Riennahera

Riennahera

Nie jest łatwo być szczęśliwym

Taka przerażająca sytuacja.

Wyobraź sobie, że masz teraz wszystko, czego potrzeba Ci do szczęścia. Nie z braku aspiracji, o nie. Nad aspiracjami pracujesz osobno i sprawiają Ci radość. Wyobraź sobie, że po prostu jest dobrze. Jasne, można mieć więcej pieniędzy, ale w tej konkretnej chwili wystarczy tyle, ile masz. Na pewno można mieszkać w ładniejszym budynku i na większym metrażu, ale w tym momencie to wystarczy. Można mieć lepsze włosy, zęby, umięśniony brzuch i mniejszy nos, ale żadne kompleksy nie wprawiają Cię w zły nastrój. Mogłaby być lepsza pogoda, jednak wiosna przyjdzie, kiedy jej się spodoba.

Pomyśl, że znajdujesz się w momencie w życiu, kiedy nikogo nie nienawidzisz, starasz się każdego zrozumieć i jeśli Ci nie pasuje, po prostu istnieć do niego równolegle. To ten sam moment, kiedy nie obchodzi Cię co kto o Tobie myśli, bo Ty myślisz o innych dobrze. I pracujesz nad swoimi słabościami, zachodzi powolna poprawa.

I tylko czasem budzisz się w środku nocy i na dźwięk wody kapiącej z kranu zlewasz się potem, bo myślisz, że ktoś chodzi po mieszkaniu. Lęk Cię paraliżuje. Kiedy indziej nagle na ulicy odczuwasz bez żadnego powodu panikę i boisz się własnego cienia. Nie możesz znaleźć sobie miejsca, kiedy ktoś nie odbiera telefonu. W teatrze, kinie albo kawiarni czujesz, że zaraz wydarzu się coś okropnego.

Bardzo ciężko uwierzyć, że jest po prostu dobrze. Nie jest łatwo być szczęśliwym. Nie jest łatwo dobrze się bawić. Od uśmiechania się boli mnie twarz.

|zdjęcie: Katarzyna Terek|

szczescie

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

17 thoughts on “Nie jest łatwo być szczęśliwym”

      1. Bo zawsze wiąże się jakoś z ludźmi – czekasz na telefon (od kogoś), czujesz lęk przed czymś nieokreślonym w miejscu, w którym są inni ludzie (teatr, kawiarnia, kino). Choć to nie pasuje pewnie.

    1. Jeśli już mamy robić jakąś analizę, to powiedziałabym, że to raczej klasyczna nerwica niż fobia.
      Organizmowi, dotychczas pozostającemu w napięciu, robi się nieswojo, kiedy jest dobrze. Przykurczone do tej pory mięśnie zaczynają się rozluźniać, stłamszone myśli zaczynają fruwać, zaczynasz wierzyć, że jest ok. Właśnie w takim spokojnym momencie, przyzwyczajony do napięcia organizm domaga się swojej dawki kortyzolu. Niektórych spotyka dławienie w gardle na ulicy a innych łomotanie serca w kinie. Bywa.

  1. Hmmm, najbardziej skupiam się na pierwszej części wpisu. 🙂 Zanim przejdziesz do sedna. Czy na prawdę się tak czujesz? 😀 Dlaczego ludzie w Polsce nie są tak zadowoleni z życia? Chciałam kiedyś pojechać za granicę, żeby zobaczyć o co chodzi. Swoją drogą, jestem nowa na Twoim blogu, świetnie się go czyta, piękne zdjęcia. Trafiłam na niego, bo ktoś mi go podrzucił i napisał, że jesteś do mnie podobna, nawet sposobem wypowiedzi.
    Pozdrawiam! 🙂

    1. Ludzie w Polsce są niezadowoleni z życia, bo nie mają lepiej niż sąsiad. Takie odnoszę wrażenie. „Fajnie, że mam samochód, że jeździ, ale wolałbym mieś szybszy i droższy od sąsiada. Albo żeby mu chociaż ukradli.”

  2. Bycie szczęśliwym to prawdziwa sztuka. Nużanie się w marazmie jest stanem jakoś łatwiejszym do zaakceptowania. Constans żalu wydaje się często bardziej nasz. Poza tym, sabotowanie własnego szczęścia, to też nierzadkie zjawisko. Są jednak ludzie, którzy jakoś potrafią być szczęśliwi, nauczyli się tego wcześniej niż my. Ale nie maryw się – nam też się uda :).

  3. To zawsze będzie lęk. Będzie czaił się gdzieś w odmętach obrzydliwej, szarej bezsilności depresji, będzie chował się w Twoim cieniu na ulicy i szeptał, że coś jest „nie do końca tak, jak powinno”. Że szczęście przyjdzie, ale tylko wtedy, kiedy dokładnie przemyślisz w jaki sposób je osiągnąć. Że szczęście jest domeną przyszłości, a nie teraźniejszości. Rienn, w teraźniejszości nie ma lęku, jest tylko spokój 🙂 Bez myśli, bez analizy, bez pośpiechu.

  4. Właśnie jestem w takim miejscu w swoim życiu i łapię się na tym, że myślę kiedy to się skończy zamiast cieszyć się z tego co mam. Niestety to silniejsze ode mnie 🙁

  5. Zabawne ale te same przemyślenia dopadły i mnie w tym tygodniu więc parę dni temu też wysmażyłam na ten temat posta. To chyba jakiś bład genetyczny w naszym DNA nie pozwala nam uwierzyć w to, że po prostu jest dobrze. Zawsze szukamy dziury w całym, zawsze czekamy podświadomie aż wszystko z hukiem runie grzebiac nas pod spodem. Albo co gorsza sabotujemy własne szczęście… Aż ktoregoś dnia rano eureka 🙂 szczęście nie wypierane to szczęście podwójne. I to raczej nie ma nic wspólnego z szerokościa geograficzna. Stare wyjadaczki pamiętaja pewnie jak w Sex and the City w jednym z odcinków Carrie budzi się co noc przerażona i zlana potem nie majac pojęcia o co chodzi. A to w jej życiu po raz pierwszy wszystko jest po prostu dobrze!

  6. Nie jest łatwo być szczęsliwym, to prawda. U mnie im więcej się w życiu pieprzy, im więcej problemów spotykam na swojej dordze, im częściej wypowiadam słowo „no i znowu jeb”, tym mocniej i intenstywniej doceniam życie…Choroba wszystko zmienia, lepiej żyć TAK, niż nie istnieć w ogóle.

  7. Chyba im bardziej jest się szczęśliwym tym większy lęk, bo jest więcej do stracenia. Mam teraz wszystko co dla mnie najważniejsze i moje życie jest super i jestem szczęśliwa. Jest tak dobrze, że to niemożliwe i coś musi się stać złego, bo to nieprzyzwoite mieć tyle szczęścia. Więc nawet szczęście jest podszyte strachem, obawą i smutkiem, ech… Dobrze, że przez większość czasu w ogóle o tym nie myślę 😀

  8. Tak, i czasem, w przebłyskach, ma się ochotę zwinąć w kłębek, w pozycję embriona, podkulić ogon i niebyć. Bardzo, bardzo ważne: „nie obchodzi Cię co kto o Tobie myśli, bo Ty myślisz o innych dobrze” – druga część: ta druga część zawsze wymaga ogromnego wysiłku, wiele osób nawet go nie podejmuje.

  9. Szczęście to kwestia spojrzenia na rzeczy. Dwa pierwsze akapity to dobre odwzorowanie mojej rzeczywistości. I powiem, że nie wiem co bym zrobiła, gdyby potem miało nastąpić to, co opisujesz dalej. Wole o tym nie myśleć.Dzięki za ten tekst – chyba trochę bliżej jestem zrozumienia, że nie wszyscy muszą kipieć entuzjazmem cały czas.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry