kot1
Riennahera

Riennahera

7 powodów dlaczego nie potrafię się dogadać z kotem

Ogólnie to kocham wszystkie zwierzęta, które da się kochać. Słoniki, myszki, okapi, węże, szczeniaczki, warany i kijanki. Do zwierząt, których nie da się kochać zaliczam pająki, krocionogi, osy i wszystko inne, co chce mi wlecieć do buzi. Jeśli zwierzę nie jest pająkiem, krocionogiem, osą i nie chce mi wlecieć do buzi, można być na 99% pewnym, że je kocham.

Ale koty…Z kotami jest jak z Ryanem Goslingiem. Doceniam ich urodę. Doceniam ich skoki i podskoki. Doceniam, że inni doceniają ich urok. Ale, no kurczę, nie czuję porywu serca. To nie jest tak, że nie lubię Ryana Goslinga i kotów. Po prostu gdyby Ryan Gosling (albo kot) ukląkł przede mną z bukietem róż i powiedział ‚mojaś Ty’, to nie byłaby to najszczęśliwsza chwila w moim życiu. Chociaż pewnie najbardziej niezręczna.

Przyznam jednak, że kota miałam w życiu raz, jako kilkuletnie dzieciątko. Pamiętam z niego tyle, że tupał (chyba wcześnie zaczęłam pić). Po weekendzie spędzonym w Paryżu w towarzystwie białego puszka wszelkie moje przypuszczenia o braku nici porozumienia między mną a kotem potwierdziły się. Poniżej przykłady.

kot norweski leśny

1. Nie rozumiem, co znaczy „miau, miau, miau”.

Rozumiem, że „miau miau” znaczy , że kot głodny. Albo że dumny z defekacji. Albo mam ruszyć zadek i umyć kuwetę. Rozumiem, że mu się może trochę nudzić. Ale kiedy dwoję się i troję, żeby zaspokoić te potrzeby, a ten ciągle „miau miau miau”, zwłaszcza o trzeciej nad ranem (a potem o czwartej i piątej), to już nie wiem.

No Kocie, co to znaczy „MIAU MIAU MIAU”?!

2. Lubię kanapki z ogórkiem, pomidorkiem, serkiem, szyneczką.

Czasem z miodkiem, dżemem czy Nutellą. Z sierścią nie.

3. Gdyby Bóg chciał, żeby wszystko co mam na sobie było pokryte sierścią, to dałby mi własne futerko.

Nie potrzebuję, żeby puszek kłębuszek się ze mną dzielił.

4. Jestem jedynaczką i cenię swoją przestrzeń.

Jak kot. Będę chciała to przyjdę, nie będe chciała to za mną nie łaź. Kot też ceni sobie swoją przestrzeń, z tym, że nie w tym samym momencie co ja. No i za mną łazi. WSZĘDZIE. A najlepiej na stół. Albo do lodówki. Tak, do środka lodówki. Taka sytuacja.

kot norweski leśny

5. Kot nie chce sobie robić ze mną selfie.

Jak mu strzelać focie lustrzanką, to pewnie, pręży się, pozuje, cały jest piękny. A do selfusia ukrywa włochatą mordkę w poduszce.

6. Kiedy coś ma pazury, które się chowają, to nie można nigdy w pełni temu zaufać.

7. W domowym zaciszu cenię sobie bezpieczeństwo.

Ciepło domowe. Świadomość, że nic mi się nie stanie. Puchata bestia natomiast nieustannie rozpościera nad domostwem mroczne widmo zniszczenia. Czy zje kabelek? Czy właśnie tarza się w szafie w ubraniach? Czy rozerwie na strzępy torbę? Czy siądzie na moim ciastku? ZGROZA. A co najgorsze, sianie postrachu sprawia mu radość. I znajdzie sposób na to, żeby znaleźć Twoją fobie. Nie da się też wykluczyć, że kot chce Cię zabić.

Po czterech dniach spędzonych pod jednym dachem z kotem czuję się jakbym spędziła ten czas z kimś, kto zachowuje się zupełnie jak ja. I chyba muszę być strasznie irytująca. Niestety w mojej galaktyce jest miejsce tylko dla jednej mnie. I mojego psa. No, ewentualnie łysego Kota Zagłady. Pod warunkiem, że nie robi „miau miau miau”. ŻADNEGO MIAU MIAU MIAU.

kot norweski leśny

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

29 thoughts on “7 powodów dlaczego nie potrafię się dogadać z kotem”

  1. No wiesz. To on tu z sercem, opowiadał Ci o tym, że tu był taki kłębek brudu i przyjaźnili się dwa dni zanim go ktoś sprzątnął, albo tam jest framuga która pachnie walerianą ale ta obok już pachnie liliami dlatego lubi ją mniej, oprowadzał Cię po domu a TY tak niewdzięcznie go nie rozumiesz.
    Wiesz jaką on ma teraz traume? ten puszek? cztery dni gadać do człowieka., który go nie rozumie, nie rozmawia i nie odpowiada…

    😉

  2. Ja też nie dogaduję się z kotami i też jestem jedynaczką, która ceni swoją przestrzeń, więc coś w tym musi być. Kot mojej znajomej to chyba wyczuwa, bo jak tylko wchodzę do niej do mieszkania, to wspina się na lodówkę, albo szafę i skacze mi na głowę. Kiedy znajoma odmówiła mojej prośbie chodzenia po jej mieszkaniu z parasolką, od tamtego czasu jak się spotykamy to tylko na mieście 😉

  3. Kanapki z sierścią. Niezłe. Mojemu to do głowy nie przychodzi, miauczeć też zwyczajnie nie lubi. Ale te dźwięki, któe wydaje na widok ptaka albo muchy – bezcenne.

  4. Kanapki z sierścią to nic. Kłaki zawsze można dostrzec przed zjedzeniem. O wiele gorsze są ręczniki z sierścią. Po kąpieli niespodziewanie stajesz się kotem. ;]

  5. Na wstępie ważna informacja: Nie chciałem kota w domu, ale się pojawił. Teraz uwielbiam koty.
    Kocie „miau” jest łatwiej zrozumieć niż paplanie niektórych ludzi, bo kot w przeciwieństwie do nich, nie miauczy bez sensu. Trzeba się tylko zastanowić o co chodzi.
    Sierść jest jak kurz, tylko kurzu nie widzisz, a jest wszędzie. Sierść można sprzątać, dzięki temu od paru lat nie jadłem niczego z kocią sierścią.
    Kot wymaga trochę uczucia i towarzystwa. Jak każdy, nawet jedynaczki. Chyba, że jedynaczka nie wymaga, ale wtedy nie jestem pewien czy to z kotem jest coś nie w porządku. Taka sytuacja.
    Kot nie robi z kimś „selfusia”, bo to żenujące. Od nazwy począwszy.
    Kot nie wysuwa pazurów bez powodu. Znowu – w przeciwieństwie do ludzi.
    Kot nie sieje postrachu i zniszczenia i nie jest piątym jeźdźcem Armageddonu. Kot po prostu żyje i ktoś, kto tego nie rozumie powinien szukać przyjaciół w prosektorium. Są spokojniejsi i w większości przewidywalni w swoim zachowaniu.
    Po kilku latach spędzonych z kotem – znajdą pod jednym dachem, stwierdzam, że kot jest lepszym towarzyszem od wielu innych zwierząt domowych. Nie jest natomiast zabawką, ma swój charakter i trzeba go szanować. W porównaniu z kotem, pies jest mamejem bez charakteru, służalczo podporządkowanym swojemu właścicielowi. Zwierzak dobry dla tych, którzy lubią być wielbieni, tresować innych i często modnie pokazać się na mieście.

    1. Nic z tego 😛
      Nie będę pisał o zwierzaku, który przed chwilą wsadzał nos w ekskrementy jakiegoś innego psa a teraz przymilnie liże właściciela po twarzy (bo tenże właściciel akurat nie widział wspomnianego procederu).
      😀

  6. Ja kocham koty i dlatego pytam, gdzie można spotkać to białe cudo? To kot Twojej znajomej, czy mieszkaniec jakiegoś hostelu? 🙂

  7. Jakże ja Ciebie rozumiem!
    Po 1,5 roku mieszkania z kotem o skłonnościach kamikadze tylko upewniłam się że rasa psia jest mi znacznie bliższa sercu i duszy 🙂

  8. Ja wole koty niż psy, psy przy kotach wydają mi się durne i nie wiadomo o co im chodzi. Co prawda taki pies jak spadniesz ze schodów powiadomi sąsiada a kot… mój się przestraszył, zjeżył i dziwnie spojrzał z miną „matko czy ona jeszcze mi da jeść” Moje to takie przytulanki, ciągle chcą na kolana 🙂

  9. Moim marzeniem jest gruby kot, jednak niestety moja siostra ma alergię na sierść, więc moje marzenia są nie do spełnienia, dopóty nie wyprowadzę się z domu. Mam psa i w sumie wiele rzeczy, które napisałaś odnoszą się także do niego, więc myślę, że zarówno koty jak i psy mają wiele „wad”, ale przecież tak samo mają ludzie, czyż nie?

  10. Psy w naszym domu zawsze były kochane, nie były tresowane, nie służyły na pokaz i żyły z nami na równych prawach. Jamnik trochę bardziej rządził, bo takie są jamniki. Kot rzeczywiście tupał, ale dawał się nosić niemal za głowę, lekko trzymając się łapką twojego przedramienia. Tyle, że pies (terier babci) zagonił go na 7 piętro po ścianie wieżowca i ściągali go strażacy. W odwecie pies wylądował na wysokim drzewie goniąc kota i tym razem straż przyjechała ściągać psa z drzewa. Ale nikt nie zginął.

  11. Jeśli nie wiesz o co chodzi w kocim miauczeniu, to pewnie po prostu chce, żeby poświęcić mu uwagę/więcej uwagi. Czasem miauczy też dlatego, że na zewnątrz ładna pogoda i wydaje mu się, że chciałby wyjść (pomimo, że po wyjściu nie ruszyłby się spod muru i pewnie zaraz chciałby wracać). Poza tym, miauczenie, w przeciwieństwie do szczekania, nie jest bolesne dla uszu i nie pojawia się tak nagle (to jeden z wielu powodów tego, dlaczego boję się psów).
    Kolejna rzecz – psy też wszędzie i na wszystkich zostawiają sierść. Więc tu mamy 1:1.
    To, że kot wszędzie za Tobą łazi (koty syberyjskie w szczególności) jest zwykle strasznie miłe, no chyba że otwiera Ci drzwi toalety, żeby zobaczyć co tam robisz (sic!).
    A jeśli chodzi o niszczycielskie siły kota, to jeszcze nie poznałam takiego, który by je wykazywał. Psów destruktorów poznałam natomiast mnóstwo.
    Żeby nie było, nie jest tak, że psów nie lubię zupełnie. Po prostu większości z nich się boję, albo ich nie rozumiem. No i szczekają, a przy każdym niespodziewanym szczeknięciu dostaję małego ataku serca i piszczę jak zarzynana mysz.

    1. Jeśli kot chce więcej uwagi o 3 nad ranem, każdej nocy, to jest socjopatą. Głośne i intensywne miauczenie o tej porze jest bardzo bolesne dla uszu.

  12. Heh… ja to znowu z nikim nie potrafię się tak dogadać jak właśnie z moim kotem, znaczy się z moimi kotami, pięcioma kotami. Jest jeszcze pies ale ten to nie ma nic do powiedzenia. Dzieje się, oj dzieje. Zwłaszcza o w pół do piątej nad ranem gdy wszyscy nagle zgłodnieją 😉

  13. Myślę, że po prostu jesteś na nie i tyle. Też nie przepadałam za kotami hołubiąc psy aż w końcu spotkałam tego jedynego!
    nie rozumienie miau miau miau jest po prostu brakiem chęci zrozumienia go. Nie każdy też rozumie hau hau hau czy ciągłe zaczepianie łapą u psów.
    Ja też nie lubię kanapek z sierścią i takowych nie jadam 🙂
    W jakiś sposób moje ubrania i ręczniki nie są pokryte sierścią, a kot takową posiada. To pewnie jest kwestia rasy – mój dachowy, ale codziennie czesany
    Nie łazi za mną wszędzie – czasem jedynie mnie obserwuje ;>
    Mój pies też nie chce selfie 😀 kot z resztą też 😀
    Pazurów nie używa w domu, chyba, że biorę go na kolana i z radości zaczyna się pazurzyć, ale to nie jest coś nad czym on może zapanować – tak jak ślinienie się u psa 🙂
    No i nie jest debilem, nie siada na ciastkach – ani nie gryzie kabelków – to nie fretka, nie kumam po co miałby to robić 🙂
    Reasumując uważam, że Twoje punkty są mocno subiektywne i można podobną listę zrobić na temat psa, królika, czy innej zwierzyny ;>

    1. Nie jestem na nie, kiedy go zobaczyłam to myślałam, że umrę z miłości. Jak wspominałam wyżej, o trzeciej czy czwartej nad ranem nie chcę słyszeć żadnego miau miau miau, chyba, że się pali.

      Tak, moje punkty są subiektywne, bo to nie wpis dlaczego koty są złe, tylko dlaczego nie będą MOIMI przyjaciółmi.

    2. pewnie mu zajęłaś jego ulubione miejsce czy coś 😀 btw to kot wybiera czy będzieszjego przyjacielem ;>

  14. Olaboga, co za nieziemskie bydlę z tego mojego kota. KAŻDEJ nocy miauczał??? Potworność. I potwierdzam, że gryzie kabelki (tak, istnieje ryzyko, że jest debilem – w to, że jest fretką, jakoś wątpię). Z ciastkami nie wiem, bo nie jadam, ale skoro próbuje mi w nocy kłaść na twarzy foliowe torby, to siadanie na ciastkach wydaje się mało ekstremalnym wyczynem.

  15. A to ciekawe, bo zwykle koty lubią ludzie, którzy są do nich podobny. Ale może trzeba od dzieciństwa mieć z nimi kontakt, inaczej jest ciągłe napięcie, jak kiedy się dwie silne osobowości spotkają.
    Na szczęście nie wszystkie miauczą bez przerwy. Z trzech w domu rodzinnym jeden tak robi – bo jest rozwydrzony. Przygarnięty był bardzo mały, potem się nauczył, że zawsze jedna osoba w domu jest, więc miauczy, kiedy się nudzi i uważa, że zadaniem człowieka jest wymyślić coś, co tej nudzie zaradzi. Drugi miauczy, kiedy jest głodny (choć w jego przypadku to prawie zawsze) albo kiedy ma jakiś nieokreślony weltschmetrz, to wtedy chodzi po domu i jojczy.
    Co do punktu 7. – to jest po prostu taki dreszcz emocji, przypływ adrenaliny, który jest w przeciwieństwie do sportów ekstremalnych i wesołych miasteczek za darmo. No, prawie za darmo, bo jedzenie, zabawki, weterynarz. 😉

  16. Mam dokładnie to samo… z psami. Nie rozumiem ich, nie wiem jak do nich podchodzić.
    Mój kot miauczy, gdy ma jakąś sprawę – pies moich sąsiadów szczeka cały czas, najbardziej na balkonie.
    Kota można przez pół dnia nawet nie widzieć – pies jest zawsze…i wszędzie (zwykle pod nogami).
    Kot nie pogryzie butów, nie zmasakruje torby z zakupami, nie poprzewraca lżejszych mebli.
    Kot (a zwłaszcza kotka) zazwyczaj nie ma żadnego zapachu, nie ślini się, nie dyszy, nie wymaga twojego udziału w procesie defekacji.

    Futro… futro mnie niesamowicie wkurza;] Ale kicham tylko od psiej sierści (której zwykle jest sporo w mieszkaniach psiarzy).

    Mam wrażenie, że mieć kota, to jak mieć współlokatora, który po sobie nie sprząta. Mieć psa, to jak mieć mieć małe dziecko;)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry