Luty to dokładnie ten okres w roku, w którym mam ochotę uciec do lasu. Ogólnie wizja fizycznej pracy, która wytwarza namacalny produkt jest dla mnie na tym etapie życia wizją romantyczną i idealną – jestem głupia jak Levin w ‚Annie Kareninie’. Albo jeszcze lepiej, OBSERWOWANIE fizycznej pracy, która wytwarza namacalny produkt. Mogłabym tak siedzieć, obserwować i myśleć o niej, pisać o niej poezję i opowiadania, wzdychać i się zachwycać. Albo jak Maria Antonina mieć w ogrodach Wersalu wiejską chatkę i z namaszczeniem wycierać jedwabną chusteczką jajeczka z małego kurniczka, w którym kury, kaczki i gęsi mają najbardziej wyczesane kuperki w całym królestwie. Bo nie oszukujmy się, łącznie przepracowałam w życiu fizycznie mniej niż tydzień, a już po trzech godzinach bolą mnie plecki.

Obecnie jeśli chodzi o wygląd inspirują mnie drwale, farmerzy, rybacy, marynarze, wiewiórki. Dzisiaj zestaw na romantycznego drwala.

// vintage kożuch od Styledigger, sukienka Stradivarius, czapka Primark, buty River Island, torba Topshop //





Photos by Ell and me

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

17 thoughts on “sielankowy drwal”

  1. Cudne kożuszysko. Z przyjemnością zaadoptuję, gdy Ci się znudzi. Dla mnie luty to ostatki szydzenia z chłodnej beznadziei przez okno. Chce mi się dużo robić, planuję a potem zmęczona organizacją pracy, padam.

  2. Lubię Cię, uważam Twojego bloga za jednego z lepszych i wartościowszych w blogosferze. 🙂

    Jednak czytając tekst dzisiejszego posta jedyna myśl jaka przyszła mi do głowy, to „co ona pier*oli?” 😀

    P.S. Prześliczne włosy i kolorystyka zdjęć.

  3. Ja mam tak caly rok, moj drogi drwalu.
    Tylko ze ja zamiast pracy fizycznej siedzialabym przed kominkiem rysujac sarenki i inne wielblady.

  4. Dzioku, przypomniało mi się jeszcze jedno. Jako były pracownik Stoczni Gdańskiej powiadam Ci, że mało palca nie straciłam w trakcie obróbki skrawaniem na frezarce. A panowie stolarze, z którymi miałam do czynienia, to żydów (albo Żydó-nigdy nie sprecyzowali), pedałów i menedżerów by ‚zajebali’. Paczaj więc sobie na ich pracę śmiało, ale z własnym soundtrackiem. Joł.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry