Topshop shoes and coat, thrifted hat and bag, jumper from swap, River Island skirt

Photos by Ell
Edit by Panna Lemoniada and me

Mam wrażenie, że ten sweter zyskał ostatnio jakąś tajemną moc. Weszłam w jego posiadanie podczas swapu, który organizowałam w zeszłym roku na uniwersytecie. Przyniósł go przemiły młodzieniec, oznajmiając, że babcia produkuje je w ilościach przekraczających jego potrzeby (coś jak swetry Weasleyów w Harrym Potterze) i chętnie odda go nawet za darmo. Od tamtego czasu miałam go na sobie tylko raz, przez długi, długi czas nie czułam do niego specjalnej miłości. Aż do ostatniej niedzieli. Od czterech dni mogłabym chodzić/jeść/spać tylko w nim, mam na niego tysiąc pomysłów i inne ubrania mogłyby nie istnieć. Tak znienacka. Mam nadzieję, że Pani Babcia jest cała i zdrowa i to nie jej duch bawi się ze mną w ‚Poltergeista’. Może to w sumie żadna tajemnica, tylko po prostu zima, bo jest tak ciepły, że w nim i futrzanej czapie mogłabym sama na piechotę (po lodzie;) przemierzyć Przejście Północno-Zachodnie. Franklin powinien był poprosić swoją babcię o taki sweter.

(Sorasy, nie jestem fanką modnej muzy. Jestem fanką muzy, która wywołuje we mnie UCZUCIA)

STAN ROGERS: North West Passage

PS Już tylko kilka dni do końca głosowania!

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

10 thoughts on “The North West Passage”

  1. Matulo czy dni obrabiania fociów w chorobie i złości:D ale chyba nie wyszło nam tak źle:D i ‚moją’ Twoją spódniczkę ukochuję i ściskam z wiecznej zmarzliny zwanej Krakowem;) i Ciebie tez ściskuję i wysyłam z serca tęcze jak troskliwy miś:D A no i swetra zazdroszczę, bo njalepsze są własnie takie na drutach robione:D

  2. Muza sprawiła, że z wiecznego czytaczo-oglądacza po raz pierwszy odezwę się w komentarzu u Ciebie 🙂 Wcześniej nie miałam po co – gapienie się na zdjęcia i podśmiewanie się pod nosem przy czytaniu mi wystarczały. Jednak gdy w jednym poście pojawia się jedna z moich all-the-best szant (tudzież pieśni żeglarskich) i do tego nawiązanie do swetrów od mamy Weasley, to znak że trzeba się odezwać 🙂

    Ale tylko po to, żeby zapodać linka: http://www.youtube.com/watch?v=KjJ0oa5VmRg&feature=plcp&context=C385aedfUDOEgsToPDskLERX2YBfOn1GJfhD4Sf1BF

    Jest to zwiastun filmu dokumentalnego o polskiej wyprawie Przejściem Północno-Zachodnim z 2006 roku na jachcie „Stary”. Film trwa około pół godziny, ale niestety nie da się go nigdzie obejrzeć w sieci, a naprawdę warto. Bo podczas napisów końcowych leci właśnie szanta „North West Passage” z tekstem polskim, ale w idealnym wykonaniu (bardzo podobnym do Stana Rogersa – aż ciary przechodzą). W ogóle film jest bardzo dobrze zrobiony – zdjęcia, montaż, muzyka. Zwłaszcza, że dysponowali typowo polskich budżetem 😉 Parę razy film był prezentowany na różnego rodzaju imprezach podróżniczych i w TV Planete i chyba w Discovery, ale nie tracę nadziei, że pojawi się gdzieś do obejrzenia w sieci.

    Pozdrawiam 🙂
    Karolina

    1. Czy chodzi o wersję w wykonaniu, khem, Ryczących Dwudziestek? 😀 Wielkie dzięki za linka! Trochę się napaliłam na rejs w tym roku (nie w okolice Przejścia, ale ogólnie;) i jestem dość zawiedziona, bo wygląda na to, że raczej nie wyjdzie. I przygoda z głowy.

    2. O nie nie nie – tylko nie wersja Ryczących 20-stek 😀 Ta wersja była chyba nagrana specjalnie do tego filmu. Dość podobne jest wykonanie zespołu Smugglers – też a’capella, ale to w filmie było takie właśnie z mocą jak Stan’a 🙂
      Znowu więc zarzucę linkiem: camelotsailing.com
      Firma znajomych, którą szczerze polecam i która organizuje rejsy już od ok. tysiaka (zł) za tydzień – taka cena w obecnych czasach już się rzadko zdarza 😛
      Oraz inna: http://www.sail-aglaia.com – też dość tanio i fajni armatorzy, tylko że niestety strona tylko po niemiecku, ale można napisać do nich mejla po angielsku i się wywiedzieć, jakie mają plany na ten rok.

    3. Dzięki za linki, ale rejs organizowany przez kogoś nie wchodzi w grę. Mój chłopak był przez kilka lat instruktorem żeglarstwa dla dzieci i młodzieży (niestety tak się zdarzyło, że nie miałam okazji płynąć nigdy) i mieliśmy sami zbierać załogę. Kwestie finansowe niestety nie wyglądają korzystnie, a gdybym miała płynąć z kimś innym to byłoby trochę jak cios poniżej pasa 😉

  3. Też bym chciała umieć produkować takie swetry, nawet w ilościach limitowanych;)
    Narazie umiem wydziergać szalik i na tym kończą się moje tajemne zdolności.
    Podoba mi się ta fru-fruwajkowa spódnica.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry