Poważny kryzys. Mam mnóstwo ciuchów i nic mi się nie podoba. W sumie nic na tym blogu mi się nie podoba. Nie mam ochoty robić zdjęć. Wrócę jak mi się zachce. Chciałabym,żeby było to jak najszybciej.

English: I am in crisis. With lots of clothes and none that I like, with no outfits posted on this blog that I would actually like, with no will to take pictures. I will be back when I feel like it. I really hope it’s very soon.


UPDATE 04/07:
Ok, wzięłam się w garść,zrobiłam jakieś w miarę zadowalające zdjęcia,powrót może jutro. Jakieś remedium na powracające od dwóch miesięcy stany depresyjne? Tylko nie jakieś gorące kąpiele i herbaty, to jest lajcik dla moich demonów 😉

Will be back,maybe tomorrow. I am still feeling upset most of the time, you are welcome to give me hints on how to overcome it. I mean, serious hints, not things like ‚try to look at the bright side’.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

17 thoughts on “mid-season break?”

  1. Jeśli „ciepłe kąpiele i herbaty” naprawdę nie pomagają, to może czas na wizytę u specjalisty? Dwa miesiące to już sporo czasu, nie ma się co męczyć. Życzę poprawy samopoczucia 🙂

  2. popieram przedmówcę anonima, herbatki to sa dobre na małego spleena, ale dwa miesiące upsetu wiosną to niepokojące, spróbój wizyty u lekarza, o tym, że psychoatrai i psychologia jest bardziej ludzka niż w Pl przekona cie formaprzetrwalnikowa, szukaj bloga na gazecie
    ściskam mocno i dobrego nastroju życzę,
    Luiza Wierny Czytacz

  3. hej, co Anonim ma do psychologii w Polsce, he? ;P psychologowie nie gryzą i do tego nawet pomagają, serio. 🙂 a mogę tylko powiedzieć, co działa na mnie, może Tobie pomoże- zapisz się na jakieś energetyczne lekcje tańca, zmęcz się solidnie, wyszalej. mi wtedy egzystencjalne problemy wydają się mniej dramatyczne. dużo dobrego życzę! 🙂

  4. Kokardo, a co, ironia stąd, że uraziłaś się, bo jesteś psychologiem i proponujesz taniec na depresję?
    W PL bardzo trudno dostać się na terapię w NFZ. A wg bloga formyprzetrwanikowej w NHS łatwiej (inne procedury, większa dostępność lekarzy i inna świadomość społeczna), poza tym w Pl na początek większosć lekarzy GP proponuje tabletki na to na tamto (na ból głowy, na plecy, na żołądek, bo przeważnie tędy depresja uchodzi psychosomą), a psychiatra po 5 minutach wywiadu psychotropy, i to jest kolejna różnica – bazuję na wspomnianym blogu – podobno jak twierdzi formaprzetrwalnikowa w WB jednak zanim cię podtrują i uzależnią to proponują bardziej humanistyczne metody leczenia, jak np. terapia, spotkania w grupie, etc.
    No i nie trzeba na wizytę czekać miesiącami jak w Pl. a prywatnie ci ‚psychologowie co nie gryzą’, a raczej psychoterapeuci, to jednak biorą sporo kasy, zważywszy że np. niektórzy mogą chodzić na terapię kilka lat to kwoty wychodzą w grubych tysiącach.
    Luiza W-CZ

  5. Dla mnie jesteś cudowną kobietą, piękną! i będę czekać na kolejne Twoje zdjęcia – bardzo je lubię :). Trzymam kciuki za Ciebie.

  6. przepraszam Luizo, że Cię uraziłam, nie miałam złych zamiarów, to było bardziej żartem. po prostu, denerwuje mnie ciągłe narzekanie na psychologów/psychoterapeutów w Polsce, jako straszne zło, które przynosi więcej szkody niż pożytku. nie mówię, że sytuacja jest rewelacyjna, ale chyba ludzie są już wystarczająco zniechęceni i nie należy sytuacji pogarszać. ale to nie miejsce na takie dyskusje.

    i nie zalecam tańca na depresję, raczej na chandrę. zresztą, wierzę w moc tańca, sama kiedyś chciałabym się zająć choreoterapią.

    pozdrawiam. 🙂

  7. OK, Kokardo, nie ma sprawy. Też uważam, że nie należy ludzi zniechęcać. I masz rację chandra a depresja to dwie różne sprawy. Zatem Riennahera musi najpierw sama roztrzygnąć co to w niej drzemie. Tak czy owak warto pobyć z innymi ludźmi, nie tylko wirtualnie. I może skorzystać z oszałamiającej dawki luksów, którą funduje nam lipiec.
    Luiza W-Cz

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry