Już od trzech dni pracuję w Londynie i od trzydziestu sześciu godzin mam kluczyki do londyńskiego mieszkania. Jestem więc absolutnym i największym autorytetem w kwestiach wszystkiego co londyńskie, a królowa wydzwania do mnie wieczorami i pyta jak żyć. Postanowiłam zatem utworzyć nowy cykl, w którym będę dzielić się z Wami celnymi spostrzeżeniami na temat wyjątkowych atrakcji Londynu. Podkreślam, że chodzi o NAPRAWDĘ wyjątkowe atrakcje. Jakieś pałace, katedry czy muzea to przeżytek. Głupie błahostki. Każdy może sobie wybudować katedrę aż do nieba. Moje atrakcje oddawać będą prawdziwego ducha miasta, którego nie opisze żaden przewodnik.

Potrzebujesz wskazówek gdzie ukryć ciało(no dobrze, taką wiedzę posiadam póki co tylko o Glasgow, ale dla Was się dowiem!) albo zjeść dobrego naleśnika? Chcesz wybrać się do miejsc tak kól, że jeszcze nikt nie wie, że są kól? Interesują Cię najlepsze toalety w mieście? Ten cykl jest dla Ciebie.

Atrakcja # 1 – Rozentuzjazmowany tłum.

Jakie wrażenia akustyczne kojarzą się Wam z tłumem? Może hałas? Jakieś rozmowy, hałasy, śmiechy, kaszelek, kichnięcia, szuranie i tak dalej? Myślicie, że tłum jaki jest każdy widzi i trudno o specjalną innowację w tym temacie? To jesteście w błędzie.

Codziennie w porannych godzinach szczytu odwiedzić możecie stację metra Waterloo na linii Waterloo & City. Jest to najkrótsza linia na mapie londyńskiego metra, sa na niej tylko dwie stacje, a cała podróż trwa cztery minuty. W znacznej mierze obsługuje pasażerów podróżujących do City spoza Londynu, przesiadających się w metro z pociągów przyjeżdżających do Waterloo. Są to kreatywni ludzie sukcesu, którzy nie szczędzą czasu ni funduszy na nową myśl technologiczną i dzięki swojej bliskiej współpracy stworzyli zupełnie nową jakość – Niemy Tłum. Całkowita surrealistyczna nowość, kilkaset osób stojących jedna przy drugiej w kolejce do wąskiego wejścia na peron w absolutnej ciszy. Nikt nie rozmawia. Nikt nie kicha. Nikt nie siorbie noskiem, nikomu nic nis spada. Można pomyśleć, że oto jesteśmy świadkiem jakiejś doniosłej uroczystości, że to żałoba narodowa, ogłoszono wojnę, królowa jest ciężko chora albo gdzieś niedaleko spadła bomba atomowa i głupio się odezwać. A to tylko Uroczysta Adoracja Wagonu.

To niezwykłe przeżycie dostępne jest w dni powszednie w cenie biletu w jedną stronę (£4,50). Serdecznie polecam.

metro w londynie

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

16 thoughts on “Londyn – psychopatyczne atrakcje turystyczne # 1”

  1. „Potrzebujesz wskazówek gdzie ukryć ciało” – Czy to już pora na wyznanie miłości do Twego bloga i Twoich tekstów? Ostatnio jestem w temacie, bo z kolegą zastanawialiśmy się na privie, gdzie zabetonować zwłoki najlepiej i jak to wpłynie na obniżenie parametrów ściskania oraz jak upchnąć toto w zbrojeniu 😉
    Co do metra, chciałabym to zobaczyć. W czasach, gdy jeszcze mieszkałam w Warszawie, potrafiłam przepuścić kilka pociągów, żeby obserwować ruch i ludzi na peronie oraz tych jeszcze w pociągu. Jeśli w jakimś mieście jest metro, muszę koniecznie zejść choćby na poziom minus jeden (ostatni darmowy) 🙂

  2. Bardzo trafne spostrzeżenie! Zachowanie ludzi, dojeżdżających do City czy Canary Wharf, w oczekiwaniu na metro czy autobus jest porostu absolutnie wyjątkowe. Pelna kultura, wszyscy grzecznie stoją w kolejce, żadnego przepychania się, żadnych akcji łokciami, cwaniactwa etc.

    Dla mnie ideał! Mógłbym tak codziennie czekać na transport godzinami 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry