Paint your palette blue and grey,
Look out on a summer’s day,
With eyes that know the darkness in my soul.
Shadows on the hills,
Sketch the trees and the daffodils,
Catch the breeze and the winter chills,
In colors on the snowy linen land.

Now I understand what you tried to say to me,
How you suffered for your sanity,
How you tried to set them free.
They would not listen, they did not know how.
Perhaps they’ll listen now.



Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

20 thoughts on “sightseeing Vincent’s way”

  1. kocham van gogha…. jezu jak bardzo go kocham i jego pojebane zycie ;p kapelusz jest sweitny, sama szukam łądnego, naarzie mam jeden ale ma troche za duze rondo.

  2. Jako, że ciągnie mnie niesamowicie do skandynawskich, nadmorskich krajobrazów powiem tylko OCH i ACH… Wybacz, nie zarejestrowałam nawet co masz na sobie 😉

  3. Riennahera, powaliłaś mnie zdjęciami i ubraniami, i w ogóle wszystkim tym razem. Jak na kogoś really annoyed – genialnie :))

  4. Ja też bardziej gapię się za to co za Tobą niż na to co na Tobie.
    Ale jak się już pogapiłam na pejzaże to powiem że wyglądasz fantastycznie nonszalancko.
    I kapelusz taki Vincentowaty:P
    pozdro-mumin

  5. You somehow really managed to look like a modern version of a Nineteenth Century lady…Like one of Monet’s ladies, walking around his Japanese garden you know?

    Well, all this nonsense is to say you look lovely today 🙂

    PS: (and I know you put Van Gogh up here, but I love Monet better ;P )

  6. O Boże! Van Gogh! Mój najukochańszy malarz, jestem jego wyznawczynią jakoś tak od 8 roku życia. Albo wcześniej nawet, po przeczytaniu „Pana Samochodzika i Fantomasa”.
    I śliczną spódniczkę masz. I jaki widok…!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry