Kilka dni temu podjęłam męską decyzję i poszłam do pracy w jeansach. Jak wiecie ich zakup był w moim życiu przełomem, a skoro już się wykosztowałam to trzeba te jeansy nosić. Zrobiłam to z pewną świadomością, że nie pozostaną w biurze niezauważone, bo nawet nowy lakier do paznokci jest zwykle dokładnie omawiany. Nie spodziewałam się jednak aż takiego poruszenia.

Nie zdążyłam jeszcze dojść do biurka, kiedy koleżanka D. krzyczała, że jeansy na horyzoncie, przez co szef musiał porzucić rozmowy z dalekowschodnimi partnerami i zająć się kryzysem na własnym podwórku. Dokładnie omówił kształt spodni i moją ‚stylizację’, po czym wyszczególnił zalety mojej sylwetki i zaproponował kilka innych modeli, w których by mnie widział. Każda kolejna osoba była informowana już w drzwiach co mam na sobie, a pod kilku godzinach wiedział też cały magazyn. Pełna powaga i profesjonalizm, ale w sumie można się tego było spodziewać po miejscu, w którym urlop załatwiam ciastem.

W pracy miałam na sobie koszulę, ale w wydaniu weekendowym postanowiłam spróbować połączenia, które do tej pory było dla mnie synonimem beznadziejności – jeansy i bluza. I żyję. Kolejny przełom w życiu dokonany. Niezła ze mnie krejzolka.

PS Odwyk od ubrań trwa, ale nie liczą się w nim rzeczy, które dostanę :> Za bluzę dziękuję domodi.pl.

// bluza Zara , płaszcz H&M, jeansy River Island, torba Topshop, czapka autorstwa Mamy //





Photos by Ell and me

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

34 thoughts on “bądź gwiazdą w biurze czyli afera jeansowa”

  1. Kobieto, jesteś taka śliczna, naturalna, masz niewymuszone poczucie humoru. Jesteś jedyną blogerką, którą kupuję w całości, jeśli wiesz, co mam na myśli.
    Szkoda tylko, że odkryłam Twojego bloga dopiero dwa miechy temu. Nadrobię. 😉
    Mam takie pytanie: gdzie pracujesz? Pytam z czystej ciekawości – nie mam pojęcia, czy pisałaś o tym we wcześniejszych postach, więc z góry przepraszam.
    Pozdrawiam!

    1. Nie lubię o tym pisać publicznie bo nie mam wymarzonej pracy (jeszcze) i nie jestem kobietą sukcesu jaką sobie wyobrażam, że jestem 🙂
      Pracuję w handlu zagranicznym w branży motoryzacyjnej.

  2. Chcialam cie zbesztac za niekonsekwencje – przez tyle czasu narzekalas na takie zestawy jak ten i bylo mi troche z tego powodu przykro bo sama czesto ubieram sie wlasnie tak, aaaaleeee wygladasz w tym wydaniu tak uroczo, ze chec na besztanie mi przeszla 🙂

  3. btw masz swietna atmosfere w pracy i wspanialego szefa, chcialabym w przyszlosci tez na takiego trafic 🙂

  4. Kolorystycznie i stylowo – fajnie. Tylko nie mogę się przekonać do tych zdjęć z krzywymi nóżkami, nie tylko u Ciebie, ale w ogóle.

    1. jestem akurat innym anonimem ale wydaje mi sie ze osobie komentujacej wyzej chodzilo o stawianie stop w ten sposob ze palce ida do srodka a nie o to ze nogi ze swej natury sa krzywe ;p

    2. Tak, właśnie o to mi chodziło. Bo nie wierzę, że Riennahera chodzi tak, że ma czubki stóp do środka, a pięty na zewnątrz.

  5. Spodenki idealnie podkreslaja Twoj ksztalt nog, ktory uwielbiam;)) Tak wiec, prosze zadziwiaj siebie, nas i wspolpracownikow nadal. Pozdrawiam. Anka

  6. Ty to masz to szczescie absolutne,ze mozesz wszystko wdziac na grzbiet i efekt koncowy i tak bedzie powabny. Dzinsy i post spononsorowany u rudego elfa =swiat se konczy ;D

  7. Twój zakład pracy ma u mnie nieskończonego plusa. Rozwaliła mnie ich reakcja – cudna <3 !
    Świetna bluza a i jeansy zacne! 🙂

  8. Nie chcę wyjść na jakąś zatwardziałą konserwatystkę o reakcyjnych skłonnościach, która hamuje rozwój Twojego stylu, ale wolę Cię stokroć w rajstopkach i koronkach. 😉 Ten strój też jest w porządku, ale niestety nic więcej.

  9. Mam to samo! To znaczy wyglądasz okej, ale na taki zestaw moglby wpasc kazdy, a ja najbardziej lubię Cię za te nieoczywiste zestawienia, po prostu te bardziej nieprzewidywalne (ogladalam ostatnio archiwum i bardzo podobaly mi sie te postrzelone ubrania sprzed dwoch lub wiecej lat). Oczywiscie fajnie, że się rozwijasz i pewnie samej sprawia Ci to tez mnostwo radosci. Poza tym wszystkim się nie dogodzi 🙂 ja mimo, ze jestem fanką twojego stylu sprzed kilku lat to dalej będę Cię chętnie czytać i oglądać.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry