H&M jumper, Primark skirt

Photos by Olivia Vitazkowa
You might find her HERE and HERE

Mam zamiar udawać, że nic się nie stało. Co i Wam radzę.*

To miłe uczucie, gdy w H&Mie zaczyna na mnie pasować rozmiar 8.
To niemiłe uczucie, gdy jedna z ulubionych spódnic ze mnie spada.
To miłe uczucie wiedzieć, że wkrótce będzie się mieszkało w dużym i miłym mieszkaniu z dużym i miłym facetem.
To niemiłe uczucie wiedzieć, że będzie się prawie cały czas siedziało w tym mieszkaniu, bo nie znam nikogo w promieniu kilkuset mil (ktoś z Londynu i okolic nie chce się może zaprzyjaźnić?).
To miło, że w nowej lokacji nie będzie codziennie padać.
To niemiłe, że nowa lokacja nie jest w Szkocji.

Ach, te dysonanse 🙂

*Nie żeby to była groźba, ale…

English: I will pretend nothing happened. I advise you do the same (it’s not a threat…yet).

It feels really nice when I can fit in size 8 in H&M these days.
It does not feel nice when one of my favourite skirts is was to big for me now.
It feels marvellous to know in two weeks I move in into a spacious flat with my man and it is not going to rain everyday.
It feels quite horrible to know I will spend most of my time in that flat since it is not in Scotland and all my friends and even mere acquaintances are in Scotland.

I am not sure whether to be happy or sad.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

19 thoughts on “I’m only happy when it’s complicated”

  1. Fajne połączenie spódnicy ze swetrem. Mieszczenie się w rozmiar 8 w H&M jest faktycznie bardzo satysfakcjonujące, nie mówiąc o dużym mieszkaniu i miłym facecie.
    Czy 50 km do Londynu to dużo? 😉

  2. Jak szukałam, to nigdzie, kompletnie nigdzie nie było nic pomarańczowego. Ale dzięki za informację, jak wpadnie mi przypadkiem w rękę, to przetestuję z chęcią, chociaż z tego swojego miksu jestem wyjątkowo zadowolona. A z tymi farbami, to wymiękłam. Przegrzebałam kosz na śmieci i okazało się, że drugi raz w życiu ten sam numer- w opakowaniu toner o innym numerze…

  3. Znam to uczucie, od miesiąca mieszkam w obcym mieście (ale bardzo blisko Miłego), absolutnie wszyscy znajomi (moi, nie jego) są na odległość. Da się przeżyć, zwłaszcza, jeśli się jest samotnikiem, ale życzę Ci szybkiego znalezienia dobrych i fajnych ludzi.
    Druga i w sumie ważniejsza rzecz. Nie wiem, jak napisać, by było niewazeliniarsko i niebanalnie, ale dobra: lubię Twój blog (banaaał), Twoje podejście i totalnie nielansiarski sposób pisania o tym, jak się ubierasz i w ogóle pisania… Jakby to całe szafiarstwo było tylko od niechcenia. Od niechcenia wybrane ubrania, od niechcenia poczynione zdjęcia. Ujmujące to jest. I w sumie – rzekłabym – unikatowe.
    Szacun.
    Przynajmniej zakończyłam nieszablonowo 😉
    Pozdrawiam z Bielska-Białej,
    Meg.

  4. Też bym się chciała mieścić w rozmiar 8, ale to się raczej nie przytrafi.
    Szkoda, że nie mieszkam już w Londynie, o UK nie wspominając…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry