Wanna to luksus, na który większość z nas może sobie pozwolić. W ciepłej wodzie i pachnącej pianie wszyscy jesteśmy władcami świata. Możemy zatem myśleć frywolnie i marzyć przesadnie bez większych konsekwencji. Zapraszam.

Według wrześniowego Vogue’a, Harrods ma tyle samo pięter głębokości co wysokości. Co oznacza między innymi, że głęboko po ziemią znajdują się skrytki jak w banku. Niektóre małe jak szuflady, inne zdolne pomieścić motocykle. Wiele skrytek przekazywanych jest z pokolenia na pokolenie, pewna liczba wciąż jednak może zostać wynajęta. Najmniejsze zaczynają się od trzystu funtów za rok. Myślę sobie, że trzysta funtów to nie takie znowu pieniądze. Rzeczywiście świetnie byłoby mieć dostęp do tego tajnego świata skrytek bogaczy i innych szpiegów. Móc schodzić do tych samych podziemi. Może otrzeć się o jakieś niesamowite historie i intrygi.

Co bym tam trzymała? Rzecz jasna czekoladę. Mąż zawsze mi ją zjada.

Vogue jak Vogue, nadaje się do wanny, ale jeśli mam być szczera, najbardziej lubię w niej spędzać czas z pewnym mężczyzną. Konkretniej z Kurtem Vonnegutem. Chociaż ostatnio i Orwell daje radę.

W życiu tak jest, że codziennie przesuwamy swoje granice troszeczkę dalej. Granice moralności, granice strefy komfortu, granice brawury. Jeszcze nie tak dawno podczas kąpieli mój telefon leżał w bezpiecznej odległości kilku metrów, na półce. Z biegiem czasu zaczął się przybliżać. Zakopywał się w ręcznikach, czyhał w kieszeni szlafroka, nawet czasem trafiał do ręki, zawsze jednak z dala od wody. Obecnie jednak całkiem beztrosko ładuje się do wanny i nic sobie nie robi z balansowania na granicy śmierci.

Moje życie pełne jest problemów pierwszego świata, ale ten najnowszy musi zebrać palmę pierwszeństwa. Sytuacja jest poważna, a ja bardzo nieszczęśliwa.
W wannie przestało mi działać wi-fi.

Jeśli postanawiasz nie wydawać pieniędzy na głupoty, to warto zrezygnować z tych rzeczy, które rzucasz w kąt, których nie używasz, które nie przepełniają Cię szczęściem. Głupotą nie jest cokolwiek co sprawia, że kąpiel jest pachnąca i bąbelkowa. Głupotą nie jest przepyszne jedzenie. Ani dobry fryzjer. Ani otulające miłością perfumy. Wspominałam już jedzenie?

Ostatnimi czasy spotykam się z percepcją, że motyw gwiazdek jest świąteczny. Ktoś powiedział nawet, że mój szalik w kosmos jest taki…Christmassy. OTÓŻ NIE. Gwiazdki są całoroczne, ponadczasowe, zawsze na topie i zachwycające.
Mam nadzieję, że to jasne.

Nie mam do końca pomysłu co chcę robić ze swoim życiem, gdzie i jak chcę mieszkać, pracować i takie tam różne, ale dokładnie wiem, jaką chcę mieć wannę. Na środku łazienki, na nóżkach złotych i zdobionych, niczym z Wersalu.
Kiedy będę mieć taką wannę, będę naprawdę u siebie. W domu.

Puszysta i pachnąca piana przywodzi mi na myśl popcorn. Na brytyjskim rynku spożywczym popcorn jest od jakiegoś czasu absolutnym przebojem. Co prawda trochę już dogorywa, jak to wszystkie hiper trendy. I bardzo dobrze. Było fajnie, kiedy pojawiał się niskokaloryczny popcorn. Kiedy pojawiał się organiczny, zdrowy i w ogóle hipoalergiczny popcorn. Ale po cholerę komu kilkanaście różnych odmian smakowych SŁODKIEGO popcornu, tego nie rozumiem. Niech słodki popcorn płonie.

Wanna, whisky i instagram są papierkami lakmusowymi mojego dobrobytu. Jeśli każdego wieczoru pakuję się do wanny, jeśli mam ochotę na whisky zaraz po przebudzeniu i jeśli nie publikuję żadnych zdjęć, to wiedz, że coś się dzieje.

Nie da się ukryć, że istnieją głupi, irytujący ludzie. A przynajmniej ludzie zachowujący się w głupi i irytujący sposób. Oraz ludzie z bólem dupy. Pierwszą reakcją na nich jest zwykle agresja, chęć pokazania, że się mylą i że ich nie lubimy. Często to czuję. Ale potem myślę. Każda minuta spędzona na odpowiadaniu im oraz na denerwowaniu się nimi, jest minutą, która mogłaby być spędzona w wannie. I w 90% przypadków odpuszczam. Nie zawsze się udaje, ale mocno próbuję.

W życiu w ogóle najlepiej być jak wanna. Wanna jest miła i ciepła i pełna pachnącej piany. Wanna sprawia, że wszyscy czują się dobrze. Bądź wanną.

Po kąpieli człowiek wychodzi, owija się w szlafrok i powoli wraca do dziwnego świata bez gór piany.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

10 thoughts on “10 myśli z wanny”

  1. Oj, jak dobrze, że nie spotkaliście się z moim własnym mężem gdzieś. On również okupuje wannę w sposób niezgodny z przeznaczeniem użytkowym. Zalega tam godzinami, stawiając obok: kawę, zapas ciastek, książki, jabłka, figi kandyzowane i zalega tam na długie godziny. Podejrzewam, że w wannie, na przenośnym DVD – takim do samochodu (ustawionym na pralce) obejrzał cały sezon House’a. Ma cztery gumowe kaczuszki przypominające odpowiednio: śmierć w masce z „Krzyku”. kaczuszkorekina, kaczouszkonurka i kaczuszkę – zombie i umie dolewać gorącej wody odkręcając kureczek stopą (żeby nie moczyć rąk, bo CZYTA!!!!) Nigdy byś się nie dopchała.

  2. Zazdroszczę Ci wanny stokrotnie! Mieszkam w Oslo i ubolewam nad brakiem wanny. Jak ktoś się mnie pyta czego brakuje mi na emigracji to odpowiadam że pierogów i wanny 🙂

  3. Bez wanny przeżyłam jeden dramatyczny rok, gdy byłam skazana na prysznic. I przez rok do niego nie przywykłam. Za nic nie rozumiem chęci posiadania tylko prysznica, przecież nie da się tam położyć. A już totalnym dramatem jest, że ja nie umiem się pod prysznicem zagrzać – jak tylko wyłączę wodę natychmiast telepię się z zimna.
    Tylko wanna.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry