Faworyta czyli wybitny film historyczny

Jak może mieliście już okazję się przekonać, uwielbiam filmy kostiumowe. Dawno nie widziałam tak dobrego filmu kostiumowego jak “Faworyta”.

Paradoksalnie wcale nie często zdarza się, żeby produkcja kostiumowa była dobrym filmem o historii. Adaptacje dzieł literackich odłóżmy tutaj na bok, mam na myśli oryginalne scenariusze. Jasne, mamy mniej lub bardziej wierne epoce kostiumy, mamy postaci zmierzające z punktu A do punktu B według jakiejś tam historycznej chronologii. Rzadko jednak, jako osobę po studiach historycznych, coś chwyta mnie za serce i mogłabym z czystym sumieniem powiedzieć “TAK BYŁO”. Oczywiście, nie możemy w ogóle powiedzieć “TAK BYŁO” bo jak było dokładnie nigdy się nie dowiemy, ale wiecie o co chodzi. “TAK BYŁO” w sensie wiarygodności innej epoce, a nie projekcji naszych fantazji i obecnych ideałów na minione wieki. Paradoksalnie w tym rozumieniu bardziej historyczna jest “Maria Antonina” w trampkach niż na przykład “Królestwo Niebieskie”. 

Nie zastanawia mnie czy dana sukienka jest dokładnie z tego roku w którym dzieje się akcja filmu. Nie jestem taką fetyszystką. Możemy zakopać się w archiwach i w byciu ekspertem i analizować każde uczesanie, tylko po co. Nie wymagam encyklopedycznej dokładności i długiej bibliografii do każdej sceny. Kiedy oglądam film z epoki, chcę jednak zobaczyć kawałek epoki. Chociażby jej przybliżenie. Za każdym razem, kiedy widzę film pokazujący chociaż skrawki tego co wiemy o tym jak myśleli ludzie przeszłości na podstawie wiarygodnych źródeł historycznych, mam ochotę ten film hołubić i kochać i przytulać. Zatem wszem i wobec ogłaszam, że “Faworytę” hołubić warto. 

Oglądając film czułam się jakbym powracała do tematu mojej magisterki, porównującej mechanizmy rządzące dworem Ludwika XIV z mechanizmami dworów średniowiecznych. Fun fact: te mechanizmy są bardzo przydatne bo dalej rządzą korporacjami i biurami, ale to tylko mała dygresja. Mamy więc stronnictwa, gromadzące się wokół wpływowych postaci na dworze – w filmie są to dwie kobiety. To bardzo często bywały kobiety, zwłaszcza gdy władcy byli kochliwi lub kiedy ich matki, siostry czy inne bliskie krewne były ambitne. Mamy zatem kobiety bez oficjalnych funkcji, tworzące jak najbardziej wpływowe polityczne stronnictwa poprzez przyjaźnie i łóżko, mamy mechanizmy wpływania na nieporadną w tym przypadku władczynię, życie prywatne przemieszane z polityką i oficjalne sprawy polityczne rozwiązywane z perspektywy nocnika. Skrawki dworskiego życia, które jest o wiele bogatsze, bardziej skomplikowane, pełne namiętności i niebezpieczeństwa niż widzimy zwykle, niż wydawać by się mogło oglądając dawne zamki, pałace i inne posiadłości pokrywające się kurzem. Jednocześnie wszystkie te ekscesy związane są gorsetem i przypudrowane pod peruczką. Osoby decydujące o kluczowych działaniach wojennych są od wojen zupełnie oderwane. Podejmują decyzje na podstawie sympatii i antypatii, chwilowych interesów, depesz i listów, same pozostając zamkniętymi w dość klaustrofobicznym dworze, walcząc o przetrwanie w malutkich codziennych wojenkach, które są jednak decydujące dla życia. 

 

 

Szczególnie urzekła mnie scena, kiedy bohaterka grana przez Emmę Stone po trafieniu na dwór śpi w zbiorowym barłogu wraz z innymi służącymi. Potem następuje jej awans społeczny i dostaje własne łóżko w obdrapanej komórce, gdzie mieszka dużą część filmu. Nie w pięknych komnatach – te zarezerwowane są dla najwyższych rangą. Nawet ci najwyżsi rangą szlajają się po królewskich pokojach nie mogąc sobie często znaleźć miejsca. Nie są w końcu u siebie, w każdej chwili mogą być odesłani. To są rzeczy, których zwykle w filmach nie oglądamy, przyziemne codzienne rozwiązania kto gdzie śpi, komu wolno do kogo się odezwać i do jakiego pokoju wejść. Te rozwiązania i błahostki mają wielki wpływ na mentalność i funkcjonowanie jednostek w przestrzeni dworskiej. Łatwo zrozumieć determinację postaci na podstawie prostego kontrastu miejsca, w którym śpi w różnych scenach. Jeśli całe życie przeżyjesz w barłogu, bez odrobiny własnej przestrzeni, zrozumiesz dlaczego dla obdrapanej komórki warto zrobić wiele. Z perspektywy komórki zaś łatwiej dostrzec inne przestrzenie, w których warto by spać. 

 

 

W “Faworycie” zdobywa moje wybredne serce jeszcze mnóstwo, mnóstwo innych aspektów. Oczywiście dominujące ekran aktorki. To film nakręcony przez mężczyznę, a jednak udało się stworzyć kobiety z krwi i kości, mające własną agendę i cele. Owszem, są to kobiety zimne, wynaturzone albo potworne, ale wszystkie postaci takie są, bo taka jest natura dworu. Tak naprawdę nie mamy tutaj protagonistów ani wrogów. Każda z postaci ma swoje dobre strony i racje, tak samo jak każda pokazuje dość paskudą twarz. Są jednocześnie obrzydliwe i urocze. Nikt nie jest dobry. Nikt nie jest zły. Chociaż wszyscy robią nieprzyjemne rzeczy. 

Jednocześnie “Faworyta” to film przede wszystkim artystyczny, a nie historyczny, wierny autorskiemu stylowi Lanthimosa. Z tego co udało mi się przeczytać, na planie nie przykładano specjalnie wielkiej wagi do wierności historycznym realiom, nawet niespecjalnie zachęcano do researchu. A powstał obraz oddający charakter środowiska dworskiego lepiej niż cokolwiek co widziałam od lat. 

Tak, taką historię chcę oglądać na ekranie. 

Loading..