M04
Riennahera

Riennahera

Dzień Babci – zmiana paradygmatu

(Tekst z mnogością cytatów)

2018 był rokiem jak u Dickensa. It was the best of times, it was the worst of times. 

W kwietniu okazało się, że w końcu jestem po raz drugi w ciąży, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy dopinaliśmy kupno mieszkania. W maju zmarła jedna z najważniejszych osób w moim życiu. W grudniu urodziła się jedna z najważniejszych osób w moim życiu. 

Żałoba to dziwny stan, nie sądzicie? Pamiętam, że kiedy byłam mała i umarł mój pradziadek, dotknęło mnie to na jakieś pięć minut. Śmierć drugiego pradziadka skłoniła mnie już do refleksji. Prawdę mówiąc spędziłam z nimi oboma niewiele czasu w ogóle, więc emocje nie przyszły. Śmierć wujka straumatyzowała mnie i wstrząsnęła moim nastoletnim życiem. Nie byłam w stanie wyjść z domu przez tydzień, a dźwięk telefonu jeszcze długo wywoływał nudności. Nigdy wcześniej tyle nie płakałam, aż do śmierci mojego psa. No i w końcu dochodzimy do babci. Osoby tak ważnej, że nigdy nie byłabym się jej w stanie odwdzięczyć za wszystko co dla mnie zrobiła. Myślę o niej niemal codziennie. Oczywiście, tęsknię. Czuję pustkę, jakby ktoś zamknął przede mną drzwi do wielkiej wspaniałej sali mojego życia i już nigdy nie będę mogła ich otworzyć. Samego organicznego płaczu nie było chyba jednak więcej niż po Pawle Adamowiczu. Wydaje mi się, że mniej. 

Organiczne reakcje są głupie. Najczęściej też nie ma co się o nie obwiniać. Co zrobisz? Nic nie zrobisz.

W jednej chwili Dzień Babci przestał dla mnie istnieć, w drugiej zaczął istnieć dla mojej matki i matki mojego męża. Jak w piosence No Doubt, “burying my grandma then give birth to my own daughter”. Czasami linijka tekstu szczególnie do nas przemawia. Podskórnie zawsze czułam, że ta linijka do mnie mówiła, w bardzo nieprzyjemny sposób. Są rzeczy, które po prostu wiesz i ja chyba to wiedziałam. Moja babcia zanim umarła też powiedziała, że chyba tak będzie. Rozumiałyśmy się zatem chociaż ostatnimi laty mało rozmawiałyśmy. 

Inną linijką, która tkwi w moim mózgu jest “Was I meant to feel happy? But my life was just about to change” z utworu Mariny And The Diamonds. Marina to w ogóle moje życiowe odkrycie i mała obsesja, bo mam wrażenie, że słuchanie jej utworów akurat zmieniło mnie jako osobę. Oto ktoś czuje jak ja. Myślę o tej linijce leżąc na łóżku z moją malutką córką i nie wiem co czuję. Czuję wszystko i czuję nic. Czekałam na nią przecież dłużej niż dziewięć miesięcy, a wszyscy mówili zawsze, że matczyna miłość jest najsilniejszą miłością świata. Wydaje mi się jednak mniej namacalna niż miłość do babci czy miłość do mężczyzny. Jestem z nią, spędzamy razem dnie i noce, karmię i przewijam i od nowa, dziesiątki milionów razy i wciąż nie wiem co czuję. Chcę iść na wino, ale czuję się nieswojo, gdy wyjdę sama na zakupy. To permanentna konfuzja. Dziwna ta miłość. 

Dziwnie mi z tym, że po urodzeniu córka najbardziej przypominała mi babcię. Dziwnie mi w tej chwili ze wszystkim w moim życiu. 

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Przewiń do góry