geffryemuseum4
Riennahera

Riennahera

Mniej znane muzea Londynu – Geffrye Museum

Kiedy myślisz o muzeach i galeriach Londynu, automatycznie przychodzi do głowy British Museum, Tate, V&A, Natural History Museum czy National Gallery. Każde z nich uwielbiam i każde z nich jest ikoną miasta. Tyle, że to tylko czubek góry lodowej. Jest tu tyle wspaniałości do zobaczenia, że za każdym razem, kiedy spędzam sobotę na zakupach albo pod kocem z książką, czuję wyrzuty sumienia, że czegoś nie zobaczyłam. Albo, że przeszła mi koło nosa świetna wystawa. Choć w przypadku wystaw mniej mi żal, bo kosztują zazwyczaj więcej niż wyjście na porządny obiad.

W ramach zwalczania wyrzutów sumienia podzielę się z Wami listą sprawdzonych adresów mniej uczęszczanych szlaków zwiedzania. Na tych szlakach kryją się jednak prawdziwe perełki. Dzisiaj będzie o Geffrye Museum.

W przypadku tego muzeum miałam największe wyrzuty sumienia, ponieważ spod mojego domu do drzwi instytucji idzie się trochę ponad dwadzieścia minut. Zawsze miałam wymówkę. Piwo, pączki, wyprzedaż w Zarze. W końcu wzięłam dzień wolny i podreptałam przez mroczne uliczki Hoxton. Jak mroczne? Tak, że kiedy kupowałam po drodze wodę gazowaną, sprzedawca przekonywał innego klienta, że wszyscy naukowcy, którzy znajdą się na tropie leku na raka, są od razu mordowani. To taki spisek rządów. JUŻ ON TO WIE.

Wracając jednak do muzeum. Kiedy stajesz oko w oko z budynkiem, nie sposób nie westchnąć rzewnie, bo wygląda jak z pięknej bajki o Anglii.

geffryemuseum1

W środku jest tylko lepiej. Ekspozycja dotyczy domów i mieszkań klasy średniej od XVII do XX wieku. Dla niektórych nuda, bo w dużej mierze jest to muzeum krzeseł, stołów i obrusów. Mnie historia społeczna zawsze bardzo interesowała, więc byłam w siódmym niebie. Poza tym mogłam obejrzeć rekonstrukcję pomieszczeń z różnych okresów historycznych. Ten moment, kiedy stajesz oko w oko z salonikiem z okresu Jane Austen, takim salonikiem, w którym Pan Darcy mógłby zajadać pieczeń z dziczyzny…Ach, co za emocje! Ale ja potrafię się emocjonować rozkładem komnat w średniowiecznych pałacach, więc zrozumiem, jeśli nie każdy odczuwa wystrój wnętrz tak samo głęboko…

geffryemuseum2

Jeśli kogoś interesuje brytyjska klasowość i mentalność (a wiem, gagatki, że Was interesuje, bo widzę zapytania w statystykach), znajdzie tam mnóstwo ciekawych informacji. Muzeum skłania też do przemyśleń. Wiele z tych wnętrz nie różni się od naszych współczesnych tak bardzo, jak byśmy sobie wyobrażali. Mi było łatwo wizualizować sobie prawdziwe osoby, które prowadziłyby prawdziwe życie na tych wszystkich krzesłach i wśród tych zasłon. Mam też wrażenie, że tak jak północ Europy była swego czasu opóźniona w trendach w stosunku do południa, tak na wschodzie jeszcze we wczesnych latach dziewięćdziesiątych mieszkania okupowane były w najlepsze przez meble z lat sześćdziesiątych. Przynajmniej tak wyglądał salon mojej babci, który pamiętam z dzieciństwa.

Wzruszył mnie też widok gazet, które były kluczowym źródłem informacji dla XIX-wiecznych przedsiębiorców i odgrywały bardzo poważną rolę w życiu ówczesnej klasy średniej. Wzruszył mnie ten widok, ponieważ ponad wiek temu ktoś też siedział za biureczkiem w Londynie i zdobywał reklamy od klientów dla swojego wydawcy. Panie świeć nad jego umęczoną duszą.

Dajcie znać jak Wam się podobało, jeśli wybierzecie się do tego muzeum. I koniecznie czekam na Wasze rekomendacje co do podobnych miejsc.

geffryemuseum5geffryemuseumgeffryemuseum4geffryemuseum7 geffryemuseum6 geffryemuseum9 geffryemuseum8

Geffrye Museum 
136 Kingsland Rd, London E2 8EA
najbliższa stacja: Hoxton (Overground)
zamknięte w poniedziałki

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

13 thoughts on “Mniej znane muzea Londynu – Geffrye Museum”

  1. Byłam w tym muzeum, bo poleciła mi je przyjaciółka. W dodatku było za darmo. I też się zachwyciłam tymi wszystkimi szczególikami, tymi krzesłami, tym wyjaśnieniem, dlaczego zmieniały się np. materiały. I też kupiłam sobie przekrój angielskiego domu z urokliwą dziurą do wsypywania węgla prosto do piwnicy.

  2. Wybrałam się tam podczas kolejnej wizyty w Londynie, kiedy mogłam już ze spokojnym sumieniem odwiedzać te mniej znane miejsca. Ach cudowne jest to muzeum, od samego budynku przez fascynującą ekspozycję (ale ja ogólnie lubie podglądać jak inni mieszkają…) po uroczy tajemny ogródek 🙂 Polecam również bardzo Stafford Terrace 18 i Leighton House Museum – to juz prawdziwe domy, z zachowanym wyposażeniem i w ogóle, prawdziwe wehikuły czasu.

  3. O, następnym razem, jak będę w pobliżu, to koniecznie się wybiorę! Historia społeczna/brytyjska mentalność, jak również krzesła i gazety – bardzo mnie to ciekawi. Życie codzienne dawnych epok bywa traktowane po macoszemu i w szkole uczymy się raczej bitew, przyczyn-przebiegu-skutków wojen, a szkoda, bo to pierwsze jest szalenie interesujące.

    Z polecanek: byłam w Preston Manor w Brighton niedawno i naprawdę robi wrażenie: starannie zachowane wnętrze sprzed stu lat, czułam się trochę jak w mini-mini Downtown Abbey. Plus w podziemiach rezydencji, w kuchni, natknęłam się na szkolną wycieczkę – dzieciaki poprzebierane w stroje z epoki piekły ciasteczka, po prostu urocze.

  4. Będzie co zwiedzać przy okazji następnego wypadu do Londynu 🙂
    Z jednej strony jak patrzę na te zdjęcia, to wzbiera się we mnie zachwyt nad historią i odległymi czasami, gdzieś tam czai się taka myśl, że fajnie byłoby żyć w takich czasach, a z drugiej nagle rozsądek krzyczy – „Kobieto, chciałabyś w tym pięknym fotelu zejść na suchoty, albo umrzeć w połogu?!” i wracam do rzeczywistości 😛

  5. Ja polecam Black Country Living Museum w Birmingham. Dosyć spory teren, na ktrorym znajdują się budynki z XIX wieku, po ulicach i w domkach krążą statyści w strojach z epoki, można napić się piwa w starodawnym pubie, odbyć przejażdżkę zabytkowym autobusem… po prostu przenieść się w czasie. A salonik Pana Darcy na pewno kiedyś odwiedzę 🙂

  6. Mnie też kręcą takie muzea! Na maska! Jak tylko wiem, że gdzieś takie jest – pokazujące życie od kuchni, lokalność, etniczność to mknę! Za tydzień Londyn, więc może uda się zajrzeć i tutaj 🙂 Na razie dałam do listy rezerwowej, bo nie mając cioć, wujków, sióstr w Londynie, będę tam pierwszy raz 😀

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry