Nie będę ceregielić się ze wstępami – wiemy po co tu jesteśmy. No to w drogę.
1
Dziewczyny kłócą się, która z ich zabawek będzie panią, a która panem. Bo zabawa polega na tym, że zabawki się całują. Zaczyna robić się coraz głośniej i bardziej dramatycznie.
- Moja jest panią! – krzyczy starsza, wskazując na swoją sowę.
- Nie, moja! – protestuje młodsza, machając kotem.
- Ale słuchajcie, wiecie, że dwie panie też mogą być zakochane i się całować? – zauważam nieśmiało.
Córki rozdziawiają buzie z zachwytu. Spór nagle się kończy. Zabawki się całują.
Dzięki Bogu za LGBT!
2
Uwaga, spoiler serialu “Wiedźmin”.
Istred umiera w ramionach Yennefer, która nagle zaczyna rzucać przypadkowymi słowami.
- Wziął i umarł, żeby przestała mu już p#ierdolić – rzucam pod nosem.
Mój mąż patrzy na mnie z czułym wzruszeniem w oczach. - No co? – pytam zdziwiona.
- Od kiedy ty masz w sobie tyle autorefleksji?
Jeśli kiedyś zostanie znaleziony w Tamizie, to tak, to pewnie ja będę sprawcą.
3
Na szkolnym festynie wchodzimy z wizytą do chatki Świętego Mikołaja.
Dziewczyny oczywiście przejęte. Starsza od razu przechodzi do small talku, Młodsza próbuje się schować za mamą. W końcu niechętnie siada obok siostry, która właśnie opowiada Mikołajowi historię swojego życia.
- Kim chcesz być jak dorośniesz? – wtrąca w końcu przebrany w czerwony kostium umęczony tata któregoś ze szkolnych dzieci.
- Panią co daje cukierki na Halloween…- zaczyna Starsza. – Chcę też dekorować rzeczy i miejsca…albo pracować w szkole.
- Bardzo ładnie. A ty? – Święty zwraca się do Młodszej.
- Ja chcę tylko być w domu – burczy obrażona.
Mikołaj kiwa głową ze zrozumieniem. - Powiem ci, że wielu dorosłych dokładnie o tym marzy…
I feel you, Mikołaju. I feel you.
4
Wieszamy ozdoby na choince.
- Mamo, mamo, ten jest do ciebie podobny! – krzyczy dziecko.
- Ale co, muchomor? – rzucam, w moim zwykłym sarkastycznym stylu.
- Nie, aniołek!
I pokazuje drewnianą zawieszkę z całkiem atrakcyjnym aniołem z brązowo-rudymi włosami.
No i jak tu się czasem nie wzruszyć…

5
Słyszę dzikie krzyki z naszej sypialni. To Młodsza buntuje się przeciwko ojcu.
- Idź sobie, zostaw mnie! – krzyczy na niego.
- Ale…kochanie…ja cię nie trzymam. Nic ci nie robię. To ty się do mnie przytulasz.
6
- Mamo dlaczego nie używamy już tego? – pada znamienne pytanie czterolatki, schowanej za kanapą.
- Co to jest to? – dopytuję, bo nie widzę ani jej, ani Tego.
- No…klatka na chomiki.
“To” rzeczywiście stoi za kanapą. Między innymi. Jedno stoi też pod regałem i za lodówką. - Kochanie…To jest pułapka na myszy.
7
Córka Młodsza narysowała dużego dinozaura.
- Mamo, a narysujesz mi obok trzy małe dinozaury? – prosi.
No to rysuję. - I jeszcze czwartego, tutaj.
No to rysuję czwartego. - Mamo, jeszcze tutaj i tutaj.
- Sześć małych dinozaurów? Może dajmy tej dino mamie trochę spokoju. Jak ona sobie poradzi z sześcioma?
- Poradzi sobie, spokojnie – przekonuje przysłuchująca się rozmowie Starsza.
- No nie wiem, ja nie radzę sobie nawet z dwoma…- mruczę pod nosem.
- Mamo! Wspaniale sobie radzisz z dwoma! – komplementuje mnie pierworodna.
Już zaczynam się wzruszać, gdy… - Mamo, a narysujesz dino mamie małego dinozaura na głowie?
Zajeżdżą nas te dzieci. I dino dzieci. Trzymaj się, dino mamo.
8
Nic w przyrodzie nie ginie.
Za czasów szkolnych śpiewaliśmy głupoty, typu “muminki się cieszą, że kogoś powieszą, muminki, pętelka na szyję i człowiek nie żyje, muminki”.
Moja córka z kolegami z klasy śpiewa radośnie “Peppa Pig, tripped on a wire, Fell in a fire, bacon strip”.
Wielki życia krąg. Każde pokolenie ma własne głupoty.

9
Oglądamy ulotkę ze wszystkimi istniejącymi Sylvanian Families, bo jesteśmy na etapie tego szału.
- O, Koty LEJT – śmieje się starsza córka. – Orla, chcesz mieć rodzinę kotów, która zawsze się spóźnia?
- Hmm…daj mi spojrzeć, na pewno ona ma się spóźniać? – interesuję się.
- No zobacz mamo, to LEJT Cats Family.
- Latte, dziecko. Latte, w kolorze kawy z mlekiem, taki kolor nazywa się latte.
- A, to nie chcę ich.
Ale zapamiętajcie to hasło. Może to nie Wasza wina, jeśli się spóźniacie. Może pomyliło się Wam LEJT z Latte…
10
- Mamo, patrz! Naklejka!
Młodsze dziecię pokazuje mi z radością ubrudzony kawałek papieru z wizerunkiem uśmiechniętego banana. - Kochanie, wyrzuć to proszę, to jest jest jakiś śmieć z ulicy.
- Wcale nie z ulicy! – obrusza się dziewczątko. – Z chodnika!
11
Wracamy ze szkoły.
- Mamo, a ja chcę być dżuwian – oznajmia starsza.
- Czym?!
- No dżuwian, bo oni mają różne fajne rzeczy w religii.
- Ach, chcesz być żydówką. Ok…ale…czemu?
Zanim słyszę odpowiedź dzieci postanawiają wspiąć się na murek. - No i mamo, dżuwians mają taki dzień…
- How are you! – z naprzeciwka nadchodzi nasz znajomy pastor anglikański z dzieckiem na barana.
- Not bad. And you? Iona właśnie oznajmiła, że chce być żydówką.
- O, a czemu? – interesuje się pastor.
- Bo oni mają szabas i nie oglądają wtedy telewizji i nie używają elektroniki, no i nie wolno im wtedy sprzątać. Więc nie musiałabym sprzątać mojego pokoju.
- No cóż, znam gorsze powody do konwersji…- pastor kiwa głową ze zrozumieniem.
I teraz będę zastanawiała się, jakie mogą być gorsze powody.
Niestety, religijne plany mojej pierworodnej na razie spełzły na niczym. Okazało się, że woli jeść żelki i używać w soboty swojego tamagotchi, niż być pobożną żydówką.
Religijnie moje dziecko w ogóle jest straszną koniunkturalistką. Po jasełkach chciała być chrześcijanką, po uczeniu się o ramadanie – muzułmanką. Żeby nie sprzątać pokoju zostałaby Żydówką.
Ale może to właśnie prawdziwy dialog międzyreligijny…
12
Jest przed ósmą rano. Z półotwartymi oczyma udało mi się zarzucić na siebie jakieś ubranie, wtaczam się do łazienki by ogarnąć twarz przed wyjściem do szkoły.
Nagle, staję oniemiała.
Cała podłoga w łazience zapełniona jest pluszowymi pieskami, w każdym możliwym kolorze i wielkości. Między nimi mała Orla jeździ na szmacie.
- Co tu się dzieje, kochanie? – pytam, w lekkim szoku.
- Sprzątam pieskom – oświadcza dziecko. – Ale brudek…
I jak to jest? Sprzątanie pieskom o godzinie, kiedy matka nie wie jeszcze jak się nazywa to żaden problem. Uprzątniecie zabawek popołudniu, po obiedzie i zabawie, żeby włączyć bajkę? Apokalipsa.
Apokalipso – trwaj.

