Marta Dziok-Kaczyńska

sielankowy drwal

Picture of Marta Dziok-Kaczyńska

Marta Dziok-Kaczyńska

Luty to dokładnie ten okres w roku, w którym mam ochotę uciec do lasu. Ogólnie wizja fizycznej pracy, która wytwarza namacalny produkt jest dla mnie na tym etapie życia wizją romantyczną i idealną – jestem głupia jak Levin w ’Annie Kareninie’. Albo jeszcze lepiej, OBSERWOWANIE fizycznej pracy, która wytwarza namacalny produkt. Mogłabym tak siedzieć, obserwować i myśleć o niej, pisać o niej poezję i opowiadania, wzdychać i się zachwycać. Albo jak Maria Antonina mieć w ogrodach Wersalu wiejską chatkę i z namaszczeniem wycierać jedwabną chusteczką jajeczka z małego kurniczka, w którym kury, kaczki i gęsi mają najbardziej wyczesane kuperki w całym królestwie. Bo nie oszukujmy się, łącznie przepracowałam w życiu fizycznie mniej niż tydzień, a już po trzech godzinach bolą mnie plecki.

Obecnie jeśli chodzi o wygląd inspirują mnie drwale, farmerzy, rybacy, marynarze, wiewiórki. Dzisiaj zestaw na romantycznego drwala.

// vintage kożuch od Styledigger, sukienka Stradivarius, czapka Primark, buty River Island, torba Topshop //





Photos by Ell and me

Podoba Ci się? Udostępnij ten post

Riennahera

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska

Riennahera​

Prowadzę blog, podcast „Korespondencja z Londynu” oraz aktywnie działam w mediach społecznościowych. W Wielkiej Brytanii mieszkam od 2006 roku. Studiowałam historię i filmoznawstwo na Uniwersytecie w Glasgow. Przez wiele lat pracowałam w brytyjskiej prasie, obecnie jestem dziennikarką portalu polonijnego. Wydałam książki fantasy „Elfy Londynu” i „Podróżniczka” oraz non-fiction „Anglia. Czas na Herbatę” i e-book „Londyn z Riennaherą”. Mieszkam w Londynie z mężem i córkami.

17 Responses

  1. Cudne kożuszysko. Z przyjemnością zaadoptuję, gdy Ci się znudzi. Dla mnie luty to ostatki szydzenia z chłodnej beznadziei przez okno. Chce mi się dużo robić, planuję a potem zmęczona organizacją pracy, padam.

  2. Lubię Cię, uważam Twojego bloga za jednego z lepszych i wartościowszych w blogosferze. 🙂

    Jednak czytając tekst dzisiejszego posta jedyna myśl jaka przyszła mi do głowy, to „co ona pier*oli?” 😀

    P.S. Prześliczne włosy i kolorystyka zdjęć.

  3. Dzioku, przypomniało mi się jeszcze jedno. Jako były pracownik Stoczni Gdańskiej powiadam Ci, że mało palca nie straciłam w trakcie obróbki skrawaniem na frezarce. A panowie stolarze, z którymi miałam do czynienia, to żydów (albo Żydó-nigdy nie sprecyzowali), pedałów i menedżerów by 'zajebali’. Paczaj więc sobie na ich pracę śmiało, ale z własnym soundtrackiem. Joł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *