Po tekście na temat szkoły i matury kontynuuję temat edukacji i dzisiaj zastanawiam się nad kolejnym kluczowym zagadnieniem. Czy warto iść na studia? Czy warto co semestr przeżywać sesję? Po co to robić? Ile pić?

Pierwsza sprawa ważna – to nie jest tak, że studia są przepustką do kariery i sukcesów zawodowych. Nie są. Nigdzie. W żadnym kraju. Także przed podjęciem decyzji od razu wybij sobie z głowy, że po studiach należy Ci się praca. Należy Ci się śmierć i należą się podatki, wolność słowa, wyznania i takie tam atrakcje. Kiedyś może i było tak, że po otrzymaniu dyplomu czekała na absolwenta intrantna posadka, ale teraz tak nie jest. I już raczej nie będzie. Także w krajach, w których nie rządzi Platforma Obywatelska.

Kiedy zatem wyjaśniliśmy sobie, że studia nie równają się automatycznemu zatrudnieniu, warto zastanowić się po co chcesz iść na studia. Czujesz intelektualny głód, chcesz przebywać wśród natchnionej wiedzą uczelnianej braci i w oparach alkoholu dyskutować o filozofii, poezji, sztuce lub fizyce kwantowej? Chcesz poznać autorytety w interesującej Cię dziedzinie? Albo ludzi tak dziwnych, że nigdy później nikt nie będzie w stanie im dorównać dziwnością? Studia są dla Ciebie! Oczywiście może nie być tak różowo, opary mogą pochodzić z dość taniego wina, a miejscem dyskusji może być kuchnia w akademiku, a nie mała urocza kafejka. Ale będzie fajnie.

Jeśli oczekujesz, że po studiach będziesz dokładnie wiedział co robić dalej, bo Twoja ścieżka będzie jasno określona, warto wybrać kierunek, po którym ta droga jest rzeczywiście jakoś tam określona. Myślę, że medycyna, farmacja czy prawo stwarzają pewne szanse trafienia na świetlistą ścieżkę chwały. Tak myślę, nie wiem na pewno. Wiem, że programistom wiedzie się nieźle, bo mam jednego w domu. Są to ludzie dziwni, ale najedzeni. Wiem też na 100%, że kierunki typu wszelkich historii, filologii, filmoznawstw i tym podobnych sugerują, że mocno będzie się trzeba nagłówkować nad przyszłym zawodem. Bo nikt nie jest w stanie znaleźć rewelacyjnej pracy dla wszystkich, którzy kończą historię, filologię czy filmoznawstwo. Kocham Burgundię i mojego heheszka księcia Karola Zuchwałego (heheszek, że ho ho!) i cenię wszystkie chwile, które mogłam spędzić słuchając o jego lifestyle’u, ale nie ukrywam, zawodowo nie jest nam teraz po drodze. Co nie znaczy, że było to bezwartościowe. Bo przecież mnie interesowało. I przecież nie oczekujemy, że automatycznie czeka na nas praca, no nie?

Druga sprawa ważna – to nie do końca jest tak, że całemu problemowi z zatrudnieniem dla absolwentów winny jest Tusk, Balcerowicz czy inny potwór. Znasz osoby, które poszły na studia dla świętego spokoju, bo wszyscy szli? Które wybrały kierunek popularny lub taki, na który łatwo się dostać po to tylko, żeby mieć papier i żeby babcia była dumna? Na pewno kilka znasz. I teraz, dlaczego te osoby miałyby dostać cudne pracunie, które pozwolą im żyć bez kredytów i utrzymywać rodziny tylko dlatego, że przez pięć czy ileśtam lat dawały radę wysiedzieć na wykładach i pozaliczać egzaminy? Wysiedzenie na egzaminach i zaliczenie egzaminów to naprawdę nie jest mega osiągnięcie. To taka trochę bardziej wyrafinowana podstawówka. Nie ma co wystawać przed gabinetem premiera z zażaleniem. Bo premier swoje studia skończył (notabene też historię) i pracę sobie znalazł.

Od dziecka powtarzano nam kłamstwo, że istnieje prosta droga do sukcesu – dobre stopnie, studia, praca. No więc nie istnieje. Im prędzej przyjmiemy to do wiadomości tym lepiej. Studia są super, to świetny okres w życiu, ale dla większości z nas to tylko dodatek do własnych pomysłów, talentu, przedsiębiorczości. Być może jesteś mistrzem w struganiu drewnianych piesków. Nie jara Cię żadne ASP, bo Twoje pieski są tak mistrzowskie, że małe szczeniaczki przychodzą do Ciebie do domu całymi wycieczkami, żeby je podziwiać i wciskają Ci za nie małe szczeniaczkowe pieniążki. A Ty myślisz, że może jednak warto byłoby mieć ten papier? Może. Ale Twoje drewniane pieski są ważniejsze. Bo papier może mieć każdy, a talent do drewnianych piesków nie. A jeśli nie chcesz zarabiać na nich milionów już teraz, bo wolisz za kilka lat mieć z nich miliardy, być może warto pomyśleć jakie studia Ci w tym pomogą? Prawdopodobnie nie resocjalizacja. Albo pedagogika.

Dlaczego w ogóle tracę czas na pisanie niezbyt odkrywczego i oryginalnego tekstu? Bo uważam, że powinniśmy o tym mówić jak najwięcej. Wręcz cały czas. W celu uniknięcie frustracji i odpowiednio wczesnego przygotowania się do efektywnego szukania pracy lub stworzenia sobie samemu zatrudnienia.

Ani trochę nie odradzam studiów. To był cudowny okres mojego życia, z którego nigdy bym nie zrezygnowała. Nie potępiam też żadnego z wyżej wymienionych kierunków. Sama skończyłam historię i filmoznawstwo, więc kogóż mogę potępiać. Z każdego kierunku potrzebni są specjaliści. Ale warto przygotować się na ewentualność, że tymi potrzebnymi specjalistami nie będziemy my. I iść na studia z pełną tego świadomością. Lub poświęcić się pieskom.

Żeby zakończyć wpis w pozytywnym tonie przypomnę, że J.K. Rowling nie dostała się na Oxford. Studiowała romanistykę i kulturę antyczną w Exeter, potem pracowała jako researcher i sekretarka. Quentin Tarantino na studiach za długo nie wytrzymał. W obu przypadkach wiemy, jak się to skończyło.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

25 thoughts on “Czy warto iść na studia?”

  1. o to to, dokładnie!
    pracuję w rekrutacji i mogę tylko potwierdzić, że od nas samych zależy, jak ten czas wykorzystamy. – niektóre osoby mają o sobie bardzo wysokie mniemanie, bo skończyły studia, chociaż umiejętności reprezentują mizerne. są osoby, które zdobyły fantastyczne doświadczenie, zwiedziły kawał świata. widziałam ludzi pracujących w zawodach zupełnie niezwiązanych z kierunkiem studiów, dla których studia to było raczej rozwinięcie pasji. rozmawiałam też z takimi, którzy skończyli biologię, chociaż biologii nie znosili, ale głupio było rezygnować po drugim roku. ba, spotkałam nawet osoby po informatyce, które niczego się nie nauczyły, i tak nie mogły znaleźć pracy 😉

    dla mnie to był też czas na próbowanie – łapałam się na różnego rodzaju staże i praktyki, od finansów po reklamę, żeby sprawdzić, co mnie interesuje i w którym kierunku chciałabym się dalej rozwijać. no i te znajomości na całe życie! 🙂

  2. po polityce społecznej można być kierownikiem hotelu. sprawdzone info.

    moja współlokatorka ledwo zdawała z matematyki. bólami ciężkimi. właśnie pisze inżynierkę.

  3. Mój kierunek jest taki „dziwny” (w dobrym znaczeniu), że nie wszyscy wiedzą, co to jest i myślą, że to o owadach. 🙂
    Ciekawe studia, moja Mama mówi, że chętnie poszłaby na takie. Podpowiem, że są to studia humanistyczne, dotyczące folkloru kultury współczesnej, etnografii. Wszystko po trochu. Nie wiem, co z tego będzie za praca, ale coś wymyślę. :)))
    Może nie jest to najpopularniejszy kierunek, ale można się sporo interesujących rzeczy dowiedzieć. Np. co to jest pazdur, rekord i tego, co porabiał Malinowski na swoich badaniach. Warto to studiować ? Myślę, że tak.

    1. etnologia? moja przyjaciolka też to studiuje i jest zachwycona, lubię jak opowiada mi o tych wszystkich plemieniach albo zwyczajach, albo robi sobie żarty z waszego guru (podobno kolejnego po Malinowskim) – Kapitana Kolberga:)

      1. Tak ! etnologia ! :))

        Zaiste Kolberg należy do elity. 🙂 Ostatnio w tygodniku powszechnym był nawet dodatek Mu poświęcony. 🙂

  4. Zwierz jako dziecię naukowców ludzi którzy studia przekuli na zawód był od dziecka uczony, że na studia idzie się właśnie poszerzać horyzonty, poczytać, napełnić mózg wiedzą ale nie koniecznie tą z podręczników. Zwierz wybrał historię i socjologię (matka zwierza twierdzi, że historyk bez socjologii to pół historyka ale to skrzywienie XX wieczników). I rzeczywiście, prawdą jest, że studia są cudowne by jednak potrenować narząd do trenowania najtrudniejszy czyli mózg.

    A na pytanie co ja będę po tym robić zawsze od dzieciństwa odpowiadano mi, że „wszystko”. I tak podchodzić trzeba do studiów. Że są fajne a potem czeka na nas wszystko.

  5. Ja mogę szczerze przyznać, że zmarnowałam 5 lat na studiowanie nudnego prawa, męczyłam się, nie mam dziś z nim nic wspólnego i drugi raz bym tych studiów nie wybrała. Ale miałam 19 lat, myślałam że będzie mi się podobało i będę w tym zajebista. Skończyłam, bo nie potrafię rzucać w cholerę raz podjętego wyzwania – samego studiowania nie żałuję, chociaż z dzisiejszej perspektywy na jedno by wyszło, gdybym zamiast, w moim ówczesnym odczuciu ambitnego, prawa (wtedy młodzi ludzie mieli chyba więcej złudzeń niż dziś) poszła na historię, która naprawdę mnie interesowała. Żałuję tylko, że nie udzielałam się bardziej na studiach w pozawydziałowych sprawach, np. nigdzie dłużej nie pracowałam, nie uczyłam się wtedy języków, nie bawiłam w organizacje (poza teatrem) – a trzeba było, miałam dużo czasu. Oczywiście swoje wypiłam:)
    Dziś pewnie zrobiłabym wszystko inaczej, ale nie wiem czy wtedy w ogóle skończyłabym jakieś studia, albo kończyłabym je bardzo długo.

    1. Oraz, miałam juz rozgrzebany tekst pt. „Czy warto studiować? (planowany od 1,5 roku), a ty dziś ze swoim wyskakujesz:) poczekam chyba do października.

      1. Jennifer- thanks for the cmenomt! Once you become a parent your whole changed and the way you see things change. Being a mom is the best thing in the world!

  6. „Bo papier może mieć każdy, a talent do drewnianych piesków nie”. Ładne, podoba mi się.

  7. To temat, który siedzi mi w głowie odkąd skończyłam studia, farmacje, po której juz potem powinno byc prosto… Niestety, jak sie okazało, przywialo mnie do uk i widzę ze znalezienie zatrudnienia tutaj w tej chwili moze byc trudniejsze niz studia… A juz myslalam ze po studiach bede miec spokojne życie 🙂 bo gdybym np. Była fryzjerka nie musiałabym sie stresowac moim kaleczonym angielskim itd…

  8. Ja studia (informatykę) rzuciłam w okolicach 3 roku, bo przypadkiem wyemigrowałam do UK. W sensie – pojechałam na wakacje poduczyć się języka, choćby na zmywak, bez biletu powrotnego i tak już zostało, bo załapałam się na robienie stron internetowych (po krótkim czasie zmywakowania). A potem już poszło z górki, coraz więcej doświadczenia, coraz więcej w cv, coraz lepsza praca. Mało kto pyta mnie na rozmowach kwalifikacyjnych o studia, a jeśli już pytają to mówię prawdę – nigdy nie skończyłam i nie ma to dla mnie znaczenia, bo o tutaj, to potrafię, tego dokonałam, na to mnie stać. Ostatnim razem pracę znalazłam w niecałe 2 tygodnia (a raczej 3 oferty na raz), serio nie narzekam.

    Jasne, informatyk to zwierzę poszukiwane i dobrze opłacane, może w innych zawodach nie jest aż tak łatwo, ale i tak uważam, że jak robisz coś z pasją to jest duża szansa, że jesteś w tym dobry, nieważne czy ze studiami czy bez. A jeszcze jak się umiesz do tego sprzedać, wtedy o pracę nie trudno.

    Dla mnie ideałem byłoby iść do pracy prosto po liceum, popracować trochę, żeby dokładniej wiedzieć, czego chcę się uczyć i w jakim kierunku iść, a dopiero potem na studia. Ale ogólnie studia to super doświadczenie, które się wspomina do końca życia (ta ściema leżąca tygodniami na patio i procesor, który od dziecka chciał być kartą graficzną… itp. itd.).

  9. Wybierz fajnie brzmiący kierunek (Etnolingwistyka? Oceanografia? Entomologia? ), zatrudnij się w branży leżącej na przeciwnym biegunie od (Logistyka? Finanse? ) – i przybij piątkę 95% członków Twojego zespołu. Studia? Jasne! A,że pracy „w zawodzie” nie znajdziesz? Well, może to były studia hobbistyczne.. 🙂

    http://katharzynka.blogspot.com/

  10. Wysiedziec na egzaminach? A może powinno być na wykladach:? Ja skończyłam geologię i mimo ze nie pracuje w zawodzie nie żałuje ze poszlak na taki kierunek.

  11. Odpowiadając na pytanie w tytule – tak, warto, jeśli tylko się nad tym zastanawiasz. Bo nigdy nie wiesz. Jestem dobrym przykładem – w liceum kompletnie nie miałam pomysłu na siebie, miałam dużo zainteresowań, ale wszystko traktowałam raczej pobieżnie, a że mierzyłam siły na zamiary wiedziałam, że nigdy nie dostanę się na filmówkę czy do szkoły muzycznej. Wybrałam więc kierunek tak popularny, że wciąż tylko słyszałam – „Po co ci to?”, „Co ty będziesz po tym robić?”. Jakoś się tym nie przejęłam, po prostu chciałam uciec z małego miasta, zacząć inne życie, a studia były dobrą wymówką. Jak to się skończyło? A no tak, że kompletnie zwariowałam na punkcie mojego kierunku, jestem nim tak zafascynowana, że z wypiekami na twarzy czekam na każdy nowy semestr (co jest trochę dziwne :D). Fakt, oferty pracy nie będą mi się walić drzwiami i oknami, ale kto powiedział, że po czymkolwiek będą? Codziennie mam inny pomysł co mogłabym robić po studiach, angażuję się w wiele projektów i uważam, że ten „przypadkowy wybór” był jednym z najlepszych w moim życiu.

  12. uwielbiam Twój styl.fragment o drewnianych pieskach rozwalił system. dziękuję za poprawę humoru w deszczowa niedzielę.

  13. Przez wiele lat uważałam, że studia nie są mi do niczego potrzebnie, wręcz chciałam sobie udowodnić, że jestem w stanie mieć fajną pracę bez studiów. I tak już pół roku po maturze założyłam firmę i trzymam się tej drogi do dziś.
    Na studia pójdę w tym roku. Po to żeby zdobyć trochę wiedzy z dziedziny, która mnie interesuje i żeby poznać nowych ludzi. Nie dla papierka, nie dla rodziców. Dla siebie.

  14. Vackert!!! c5 otroligt „ovanligt” tykcer jag. Har aldrig sett tve5 ff6nster se5 ne4ra inpe5 df6rren. Konstruktionsfel? Men perfekt ff6r en fotograf se5klart;-)

  15. „Wiem, że programistom wiedzie się nieźle, bo mam jednego w domu. Są to ludzie dziwni, ale najedzeni. ” Mogłabym to powiedzieć o sobie ale niestety nie do mojej głowy przyszło to genialne zdanie. Na szczęście mam też jednego najedzonego IT speca w domu, a sama na szczęście/ nieszczęście jestem specem od kultury zajmującym się pieskami, tylko szydełkowymi, a nie drewnianymi. I jestem całkiem zadowolona z tego obrotu sprawy. Paradoksalnie doprowadziły mnie do tego studia, a właściwie frustracja związana z szukaniem pracy po nich. Teraz mam i programiste, i pieski, i niepraktyczne, ale interesujące studia na koncie.

  16. Mam takie samo podejście. Studiuję polonistykę i zauważyłam, że sporo osób ma roszczeniowe podejście. (po co nam konkretny przedmiot, czemu dla polonistów nie ma pracy etc.). Najgorsze, że ci, którzy nie wiedzą, co chcą robić z językiem polskim w swoim życiu, wybierają… zostanie nauczycielem, bo jest najbardziej oczywiste.

  17. Jestem człowiekiem z 3 akapitu 😀 Idę na studia, bo zawsze chciałam, chcę poznać fajnych ludzi i fajnie spędzić ten czas, poza tym wybrałam kierunek który powinien mnie zainteresować. A co d pracy – jeśli nie tu, to tam. Byleby było fajnie i było za co bułki kupić 😀

  18. Przez długi czas w ogóle nie chciałam iść na studia, jednak będąc jeszcze w technikum, musiałam zmienić plany. Obecnie jestem technikiem informatyki. Bardzo dobry zawód, ale nie dla mnie. Już w szkole to wiedziałam. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że to nie moja droga. Na szczęście wiedziałam, co innego chcę robić. Szybko się zdecydowałam i zapisałam się na warsztaty dziennikarskie. Od ponad roku pracuję w lokalnej gazecie. W tym czasie zdałam maturę i uzyskałam tytuł technika informatyki. Dodatkowo zdobyłam kilka certyfikatów informatycznych i uprawnienia elektryka 😉 Ale i tak wolę dziennikarstwo. W październiku zaczynam pierwszy rok filologii polskiej i sądzę, że to, że dokładnie wiem, co chce robić po studiach, w jakiś sposób mi pomoże. To i zdobyte doświadczenie zawodowe 🙂 Liczę na to, że na studiach poznam ciekawych i pozytywnie zakręconych ludzi oraz zdobędę wiedzę z dziedziny, która naprawdę lubię 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry