Marta Dziok-Kaczyńska

Największe historyczne problemy Bridgertonów? Nie chodzi o stroje…

Picture of Marta Dziok-Kaczyńska

Marta Dziok-Kaczyńska

(Tekst zawiera spoilery sezonów 1-3)

Od 2020 roku, świat ogarnął szał “Bridgertonów”. Każdy kolejny sezon serialu Netflixa śledziły miliony widzów. W miesiąc po premierze był największym ówcześnie hitem w historii platformy. A jego popularność bynajmniej nie słabnie.

Bijący rekordy popularności, serial wywołuje spore kontrowersje. Akcja książek, na podstawie której powstała ekranizacja, rozgrywa się w okresie Regencji. Pierwszy sezon zaczyna się w 1813 roku. Obserwujemy bale, przepych, romanse i rynek matrymonialny najwyższych sfer, które stanowią osoby o najróżniejszym pochodzeniu etnicznym. W internetowych dyskusjach na portalach społecznościowych powraca jak bumerang sprawa traktowania w serialu kwestii rasowych.

Mniej kontrowersyjnym, ale również szeroko komentowanym tematem, jest brak realizmu w strojach z epoki. Wystarczy kilka kliknięć, aby znaleźć dziesiątki analiz “co jest nie tak” z kostiumami z serialu. Dziwnym trafem podobnej krytyce nie podlegają o wiele ważniejsze realia historyczne.

Zaryzykuję tezę, że to nie te elementy są najbardziej zmyślonymi w całej produkcji. Nawet gdyby, jak w książkach autorki Julii Quinn, na których podstawie powstał serial, postaci były tradycyjnie białe (a przynajmniej kolor skóry w ogóle nie pojawia się jako wzmianka w pierwowzorze), a kobiety nosiły, jak wypadało, czepki, “Bridgertonowie” wciąż pozostawaliby nierealną bajką, odrobinę tylko bliższą prawdzie historycznej.

Wojny napoleońskie

W Europie w 1813 roku trwają w najlepsze wojny napoleońskie.

Arcydzieło “Wojna i Pokój” Tołstoja dotyczy dosłownie tych wojen. Ich echa znajdujemy w powieściach Jane Austen, w obecności garnizonów żołnierzy w nadmorskich miasteczkach. Lydia Bennet w “Dumie i Uprzedzeniu” trafia na matrymonialnego oszusta Wickhama, gdy ten stacjonuje w Brighton.

Inna chętnie ekranizowana powieść z epoki, “Targowisko Próżności”, Williama Makepeace’a Thackeray’a, bardzo bezpośrednio dotyczy oficerów walczących pod Waterloo. Akcja powieści rozpoczyna się w 1814 roku. Kiedy Napoleon ucieka z Elby, załamuje się giełda i ojciec jednej z bohaterek, Amelii, bankrutuje. Odwracają się od niego dotychczasowi znajomi, w tym bogaty kontrahent, którego syn George miał się ożenić z Amelią. Mimo zakazu ojca, para pobiera się i zostaje wydziedziczona. Finansowe implikacje są zatem namacalne, nikt w Bridgertonach nie wydaje się jednak przejmować utratą majątku z powodu jakichkolwiek sił politycznych czy militarnych trzęsących Europą.

Amelia i Becky, antyheroina powieści, wyjeżdżają do Belgii za swoimi mężami walczącymi w armii. Chociaż głównodowodzący brytyjskiej armii wywodzili się z elit społecznych, żaden z Lordów w “Bridgertonach” nie wydaje się mieć jakichkolwiek związków z wojskiem.

Nie jestem w stanie przypomnieć sobie, czy w serialu pojawia się jakakolwiek wzmianka postaci Napoleona. Lady Whistledown, jako osoba zainteresowana światem i społeczeństwem, z pewnością wspomniałaby jakkolwiek o dowódcy, który trzęsie Europą. Podróże Colina odbywające się w 1815 roku byłyby dość mocno utrudnione przez blokady Kanału La Manche.

Prawa przeciwko sodomii

W trzecim sezonie Benedict Bridgerton przeżywa ognisty romans z bogatą wdową, która wprowadza go w świat nowych doznań seksualnych. Dzięki niej bierze udział w miłosnym trójkącie z jeszcze jednym mężczyzną, co daje mu nową perspektywę na związki.

To wszystko brzmi romantycznie z perspektywy publiczności przed ekranem w XXI-wieku, jednak w rzeczywistości stosunki homoseksualne były w Anglii karane…śmiercią. W samych latach 1813-15 powieszono za to przynajmniej pięciu mężczyzn. Prawo to zniesiono dopiero w 1861 roku. Wciąż było to jednak przestępstwo. Oscar Wilde spędził prawie dwa lata w więzieniu za relacje z Alfredem Douglasem. Doprowadziło to do załamania jego stanu zdrowia i w końcu do śmierci w 1900 roku.

Wyzwolone i nonszalanckie eksplorowanie seksualności, sugerowane przez wesołą wdówkę dwóm mężczyznom, bo jej służba jest dyskretna, stanowi dzisiejszą projekcję. Z perspektywy epoki byłoby to szalenie niebezpieczne. Zwłaszcza, że prawa zakazujące homoseksualnych relacji dotyczyły tylko mężczyzn. Nie uznawano kobiet za zdolne do takich relacji. W ich przypadku tłumaczono związki “przyjaźnią”.

Relacje osób tej samej płci oczywiście miały miejsce przez całą historię świata, postrzegano je jednak o wiele mniej wyrozumiale i akceptująco. Zwłaszcza w Zjednoczonym Królestwie, gdzie męskie stosunki homoseksualne przestały być przestępstwem dopiero w 1967 roku. Paradoksem jest również to, że lobbowali za tym między innymi Konserwatyści oraz Kościół Anglikański. Arcybiskup Canterbury argumentował, że prawo nie powinno mieszać się w sferę prywatną i jest to jeden z warunków przestrzegania praw człowieka.

Uniewinnienia osób skazanych w przeszłości następują po dziś dzień. Dopiero w 2017 roku pośmiertnie uniewinniono pośmiertnie wybitnego naukowca Alana Turinga, dzięki któremu złamano kod Enigmy i przyspieszono zakończenie II wojny światowej.

Niewolnictwo

Skoro jesteśmy już przy prawie, to nawiążę do kwestii rasy właśnie z prawnego punktu widzenia. W momencie akcji “Bridgertonów”, wszyscy są już równi wobec prawa i niezależnie od koloru skóry mogą posiadać ziemię, tytuły szlacheckie i cieszyć się szeroko pojętą równością (o ile nie są biedni).

A jednak nikt nie zająknie się nawet na temat niewolnictwa, który w tym momencie historii jest jak najbardziej aktualny.

W samej Anglii uchwalono w 1772 roku bezprecedensowy wyrok. Właściciel, szkocki kupiec Charles Stewart, próbował odzyskać niewolnika Jamesa Somerseta, którego kupił w Stanach Zjednoczonych, a który uciekł po przybyciu do Londynu. Nie udało mu się to, ponieważ sąd uznał, że w prawie angielskim nie istnieje coś takiego jak niewolnik, nie można zatem nikogo kupić i posiadać. Uciekinier uzyskał wolność.

Inaczej jednak miała się sprawa w…koloniach. Handel niewolnikami został zabroniony w Imperium Brytyjskim w 1807 roku, jednak w koloniach posiadanie ludzi stopniowo wygasało od 1833 roku, a właściciele dostawali odszkodowania. Oczywiście, nie jest to temat, na który ktokolwiek w serialu (ani książce) jakkolwiek się zająknął. A jednak kwestia równości jest wspominana.

Regencja potrzebuje…regenta.

Sama nazwa epoki wzięła się od Księcia Regenta, sprawującego rządy w okresie niemocy psychicznej Jerzego III. Na mocy aktu parlamentarnego, między 1811 i 1820 Książę Walii, jak tradycyjnie tytułuje się w brytyjskiej rodzinie królewskiej następcę tronu, sprawował praktyczną władzę nad krajem.

Książę pojawia się w spin-offie Bridgertonów pod tytułem “Królowa Charlotte”, mamy motyw śmierci jego młodej córki i następczyni. Postać nie odgrywa jednak w uniwersum centralnej roli monarchy, zastąpiona przez postać swojej matki, tytułowej królowej.

Stroje strojami, a kanony kanonami

Piękności przedstawionego w serialu Londynu są pięknościami według naszych XXI-wiecznych standardów. To akurat zarzut do niemal każdej produkcji kostiumowej, bo niewiele z naszych dzisiejszych hollywoodzkich celebrytek naprawdę przypomina kobiety, które widnieją na obrazach lub odpowiada ich literackim opisom.

Standardy urody w każdej epoce związane są z pojęciem luksusu. Za piękne uważamy to, co niepospolite i ciężkie do osiągnięcia. W minionych wiekach najczęściej było to wszystko co świadczyło o braku potrzeby pracy i bogactwie. Stąd szczuplutkie sylwetki nie byłyby atrakcyjne. Atrakcyjne było zdrowie, dostęp do znacznej ilości jedzenia, płodność.

Dzisiaj luksusem jest czas, który pozwala na regularne ćwiczenia lub pieczołowite przestrzeganie odpowiedniej diety, a figura modelki z wybiegu jest dla przeciętnej kobiety trudniejsza do osiągnięcia niż figura najedzonej szlachcianki z przeszłości.

Kwestie rasowe są, jak widać, tylko jednym aspektem wymyślonego, bajkowego świata, który jedynie ubrał się w kostium Londynu z epoki regencji. Bridgertonowie żyją w alternatywnej rzeczywistości, nieskażonej polityką, wojną, prawdziwymi realiami życia w I połowie XIX-wieku. Co więcej, kolor skóry nie wydaje się mieć dla nich znaczenia i są na niego niemal zupełnie ślepi, w przeciwieństwie do naszych czasów, gdy wciąż potrafi być tematem kontrowersyjnym.

Nie jest to dla mnie zarzut, produkcja stanowi śliczną bajkę o miłości w ładnych kostiumach. Przy takiej konstrukcji świata zarzuty o kolor skóry postaci z rzekomej “epoki”, która jakąkolwiek “epoką” jest jedynie dla dekoracji, nie ma żadnego sensu. Wymagać realizmu od tej bajki, to jak zrzymać się na “Piękną i Bestię” czy “Kopciuszka”. Lepiej siąść wygodnie z kubkiem ulubionej herbaty w dłoni i napawać oczy widowiskową fantazją twórców.

Tekstu można też posłuchać jako odcinka podcastu.

Źródła:

“Duma i Uprzedzenie” Jane Austen

“Targowisko Próżności” William Makepeace Thackeray

“How Bridgerton Officially Became Netflix’s Biggest Hit Ever”, Joanna Robinson https://www.vanityfair.com/hollywood/2021/01/bridgerton-netflix-biggest-hit-highest-ratings-female-audiences-romance

“Król Życia” Jan Parandowski, Wyd. Czytelnik 1971 r.

“THE SOMERSET V STEWART CASE” https://www.english-heritage.org.uk/visit/places/kenwood/history-stories-kenwood/somerset-case/

Podoba Ci się? Udostępnij ten post

Riennahera

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska

Riennahera​

Prowadzę blog, podcast „Korespondencja z Londynu” oraz aktywnie działam w mediach społecznościowych. W Wielkiej Brytanii mieszkam od 2006 roku. Studiowałam historię i filmoznawstwo na Uniwersytecie w Glasgow. Przez wiele lat pracowałam w brytyjskiej prasie, obecnie jestem dziennikarką portalu polonijnego. Wydałam książki fantasy „Elfy Londynu” i „Podróżniczka” oraz non-fiction „Anglia. Czas na Herbatę” i e-book „Londyn z Riennaherą”. Mieszkam w Londynie z mężem i córkami.