Tekst we współpracy z Kuukivi Wraps 

Moją pierwszą chustę kupiłam prawie trzy lata temu, niedługo po porodzie, w akcie totalnej desperacji. Na próbę, z amazon, bez żadnego researchu ani wiedzy z czym to się je. Była umiarkowaną porażką. Zraziłam się. Trzy lata później wiem już zdecydowanie więcej i chociaż żaden ze mnie mistrz chustowania, chociaż wciąż walczę ze swoimi niezgrabnymi paluchami, to jednak jest postęp. 

Chusty są cudownie piękne. Ciężko powiedzieć, że nie. Byłoby to kłamstwo. Z taką chustą ma się od razu +10 do elfiości, fantastyczności, romantyczności i innych wspaniałości. Tak, chusta wpływa świetnie na budowanie więzi. Tak, w chuście można zadbać o prawidłową postawę noworodka. Tak, ułatwia życie, pozwala jednocześnie tulić dziecko i mieć wolne ręce lub pomaga w usypianiu. Ale nie bagatelizujmy estetyki. Macierzyństwo jest ciężkie, matki często czują, że zatracają tożsamość, piękna chusta może być drobnym sposobem na poprawienie swojego nastroju.

★ 

Pozostając w tym temacie, chusta może być dobrym sposobem na wyrażenie siebie. Spójrzcie na wzory w sklepie Kuukivi. Masz w sercu tęcze, jednorożce i kreskówki? Jesteś pastelową królewną? Świetnie się składa. Wolisz minimalizm, jasne kolory, klasykę? Nie ma sprawy. W Twoim sercu rządzi mrok, a dziecku do snu śpiewasz Iron Maiden? I Ty znajdziesz chustę dla siebie. 

Jest +10 do elfiości, bo elfy żyją w lasach, prawda? Wiem, że są zwolennicy wózków czołgów z wielkimi kołami, które radzą sobie w każdym terenie. Ja mam mieszkanie na drugim piętrze bez windy i miejsca na trzymanie dużego wózka, dlatego mam mały miejski wózek. Taki wózek nie jest dobry do lasu. Wiem to na pewno, bo wiele razy próbowałam. Za każdym razem jest to mordęga, a mieszaninę błota, gałązek i liści muszę wyciągać z kółek do dziś. Nie rób sobie tego. Weź chustę. Jest powód, dla którego nie widzimy żadnych leśnych elfów z wózkami…

Jeśli matka czuje się dobrze, a rodzice są aktywni, chusta pozwala na o wiele więcej niż jakikolwiek wózek. I w przeciwieństwie do nosidła – od pierwszych dni życia bobasa. Ja nie jestem aż tak aktywna, dlatego u mnie oznaczało to tulenie dziecka podczas brodzenia w Bałtyku, ale u różnych znajomych były to bliższe lub dalsze podróże z dzieckiem (np. do Japonii…) i mniej lub bardziej ambitne wycieczki. Chociaż może nie jestem aż tak nieaktywna, nasze trzymiesięczne dziecko było w chuście na proteście przeciwko Brexitowi…

Nadchodzi taki dzień w życiu bobasa, kiedy wózek robi się nieakceptowalny. U niektórych wcześniej, u innych póżniej. Moje córki dość szybko odkryły, że leżenie jest dla leserów, na długo zanim nauczyły się siedzieć. Zanim mogły być noszone w nosidle (zależnie od producenta to około trzech lub czterech miesięcy). Właściwie szybciutko po narodzeniu. Co jest problematyczne, kiedy jedziesz wózkiem z leżącym dzieckiem, które nie jest w stanie robić nic innego poza leżeniem. No, przepraszam, jest w stanie drzeć się na całą ulicę. Brzmi jak horror? To jest horror. I wtedy wchodzi rodzic z chustą, cały na biało (albo niebiesko, brązowo, we wzorki…w kolorze chusty). Ile razy chusta uratowała moje nerwy i płucka dzieciątka? A może przede wszystkim zdrowie psychiczne innych użytkowników przestrzeni publicznych? Nie raz i nie dwa. 

Nowoczesne, naukowe, inżynieryjne i technologicznie zaawansowane rozwiązania są super. Ale to nie znaczy, że tradycyjne rozwiązania są do niczego. Jeśli coś działało od setek, tysięcy lat w różnych kulturach, to znaczy, że coś w tym jest. No, chyba, że chodzi o patriarchat, to dziękujemy. Natomiast dzieci w chustach noszone były przez matki od wieków, jak świat długi i szeroki. 

Nie będę próbowała przekonać Cię, że jestem guru chustowania. Nie jestem. Ba, jestem wręcz leszczem chustowania i mam z tym od zawsze dużo trudności. Ale kiedy pomaga mi ją założyć koleżanka, albo gdy próbowałam wiązań pod okiem konsultantki Kuukivi Wraps i udało mi się zawiązać ją prawidłowo, to rety, jakie to jest wygodne. Ale nie ukrywam, trzeba się porządnie nauczyć. Od tego są konsultacje i setki filmów na youtube. Da się. 

Przy tej okazji naprawdę mocno polecam konsultacje. Powiedzmy, że zanim je odbyłam, dziecko wysunęło mi się z chusty kółkowej, bo pominęłam jeden kluczowy krok. Teraz zawiązuję sama, dość szybko i wszystko się trzyma i nawet jestem w stanie poprawić i podociągać wszystko na sobie.  

Przed zakupem chust warto zrobić porządny research. Najlepiej zrobić go przed narodzinami dzieciąteczka. To oszczędność czasu i nerwów. Moją pierwszą chustę, elastyczną, kupiłam prawie trzy lata temu w desperacji, kiedy mój noworodek był nieodkładalny. Dziwiłam się potem czemu idzie mi tak słabo z wiązaniami. Nie wiedziałam, że istnieją różne typy chust, a elastyczna chusta nie jest dobrym wyborem. Mnóstwo wiązań na niej nie wychodzi bądź jest dość karkołomnych i nie daje dobrego podtrzymania dziecku. W skrócie – ja się w niej czułam jakbym owijała się rozciągniętą gumką z majtek…Za to owszem, są tanie.

W chustę, moim zdaniem, trzeba jednak zainwestować.  Dobrać ją do siebie, do dziecka, do Waszych potrzeb, wygody, bezpieczeństwa. W tym przypadku jakość idzie w parze z ceną. Uważam, że jak na coś, co można używać od urodzenia do 20kg szkraba (a to już całkiem dużo szkraba), ten wydatek jest jak najbardziej akceptowalny.

A po tym jak zakończy się przygoda z chustonoszeniem, piękną tkaninę może wykorzystać. Słyszałam o spódnicach szytych z chust, może przerobić je na kocyki, szale, bluzki, cokolwiek pięknego przyjdzie do głowy osobie z talentem. Chustonoszenie to inwestycja 😉 Dosłownie i w przenośni. 

Chusty Kuukivi Wraps w cudnych wzorach i kolorach znajdziecie na stronie marki. Mają zarówno bardziej neutralne, klasyczne wzory, pasujące do elegantszych stylizacji (jeśli jak ja chodzicie z dziećmi na spacer z czerwoną szminką na ustach), jak i zupełnie odjechane tęczowe i popkulturowe wzory, na przykład dla fanów Harry’ego Pottera lub Czarodziejki z Księżyca.  Koniecznie zajrzyjcie na ich facebook i instagram.

Ode mnie macie kod rabatowy RIENNAHERA15 na 15% zniżki na zakupy w sklepie Kuukivi Wraps. Kod działa od dzisiaj, 9 grudnia, przez dwa tygodnie.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

4 thoughts on “10 myśli o chustonoszeniu”

  1. Gdyby nie chusty, niechybnie bym oszalała z dzieckiem nienawidzącym wózka i rozpoczynającym koncert już na sam widok gondoli. Doprowadziłam też do perfekcji wszystkie prace domowe z dzieckiem w chuście – nauczyłam się w tym celu wiązań na biodrze i na plecach. Z 5-miesięczniakiem byłam na Strajku Kobiet.

    Jedyne co, to nie da się wziąć prysznica, kiedy zachustujesz… Ktoś powinien COŚ z tym zrobić 😉

  2. Ja marzę, żeby ktoś wymyślił patent na nieodkładalne dzieci dla rodziców, którzy nie są w stanie ich nosić xd Ciągle mam przed oczami pierwsze tygodnie z moją córką, kiedy po kontuzji kręgosłupa nie byłam w stanie jej podnieść dłużej niż na pięć minut. Protesty były niesamowite, dla mnie, i dla sąsiadów zresztą też 🙄

    1. Widziałam podgrzewane łóżeczka-leżaczki z głośnikiem odtwarzającym bicie serca 🙊 Nie wiem, czy to odpowiedź na Twoje pytanie 😀 Ale chustować mogą też inni członkowie rodziny 😉

      1. Akurat w tamtym momencie nie miałam za bardzo nikogo do pomocy, więc musiałam ogarnąć sama 😉 Ale te łóżeczka to ciekawa sprawa, obczaję sobie na przyszłość 😀

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry