wiedzmin1
Riennahera

Riennahera

10 myśli o Sadze o Wiedźminie

W zeszłym miesiącu skończyłam czytać Sagę, po którą sięgnęłam po raz pierwszy od ponad dwudziestu lat. Wiem to z dokładnością do dnia, bo mój egzemplarz “Pani Jeziora” miał paragon z kasy w Carrefourze. Czy to książki, które wywarły na mnie większy wpływ niż jakiekolwiek inne? Tak. Czy to przez Sapkowskiego w ogóle wpadłam na pomysł, żeby pisać w życiu cokolwiek? Tak. Czy jego książki były na jakimś etapie młodzieńczego życia jednym z głównych punktów odniesienia w gronie znajomych? Tak. 

Wszelkie myśli będą więc niedostateczne i będą jedynie urywkami tego jak i ile myślę o tym świecie. Nie oddadzą mu sprawiedliwości. 

Sapkowski chwilami jest nie tak dobry jak pamiętałam, a chwilami jest absolutnym geniuszem, czego wtedy nie rozumiałam. Erudycja i mistrzostwo momentami mnie poraża i wiem, że nigdy nie będę tak umieć. Niedługo potem są jednak sceny np. seksu albo ukazujące fundamentalny brak wiedzy o kobiecej fizjologii i troszkę, troszeńkę mi lepiej.

Są sceny, które po latach działają na mnie bardziej. Paradoksalnie, może właśnie dlatego, że nie mam już dwunastu lat i dość naiwnej wizji świata, która zakłada, że świat jest bardziej dobry i fajny niż mniej. Kilka słów opisu Sodden z ust Triss sprawiło, że przez następną godzinę było mi niedobrze. Popłakałam się skończywszy rozdział o bitwie pod Brenną. Wszystko co dotyczy dzieci i relacji z nimi bardziej mnie dotyka. Oprócz Ciri, bo ta postać i relacje z nią nie dotykały mnie nigdy 😛

Mieliśmy z mężem poważną sprzeczkę. Taką z podniesionymi głosami. O co poszło? O postawę i motywacje cesarza Nilfgaardu Emhyra var Emreisa. Padło też parę ostrych słów.

-Jeśli on był Białym Płomieniem Tańczącym na Kurhanach Wrogów, to ty jesteś Białym Puszkiem Lecącym nad Głowami Alergików.

-Myślisz, że mnie obrażasz, a ja mogę być dla alergików nawet śmiertelny!

Rozwód? Niczego nie wykluczam. Mamy RÓŻNICE NIE DO POGODZENIA. Generalnie ja uważam, że Emhyr jest niewiarygodny. Rozpitolił pół świata z powodu Ciri, żeby potem zmienić zdanie, bo pogadał sobie z Wiedźminem. Ell twierdzi, że nikt go wcześniej nie kwestionował i to totalnie wiarygodne.  Cóż…Uważam też, że Emhyrowi fałszywej Cirilli było żal, może wywołała w nim jakąś czułość czy tkliwość, nie była dla niego fizycznie odpychająca więc mógł mieć z nią interakcje nie bez pewnej przyjemności, ale to tyle. Mój małżonek uważa, że cesarz zaczął się w niej zakochiwać. 

I mean…Ech. Rozwody są drogie, muszę się chyba po prostu przyzwyczaić. 

Ten wpis jest trochę po to, żebym miała gdzie wrzucić przemyślenia, które ogólnie nikogo nie obchodzą i nikt nie chciałby o nich ze mną dyskutować, ale mam potrzebę bo dla mnie są ważne. Jak przemyślenia odnośnie wiarygodności Avallac’ha i jego narracji o historii świata. Pamiętacie, jak opowiada Geraltowi, że elfy nie zniszczyły ludzi kiedy mogły przez elfki i ich zamiłowanie do ludzkich mężczyzn. 

Dwadzieścia lat zajęło mi dojście do tego, że nasz pan Crevan Espane aep Caomhan Macha jest po wiekach wciąż tylko i wyłącznie zazdrosny o Larę Dorren, ponieważ nie ma w Wiedźminlandzie specjalnych przesłanek, żeby elfki były szczególnie zainteresowane ludźmi. Albo…niemal jakkolwiek. Oprócz Lary, która wybrała przecież człowieka bardzo zdolnego i nieprzeciętnego, to raczej elfy (elfów?) ciągnie do ludzkich kobiet. Chireadana do Yennefer, elfa co podpalił Birke z zazdrości o młynarzównę, (czy możemy doliczyć seks grupowy Milvy?)…Ok, wiemy mało, ale to już i tak więcej elfów niż elfek. Po drugiej stronie oprócz Lary mamy Iskrę, która po prostu nie miała wyboru. Więc się nie liczy. Chyba, że o kimś zapomniałam?

(tak, z pewnością każdy chciał przeczytać ten wywód…)

(ale ja bardzo chciałam go napisać)

Avallac’h i Eredin zawsze byli moimi ulubionymi postaciami, jednak teraz największym szacunkiem darzę Faoiltiarnę. To jest elf, którym chcę być jak dorosnę. 

Auberon jest dla mnie najtragiczniejszą chyba postacią. Ja wiem, że on w zamyśle miał kiedyś zrobić złe rzeczy, ale utrata żony i córki i pomysł na skłonienie go do spłodzenia potomka z własną…praprapraprapra (i jeszcze więcej pra) wnuczką jest…No jeśli to nie jest traumatyzujące, to ja nie wiem co jest. 

Gardzę Franceską Findabair. 

(Tak, prawie cały ten tekst jest o elfach)

Vilgefortz czy inne Bonharty mogły być obrzydliwe, Lud Olch mógł być nieco odrażający w planach, sporo postaci mogło mierzić, ale elegancka i elokwentna gładkolica Franceska była najbardziej moralnie przegniłą i cyniczną postacią bez ściągania przysłowiowych białych rękawiczek.

Świetnie obserwować, jak Sapkowski odkrywa potencjał własnych narzędzi. Nie powiem, nie wszystko w “Pani Jeziora” mi się podoba (motyw Nimue np. mnie nudzi, choć działa), ale kilka zabiegów jest majstersztykowych, zwłaszcza użycie tych fikcyjnych tekstów na początkach rozdziałów dla dopowiedzenia fabuły, im bliżej końca tomy tym skuteczniejsze. Albo wielowątkowa narracja w rozdziale, w którym spotykają się Boreas Munn, Dijkstra i Faoiltiarna. Wcześniej zdarzały się sprytne i wybitne sceny ( jak śpiewający na polanie Jaskier we “Krwi Elfów” pokazujący idealnie przekrój społeczny świata), ale pod koniec jest ich dużo więcej. 

Powiedzmy sobie szczerze, że “Sezon Burz” był zbędny i banalny, zrobił dla odbioru świata nic. Jedyny spin-off, którego potrzebujemy, to “Rozmowy między elfem, szpiegiem i Nilfgaardczykiem” czyli “Przygody Faoiltiarny, Dijkstry i Munna w dalekim świecie”. Czytałabym jak powalona. 

Panie Andrzeju, nie jest pan zbyt młody, dupa w troki i lecimy z tym koksem!

Tak jak kocham książki i akceptuję serial(e;)), tak gra mogłaby dla mnie nie istnieć. Choć jednocześnie wspaniale, że okazała się drogą do sukcesu opowieści na świecie, tak bardzo, bardzo boli mnie kogo do tego świata przyciągnęła i jak zwichnęła dobitny przekaz autora, nawet jeśli bardziej przez interpretację fanów niż rzeczywiste działania. Chociaż mój mąż z zapałem przechodził wszystkie części, ja udaję, że jej nie ma.  

Poniżej jest miejsce na Wasze myśli, które #nikogo. Tutaj są jak najbardziej na miejscu, ba, tutaj mogą zostać przedyskutowane, przetrawione, potwierdzone lub po prostu zauważone. 

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

8 thoughts on “10 myśli o Sadze o Wiedźminie”

  1. Hej! Bardzo mnie zastanawia, co masz na myśli mówiąc, że „gra zwichnęła dobitny przekaz autora, nawet jeśli bardziej przez interpretację fanów”? Sama w grę nie w grałam, więc ciekawy mnie Twoja opinia!

    1. Wklejam to samo, co już napisałam w grupie 🙂 „Wyłożone jak kawa na ławę przesłanie o tolerancji i w ogóle pochwała feminizmu i innych lewackich wartości. Przyciągnęła panslawistów i prawackich chłopców.”

  2. A czy jak zgadzam się z Tobą, że Emhyr był niewiarygodny, ale równocześnie zgadzam się z Twoim mężem, że się zakochał w fałśzywej Ciri?
    #karieramediatorkiprzedemną

  3. Nie zgadzam się z Tobą co do „Sezonu Burz”. Uważam, że był bardzo istotny i że jest tekstem bardzo precyzyjnie skonstruowanym. Jest to mianowicie książka napisana specjalnie dla graczy – dla tych fanów, których opisuje pasta „Już rozumiem, dlaczego Sapkowski pije”.

    Widzę oczyma duszy mojej, jak pan Andrzej siada przy stole i wyjmuje kolorowe kartki. Na zielonych pisze „odstraszyć turbosłowian – japoński demon”, na niebieskich „odstraszyć szowinistów – aborcja, aborcja, pochwała kariery kobiet, aborcja”, na czerwonych – „odstraszyć polskich nacjonalistów”, na białych – „Jaskier chce dobrze”, „Geralt filozofuje” i „budowanie napięcia”. Następnie przesuwa je po timelinie, łączy, przestawia i tworzy dookoła nich zarys fabuły. Na koniec zaś, oddając wydawcy konspekt, wzdycha z nadzieją:

    – Niech się oddalą, a chyżo. A jeśli to nie pomoże, to niech ja chociaż mam z tej durnej bandy pieniądze.

  4. Ten wywód o niewiarygodności Avallac’ha, DZIEKUJĘ! Gdzieś mi się taka myśl kołatała od dawna i udało Ci się ująć ją perfekcyjnie. Choć myślę że jedno i drugie mogło być prawdą – że gdzieś może była taka tendencja do elfek wiążących się z mężczyznami (może nawet wieki wczesniej trochę większa niż we wiedxminowej współczesności?), dużo mniejsza niż nam ją nasz zgorzkniały narrator przedstawia, a jednocześnie Avallac’h jest wciąż zazdrosny i przez pryzmat tego patrzy na całą sytuację.
    Moja myśl która #nikogo to że jest mi bardzo smutno że moi międzynarodowi znajomi nie będą w stanie przeczytać Sagi tak jak ja ją czytam – ze wszystkimi nawiązaniami, językowymi smaczkami i humorem który – jak mi się wydaje przynajmniej – jest specyficzny dla Polskiego folkloru.

  5. To ja Emhyra zrozumiałam zupełnie inaczej xD
    Dla mnie on się rozmyślił tylko dlatego, że Ciri zobaczył. Nie była księżniczką, która została na brzegu sprytnie ukryta przez matkę. Przestała być jakiś wielkim niedopowiedzianym celem, którego przez następne lata nie widział na oczy.
    Była dziewczyną z blizną na twarzy, siwymi włosami ze stresu, gotową zabijać wszystkich dookoła. I ta dziewczyna szła do niego cała zapłakana i przerażona. I zawsze byłam przekonana, że to był moment, w którym ruszyło go sumienie (może później tej słabości żałował?) i nie był w stanie zrobić jej kolejnej krzywdy.

  6. Małgorzata Śniatowska

    A według mnie to Emhyr był niewiarygodny z zupełnie innego powodu – niby genialny strateg, wybitny polityk a nie widzi, że związek z Ciri nie daje mu żadnych dodatkowych korzyści? Poprzez ślub z Pavettą ma już przecież unię personalną z Cintrą i kontrolę nad ujściem Jarugi, jako bazę do poszerzania wpływów. Do tego teściowa pomoże w odzyskaniu tronu, bo córka jako cesarzowa-małżonka wpływająca na politykę Nilfgardu a w przyszłości wnuczka na cesarskim tronie Calanthe też się opłaca. Rękę Cirilli można wtedy oddać choćby Tankredowi z Koviru, sojusze umocnić, władzę utrwalić itp a ślub z Ciri mu tę drogę zamyka. Do tego przecież dzieci Cirilli i bez kazirodztwa dziedziczą geny Emrysa, więc po co wykrwawiać się dla niej w wojnie o Cintrę, którą i tak już ma jako książę-małżonek bez żadnych kosztów? Żeby jego następcy podróżowali przez czasoprzestrzeń? Serio pojąć tego nie mogę

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry