Przeżywam właśnie swój tydzień z piekła rodem.

To taki tydzień, w którym odwoływane są moje loty, z lotniska jadę prosto do pracy, wyłączane jest mi ogrzewanie, spędzam godziny na telefonie z gazownią, żeby odkryć głębię problemu, której nawet sobie nie wyobrażałam. Deadline w pracy mam jutro, szef powiedział mi o nim wczoraj i wszystko muszę załatwić i skończyć przed jutrzejszym firmowym eventem, z którego wrócę o pierwszej w nocy, aby rano udać się na Spotkanie Tak Ważne, Że Strach Się Bać.

Owszem, z moich ust padło kilka ulubionych polskich przerywników na literę K, przez minutę sobie popłakałam i…tyle. Jedziemy dalej. Bo koniec końców świetnie jest czuć, że nic mnie nie przerasta i nic nie jest ponad moje siły. Owszem, w tym tygodniu nie oglądam seriali w internecie i nie maluję paznokci, jedzenie to zabierająca czas konieczność, a radość sprawia mi, że mogę posiedzieć dłużej w pracy. Ale kobietą sukcesu nie zostanę tarzając się w kwiatkach i przytulając króliczki. Króliczki są dla zwycięzców!

Wciąż zastanawiam się co dokładnie się stało, że przestałam się nad sobą użalać. I chyba nie stało się nic takiego. Któregoś dnia wstałam, powiedziałam sobie dość i przestawiłam łóżko.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

10 thoughts on “mówi się trudno i płynie się dalej”

  1. O boże jak bardzo rozumiem o czym mówisz :)))
    Tak w każdym calu 🙂 ja co prawda łożka nie przestawiłam i zdarza mi się moment zalów i stekow kiedy nie jestem w stanie stac na stopach gdyz piekna mnie i bola jakbym stała na ogrniu z nozami polanymi kwasem siarczany i wzrusza mnie ten stan do łez. Ale kurde.. jak bardzo gdy się udaje człowiek ma satysfakcje, ze sie da 🙂

  2. Zazdroszczę, że potrafisz taki stan utrzymać. Ja mówię sobie „dość” a następnego dnia znowu wracam do poprzedniego stanu rzeczy. Ale przecież wciąż próbuję 🙂

  3. po primo, mam nadzieje, że dobrze zniosłaś lot 🙂 i że ogrzewanie wróci jak odeszło ^^
    secondo, tak właściwie… też przestałam się „tarzać w kwiatkach’. właśnie zrywam podłogę i myślę sobie przy tym, że jednak istnieje szansa, że, wbrew przewidywaniom, poradzę sobię w życiu.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry