kapelusz i ramoneska w stylu kowbojskim

Photos by Miss Playground and me


Kilka lat temu, kiedy po raz kolejny porzucałam bloga, bo wszystkie ubrania były głupie i beznadziejne, a ja czułam się brzydka i gruba, dostałam email od czytelniczki. Czytelniczka oznajmiała, że mnie rozumie i że to na pewno wina mojego zbyt fikuśnego, ‚teatralnego’ stylu i muszę czuć się nieswojo będąc przebraną, a nie ubraną. Radziła, że moje życie zmieni się na lepsze, jeśli zacznę ubierać się skromniej i bardziej minimalistycznie.

Przebieranie się to coś co w modzie lubię najbardziej. Minimalizm bywa piękny, ale trzeba go czuć. Potrafię wymienić mnóstwo osób, które czują go rewelacyjnie, sama jednak nie jestem jedną z nich. Poza tym uważam, że minimalizm wygląda lepiej na kimś, kto ma idealną figurę/cerę/włosy/wszystko na raz.

Oczywiście z rady nie skorzystałam, im dłużej jednak bloguję, a tym samym lepiej rozumiem mechanizmy swojego dobierania strojów, tym mniej się z czytelniczką zgadzam. Nieswojo czułabym się w bluzie dresowej, jeansach i sportowych butach. Nie ubieram się po to, żeby czuć się jak ja, czyli człowiek, który rano wstaje, idzie do pracy, potem wraca i robi obiad, a w weekend wyskoczy raz na jakiś czas za miasto. Niektóre rzeczy w naszym życiu zmieniają się powoli i dzięki ciężkiej pracy. Któregoś dnia może będę mieć szczęście i obudzę się jako człowiek sukcesu zdolny zmieniać świat. Wtedy będę się przebierać za siebie samą. W międzyczasie jednak mogę być kosmiczną księżniczką, kucykiem Pony czy wikingiem, albo jak dzisiaj Calamity Jane. Która, przy okazji, też miała na imię Marta 🙂

// kapelusz, sukienka i sweter – Topshop; kowbojki – Zara ; ramoneska – New Look; torebka – Tkmaxx; sztuczny kiziak – H&M//

Fan Page na Facebooku




Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

28 thoughts on “Calamity Jane. Ubranie to przebranie.”

  1. Minimalizm jest dobry dla kogoś, kto nie jest z natury rozmemłany i nigdy mu się nic nie przekrzywia, nie zwisa ani nie powiewa. Czyli nie dla mnie 🙂
    Bardzo mi się Twoje wcielenie podoba i wcale nie wyglądasz na przebraną. Przebranie jest dla mnie na ogół negatywnym określeniem (z wyjątkiem imprez przebieranych); za przebraną uważam osobę, która z jakiegoś powodu wbiła się w ciuchy, jakie jej ewidentnie nie leżą.

  2. Ja tam wolę jak jesteś elfem, księżniczką czy kim Ci tam wyobraźnia podpowiada, niż zwykłym szarakiem :p
    Co do zdjęć to zakochałam się w Twoich kowbojkach *_*

  3. Przebieraj się i nie zmieniaj tego.Dziś gdy wywlokłam się na zakupowy spacer dowiedziałam się od napotkanego GG, że robię rewię mody. Miałam na sobie prosty kożuch i czapkę (tę cesarką). A co jak co, ale ja za mało przebieram się. Zrobię to na stare lata, ile się da.

  4. „Nie ubieram się po to, żeby czuć się jak ja […]” – świetnie pomyślane, świetnie powiedziane i świetnie wbija się w moją głowę.

    Drugie zdjęcie – fenomenalne.

    Dominika xx

  5. oj tam,glupoty.Widzialam na zywo i uwazam,ze Twoje przebranie nie wyglada jak przebranie 😉 a minimalizm pasuje moze do Ivanii,ale nie do reszty swiata :> z reszta mialam podobne podejscie do Twojego,kiedy bylam ladna,szczupla i mloda(i wtedy tego nie docenialam) :> a moja rodzina sie buja z moimi welurowymi szmatkami a’a Morticia ,ktorych mi teraz ;/cholernie w UK brakuje….bo mi sie zachcialo MINIMALIZMU /nietaszczenia ich ze soba.A teraz smuteczek bo ladne sa a ja nie mam w czym chadzac.

  6. och i oczywiscie tego lata przeszlam faze na ‚bede sie ubierac wygodnie i cacy’ ateraz patrze na te bluze i dzinsy i sobe mysle,to nie ja,ja to martensy i welury i koronki <3

    Zapomnialam dodac,ze kapelusz jest w porzo,coby sie nie roztkliwiac;)

  7. moja koncepcja jest taka, że ubiór-przebranie pasuje wysokim, postawnym osobom (nie mylić z ‚grubym’!) ja jestem wprawdzie dość wysoka, ale chuda (171, 49) i zawsze boję się, że ubrania mnie przytłoczą dlatego ograniczam ilość warstw czy dodatków i wychodzi mi ten tzw. minimalizm. mam też czasami wrażenie, że dziewczyny pozując na ‚kogoś’ zapominają o schludnym wyglądzie…haha domyślam się jak to brzmi – jak wyzwanie pensjonarki z wykrochmalonym kołnierzykiem ;p ale zwyczajnie nie lubię niechlujstwa. tych póz z powyciąganym swetrem w roli głównej albo ‚artystycznie’ podartych rajstop. no. ja bym też zapięła zamki przy kurtałce ;p masz piękny, klasyczny kapelusz. ładny kontrast z rudymi włosami. i zazdroszczę umiejętności posługiwania się eyelinerem.

  8. genialny tekst, a twój styl to to co lubię najbrardziej, właśnie za to że jesteś przebrana za samą siebie czyli za wszystko co ci się podoba

  9. Podziwiam minimalizm na innych. Ci inni to zwykle-tak jak piszesz-wysokie,szczupła modelki o pięknych włosach i skórze. Myśle sobie, ze chetnie bym tak eksponowala swoje naturalne piękno, po czym ide sie ubrać. W sweter w kwiatki i wyszywana koralikamii bluzkę 😀

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry