostałaś wsparcia. Ludzie w takich sytuacjach klasycznie bronią oprawcy i to jest najstraszniejsze w tym wszystkim, bo kobiet w podobnych sytuacjach do Twojej jest mnóstwo…

  18. Dorzucę od siebie. Zaglądanie pod spódnicę w podstawówce było ulubioną zabawą chłopców – zero reakcji ze strony nauczycieli. Obmacywanie tyłka w zatłoczonym autobusie – miałam 14 lat, było mi wstyd, nie wiedziałam, jak zareagować. Ekshibicjonista spotykany w okolicy akademików, ale już byłam przygotowana, więc zawsze głośno mówiłam „taki wstyd z takim małym”. Choć zawsze waliło mi serce jak szalone, bardzo nieprzyjemna konfrontacja. Obścisków na studenckich potańcówkach też trochę było, ale uciekałam, trudno, myślałam, najwyżej będą uważać mnie za „cnotkę”. Aż w ogóle przestałam chodzić na takie imprezy. Gwizdy, okrzyki – standard. Zdarzyły się też ze dwie sytuacje, kiedy chłopaki „dla zabawy” wydzwaniali do nas w akademiku, żeby podyszeć znacząco do słuchawki. Rzeczywiście, boki zrywać.
    To gówno siedzi gdzieś w głowie przez lata. Dziewczyny, przykro mi, że Was też takie rzeczy spotykają! Chciałabym świata, gdzie kobiety czują się bezpiecznie i nie muszą się zastanawiać „co zrobiłam źle, że zostałam obmacana?”.

    1. Podobno ekshibicjoniści lubią być poniżani, więc czasem komentowanie rozmiaru penisa działa na nich jeszcze bardziej nakręcająco :/

  19. Mam 34 lata, do około 25 roku życia w stresie i ogólnie na co dzień mocno pociły mi się ręce, a jako że wielokrotnie stykałam się z obrzydliwą krytyką tego zjawiska, nie znosiłam, jak ktoś obcy dotyka moich dłoni. Zwłaszcza że to powodowało spiralę stresu i nasilało potliwość.

    Jechałam metrem, na zjazd na studiach, był tłok. Poczułam, że ktoś wsuwa mi kciuk pod moją dłoń na rurce, której się trzymałam. Ciarki mnie przeszły, ale pomyślałam jak inne osoby tutaj, że mi się wydaje i przesunęłam rękę. Palce eleganckiego pana w garniturze podążyły za moją dłonią i znów próbowały się wcisnąć pod moją totalnie już wtedy mokrą dłoń. Wtedy już wiedziałam, że to celowe działanie, rytmiczne ruchy palców zwłaszcza nie pozostawiały wątpliwości. Dla kogoś to mogła być przesada i histeria, ja uciekłam z metra, zadzwoniłam do partnera, powiedziałam mu gdzie jestem, że uciekłam i że jak się nie odezwę, to żeby wezwał policję, bo nie mam pewności, że człowiek nie wysiadł za mną. Nie wysiadł, uciekłam skutecznie. Ale trauma na dotyk na moich dłoniach tylko się pogłębiła. I tak sądziłam, że są obrzydliwe, a to mnie tylko w tym upewniło.

    Jeden z tych lekkich przypadków. 🙁

  20. Parę lat temu w centrum miasta podbiegł do mnie od tyłu koleś i złapał za tyłek, spojrzał na mnie, zaczął przepraszać i tłumaczyć, że mnie pomylił z koleżanką (fajny sposób witania się z koleżankami, lol), zła byłam na siebie że nie zareagowałam tylko stałam jak wryta, zatkało mnie.
    Kolejna sytuacja, w ulubionym barze obok domu, w kolejce do kibla, obok uchylone drzwi do składziku, podszedł do mnie pijany typ i próbuje mnie tam wepchnąć, nikt z ludzi w kolejce nie zareagował, tylko się odwrócili jak się z nim szarpałam. Na szczęście po chwili zobaczył to właściciel baru, złapał typa i (dosłownie) wyrzucił go na ulicę krzycząc że ma się tu więcej nie pokazywać. Oczywiście po wszystkim było mi głupio, ale usłyszałam że mam się nie wygłupiać bo to nie ja zachowałam się źle.

    Dziewczyny od dziecka słyszą w słabych sytuacjach że mają nie wyolbrzymiać lub „cieszyć że się komuś podobają”. Na początku podstawówki często zaczepiał mnie i szarpał *kolega* z klasy. Reakcja mojej mamy: „nie dawaj się i przywal mu mocniej” ;), jednak załatwiła to z matką chłopaka, przeprosił mnie zmieszany przy całej klasie, dał czekoladę na przeprosiny i już mnie więcej nie dotknął. Mamuśki załatwiły sprawę, jednak komentarz nauczycielki typowy, że chłopcy tak okazują zinteresowanie, i czy „mi nie wstyd tak skarżyć na kolegę”. Szkoda, że uczy się nas tolerować takie zachowania i „się nie skarżyć”, mam nadzieję że się to zmienia.

  21. Agnieszka JużDawnoTutajNieMies

    U mnie historia podobna do wielu, niestety… To był super dzień, parę tygodni po maturze, zawoziłam papiery na uczelnię, miałam poczucie nowego etapu w życiu i przeświadczenie, że sky is the limit. Najpierw, kiedy kupowałam drożdżówkę w cukierni, stojący za mną mężczyzna obleśnie położył mi łapę na tyłku – odepchnęłam go i skrzyczałam, pani sprzedawczyni też, więc facet zwiał. Godzinę później, kiedy wracałam już z dziekanatu, mijający mnie na chodniku facet bardzo mocno klepnął mnie w tyłek, aż zabolało. Zrobił to tak szybko, że nie zdążyłam zareagować, zamurowało mnie i stałam jak wryta, nie wierząc w to, co się dzieje. Jak wróciłam do domu, aż się rozpłakałam z bezsilności i upokorzenia. Te dwa oblechy zepsuły mi taki megaważny dzień. A najgorsze, że jeszcze byłam zła na siebie, bo założyłam tego dnia obcisłe spodnie i pomyślałam, że to przez to. Później już tych spodni nie nosiłam poza domem, żeby sytuacja się nie powtórzyła. Nigdy nikomu o tym nie powiedziałam.

  22. been there, jakiś żul na przystanku wielokronie łapał mnie za gołe kolano brudną ohydna łapą i rzucal obrzydliwe teksty. Mnostwo ludzi bylo dookola, w tym moj znajomy, chlopak przyjaciolki, nikt mi nie pomogl… czułam sie okropnie przez kilka dni, źle przez kolejnych pare tygodni.Minelo pare lat, poradzilam sobie ale wspomnienie jest parszywe i przeraża chyba najbardziej ten brak reakcji ze strony otoczenia…

  23. Ten odcinek również sprawił, że miałam łzy w oczach.
    Było to w ostniej klasie liceum, miałam 18 lat. Chciałam sobie dorobić więc zatrudnilam się w Kebabie. Chodziłam głównie w weekendy na zmiany nocne. Lokal miał dwie lokalizacje i tego wieczoru trafiłam do tej drugiej, w które wczesniej nie pracowałam. Było tam dwóch kucharzy z Turcji. Jeden chodził non stop za mną. Gdy coś robiłam on się o mnie opierał od tyłu, mówił co by ze mną robił, a gdy zeszłam raz do magazynu to zgasil światło i przycisnal do ściany mówiac żebym mu powiedziała czy nie jest wystarczająco przystojny, że do nie chce. Gdy on skończył zmianę myślałam że już będzie spokój, niestety jego kolega, który został, namawiał mnie ciągle na spotkanie we dwójkę w jego mieszkaniu z alkoholem i bez mojej zgody zrobił mi zdjęcie.
    To był ostatni mój dzień w tej pracy. Szef i tak stwierdził że nic się nie stało i jeszcze przez długi czas namawiał mnie do powrotu.

  24. moje wyznanie to może zupełnie inny kaliber, ale.. jak chodziłam do podstawówki to miałam fazę chłopczycy. spodnie, spodnie i jeszcze raz spodnie – no mama za czorta nie mogła mnie namówić na włożenie spódnicy na jakąkolwiek akademię.

    Któregoś razu się najwidoczniej przełamałam, było lato. Mialam jakąś spódniczkę, pamiętam że chyba moro wzór. Zestresowana, ale i dumna że się przemogłam, poszłam do tej szkoły. Mając nadzieję że przejdę niezauważona.

    Nie udało się. Pani od polskiego, starsza pani która pewnie nie miała złych intencji, na cała salę powiedziała OLA, ALE TY SEKSI WYGLĄDASZ.

    Nikt mnie nie dotykał. Nikt nic oprócz niej nie mówił. Ale to tak mi weszło w głowę, że spódnice i sukienki polubiłam chyba dopiero na studiach.

  25. disqus_QCXY5ubFUx

    3 lata temu. Wyjazd z ludźmi z firmy na kajaki. Kilkanaście-kilkadziesiąt osób, rzeka, upalny lipiec. Przy przepływaniu pod kładką trzeba było wyjść z wody i przejść górą, kajak przepychając pod spodem. Miałam 32 lata, normalnie wygadana, pyskata i reagująca. Na kładce stał dyrektor jednego z działów i pomagał tym, co musieli wygramolić się z kajaków. Podał mi rękę, a kiedy ja byłam w pozycji cztery kończyny na kładce, on postanowił mnie klepnąć ręką w pośladek i rubasznie się roześmiać. Plask! Po prostu mnie zatkało. Zatkało mnie na kolejne kilka dni. Kiedy już byłam z powrotem w kajaku, tylko koleżanka, z którą ten kajak dzieliłam powiedziała do mnie cicho „ej, przesada”. Nikt nie zareagował, NIKT. A byli tam ludzie w wieku od 25 do 50 lat, na codzień fajni, otwarci… Ja zaczęłam unikać typa, nie dopuszczałam do sytuacji żebyśmy byli sam na sam w jakimś pomieszczeniu, jak go widziałam robiło mi się niedobrze. Jak potem zapytałam kilku osób, które tam były „byłam w szoku, ale dlaczego nikt z was nie zareagował?” to usłyszałam tylko „nie przesadzaj” „sama mogłaś zareagować” itp. Do tej pory wyobrażam sobie jak mu przypierda*am wiosłem po ryju, jak go wpycham do wody, jak go zgłaszam komu trzeba w firmie. I cały czas żałuję, że byłam taką ciapą, że nie ocknęłam się szybciej. Z drugiej strony czuję ogromny żal do świadków i zastanawiam się czy ktokolwiek by zeznał na moją korzyść/potwierdził to co się zdarzyło, nawet jakbym to zgłosiła komu trzeba.
    Parszywy, obleśny dziad, wielki pan dyrektor w wielkiej firmie, lekarz i tzw szanowany obywatel. Marzę, że spotkam go kiedyś w ciemnej uliczce i oddam z nawiązką… Wrrrrr.

  26. Pierwszy raz piszę o molestowaniu. Jest to plaga w naszym społeczeństwie, o której nie możemy mówić bez bycia wyśmianą i uciszaną. Pierwszy raz doświadczyłam niechcianej uwagi od faceta, który jak miałam 8 lat wyzwał mnie od „k*rew”. Potem byłam dotykana bez mojej zgody w podstawówce, parę razy chłopaki urządzili sobie zabawę, gdzie nas podtrzymywali i albo dotykali piersi, albo wrzucali monety za bluzkę. Nauczyciele na nasze zgłoszenia nie reagowali albo mówili głupoty w stylu, że dzisiejsza młodzież nie umie radzić sobie z problemami albo oddać nękającym (to nic, że dwa razy nas przewyższali siłą). Ojciec komentował moje krągłości jak byłam mała, ale wydawało mi się, że moja odraza do jego komentarzy to tylko przejaw mojej wrażliwości i „nietykalstwa” (odkąd pamiętam miałam problem z dotykiem i nieszanowaniem mojego zdania/przyzwolenia, może jestem autystyczką, nie wiem). Rodzice wozili mnie latami do chiropraktyka, który komentował jak bardzo mi urósł biust i jak ładnie „śpiewam” gdy krzyczałam i płakałam z bólu przy nastawianiu (nie mogłam się bronić, rodzicielka twierdziła, że jestem przewrażliwiona). Wydawało mi się, że problemem jestem ja dlatego też nie szukałam wsparcia u innych dorosłych. Wątpię, że ktokolwiek by pomógł albo uwierzył małolacie…
    W tamtym roku zaczął mnie obściskiwać jakiś pijany trzydziestolatek na przystanku, pytał mnie gdzie mieszkał i chodził za mną. Na przystanku jedynymi świadkami były starsze osoby, więc nie liczyłam na wsparcie. Innym razem jakiś mężczyzna zaczął głaskać moje włosy w autobusie, jeszcze innym razem jakiś podpity pan usiadł do siedzenia obok mnie, sprawił mi komplement i zagroził za chwilę pobiciem. Nie zliczę ile razy mężczyźni wykrzykiwali za mną coś o seksie, zaczęło się to od późnej podstawówki. Latem chodziłam po parku (w dzień, tłum ludzi) i jakiś oblech zaczął mnie obmacywać. W tym miesiącu wracałam z uczelni, jeden z budowlańców zastał mi drogę i nalegał, abym weszła z nim do samochodu (na szczęście jego współpracownicy go ode mnie odsunęli i zbesztali, była to pierwsza sytuacja, kiedy ktoś mi pomógł). Niechciany dotyk i ekshibicjoniści są też problemem kobiet w moim otoczeniu. Zmagam się obecnie z androfobią i zamieraniem w ruchu kiedy dzieje mi się krzywda więc nie jestem w stanie się obronić. Próbuję sobie jakoś z tym radzić, ale chyba jeszcze nikt nie wymyślił na to metody… Ćwiczenia z samoobrony i gaz pieprzowy nic nie dadzą jeśli stres sprawia, że nie możesz się poruszyć i większość mężczyzn mogłaby z łatwością cię obezwładnić i pobić. Cieszę się, że powstała inicjatywa #metoo i zaczęto mówić o przyzwoleniu i czym jest niechciany dotyk.

  27. Rok temu byłam na wakacjach u cioci. Pewnego dnia mój 10 lat starszy kuzyn zaprosił mnie do kina i na obiad. Pomyślałam „o super, pogadamy i ogólnie będzie tak rodzinnie”. Niestety wieczorem okazało się że on ma inne plany niż zacieśnienie więzi rodzinnych. Jak tylko wrócił spod prysznica zapytał mnie czy bym się z nim bzykła. Na początku nie dotarło do mnie co powiedział. A potem się podniosłam głos, mówiłam że ma ode mnie odejść i się nie zbliżać, że jest nie normalny żeby proponować komukolwiek takie coś zwłaszcza że jesteśmy rodzinom, na co on stwierdził że no właśnie jesteśmy rodzinom i wszystko zostanie w rodzinie. Ale na szczęście dał mi spokój i powiedział żebym się opanowała bo przecież mnie nie obmacywał. Nadal żałuję że wtedy nie obudziłam ciotki. Następnego dnia wyjechałam. Nadal nie rozumiem jak mógł to zrobić

  28. Zacznę może od końca, ale mam nadzieję, że ostrzegę tym wszystkie inne osoby zagrożone napaściami poprzez chociażby wracanie do domu po ciemku. Zostałam zgwałcona w dniu w którym związałam się ze swoim chłopakiem.
    To było w listopadzie 2019 r, ledwie skończyłam 18 lat. Specjalnie ubrałam ładną, obcisłą sukienkę. Pojechaliśmy do restauracji w mieście pociągiem, bo obydwoje lubimy jeździć koleją. Po wszystkim byłam oczywiście bardzo szczęśliwa, bo długo się docieraliśmy, żeby mieć pewność, że to na pewno jest to, czego chcemy i oczekujemy.
    Było dosyć wcześnie, około godziny 19, w dodatku sobota. Ale ze względu na to, iż był to listopad – o tej godzinie panował mrok. Zupełnie nie zwróciłam uwagi, że z pociągu razem ze mną wyszedł ktoś jeszcze. Zorientowałam się dopiero słysząc kroki za sobą na peronie, kiedy zatrzymałam się, żeby odpisać na messengerze, ktoś również za mną stanął. Poczułam, że coś jest bardzo nie tak, nogi zrobiły mi się jak z waty, nie byłam w stanie się odwrócić. Od domu dzieliło mnie może 200 metrów, mieszkam bardzo blisko stacji kolejowej. Dopóki szłam przez oświetlony peron (z różną prędkością, żeby sprawdzić, czy ta osoba rzeczywiście idzie za mną, no cóż, niestety) czułam się jeszcze względnie bezpiecznie. Później musiałam zejść z peronu i przejść przez nieoświetloną polanę, zostało mi jakieś 50 metrów, miałam swój dom w zasięgu widzenia. Specjalnie podniosłam telefon do ucha i udawałam, że z kimś rozmawiam, bo czułam, że muszę to zrobić dla własnego bezpieczeństwa.
    Po spojrzeniu w bok zobaczyłam go – stał na końcu peronu, patrząc na mnie, czy skończyłam rozmawiać przez telefon. Kiedy odłożyłam komórkę od ucha, ściągnął plecak i przeszedł przez tory. Pamiętam tylko, że był wysoki, dosyć młody, dobrze zbudowany. Zakryty po nos kominem, było zimno. Wolę nie opisywać tego, co mi zrobił i jak do tego mnie zmusił, ale strasznie podrapał mnie głównie po przedramionach. Wróciłam do domu dosłownie po chwili, spazmatycznie oddychając, cała zapłakana, nie wiedziałam co tak naprawdę przed chwilą się stało.
    Chłopakowi powiedziałam, że jakiś koleś mnie napadł i próbował wyrwać torebkę, stąd te zadrapania. Matka, słysząc tą samą wersję, zareagowała „nie mogłaś go kopnąć, nie umiesz się bronić? HaHaHa” Nikt nie wie co się stało, nie pomyślałam nawet o tym, żeby bawić się w zgłaszanie tego.
    Jedyne, czego żałuję, to to, że zamiast wspomnienia świetnej randki na początek świetnego związku, który trwa do dziś, pamiętam tylko, że zostałam zgwałcona.

  29. Nie tak dawno, bo 1 stycznia 2020. Na miły początek roku, nowej dekady. Jechałam sobie tramwajem, nie było dużo ludzi, ale nie było też pusto. Siedziałam Na pojedynczym miejscu wpatrzona w swoj telefon, gdy obok mojego krzesła stanął ciemnoskóry mężczyzna. Byłam zdziwiona, bo było tyle wolnych miejsc, nie musiał stawać obok mnie a tym bardziej blokować mi przejścia. Przez chwile myślałam, że chce mnie okraść, ale kątem oka zauważyłam, że trzyma rękę w kieszeni. Chwile później usłyszałam ciche westchnienia. I gdy zerknęłam na niego, zobaczyłam, że ta ręka w kieszeni, centralnie na wprost mojej twarzy, rusza się, dosyć intensywnie. Panika, nie wiedziałam co zrobić. Nie chciałam krzyczeć, bo bałam się, że nikt mi nie uwierzy, bo było to zakryte kurtką. Wstałam, odepchnęłam go i przesiadłam do przodu. Nie zgłosiłam tego na policję. Później wyzalilam się na grupie na fb w poście, że coś takiego się zdarzyło. Większość (najczęściej mężczyźni, oczywiście) nie uwierzyło, stwierdziło że to bait. Do tej pory mam traumę.

  30. Jak bylam dzieckiem (8-10lat) to wracajac ze szkoly z kolezanką zatrzymał się nagle samochidem facet. Wyleciał do bagażnika i zaczął nas wołać podeszłysmy troche, a on okazało się, ze sie masturbowal. Uciekłyśmy. Innego razu wracałam ze sklepu (szalone 200m do domu miałam ze sklepu) miałam ze 13 lat i gość mnie zawował z samochodu, żebym podeszła, myślałam że chce zapytać o drogę, jak to zazwyczaj bywa. Jak możecie się domyślić siedział z fujarą na wierzchu i jak zobaczył moje zdziwienie to się zaśmiał, jak odeszłam to wołał, żebym wróciła. Nikomu nie mowilam, bo nie chciałam robić afery.

  31. Jak bylam dzieckiem (8-10lat) to wracajac ze szkoly z kolezanką zatrzymał się nagle samochidem facet. Wyleciał do bagażnika i zaczął nas wołać podeszłysmy troche, a on okazało się, ze sie masturbowal. Uciekłyśmy. Innego razu wracałam ze sklepu (szalone 200m do domu miałam ze sklepu) miałam ze 13 lat i gość mnie zawował z samochodu, żebym podeszła, myślałam że chce zapytać o drogę, jak to zazwyczaj bywa. Jak możecie się domyślić siedział z fujarą na wierzchu i jak zobaczył moje zdziwienie to się zaśmiał, jak odeszłam to wołał, żebym wróciła. Nikomu nie mowilam, bo nie chciałam robić afery.

  32. Spotkało mnie kilka
    takich beznadziejnych sytuacji i szczerze podpisuję się pod sformułowaniem, że łączą nas niechciane penisy.
    Studiuję na Politechnice, gdzie niestety nadal nie do końca liczy się mózg kobiety, często fizyczność.
    Tak samo było w pracy, na produkcji, dużo mężczyzn, oczywiście wzrok obleśny. Niestety, podczas wykonywania jednej z prac, jakiś pracownik chwycił mnie za biodra i pośladki. Obleśne. Na szczęście zwolnili go natychmiastowo.
    Jakiś czas temu robiłam sama zakupy w Tesco, gdzie czułam na sobie wzrok, czułam, ze ktoś mnie śledzi. W pewnym momencie podszedł do mnie mężczyzna (ok. 35lat, przystojny i zadbany) z zapytaniem po angielsku, czy spedzilabym z nim nice evening. Odpowiedziałam, ze nie jestem zainteresowana i odeszłam. Po wyjściu ze sklepu biegł za mną, mówiąc, ze mi dobrze zapłaci.
    Niestety, onanizm w autobusach jak widać jest bardzo powszechny. Naprzeciw mnie usiadł chłopak (25 lat max.) patrzył się przenikliwie, po pewnym czasie zauważyłam ruszającą się rękę. Natychmiastowo się przesiadłam.
    Nie chodzę do klubów, w sumie to nawet nie mój klimat, ale kiedyś poszłam na panieńskie – klepnięcie w tyłek dosyć mocne – tak to się zakończyło.
    Przykre jest to, co nas spotyka.
    Czytając komentarze, współczuję bardzo dzieciom, małym dziewczynkom, które są w takich sytuacjach i nie są w stanie zareagować. Myślę, ze gdybym była młodsza, to te sytuacje, które opisałam wpłynęłyby bardziej na mnie.

  33. Ewa Serenity Iwaniec

    Na studiach bardzo zafascynowałam się łaciną, więc z chęcią przyjęła ofertę dodatkowego warsztatu, na którym miałam czytać dzieła klasyczne po łacinie. Pierwsze kilka zajęć przebiegło bez problemu, na któryś z kolei, nasz łacinnik zdecydował się mnie „zmotywować” i „pomóc się skupić”, więc zaczął mnie obmacywać. Strząsnęłam jego łapy i wybiegłam z salki jakby się tam paliło. Do końca roku akademickiego nie mogłam spojrzeć na łacinę bez wspominania ten obleśnej sceny. :/

  34. Pod kilkoma komentarzami już napisałam o podobnych sytuacjach, które mnie spotkały.

    Natomiast mając jakieś.. bo ja wiem? 5 czy 6 lat, pojechałam z moją babcią do jej siostry nad morze. U cioci (siostra babci) był jakiś remont. Wynajmowała pokoje dla wczasowiczów, więc jako że to było przed sezonem, to ogarnęli jakiś facetów do remontu.
    I jeden z nich, widząc dziecko kilkuletnie, przyniosł mu maskotkę wygraną w maszynie. Gdy mi ją dał, to podziękowałam. Ale według mojej babci i ciotki to nie było wystarczające. Miałam go pocałować w usta (zupełnie obcego człowieka). Nie chciałam. Krzyczałam, wręcz darłam się, że nie chcę. Wyrywałam się. A one się nademną pastwiły, że mam być grzeczna i dać panu buzi. Wkońcu zaryczana dałam, bo ileż można walczyć samemu z dorosłymi?
    On? Szczęśliwy po niebiosa. Od tamtej pory codziennie przynosił mi maskotkę, za którą musiałam mu dać buziaka.. i oczywiście nikt w tym nie widział nic złego. No bo przecież miałam pierwszego w swoim życiu adoratora..

    A ja do dziś się trzęsę, gdy to wspominam. Nie rozumiem, jak moja własna RODZINA mogła mnie ZMUSIĆ do tegoś takiego..
    Do dziś mam ochotę wyrzucić mojej babci to wszystko. To, że była okropna, że zniszczyła mnie gdzieś tam w środku (bo do dziś nienawidzę się buziaczkować i całować, w ogóle się spinam, gdy ktoś mnie dotyka). I tylko powstrzymuje mnie to, że nie jest z nią najlepiej..

    Miałam także sprawę z księdzem. Należałam, w czasach podstawówki, do dzieci maryi i scholi kościelnej. On był „przewodniczącym”. Nie wiem czemu ja, ale byłam jedyną dziewczyną, do której podchodził i przytulał jednym ramieniem. Jedyną.
    Inne dziewczyny patrzyły na mnie jak na dziwkę księdza.. moja babcia widząc to śmiała się, że mam fajnego chłopaka..

    I cóż.. stwierdzam, że jej w głowie to ten kościół i bóg niezły syf zrobili..

    1. Anna, przykre to strasznie. Przekraczanie granic, zwłaszcza u dziewczyn, ma duże pozwolenie społeczne. A pilnowanie granic to obraza dla tego społeczeństwa. Przytulam tę małą dziewczynkę w Tobie, niech wie, że nigdy nie pozwolisz przekroczyć już granic.

  35. Też miałam nieprzyjemne sytuacje – aczkolwiek nie aż takie. Raczej stykałam się z osobami, które nie rozumiały granic dobrego smaku w żartach (słownie). Raz mi ktoś wszedł do łazienki (myłam zęby). Mam w miarę silny charakter, więc wydarłam mordkę. Potem przeprosili.
    Ale, po pierwsze, nie każdemu uda się zareagować w ten sposób, po drugie, to, że krzyczę wcale nie oznacza, że nie jest mi trochę przykro (aczkolwiek szybciej przechodzi), a po trzecie i najważniejsze, niezależnie od wszystkiego, nie powinien to być standard zachowań.

  36. Mnie dwa razy w życiu klepnięto w tyłek. Raz kiedy miałam z 12 lat, byłam na obozie na Grunwaldzie, czekałam na koleżanki, które chyba były akurat w toalecie. Szła grupka chłopaków około 30-stki, jeden z nich mnie klepnął w tyłek krzycząc, że jest super. Wszyscy się wesoło oddalili. Fajnie, niby komplement, a ja pamiętam, że do końca trwania obozu bałam się gdziekolwiek zostać na chwilę sama i miałam w głowie tą sytuację. Drugi raz, miałam lat 20, juwenalia, chłopak klepnął mnie na paradzie, ale jakoś spontanicznie oddałam mu w twarz. Sama byłam zdziwiona swoim zachowaniem i taką szybką reakcją. Nie wiem, czy dobrze postąpiłam, ale chłopak mnie od razu przeprosił i chyba pożałował swojego zachowania.

    1. Jestem przerażona historiami, które opisujecie w komentarzach…. to jest straszne, a oprawcy są obrzydliwi. Oni! Nie my.

      1. I pomyśleć, że czytając scenę, w której kapłan obmacujący w tłumie nastoletnią Ciri nie spodziewał się, że ta go głośno obsobaczy, dziwiłam się, że się nie spodziewał…

        PS. Wieki temu, chyba w Filipince, czytałam poradę, że na widok
        ekshibicjonisty dobrze jest udawać, że się go rozpoznaje, coś w
        stylu „o, pan to chyba mieszka obok mojej krawcowej?”, bo boją się
        zdemaskowania w swoim sąsiedztwie, rodzinie itp. Na szczęście nie miałam
        okazji tego wypróbować, więc nie wiem, czy działa.

  37. Etap huśtania na huśtawce na placu zabaw w tak zwanych ogródkach działkowych. Niedaleko moja działka i rodzice, ale na tyle daleko że mnie nie widać. Na huśtawce jestem sama obok leży rowerek. Z budynku zarządcy działkami dobiegają krzyki dwóch starszych panów. Po chwili jeden wychodzi i idzie w moją stronę z daleka mówiąc że w środku ma dla mnie coś słodkiego. Już z daleka czuć było alkohol. Na szczęście ostrzeżona od małego a propo słodyczy od obcych, zeskoczyłam z hustawki wsiadłam na rower i uciekłam. Nikomu nie powiedziałam.

    Wiek ok. 13lat lato wracam do domu jest ciągle jasno, założyłam spódniczkę do dzisiaj ją pamiętam. Obok chodnika którym szłam stoi samochód w środku pijany chłopak po 20 i jego koleżanka. On zaczyna krzyczeć do mnie ze mam ładną spódniczkę i że idzie po mnie. Zaczął się wytaczać z samochodu. Dziewczyna krzyknęła żeby mnie zostawił w spokoju. Nie wiem czy za mną szedł czy nie. Znowu zaczęłam uciekać nie oglądałam się za siebie aż do momentu zamknięcia drzwi za sobą w domu. Też nikomu nie powiedziałam.

    Studia we Wrocławiu grypa koleżanek. Wypad żeby potańczyć z klubu do klubu. Wchodzimy do jednego z większych jest weekend wszędzie są tłumy ogromne tłumy. Jest muzyka wszyscy się kołyszą w zasięgu wzroku znajomi. I wtedy czuje że od tyłu ktoś do mnie przywiera i kładzie obie ręce na moich biodrach i mówi :pokaż co potrafisz mała. Sparaliżowało mnie, facet nieznany dużo większy ode mnie. Pewnie minęły 2 sekundy, dla mnie trwały cała wieczność. Znowu uciekłam na tyle skutecznie że od razu wybiegłam z klubu moja impreza się skończyła. Więcej do niego nie wróciłam. Ba! W ogóle przestalam chodzić do klubów wmawiając wszystkim ze z tego wyrosłam i już się wyszalałam wystarczająco.

    Podobnych sytuacji miałam wiele, wiele teraz jak i tym pomyślę to w szkole strzelanie ramiączkami staników przez chłopców były normą już wtedy.
    Ocieranie podczas „tańca”, wyzwiska na ulicy, pseudo komplementy dosłownie wszędzie. Wszystko norma.

    Teraz mam prawie 30 lat te opisane sytuację powyżej pamiętam najlepiej bardzo dokładnie, do dzisiaj nikt nie wie o wszystkich. O ostatnich tylko koleżanki że studiów. Z perspektywy czasu myślę że bałam się powiedzieć bo… Myślałam że zostanę skrytykowana ze to moja wina bo mogłam nie iść na hustawki sama, nie zakładać spódniczki gdzie widać uda, czy zareagować jak ktoś mnie dotyka.

    Smutne bo wiem dokładnie jak reagować i jestem raczej z tych odważnych. Jak widać nieskutecznie

  38. Niestety tez mam za sobą przykre doswiadczenia. Gdy mialam 9 lat wracalam ze szkoly w godzinach wczesnopopoludniowych i jechalam windą do naszego mieszkania. W pewnym momencie winda sie zatrzymala i zacięła przed drugim pietrem. Winda miala drzwi z szybą i za szybą stał facet z wywalonym penisem, ktory onanizowal sie na moich oczach. Na szczescie nie udalo mu sie dostac do windy, ktos go sploszyl. To byla straszna trauma. Przez pare dni moj swiat byl za szybą.
    Oczywiscie podnoszenie spodnic kolezankom w podstawowce – bylo.
    Potem dzien ostatniego ustnego egzaminu maturalnego. Szlam do szkoly i favet idacy na przeciwko zlapal mnie za obie piersi. Zamarlam, a on po prostu sie oddalil. Nawet nie mialam czasu myslec, co sie wydarzylo, no bo trzeba zdac mature.
    Pierwsze klepniecie w tylek z nienacka zaliczylam w klubie w USA podczas studiow.
    Pierwsza praca i pierwsza delegacja – cieszylam sie, ze mam pokój jedynkę. W nocy juz przeklinalam ten fakt, bo jeden z kursantow dobijal sie do mojego pokoju tak nachalnie, ze rozwazalam ewakuacje z balkonu na 2 pietrze (osrodek wczasowy bez telefonow w pokoju wczesne lata 90te, wiec komorek tez nie bylo).
    Potem zlapanie za posladek przez szefa. Na moja uwage, ze zlapal mnie za posladek i sobie nie życzę, glupa odpowiedź, że ojej sie pomylil, bo myslal, ze to moje plecy.
    O oblesnych uwagach w trakcie roznych rozmow biznesowych w gronie glownie meskim juz nawet nie wspominam.
    Wszystkie te rzeczy we mnie tkwią.
    Najgorsze bylo, gdy na moich oczach moja nastoletnia corke jakis typ tak uderzyl w posladek, ze wypadla na jezdnie (na szczescie nic nie jechalo). Gonilam gnoja samochodem, ale uciekl Pomiedzy samochodami na parkingu. Moze dobrze, bo nie wiem czy bym goscia nie rozjechala w furii

  39. Uff, długo próbowałam się zarejestrować, żeby nie pisać pod własnym nazwiskiem, a i to nie wiem czy się udało :/ nadal męczy mnie poczucie winy… 12lat temu, studniówka- jego studniówka, był starszy ode mnie. Byłam dziewicą, ale czułam, że to jest ten czas, ten dzień, ta noc. Po studniówce hotel, wszystko super, ale okazało się, że to cholernie boli… Nie chciałam tego. Zakrył mi ręką usta, żeby nie było słychać mojego sprzeciwu. 2tygodnie nie mogłam normalnie usiąść. Wiedział, że byłam dziewicą. Ja go tłumaczyłam, w końcu sama chciałam. Kilka dni po tym wydarzeniu rzucił mnie – ja płakałam. Kilka lat później impreza urodzinowa znajomego. Bawiłam się średnio, nie piłam za dużo. Nagle obudziłam się rano… Czułam, że był seks… Nic nie pamiętałam… Z kim? Gdzie? Jak to się stało? Przecież nie piłam zbyt dużo… Po prostu próbowałam zapomnieć… Nie byłam jedyna na tej imprezie. Stres, badania, tabletka dzień po… Cofnijmy się do podstawówki – żarty kolegi z klasy którego nakręcali inni. Podbiegł, ścisnął mnie i udawał, że kopuluje. Fajny chłopak z niego teraz, ale ten „żart” i to jak się czułam pamiętam do tej pory. Znowu przeskok-dorosłe życie, dorosły partner, 10lat starszy odr mnie. Światowy człowiek, podróżnik. Nikt wcześniej, ani później nie sprawił żebym uznała seks za swój obowiązek w związku. „nie po to mam kobietę, żebym sobie sam dobrze robił”, fajnie, że miał mnie tylko po to. Pewnego wieczoru, kiedy znowu nie chciałam przez poczucie obowiązku, udawał że się masturbuje. Byłam odwrócona plecaki, miałam to gdzieś. Następnego dnia nie poruszyłam tematu, sam to zrobił twierdząc, że myślał, że będę zazdrosna i jakoś zareaguję… Po tej sytuacji byłam z Jim jeszcze 1,5roku.

  40. O mnie się „tylko” ocierał w zatłoczonym autobusie chłopak, a jednak „to nic takiego” jak tylko wspominam zaczynam się stresować i robi mi się nie dobrze. Człowieka, którego imienia nie znałam. Napisałam kiedyś inny tekst, o tych wszystkich niegroźnych sytuacjach z podstawówki i, że nas na szczęście nic nie spotyka, gdy się nad tym zastanawiam to „tylko” byłam nękana, ale babcia z mamą dbały bym nie robiła afery bo będzie gorzej. zapraszam jeśli masz ochotę zajrzeć https://przypadkowerzeczy.blogspot.com/2017/10/meetoo-jatez-nagle-tyle-tego.html

  41. Miałam między 5 a 7 lat. Molestował mnie sąsiad. Niewiele pamiętam, a na 10 lat zapomniałam całkiem i przypomniało mi się potem nagle, gdy go spotkałam. Wydawało mi się, że radzę sobie super, dzielne dziecko, dzielna dziewczyna, dzielna kobieta. Nikomu o tym zresztą nie powiedziałam, przez wstyd nie powiedziałam. Sądziłam, że radzę sobie super, czyli mnie to już nie porusza. Tak myślałam przez jakieś 30 lat, dopóki temat nie wypłynął na mojej terapii. Okazało się, że umysł jakoś sobie radzi, ale ciało pamięta – stara się skurczyć, boi się, drży, wymiotuje i nie może oddychać. Po 30 latach.

  42. Kilka razy w autobusie siadł obok mnie typ, położył sobie plecak na kolanach i pod tym plecakiem zaczynał dotykać mojego uda. W poròwnaniu z Waszymi historiami to takie nic, drobiazg, nie czułam, by moje bezpieczeństwo było zagrożone, był dzień i tłok w komunikacji. Ale doskonale pamietam, jakie to były autobusy, ktòrędy własnie jechały, jaka byla pogoda, gdzie siedzialam. To odciska się w pamięci na całe życie.

  43. Strasznie mnie wkurza, że pod każdą podobną wypowiedzią trzeba dodać: „tak, mężczyźni też bywają ofiarami”. Owszem, bywają. Jednak statystyki mówią jasno. Ponad 95% sprawców przemocy to mężczyźni. Ponad 90% ofiar to kobiety. Więc może czas powiedzieć jasno: my kobiety mamy prawo mówić o przemocy względem siebie ze swojego punktu widzenia i bez podkreślania na każdym kroku, że nie tylko nas to spotyka. Ponieważ przemoc ma płeć. A jeśli panowie mają potrzebę bycia również po drugiej stronie palisady, to niech też walczą z przemocą, zamiast tylko podkreślać swoje prawo do bycia ofiarą. A najlepiej – niech przestaną być sprawcami. To by rozwiązało większość problemów.

    1. Obawiam się, że statystyki kłamią. Może nie całkowicie, bo co do tego kto najczęściej jest ofiarą nie ma raczej wątpliwości. Smutna prawda jest taka, że statystyki wyglądają tak a nie inaczej, ponieważ mężczyźni jeszcze rzadziej przyznają się do tego, że padają ofiarami tego typu zachowań.

      1. Statystyki nie kłamią, tylko przedstawiają dane, które udało się zebrać. Możliwe więc, że w rzeczywistości nieco inaczej się to rozkłada, ale mało prawdopodobne, żeby przeważyło szalę. I skoro nie ma rzetelnych statystyk dot mężczyzn, nawet deklaratywnych, to spekulacje nt tego czego nie ma mijają się z celem i odwracają uwagę od problemu, którego dotyczy ten post.

  44. Mialam to samo, 25 lat temu, jako nastolatka, w sukience, w bialy dzien, w kolejce w sklepie. Zorientowalam sie po chwili, zdazyl uciec ale widzialam, ze zatrzymal sie w niedaleko i obserwowal mnie. Nie chce mi sie nawet mowic co czulam, co czuje. Kupilam sobie drugie ubranie choc nie pieniadze mialam przeznaczone na cos innego. Sukienka wyladawala w koszu natychmiast gdy bylo to mozliwe.

  45. Miałam parę takich sytuacji jak każda z nas. Ale tylko w jednej zareagowalam jak powinnam. Jechałam w liceum z koleżankami autobusem, było tłoczno. Jakiś obleśny facet zaczął się ocierać penisem o moją nogę i dyszeć. W pierwszej sekundzie byłam przerażona bo już wtedy miałam gorsze przeżycie za sobą, ale w drugiej z całej siły walnelam go łokciem w brzuch. Tak że aż się zwinął. Oczywiście wszyscy obecni zareagowali niechęcią na rękoczyny a nie molestowanie.

  46. Poszłam do lekarza rodzinnego, z objawami kaszlu. Przy badaniu kazał mi zdjąć stanik i zsunął niżej majtki…
    Praca – prymitywne teksty o seksie, majteczkach itp., złapanie za tyłek przez faceta wykonującego w firmie zlecenie.
    Przy każdej sytuacji nie potrafiłam się odezwać. Jakby coś mnie blokowało.
    A wspomnienia zostały do dziś…
    Niby XXI wiek, a temat wciąż aktualny.

  47. Bardzo mi przykro, że Was to spotkało. Wstyd mi za mężczyzn (i kobiety), które i którzy wyrządziły i wyrządzili Wam krzywdę.

    Prawdopodobnie będę tutaj jedynym komentującym mężczyzną. Po przeczytaniu komentarzy doszedłem do wniosku, że w sumie sam byłem molestowany wiele razy. Oczywiście wtedy o tym nie pomyślałem w ten sposób, ale teraz czuję się najgorzej.

    Pokażę Wam, drogie Komentujące, jak to wygląda po „drugiej stronie barykady”.

    Na porządku dziennym były w szkole wymuszenia do opisywania swojego życia seksualnego przez „kumpli”. Długość penisa, przechwałki, itd. Wszystko byłoby okej, gdyby nie częste przymuszanie. Brak chęci udziału w takich rozmowach powodował wielodniowe pastwienie się psychiczne. Takie nakręcanie wszystkich wokół przeciwko mnie po takich akcjach, triggerowały u mnie płacz. A to triggerowało u reszty pastwiących się kolejne podobne akcje. Raz się sprzeciwiłem i poszedłem szukać pomocy u wychowawczyni, bo już byłem wrakiem. Zdziwiła mnie informacja, że to niewinne żarty. W sumie były, bo potem „naczelna grupka” skumała się z jedną z nauczycielek, która najwyraźniej też dołączyła do komentujących.

    Ale prawdziwa jatka, która mnie – przyznaję – wyniszczyła, miała dopiero nadejść.

    W międzyczasie, na jednej z imprez, znajoma znajomych bardzo się upiła. Wziąłem ją na zewnątrz, okryłem kurtką, usadziłem na ławce i czuwałem, żeby nic jej się nie stało. Po jakimś czasie położyła głowę na moich kolanach i spała dalej. Nawet jej nie dotknąłem, nic nie próbowałem. Potem było kilka dni wyniszczającej beki, jaki to ze mnie frajer, że nawet z pijaną sobie nie poradziłem. Beka była z dwóch stron – i ze strony chłopaków i ze strony dziewczyn.

    Apokalipsa nastąpiła, gdy się zakochałem w jednej dziewczynie, bardzo. Powolutku budowałem zaufanie między nami. Rozmawialiśmy w szkole, nie było problemu z towarzyszeniem na przerwach (byliśmy z różnych klas). Każdy wiedział, że jestem zakochany. Beka była ze mnie, bo z jej strony nie było uczucia na tyle silnego, by stworzyć związek. Nie miałem z tym problemu, za to reszta towarzystwa miała i tradycyjnie się pastwiła. Ale to nie było najgorsze. Któregoś razu zwierzyła mi się, że taki jeden chłopak ze szkoły ją upił i próbował zrobić jej minetkę na imprezie, ale ktoś go spłoszył. Czuła się fatalnie. Z racji tego, że on był ode mnie dwa razy większy, nie za bardzo wiedziałem, co z tym fantem zrobić, tym bardziej, że on potraktował tą sytuację jako początek związku z nią. Poinformowałem o tej sytuacji szkolną psycholog, do której miałem zaufanie. Generalnie zrobiła się afera, ale… wszystko zostało obrócone przeciwko mnie, bo ja naściemniałem, by ją zdobyć. Wersja absolutnie absurdalna, ale nie potrafiłem się obrobić, a ona akurat była nieobecna. Wszystko się rozeszło. Zależy jak dla kogo. Dla mnie zaczęło się piekło, rzucanie na ścianę pod pretekstem zabawy, podjeżdżanie pod szkołę jakiś dziwnych kumpli jednego z kolesi i „delikatne” propozycje wycieczek do lasu jak się nie uciszę, czasem bardziej konkretne. Powszechne bycie nazywanym sprzedajną kurwą i sprzedawczykiem były jak komplementy. Przyjąłem strategię przetrwania, trochę pozyskałem sojuszników, z którymi nikt raczej nie dyskutował. Trochę było spokoju, trochę było akcji. Dla niej uspokoiło się, gdy znalazła super chłopaka, który ją szanował. Ze mnie była beka, że jestem jej wierny, mimo że wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Beka się skończyła, gdy zginęła tragicznie w wypadku.

    Co przez to chcę powiedzieć? Molestowanie nie ma płci, nie ma wieku, nie ma zahamowań. Molestowanie niszczy ludzi i nie zawsze oznacza stosunek w jakimś stopniu fizycznym. Ja byłem molestowany przez chłopaków z mojej klasy, pod prysznicem, na lekcjach, na przerwach, zmuszając mnie do zachowań, które wprost nie polegały na fizycznym molestowaniu. Ale odzieranie mnie z prywatności i godności było dla mnie molestowaniem.

    Od czasów liceum, nie mam poczucia własnej wartości. Czuję się często absolutnie najgorszy i beznadziejny. Wiem, że czeka mnie jeszcze wiele godzin terapii i chcę ją przejść.

    Czuję się obrzydliwie.

  48. Ja miałam parę takich sytuacji i pomimo lat nada się boje, nie umiem żyć w społeczeństwie.Była sytuacja na bazarze (chyba miałam około 11-12 lat) We Wrocławiu szłam z mamą po dżinsy, był tłum ludzi i nagle poczułam jak ktoś dotyka w zasadzie ściska pośladek rozejrzałam się ale wokół było pełno osób powiedziałam mamie, że nie podobają mi się te dzisny i chodźmy dalej. Była też sytuacja u koleżanki kiedy rozmawiałyśmy w blisko kuchni jej tato przyszedł do domu i przechodził obok nas do kuchni i złapał mnie za pośladek to nie było wiecie otarcie się tylko zatrzymał się by coś powiedzieć coś córce i klepną mnie po pośladku, jak gdyby nigdy nic (nie pamiętam ile miałam lat nic koleżance ani nikomu nie powiedziałam. Jak miałam lat 20 spotkałam się w sierpniu z koleżanką w parku było jasno chodziłyśmy po parku nagle na środku ścieżki wyrósł facet z penisem i ja go znałam mieszkał na moim osiedlu podszedł do nas i zaczął coś mówić szłyśmy dalej nagle rzucił się na mnie i wyrwał mi plecak z ręki powiedział że go nie odda dopóki nie dotkniemy go po pensie, zaczęłyśmy krzyczeć on się wystraszył rzucił plecak i uciekł. Ta sytuacja sprawiła ze już nigdy nie rozmawiałyśmy, ja się wstydziłam czułam się winna, to ja chciałam iść na spacer do parku. Miałam też podobna sytuacje co autorka po wyższego tekstu tylko ze mi podciągnęła spódniczka (to nie była mini spódniczka tylko do kolan ) do góry (dla żartu) koleżanka (tak ta co jej ojciec mnie dotykał) na ulicy to sprawiło ze przestałam nosić krótkie spódnice, najgorsze ze ja ją kochałam a to inne wydarzenia sprawiły ze nie chciałam się z nią przyjaźnić. Była też sytuacja z wujkiem który mnie dotykał a gdy o tym powiedziałam to moja rodzina powiedziała ze to moja wina bo poszłam do toalety, a potem gdy nie chciałam się z nim witać stwierdzili ze jestem dzikuską (tak a teraz mama stwierdza po obejrzeniu dokumentu Sakielskiego ze ona by nie puściła mnie do Księdza i ze te dzieci to same sobie winne bo tam szły) Rzadko mam ochotę na sex z mężem, zdarza się ze dotyka mnie za mocno a jak mówię mu o tym ze to boli stwierdza z uśmiechem” oh po prostu taka jesteś sexy i dlatego tak mocno cie dotykam ” nadal nie dotykając mnie lżej. Ja nie jestem sexy w domu ubieram się w dresy nie maluje nie staram się wyglądać sexy. Nie nawidzę tego ze jestem kobietą.

  49. Aż przykro patrzeć, ile jest tych komentarzy i historii. Zaczęłam czytać…ale już nie mogę. Sama również mogłabym się podzielić kilkoma historiami, ale chyba nie jestem jeszcze na to gotowa, czuję…wstyd 🙁

    1. Mariusz Dymiński

      Ja też nie dałem rady przejść przez wszystkie komentarze, bardzo boli jak się to czyta 😥 przepraszam w imieniu wszystkich facetów 😞

  50. 3 lub 4 lata temu siedziałam na końcu tramwaju, jechałam na zajęcia, 4 miejsca na przeciw siebie. Po drugiej stronie, bardziej z boku, dosiadł się mężczyzna, wokół nie było nikogo innego. Patrzyłam przez okno i słuchałam muzyki, po kilku minutach zobaczyłam, że się onanizuje, penisa miał całkiem wyciągniętego ze spodni. Szybko uciekłam do innej części tramwaju, rozlądając się czy ktoś widział, co mnie spotkało. Było mi strasznie wtedy wstyd. Gdy wieczorem opowiedziałam o tym koleżance, to się popłakałam. Parę miesięcy temu idąc ulicą niedaleko mieszkania minęłam samochód, okno było otwarte, przechodziłam zaraz obok więc mimowolnie spojrzałam – inny mężczyzna się onanizował, nie chciałam tego widzieć. Nadal idąc tamtędy zwracam uwagę, czy nadal stoi tamten niebieski samochód. Wracając ze szkoły za młodu niejednokrotnie jacyś robotnicy gwizdali czy krzyczeli na ulicy na mnie i na moją koleżankę.

  51. Wiem, że nie każdy facet tak postępuje, ale to jest straszne do czego oni są zdolni. Większość mężczyzn traktuje kobiety jak jakieś zabawki, którymi można się bawić, które można klepnąć po pośladku, przy których można onanizować się, molestować, zgwałcić. Miałam wiele bardzo przykrych sytuacji w życiu do których nigdy nie chciałabym wracać i pewnie nikomu o tym nie powiem bo jest to zbyt bolesna sprawa. Wiele razy miałam styczność takimi osobami, o których piszesz. Kiedyś nawet byłam świadkiem jak blisko mojej głowy facet onanizował się. Nic kompletnie na to nie wskazywało, że może być takim zwyrodnialcem. Schludnie ubrany, ale pod tą sztuczną fasadą skrywał się zbok. Niestety będąc w ciężkim szoku nic z tym nie zrobiłam. Kompletnie nic, a tak nie powinno być. Takie sprawy trzeba zgłaszać, bo następnym razem może to zobaczyć dziecko, a taki uraz jednak na lata zostanie.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry