Znacie to uczucie, kiedy w wakacje budzi Was rano słońce, zjadacie śniadanie oglądając po raz pięćdziesiąty powtórkę serialu z lat siedemdziesiątych i nie macie kompletnie żadnych planów na cały dzień? Żeby nie umrzeć z nudów bierzecie psa na czterogodzinny spacer albo wsiadacie w pierwszy napotkany autobus i sprawdzacie jaką ma trasę. Wybieracie się do tego parku, do którego nigdy nie chodzicie czy na stary cmentarz, którego nigdy nie odwiedzacie. A jeśli nie chce się Wam ruszać z domu, spędzacie cały dzień w łóżku czy na fotelu z książką, pochłaniając kilkadziesiąt, kilkaset stron. Albo pisząc kilkadziesiąt stron swojej słabej powieści fantasy. I nie macie poczucia, że może coś Was omija, że jeśli nie zrobicie dzisiaj czegoś super wyjątkowego, to następna okazja nadarzy się może za tydzień. A że to co robicie jest bezsensowne i brak z tego pożytku? No to co, przecież są wakacje.

Strasznie tęsknię za tym uczuciem.

riennahera nuda maxi sukienka

Niektóre z takich momentów mijają bez echa, inne bezsensowne leniwe wyprawy, zabawy z psem czy serialowe maratony w łóżku pozostają w pamięci na zawsze. Nie są to niestety momenty dane osobie, która pracuje na etacie. Każdy z dwudziestu pięciu dni urlopu jest na wagę złota. Czy aby wziąć wolne na swoje urodziny? A może lepiej na Święta? W którym momencie najlepiej zaplanować wakacje? Czy aby będą wystarczająco ekscytujące? Czy warto na nie poświęcić wolne dni?

Brakuje mi nudy. Przydałoby się też napisać moją słabą powieść fantasy od nowa. Muszę chyba zostać freelancerem albo iść na urlop macierzyński.

riennahera nuda maxi sukienka

riennahera nuda maxi sukienka

riennahera nuda maxi sukienka

riennahera nuda maxi sukienka

riennahera nuda maxi sukienka

|| sukienka & Other Tories, kapelusz Topshop, mokasyny Dune ||

|| książka Kurt Vonnegut ||

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

21 thoughts on “Tęsknię za nudą”

  1. Mam to szczęście, że jestem nauczycielem… i to cudowne uczucie wolności i beztroski powraca do mnie co 10 miesięcy… ale mam też to nieszczęście, że mój etat w szkole państwowej (w której są płatne wakacje) wynosi zaledwie kilka godzin tyg… zatem: witaj wakacyjna nudo, witajcie pustki na koncie! pierwsze 2 tyg są wspaniale, czuję jak odpoczywam, marnuję mój zwykle bezcenny czas na nicnierobieniu. ale widać regeneruję się zbyt szybko, bo jeszcze przed końcem lipca łapię się na tym, że czekam już na wrzesień: nowe obowiązki, nowe wyzwania, przelewy przychodzące, a nie tylko wychodzące… 😛 nuda jest wspaniała i twórcza, ale głównie wtedy gdy… trafia się od czasu do czasu. w nadmiarze szkodzi 🙂

    1. oj koleżanka cos bredzi…też jesetm nauczycielką i w wakacje zarabiam mniej wiecej tyle samo, co w ciągu pracującego roku szkolnego. A ty droga ruda dziewczynko nieznająca życia chyba nie zdajesz sobie sprawy, ze na macierzyńskim zazwyczaj ma sie DZIECKO, które wymaga opieki i to jest ciężka harówka a nie NUDA !!!

      1. Co za oburzenie, az trzy wykrzykniki. Na pewno slusznie, bo wiadomo, ze nie mozesz nigdzie wyjsc z dzieckiem, tylko lezysz przed nim krzyzem i sie do niego modlisz.

        1. moje dziecko przez pierwsze 2,5 roku nie przespało ani jednej (!!!) nocy, po 9 miesiącach wróciłam do pracy na 7 rano, chodziłam jak zombie ale jakos musiałam dać rade, więc masz rację ruda nieznająca życia panienko, tak to wlaśnie to wygląda: kładziesz się krzyżem, modlisz się i błagasz swoje dziecko, które przecież kochasz najmocniej na świecie, aby pospało choć dwie godziny bez przerwy…

          1. Przykre, że Twoje dziecko generowało aż tak ogromne problemy, które zakłócały normalny bieg życia, ale stanowisz jednak wyjątek. Urlop macierzyński jest również po to, aby wypocząć po porodzie, a zazwyczaj dzieci w pierwszym etapie swojego życia nie generują aż tak ogromnego czasu, który jest konieczny później i zmusza na przykład do wzięcia urlopu wychowawczego. Żeby nie było – również jestem nieznającą życia panienką (tym razem blond), ale mam teraz absolutny baby boom w rodzinie, stąd i możliwość obserwacji.

      2. Ola, przeczytaj dokładnie mój wpis, a później komentuj 🙂 jasne, że w wakacje dostaje się tyle samo co w roku szkolnym, ale ja w szkole państwowej mam tylko KILKA GODZIN, więc wypłata jaką stamtąd dostaję to maleńka suma. a oprócz tego pracuję w szkole językowej, w której w wakacje się nie pracuje więc jednocześnie nie zarabia, prawda?

        1. Ach, jeszcze peesem: istnieje coś takiego jak psychologia niemowląt, co może odrobinę zajeżdżać Huxleyem, ale jednak w przypadku notorycznych zachowań, które wzbudzają niepokój (a w sposobie, w którym Ty przedstawiłaś problem swojego dziecka, jest on chyba jednak istotny) chyba warto, na przykład w zamian wyładowywania frustracji w Internecie.

  2. Post idealnie się wpasował w mój dzień. Pierwszy raz od kilku miesięcy wstałam później niż 6-7 rano, do południa chodziłam w szlafroku i w spokoju mogłam delektować się kawą i biografią Stalina. A w tym momencie bez wyrzutów sumienia oglądam ligę mistrzów. Tęskniłam za takim dniem. 🙂
    P.S. Zakochałam się w Twojej sukience!

  3. Jestem jeszcze studentką, więc z niecierpliwością wyczekuję wakacji i dłuższych świąt i weekendów z Ukochanym. Zgadzam się, że nuda może być twórcza. Na wakacjach chodziłam po lesie przy plaży i wyobrażałam sobie, że jestem strażniczką lasu. Prawie, jak Faramir. Teraz czekam na cieplejsze dni, żeby wystroić się w zielone portki i koszulkę z drzewem Gondoru i wyruszyć na wycieczkę po Arturówku i Łagiewnikach. Wypatrywać wiewiórek. Myślę też o wyprawie w Bieszczady.

    Niech żyje przygoda ! i Wolne ! 😀

    Życzę Ci jak najwięcej takich właśnie „nudnych” dni. Trzymaj się.

  4. Może jesteś jednym z ludzi, którzy na etacie wytrzymują kilka lat, a potem uciekają, by pracować na swoim? Pamiętam pracę od 9-17, pal sześć urlop, żyłam pracą, oddychałam pracą, w pewnym momencie poczułam, że mi ucieka młodość, a ja nie umiem nic z tym zrobić. Szczęśliwy splot wydarzeń wrzucił mnie za własne biurko i czuję, że nie dałabym rady wrócić do pracy w biurze na dłużej. Jako kilkumiesięczna odmiana, czemu nie. Na stałe – w życiu!

  5. Zrobiło się sentymentalnie. Takie czasy minęły bezpowrotnie. Nawet gdy pójdę na urlop, to wizja powrotu do pracy za kilka dni może przytłoczyć i zepsuć całą zabawę w tym całym nicnierobieniu. Nostalgia tym większa im bardziej zdaję sobie sprawę, że już od 7:30 siedzę w biurze i staram się pracować.

  6. Ech, żeby tak sobie „wsiąść i sprawdzić, jaki autobus ma trasę”, albo „odwiedzić park, do którego nigdy nie chodzicie”, to jednak najlepiej mieszkać w Londynie 😉

  7. Nieustająco polecam Francję. W firmach, które zachowały ośmiogodzinny dzień pracy, dostaje się 24 dni wolne tytułem wyrównania do ustawowych 35 godzin tygodniowo. W rezultacie mam łącznie 50 dni wolnych rocznie (z czego firma narzuca mi, kiedy mam wziąć 15 z nich, ale specjalnie mi to nie przeszkadza, bo to np. 24-31 grudnia).

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry