Powiedzmy sobie coś szczerze. Bywam absolutnym dziwolągiem. Najbardziej obciachową postacią w okolicy. Absolutnym creepem i freakiem. Nawet jak bardzo się staram, nie jestem w stanie się nie ośmieszyć.

Przykłady? Piszę wiadomość do szefa. O dziewiątej rano, w poniedziałek. Tak, oczywiście, był w tym kontekst, ale jednak sms “szefie, zapomniałam, spóźnię się bo idę kupić butelkę ginu” jest, lekko mówiąc, mało stylowy. Księżna Cambridge by takiej wiadomości nie wysłała. Jeszcze gorzej, kiedy odpisuje “kup później” i tłumaczę, że nie mogę, bo jadę na spotkanie i w odpowiedzi czytam “nie jedziesz, klient przyjeżdża do nas”. Inne znamienne przykłady to wpadnięcie na brytyjskiego ministra spraw zagranicznych Borisa Johnsona, podczas głośnego obmawiania Borisa Johnsona. Prezentacje dla klientów, które zaczynają się od zdjęcia Thranduila wielkiego na cały ekran plazmowego ekranu. Chociaż odkąd zmieniłam tapetę w służbowym tablecie jest to wielkie na cały ekran zdjęcie Jamesa Nortona w oficerkach, bryczesach i żółtej kamizelce. Wejście do sklepu o nazwie “Chocolate Soup”, poproszenie o zupę i szybkie ratowanie się ucieczką, zanim zdążą nalać zupy bo okazuje się, że nie jest tak naprawdę z czekolady (wciąż uważam, że sami byli sobie winni…). Stwierdzenie na całe biuro, że spędziłam weekend robiąc research ile leży się w szpitalu po postrzeleniu. Albo oglądając kreskówkę o maskonurach dla dzieci w wieku przedszkolnym i popijając whisky. Wsadzenie prania i proszku do suszarki na ubrania. Rozpaczanie, że ktoś ukradł mi pranie z pralni w akademiku, podczas gdy po prostu się intensywnie wirowało i nie było widać przez szybkę poszczególnych rzeczy. True story.

Im dłużej żyję, tym bardziej jestem dumna z bycia dziwakiem. Co to za sztuka radzić sobie w życiu, kiedy jesteś normalną, fajną i ogarniętą osobą. Żadna! A kiedy codziennie potykasz się o własne nogi i musisz uważać, żeby nie wywrócić się na prostej drodze, możesz być z siebie dumnym niemal przez cały czas. Bo każdego dnia jesteś zwycięzcą! Udało się go przeżyć! Wciąż mam pracę, faceta i znajomych, mimo, że jestem totalną ofiarą! Bycie nieogarem jest też zbawienne dla duszy, bo nie sposób kimś gardzić albo się na kogoś gniewać, samemu będąc ofiarą losu. Można co prawda zazdrościć klasy, ale umówmy się, że po wielu latach zazdroszczenia nie ma się już na to energii. Siłą rzeczy trzeba pokochać bliźniego nieco mocniej, okazać zrozumienie dla jego potknięć i przywar. Bo kimże jesteś, freaku, żeby śmiać się z innych lub ich oceniać?

Są dwie szkoły radzenia sobie z tendencją do ośmieszania się. Przestać się ośmieszać lub zacząć głośno mówić o własnej śmieszności. Nie wysyłać szefowi idiotycznych smsów lub wchodząc do biura od progu oznajmić, że trzeba być wielkim burakiem, żeby być Tobą. Umówmy się, że jeśli, tak jak ja, naprawdę jesteś pajacem, to nigdy do końca się z tego nie wyleczysz. Próbując udawać księżną Katarzynę doprowadzisz się do rozpaczy, a koniec końców i tak nikt Ci w to wszystko nie uwierzy. Nie da się całe życie uważać, żeby nie potknąć się o własne nogi, jeśli to jest to, czego Twoje nogi pragną najbardziej na świecie. Głęboko wierzę, że warto być dziwakiem na całego. To jak z ludźmi, którzy podejmują ryzykowne i pozornie idiotyczne decyzje. Znam kilka takich osób i im częściej wydają się być niespełna rozumu, tym częściej spadają na cztery łapy. Gdybym ja próbowała wykręcić podobne numery, zginęłabym marnie. Tak samo z obciachem. Im częściej go praktykujesz, tym bardziej jest po prostu Twoją cechą charakteru, pewnym ekscentryzmem, niż prawdziwym wstydem. Ekscentryzm może być nawet pociągający.

Można przyjąć jeszcze jedną taktykę. Udawać, że to cały świat jest dziwny, a nie Ty. Ktoś mówi, że nie zna dinozaurów, kiedy rozprawiasz właśnie o wyższości triceratopsa nad stegozaurem? Jak można nie znać dinozaurów? W Hobbicie Thranduil spadając z megalitycznego jelenia robi przewrót w przód tak wytworny, że ewidentnie musiał PLANOWAĆ, że spadnie z jelenia, TAK MIAŁO BYĆ i poza tym jego mina jest tak sroga, że nawet najdurniejszy ork nie zaśmiał się “hej, stary, jeleń ci się wywalił”. Proste? Proste.

Poza tym zawsze pozostaje ta ekscytacja. Co głupiego dzisiaj wymyślę? Jak dzisiaj się ośmieszę? O co dzisiaj się potknę? I tak podarowujesz sobie pełne niespodzianek życie, a każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Przewiń do góry