First of all, I really like when places like Primark let you save your money and instead of buying THIS, I gladly got this:

And I am quite happy.

Then I went for a day long walk in London. I will be back in more or less a month, this time with a massive plan of places I want to visit. This time it was really just wandering to feel the spirit of the place.

And you can see how my royalist soul is all happy of proximity to the Queen…She was in the Palace that day.


Sukienka primarczna, kupiona zamiast TEJ, sprawiła mi olbrzymią radość. Podobnie jak spacer po Londynie. Tym razem było to bardziej spacerowanie i wczuwanie się w atmosferę miasta niż zwiedzanie. Ale wracam za mniej więcej miesiąc ze szczegółowym planem działania 🙂 Mój chłopak mieszka 20 minut od miasta, więc zapowiadają mi się regularne wizyty. Me = happy.

Moja mordka, jak widać, jest cała szczęśliwa na zdjęciu pod Pałacem Buckingham. Jestem rojalistką (chociaż Ell się z tego śmieje, ale on w sumie jest inżynierem, więc…) i poczucie bycia w bliskiej odległości od królowej (która była tego dnia w Pałacu) była jak miód na me serce. Ach, ach.

Dzisiaj wracam do Glasgow zapchanym pociągiem zapewnie opóźnionym z powodu śniegu. Śłitaśnie.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

21 thoughts on “There’s no place like London”

  1. Po pierwsze : chyba zaraz polecę do Primarka, sukienka jest fantastyczna!!
    Po drugie : zazdroszczę Ci okropnie tej wizyty w Londynie. Mam nadzieję że jak tylko wiosna nadejdzie to wybierzemy się całą familią na wycieczkę, pobyć bliżej królowej ;))))))
    Po trzecie – nie trawię tego słowa, tego ostatniego w poście.

  2. Sukienka czadowa!
    Twoja mina na każdym zdjęciu faktycznie jakaś taka podejrzanie radosna , no ale wybaczam 😛
    Kiedy ja miałam jechać do Londynu to terroryści akurat musieli się popisywać i nie pojechałam :/
    `mumin

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry