Marta Dziok-Kaczyńska

Koturny

Picture of Marta Dziok-Kaczyńska

Marta Dziok-Kaczyńska

czyli jednoaktowy dramat o namiętności (do butów), pogardzie (dla butów), i rasizmie

Osoby dramatu:
Riennahera – piękna zamorska księżniczka (no dobrze, wcale nie, ale każda opowieść musi mieć jakiegoś wspaniałego protagonistę, więc umówmy się, że tak na niby),
Anonim 1 – niezbyt wysoki młodzieniec
Anonim 2 – jurna, pyzata acz niebrzydka blondynka w Uggach
Amy – koleżanka Riennahery, idzie 10 metrów przed nią
Koturny – biedne i sponiewierane buty

Rzecz odbywa się na campusie Universitas Glasguensis, wiekowego przybytku wiedzy i kopalni wybitnych umysłów.


Prolog

Dwa buty, zacne jednako i sławne —
Tam, gdzie się rzecz ta rozgrywa, w Glasgowie,
W nowym kierunku pchają prace domowe dawne,
Burząc po drodze szlachetne nastroje

Tej ich wędrówki przebieg zbyt bolesny
I jak się przechodniów nienawiść nie zmienia,
I jak nie potrafi Brytyjczyk francuskiego odróżnić od polszczyny,
Minutowego treścią przedstawienia,

Które otoczcie cierpliwymi względy
Jest w nim co złego, my usuniem błędy.

Godzina pierwsza popołudniu.
Po wyjściu z łaciny klasa rozdziela się i w kilkuosobowych grupkach schodzi ze wzgórza bibliotecznego w kierunku unii studenckiej.

Anonim 1
Ha, ha, ha. No patrz w jakich butach idzie. Zaraz się na pewno wywali w tych obcasach na wzgórzu. Po co nosi takie buty?

Anonim 2
No ja wiem, no ja wiem, ha ha ha. No po co, no po co.

Riennahera
(do siebie w myślach)
Właściwie to wcale nie mam ochoty na lunch, lepiej pójdę wydrukować pracę domową i oddam ją do sekretariatu.
(na głos)
Amy! Idę wydrukować łacinę! Potem będę się uczyć, więc nie idę na lunch. Do poniedziałku.

Amy
OK.

Anonim 1
Och nie, och nie, skąd ona jest?

Anonim 2
No jak to skąd? Nie słyszałeś jak mówi? Z Francji przecież.

Anonim 2
Boże, to wyjaśnia te buty.

Koniec


photo from New Look

Podoba Ci się? Udostępnij ten post

Riennahera

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska

Riennahera​

Prowadzę blog, podcast „Korespondencja z Londynu” oraz aktywnie działam w mediach społecznościowych. W Wielkiej Brytanii mieszkam od 2006 roku. Studiowałam historię i filmoznawstwo na Uniwersytecie w Glasgow. Przez wiele lat pracowałam w brytyjskiej prasie, obecnie jestem dziennikarką portalu polonijnego. Wydałam książki fantasy „Elfy Londynu” i „Podróżniczka” oraz non-fiction „Anglia. Czas na Herbatę” i e-book „Londyn z Riennaherą”. Mieszkam w Londynie z mężem i córkami.

24 Responses

  1. Koniec dramatu i granaty dwa, kto nie czytał ten świński ryjek ma, raciczki cztery, idzcie do cholery!

    No po co, no po co, się zrodzili z butów nadrwiwacze?

    Pozdrawiam :).

  2. bardzo ladny dramat!!
    a co do francuzów to sie calkowicie zgadzam;)
    heket

    PS.wiem, wiem anonymous,nie moge sie na gugle zarejestrowac

  3. Nie z Franków krainy pochodzi dziewoja.
    Dzielnego rodu córa ruszyła za morze.
    Przybyła tutaj z ziemi Suatopolca co Świętopełkiem zwany w Pomeranii.

    Odwagą naznaczony lud ziemi tej sławnej tak bacząc na czyny jak na stroju inność.
    Ludy obce, dzikie mylnie zaś uznają takoż i słów brzmienie i ubioru cechy, co daje im zwątpienie w słuszność swych osądów.

    Albowiem zamknięci w swym świecie, nie doświadczyli wiedzy i błądzą, co wiecie.

  4. A ja myslalam ze takie dramaty codzien maja swa premiere na polskich jedynie ulicach..
    Zyskujac owacje niemal na stojaco w spojrzeniach widzow, czy tez sluchaczy ktorzy maja okazje isc obok takowych anonimow i slyszec to co oni rzecza..

    jakkolwiek puena francuska.. rozbawila mnie niezmiernie..

  5. Hahaha a propos, moja koleżanka uczy się teraz w UK i pytają jej się, czy w Polsce jest komunizm, i takie tam rzeczy. Więc ja tam bym się nie przejmowała, francuski ładny język 😉

    A dramat aż się prosi o inscenizację!

    Po za tym, kocham twoje buty z poprzedniego postu.


  6. >Malena: No jakby mi się nie podobały,to bym ich nie nosiła i nie wystawiała się na pośmiewisko 🙂
    >Panna Lemoniada: Oni mylą akcenty. Może moja wina, mówię jak potrzaskana.
    >anna: Ale czemu 'buty prosto’? Co to oznacza? Jestem zaintrygowana.
    >roborovsky: Chyba oni po prostu uważali, że Francuzi są pretensjonalni.
    >rykoszetem: Ja bym się wywróciła? Ja?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *