To, co teraz napiszę, będzie szokujące, mnie samej ciężko w to uwierzyć, ale…wiecie, że kiedyś w ogóle nie lubiłam kawy? Nie piłam jej chyba do końca studiów. Nie, że nigdy, ale…no, w sumie to nigdy. Nie dobrowolnie. W tamtych czasach w moim świecie nie chodziło się nigdy “na kawę”, tylko na “pintę”. Przed studiami chodziłam „na herbatę” (z cytryną! obecnie piję tylko z mlekiem, hi hi) albo na czekoladę. Na na kawę zupełnie nigdy. A już na pewno nie po tym jak dostałam drżenia rąk i rozstroju żołądka po wypiciu kawy i dwóch Red Bulli podczas całonocnego rozkładania studia telewizyjnego w klubie studenckim…Ech, kiedyś to były czasy. Wracając do kawy, zupełnie na poważnie zaczęłam ją pić dopiero jakieś, hmm, siedem lat temu? 

Pomysł na ten tekst wziął się z uwagi mojej koleżanki. Ba, może nawet przyjaciółki. Osoby, która miała wielki wpływ na to, że w końcu zaczęłam pisać powieść na poważnie. Która wysłuchiwała moim wynurzeń odnośnie fabuły i postaci. Od kilku lat. Chyba ze czterech. Czasem po nocy.  

“Uwielbiam jak elfy piją kawę”, powiedziała przy kolejnej scenie, kiedy piły kawę. I rzeczywiście, piły jej bardzo dużo. Ponieważ kawa to więcej niż kawa. I stąd wzięły się poniższe myśli. 


☕︎

Kawa to więcej niż kawa. To nie tylko napój. To sytuacja. To nastrój. To emocje. To intymność. To sposób na radzenie sobie z problemami. 

Picie kawy w tekstach kultury ma znaczenie. Ludzie (lub elfy!) nie siadają nad filiżanką kawy, bo chce im się pić. To nie jest czynność fizjologiczna. Kawa to sytuacja. 

Elfy piją kawę ponieważ są zmęczone, ponieważ potrzebują się przewietrzyć, ponieważ chcą porozmawiać na osobności, ponieważ siedzą nad czymś po nocy. Sam fakt, że sięgają po kawę, jest ekonomicznym sposobem na przekazanie prawdy o sytuacji i jak się z tą sytuacją czują. Jest wymówką, żeby wyjść, kiedy nie jest bezpiecznie. 

Kawa to metafora i środek literacki. 

☕︎

Z ust jednej z moich głównych postaci pada stwierdzenie, że pije taką, a nie inną kawę, „czarną, bez mleka czy innych badziewi”, ponieważ wtedy wie czy pije kawę dobrą. Inna moja przyjaciółka ujrzawszy ten fragment oburzyła się bardziej niż czytając o śmierci jednej z postaci. To debata filozoficzna, stwierdziła. Ja się z nim w ogóle nie zgadzam, powiedziała. 

(no cóż, ten przystojny elf, mimo bycia 140-letnim szkockim mężczyzną, mówił jak najbardziej moim głosem…) 

Kawa to emocje w płynie. 

Popijam cold brew z butelki Hario i to jest…najwspanialszy wynalazek świata. Nie wiem jak mogłam bez niej żyć.

☕︎

Kawa była dla mnie zawsze oznaką dorosłości. Uważałam, że w momencie, kiedy zacznę pić kawę, będę wiedziała, że to już. 

Te oznaki dorosłości zawsze okazują się oszustwem. Piję sporo kawy. Na wynos. W kawiarni. Rozpuszczalnej. Z kapsułek. Z kawiarki. Teraz i z drippera. Jeszcze nie czuję, że to już. 

Czy kawa kłamała?

☕︎

Gdy zajrzałam do starego wpisu, przypomniało mi się, jak niecałe dziesięć lat temu przez polski internet i media przewalała się jak burza dyskusja czy picie kawy w kubku na wynos jest szpanerstwem czy nie. Jakie to wyzwalało emocje!  

Ależ się nam czasy zmieniły! 

Kubek z kawą to stały widok. A obecnie dyskutuje się w duchu zero waste czy jednorazowy kubek z plastiku jest moralny czy nie. O wiele bardziej wolę tą dyskusję. 

A mój nowy kubek właśnie do mnie dotarł. Po raz pierwszy w życiu świadomie i z premedytacją zamierzam go ze sobą nosić i prosić o nalewanie do niego kawy na wynos. No, jak już dojdziemy do siebie po pandemii. 

Kawa może być wyborem moralnym.

☕︎

Jednym z ciężkich aspektów ciąży było pilnowanie się ile kofeiny wypiłam danego dnia. Czy mogę jeszcze zjeść czekoladę po tej porannej filiżance, której nie umiałam sobie odmówić, skoro już i tak musiałam odmawiać sobie whisky, prosecco, sushi, whisky, ostryg, whisky, niemal surowych steków i whisky? Czy mogę wypić jeszcze puszkę Coli?  

Kawa to nałóg. 

☕︎

Kawa sprawia, że momenty stają się momentami magicznymi. Wspomnieniami. “Siadywaliśmy na tej ławce podziwiając panoramę miasta” brzmi ładnie, ale “siadywaliśmy na tej ławce z kawą, podziwiając panoramę miasta” brzmi cudownie. 

Mogłoby brzmieć lepiej tylko gdyby kawę podmienić na “wino”, ale nie wszędzie można pić alkohol, tak więc kawa jest bezpieczniejszym, a również romantycznym wyborem. 

Kawa to magia.

☕︎

Uwielbiam określenie “acquired taste” czyli smak nabyty. Coś, co nie jest automatycznie przyjemne, coś co nie zadowoli każdego i żeby to docenić, trzeba się niejako zmusić, oswoić i nauczyć przyjemności. Idealnym przykładem jest whisky. Kocha się ją albo nienawidzi. Docenia single malty lub niszczy colą. 

Ponieważ całe lata nie pijałam kawy, stoi dla mnie doznaniowo na tej samej półce co whisky. 

Kawa to wyrafinowanie. Kawa to styl. 

Chyba, że nie chcesz, to wtedy to element codzienności jak chusteczki do nosa. I to też jest spoko. 

Dripper to drugi najwspanialszy wynalazek świata. Co prawda nasza domowa kawa nigdy jeszcze się tyle nie parzyła, ale również nigdy nie smakowała tak dobrze.

☕︎

Dwie najpiękniejsze piosenki o kawie? Coffee and TV zespołu Blur oraz Duncan Hills Coffee z serialu Metalocalypse. Ta pierwsza jest nastrojowym kocykiem, kawa jest w niej symbolem komfortu i bezpieczeństwa w trudnym świecie. Ta druga jest wściekłym deathmetalowym dżinglem reklamowym, w którym growlujący głos obiecuje, że kawa obudzi Cię z tysiąca śmierci. 

Obie wizje kawy są prawdziwe. 

☕︎

Wstawianie wyrafinowanęj Ą i Ę maszyny kawowej z ekranem i milionem przycisków do biura, w którym pracuje osiemdziesiąt osób, to jest bardzo zły pomysł. 

Abandon all hope ye who enter here. 

Kiedy Ą i Ę maszyna po raz kolejny się zepsuje, a psuje się przynajmniej raz na miesiąc, w dobrym miesiącu, rozpuszczalna kawa zalana wodą z czajnika, która jeszcze niedawno była dla wszystkich oczywistą oczywistością i standardem, nagle jest torturą. 

☕︎

Bądź miły dla baristy. To nie jest groźba. Po prostu bądź. No, może to trochę groźba. 

Tak powstaje książka.

PS Dzięki dzbankowi termicznemu Hario, który trzyma ciepło jak złoto, już nigdy nie będę pić tej słynnej matczynej zimnej kawy. Mąż zapytał wczoraj czy mogę zrobić jeszcze jeden dzbanek, a ja odpowiedziałam, że NIE MUSZĘ BO W TYM JEST JESZCZE CIEPŁA KAWA. 

Jeśli to nie jest miłe, to nie wiem co jest. 

Na kod riennahera15 otrzymacie zniżkę -15% na wszystkie produkty marki Hario na stronie Coffeedesk. Kod jest ważny do 31.08, nie łączy się z innymi promocjami.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

7 thoughts on “10 myśli o kawie”

  1. Ja też nie lubiłam kawy 😉 Zaczęłam ją pić, jak poszłam do pierwszej pracy, bo jak wszedzie, był to rytuał poranny pracowników, więc się do niego przyłączyłam. Obecnie, po 6 latach regularnej miłości do kawy — z 2-letnią pracą w firmie kawowej — nie jestem w stanie pić rozpuszczalnej 😀 Ale u mnie króluje kawiarka 😉
    Cold Brew to cudowny wynalazek <3

    1. Och, zapomniałam dodać, że zdecydowanie wolę kawę z mlekiem (ostatnio przerzuciłam się na owsiane — moja nowa miłość) i z cukrem. Przez pół roku starałam się nauczyć pić bez mleka i bez cukru, ale moje kubki smakowe takiej nie pokochały ^^”

  2. Zaczynalam pic jakos tak w czasach liceow; kolezanki na ochyde chyba sobie dodawaly wtedy bita sietane taka robiona z torebki o super nazwie Sniezka. Ja juz wolalam znikoma ilosc cukru i kawe parzona a dzbanku. Pilam w czasach studiow duzo ale juz bez cukru. Pozniej korzystalam z francuskich i wloskich maszynek do zaparzania kawy. Obecnie jedna lub dwie kawy dziennie no i uwielbiam z dodatkiem alkoholu. Zdecydowany kawosz ze mnie. Rozpuszczalana kawa to nie kawa sprobowalam to tylko raz. Szkoda ze plantacje kawy sie koncza oby nie za mojej reszty zycia.

  3. Witam. Pozwalam sobie jednak zaprzeczyć. Jeśli kawa to więcej niż picie to wkładanie tego napoju i bezbożne „picie w drodze” jest jego całkowitą profanacja. Na kawę trzeba mieć czas. Kawa z z kubka (bambusowego lub innej sztuczności lekkiej i o zgrozo z przykrywka) nie ma tego smaku co rytualna niemalże kawa w filiżance, kubku prawdziwym. Uczynimy picie kawy czymś pięknym jeśli damy temu czas i formę . Ale ale. No fajne te przenośne kubeczki są. Praktyczne. Niestety 😉

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry