Osobiście kawy nie lubię. Szczególnie tej ze Starbucksa ( nie, nie jestem przeciwniczką marki; piłam ją kiedyś na lotnisku, lotnisko mnie przeraża jako stajnia dla samolotów – mojej największej fobii, zdarza się, że ze strachu oddaję się czynności przypisywanej czasem kotu). Piję ją średnio raz na dwa tygodnie, kiedy wszelkie inne próby utrzymania otwartych oczu podczas pracy zawodzą lub jak jadąc gdzieś z chłopakiem nie sprawdzimy, o której jest pociąg. Ale kocham i uwielbiam tyrady na temat tego jak to ludzie z kawą w jednorazowym kubku (lub, o zgrozo, w kubku termicznym!)szpanują swoją pozycją społeczną. No więc siedzę i szpanuję, aż mi się oczka cieszą i zmarszczki robią.

Ten post powstał właściwie tylko dlatego, że rano słuchałam Dethkloka i bardzo chciałam się podzielić piosenką. Polecam cały fragment z serialu, w którym fani oblewaniu są wrzącą kawą z wielkich kadzi >>> TUTAJ.

SCREAM FOR YOUR CREAM!

DETHKLOK: Duncan Hills Coffee Jingle

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

24 thoughts on “Do you folks like coffee?”

  1. Ja nie piję kawy, bo nie lubię jej smaku, ale właśnie ta ze Starbucksa jest dla mnie najbardziej znośna – ba, mogę wręcz rzec, że przy dużej ilości cukru nawet mi smakuje.

    1. Nie zauważyłam związku z pozycją społeczną. No może taki, że Ci naprawdę bogaci nie zniżają się do poziomu fast i gniją po restauracjach w Złotych Tarasach. Ludziska w kawowych sieciówkach to zazwyczaj studenci i młode korposzczury na dorobku. Raczej już nie managerowie (oni chyba nie mają czasu na kawę) 🙂

  2. ja właśnie dzisiaj po raz kolejny doszłam do wniosku, że jestem od kawy uzależniona. przed południem byłam już po dwóch, więc w domu po powrocie miałam nie pić, ale no nie da rady :/ a na zmęczenie raczej mi nie pomaga specjalnie (przynajmniej nie widzę), dla smaku piję. jak z plastikowego kubka to tylko z maca za 3zł 😛

  3. (Tutaj wklej dowolny wywód na temat picia kawy/herbaty/napojów)

    Ja piernicze gugla chyba powalilo ostatnio z tymi kapczami, bo jak chce cos skomentowac to musze po 10 razy odswiezac zanim to bedzie cos czytelnego dla mnie. Chyba ze ja po prostu jestem juz w 90% robotem i ten szajs jest dla mnie nie do ogarniecia.

  4. Ja lubię latte, zwykłej małej czarnej chyba bym nie przełknęła. 😉
    I także nie rozumiem co takiego nadzwyczajnego jest w kubkach kawy. Chyba wzięło się to stąd, że blogerki (także te „popularne”), chcąc zrobić coś z rękami, często używały kubków kawy w ramach rekwizytów. A że internet jest w stanie wylansować wszystko, to nagle kubeczek kawy stał się symbolem dobrobytu i Francji-elegancji. -> no to wygłosiłam Swoją Teorię ;p

  5. bardzo przepadam teżza latte, ale ogólnie przekonałam się do kawy tylko dlatego, że zaczęłam ją przyrządzać w domu i robię coraz lepszą 🙂

  6. ja tam kawę lubię, zwłaszcza ze spienionym mlekiem… uzależniona raczej nie jestem, mogę nie pić kawy kilka tygodni. a jeśli chodzi o pozycję społeczną, to oszukuję, bo w kubku termicznym noszę zazwyczaj herbatę.

  7. to kubek termiczny też jest lansiarski? u mnie dużo osób z takimi lata, sama zresztą też używam i nic w tym dziwnego nie widzę, w końcu na uczelni nie dostanie się dobrej kawy (bądź herbaty jak w moim przypadku) a z domu można przywlec:)

  8. No popatrz co za niesprawiedliwość. Kawę uwielbiam, ale mam słabe serce i mi nie wolno pić (no może słabiutką, trochę, nigdy espresso). Do Starbucksa jakoś nie dotarłam, chyba się obraziłam, bo mi go otworzyli w miejscu, gdzie mogłam wziąć kawałek pizzy na wynos, a teraz nie mogę, bo jest tylko restaurant z kelnerem (a sio) i jestem głodna! I pewnie dlatego ląduje w dworcowym Coffy Heaven (na Centralnym otworzyli po remoncie). I jak nie przepadam za kawami z sieciówek, bo są słabe i drogie, to jednak ciepły płyn na zimnym peronie to jest coś. Albo zimny płyn w upał. Oczywiście muszę uważać z ilością, więc schodzę na jakości (dużo lekkiej kawy z ogromną ilością mleka lub po prosu gorąca czekolada). Lansu w tym nie widzę żadnego, prędzej wygodę. Najbardziej lubię kafeterię, gdzie filiżanki, palona kawa, gdzie ekspres ciśnieniowy, gdzie klimat. Ale jak się ma 15 minut do pociągu… to się nie wybrzydza 😉

    p.s. W Wawie parę lat temu kubek termiczny to był lans korposzczurów. Po roku im przeszło. Kubki te nie są zbyt szczelne i lepiej ich nie nosić w plecakach. A w tłoku niewygodne. Wynorałam w domu u Tomiego jeden taki (chyba jakaś reklamówka) i podczas dużych mrozów parzyłam w nim w domu herbatę, bo wolniej stygła (nie włączaliśmy długo kaloryferów i w domu było 16-18 stopni).

  9. Ja uwielbiam kawę, bez kofeiny po prostu nie funkcjonuję – zastępczo może być herbata, ale to nie to samo. Osobiście uwielbiam kawę ze Starbucksa. Czuję się tak światowo z tym kubkiem. Poza tym Starbucks nie jest taki drogi. Jak widzę, że malutkie capuccino kosztuje od 8 złotych, wolę iść do Macdonaldsa. Też mają pyszną kawę.

    Jeśli nie lubisz samolotów, może są pociągi kursujące pod kanałem La Manche. Ciekawostka -na bocznicy kolejowej w Polsce niedawno znaleziono kilka wagonów Orient Expressu. Nikt nie wie skąd się wzięły. Orient Express – to byłaby dopiero stylowa podróż.

  10. Oj, ja kawę lubię tylko mało kawową,z mlekiem, jakimś syropkiem, najlepiej malinowym 🙂

    Słuchaj, jeśli pijesz ją ze względu na to,żeby odgonić sen, to polecam Yerba Mate.To taka jakby herbatka, smak ma specyficzny, ale można się przyzwyczaić, zresztą sprzedają już tez smakowe. Ale naprawdę działa. Pobudza. Silnie! 🙂 Bez trzęsiawek i jest zdrowa!

  11. ja osobiście kocham kawę miłością ogromną i konieczną, najbardziej czarną i niesłodzoną, gorzką z posmakiem czekolady, nigdy kwaśną. i taka kawa musi być zwyczajnie dobra sama z siebie. z tych na wynos (i na miejscu, ale tam gdzie nie wiem na co się piszę) biorę cappuccino coby się nie rozczarować, co mi się pare razy przy czarnych zdarzyło. a prawdziwym luksusem i pozycją społeczną jest chyba móc nie pić kawy w pośpiechu z papierowego kubka, ale co ja tam wiem :O przy czym uważam że dycha za papierowy kubek kubek kawy to jednak jest całkiem sporo

  12. Na co dzień piję herbatę, czarną, sypaną. Lubię też Inkę. Kawę prawdziwą to raz w tygodniu, dla smaku, bo jestem bardzo podatna na wszelkie używki i jak przesadzę z kawą, to potem nie mogę spać. Na szczęście wymyślono bezkofeinową, smak ten sam 🙂

    Kawosze i herbaciarze czasem jawią mi się jak yin i yang, jak psiarze i kociarze – zawsze po dwóch stronach barykady, nigdy razem, a jednak niemogący bez siebie nawzajem istnieć…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry