zazdroszczę
Riennahera

Riennahera

Ludzie, którym zazdroszczę

Czego warto zazdrościć? Na to pytanie każdy odpowie sobie inaczej. Osobiście uważam, że nie warto zazdrościć pieniędzy ani urody, bo te pierwsze są fajne do pewnego momentu, a to drugie jest rzeczą względną. Nie są też żadnym gwarantem szczęścia, zgadzają się z nim tylko w pewnych konfiguracjach, a i to nie zawsze. Podobnie jak sława bywają mieczem obosiecznym. Zostawmy je zatem w spokoju.

Sama zazdroszczę tego, czego nie można kupić. Jeszcze bardziej zazdroszczę tego, czego nie można się nauczyć.

 

Zazdroszczę osobom, które mają energię poświęcić się czemuś totalnie.

 

Sama nie mam sprecyzowanej pasji i specjalizacji, nie umiem się na niczym aż tak skupić, żeby myśleć o tym cały czas i podporządkowywać temu w całości swoje życie. Czasem tylko piszę do pierwszej w nocy, ale zazdroszczę tym, którzy piszą do trzeciej, a potem wstają i piszą dalej. Może trochę sobie takie osoby wymyśliłam, bo oprócz jednej, nie wiem czy znam kogoś, kto naprawdę to robi i jeszcze pracuje. Niemniej, tej jednej osobie zazdroszczę. I tym, co obudzeni w środku nocy znają na wyrywki najmniejsze szczególiki budowy X-Wingów. I tym, co w górach, i tym co na morzu, i jeszcze wielu innym.

Totalnie zazdroszczę ludziom, którzy lubią sprzątać. Znałam osobę, która w ten sposób walczyła z nerwami. Duży sprawdzian – sprzątanie. Matura – wielkie sprzątanie. Jej pokój był zawsze nieskazitelny. Czasami nawet sprzątała innym, z potrzeby serca albo kiedy u niej samej zabrakło bałaganu. Znam osobę, która nie może doczekać się weekendu, nie dla drineczków, nie dla spania do południa czy picia prosecco przed południem. O nie. Nie może się doczekać, bo wreszcie będzie miała czas wszystko sobie posprzątać i poprasować. Jeśli to nie jest szaleństwo, to nie wiem co nim jest. Ale szanuję to szaleństwo i chciałabym być nim dotknięta.

Jednak najbardziej na świecie zazdroszczę ludziom, którzy robią głupie rzeczy uchodzi im to na sucho. Są oczywiście różne poziomy głupoty i nie mam bynajmniej na myśli poziomu wsiadania za kierownicę po alkoholu i temu podobnych klimatów.

 

Zazdroszczę tym, którzy mają fantazję, tupet i pewien brak instynktu samozachowawczego.

 

Którzy nie ważą swoich decyzji, nie przepuszczają ich przez sito racjonalizmu. Nie wstydzą się, nie zastanawiają, nie boją, że wyjdą na freaków albo coś im się stanie.

Zazdroszczę tym osobom, bo na ich głupoty inni machną ręką, “no wiecie, X już taka jest”. To magiczny gatunek człowieka, któremu wszystko ujdzie na sucho, bo i tak wszyscy uważają go za wariata. Może i trochę się z niego podśmiechują, może kręcą głową z dezaprobatą, ale koniec końców tym osobom wolno więcej. Paradoksalnie, najczęściej spadają na cztery łapy. Sama natomiast zawsze wychodzę na zachowawczą nudziarę, która zabija im radość życia. Te przypadki, które znałam, pchały się zawsze w objęcia niebezpieczeństw i niedorzecznych decyzji i relacji. To, że nikt ich nigdy nie skrzywdził uważam za niesamowite. Być może mają tak szalone oczy, że zło się ich nie ima, ze strachu?

Być takim szaleńcem to lepsze niż rozbicie banku. Bo bezcenne.

Komu Ty zazdrościsz?

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Przewiń do góry