lewtolstoj
Riennahera

Riennahera

Tołstoj się mylił

„Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.”

To jedno z najlepszych zdań otwierających w historii literatury w jednej z najlepszych powieści wszech czasów, a Tołstoj jest potencjalnie najwybitniejszym pisarzem świata. 

A jednak, Tołstoj się myli.

Wiem, wiem, za kogo ja się uważam, żeby kwestionować geniusza? Jestem nikim. Blogereczką bez większych sukcesów, aspirującą do nie-wiadomo-czego. Tkwi w tym jednak siła. Większości z nas bliżej do bycia szeroko pojętym nikim niż do bycia hrabią Tołstojem. 

Znakomita większość z nas nie jest też odosobniona w swoich nieszczęściach.

Czasami zwijam się w kulkę i czuję jakbym leżała na dnie otchłani rozpaczy. Niezrozumiana przez nikogo, samiutka, słabsza od wszystkich, najbiedniejsza. Co w oczywisty sposób nie jest prawdą. Nie obiektywnie. Inni mają gorzej lub przynajmniej tak samo, nawet jeśli niektórzy mają lepiej. Większość z nas na podstawowym poziomie bolą podobne rzeczy. „Jeśli kłujecie nas, czy nie krwawimy? Jeśli łaskoczecie nas, czy nie śmiejemy się?”

Nie, nie tylko Ty nienawidzisz swojej pracy. 

Nie, nie tylko Ty nie wiesz co robić ze swoim życiem.

Nie, nie tylko Ty nie masz dobrej relacji z rodzicami.

Nie, nie jesteś jedyną matką która miewa dość swoich dzieci.

Nie, nie tylko Ty masz problemy z teściową. 

Nie, nie tylko Twój facet Cię olewa.

Nie, nie tylko Twój szef Cię wykorzystuje. 

I tak dalej, i tak dalej. 

Tutaj dopisz swój problem. Ktoś kiedyś już go miał. Ktoś ma go właśnie teraz, w odległości kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu metrów od Ciebie. 

Nie piszę tego w kontekście “ogarnij się, inni dają radę”. Ale prawdopodobnie ogarniesz się, bo inni nie raz dali radę. 

Nie wiem czy czujecie podobnie, ale mnie świadomość schematów bardzo pomaga. Nie potrzebuję czuć się wyjątkową dziewczynką. Schematy oznaczają, że moje życie nie jest zrujnowane, ale po prostu przydarza mi się coś, co przydarza się milionom innych ludzi. Dlaczego mnie? A dlaczego nie? Zwykła statystyka. A jeśli inni dają sobie z tym radę – ja też dam. Mogę też korzystać z ich rozwiązań. Z pomocy specjalistów. Bo wszystko już było.

Jesteśmy podobnie szczęśliwi i podobnie nieszczęśliwi. Może bardziej w nieszczęściu podobni. Bo uszczęśliwiać mogą różne rzeczy, jeden lubi adrenalinę, drugi święty spokój. Jeden pragnie starzeć się z gromadką dzieci u boku tej samej osoby w domu pod lasem, a drugi pić szampana na pokładzie odrzutowca codziennie z kim innym. Natomiast w tym co boli jesteśmy do siebie raczej zbliżeni. W tym co robimy innym i co pozwalamy robić sobie też. Mechanizmy obrony i ataku są pierwotne. Poza przypadkami wyjątkowych psychopatów ludzie są dla siebie toksyczni w dość rutynowy sposób.

Wracając do Tołstoja…prawie sto pięćdziesiąt lat później żyjemy w innych czasach. 

Sama nie jestem ani uwikłana w romans, ani nie należę do rosyjskich wyższych sfer (do żadnych innych też nie), ani nie muszę wybierać między miłością, a dziećmi. Bywam nawet szczęśliwa. A jednak problemy Anny i tak wydają mi się bliższe niż sztuczne, wyidealizowane szczęście Lewina.Wystarczy pewnie, że jestem kobietą w społeczeństwie…Ale to już inna historia. 

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry