„Gniew czasami prowadzi do ostrych wypowiedzi lub nawet akcji agresywnych.”
/Wikipedia/

Dzisiaj miałam w pracy moment, w którym byłam przekonana, że nie dam rady nie rzucić kubkiem w okno i że będę musiała szybko zbierać manatki i uciekać. Co byłoby problematyczne, bo pociągi odchodzą ze stacji co pół godziny, a w okolicy nie ma taksówek. Całe szczęście w międzyczasie coś mi się krzywo wydrukowało i mogłam całą złość wyładować na kartce – zgnieść ją, rzucić na podłogę, pokazać, gdzie jej miejsce, a na koniec przemielić w niszczarce. Takie okrucieństwo na miarę biurwy. Ale jej pokazałam.

Gniew to naprawdę destrukcyjne uczucie. Kiedyś targana emocjami rzuciłam o ścianę grzebieniem sferycznym i złamał mu się ząb. Był to przełomowy moment, w którym stwierdziłam, że muszę zacząć radzić sobie z emocjami. Bo naprawdę lubiłam ten grzebień. Przeżył bez szwanku komunę, stan wojenny, dziki okres wczesnego kapitalizmu, ale nie dał rady w starciu z moim atakiem złości, bo coś mi się tam wywróciło czy pogniotło. Jego szczerbatość jest moim codziennym wyrzutem sumienia.

Na szczęście wzięłam sprawy w swoje ręce, przyniosłam energetyzującą herbatę miętową z powrotem do domu. Budzi we mnie bestię. Zastąpił ją wyciąg z rumianku i w szczęściu i spokoju mamy szansę dotrwać do końca tygodnia.

Czego i Wam życzę.

Photos by Sean Anderson

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

17 thoughts on “dies irae”

  1. Spokojnie bez nerwów. Ja też w ciągu ostatnich kilku dni piję jakieś herbatki, melisy, bo ciężko ze mną wytrzymać, a najbardziej chyba niestety cierpi 9. letni siostra ;(

  2. biedna, ale przynajmniej masz gdzie wylać frustrację i przy okazji dać nadzieję czytelników, ze nie tylko oni są w swiecie poszkodowani.
    Co za praca, można spytać? 🙂

  3. Kiedys powodowana gniewem chcialam tupnac i walnelam duzym paluchem o obraz lezacy przy scianie (czekajacy na powieszenie do usranej smierci).pluch spuchl i bolal przez 3 tygodnie,lekarz byl daleko 😉 wiec musialam sie turlac autobusem z przesiadkami i bolacym paluchem by sie z ulga dowiedziec,ze to tylko stluczenie.gniew to zuo.no i nie polecam ostantacyjnego tupania 😉

  4. Mam podobnie. Trochę jak Remus Lupin. Normalnie jestem raczej miła. Ale jak tylko ktoś/coś zirytuje, to lepiej brać nogi za pas, bo „werewolf mode” się włącza.

    Myślę , że melisa jest spoko. 😉

  5. Ja tam piję melisę i widzę poprawę. Naprawdę. Jak sobie przypomnę ataki złości, to trochę mi wstyd. Kiedyś stół nawet przewróciłam. :s A że prawo grawitacji nieubłaganie istnieje, wszystko co na tym nieszczęsnym stole leżało, a był tego dokładnie pierdyliard, a może trochę więcej, malowniczo rozsypało się na podłodze.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry