OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Riennahera

Riennahera

50 momentów, które kocham w 2022 roku

Tekst o podobnym tytule napisałam pięć lat temu, przeżywając ciężkie chwile po poronieniu. Na początku każdy dzień był otchłanią rozpaczy, próbowałam zacząć myślec o czymkolwiek innym.

Obecnie jestem w zupełnie innym miejscu w życiu. Przez większość czasu jest dobrze, nawet jeśli konkretny dzień czy tydzień wypełniony jest zmęczeniem i frustracjami.

Ludzie częściej są skorzy napisać coś krytycznego niż pozytywnego.
Jesteśmy częściej chętni do narzekania niż do cieszenia się, że jest po prostu dobrze. Bez wielkich fajerwerków, bez granicznych momentów jak ślub, narodziny dziecka czy wygranie Oscara. Po prostu z dobrych życiowych codziennych spraw.

Po pięciu latach piszę to jeszcze raz, nie szukając desperacko pocieszenia, tylko celebrując stare dobre czasy, które dzieją się teraz.

Kolejność przypadkowa. Bez wartościowania.

Uwaga, według mojego edytora tekstu, czytanie tego tekstu zajmuje przeciętnie czternaście minut i dwie sekundy.
Przepraszam.

1

Kiedy dzieci pójdą spać.
Nie oszukujmy się. To ulubiona chwila doby każdego rodzica.

2

Kiedy znajdę serial, który naprawdę mi się podoba.
Paradoksalnie, mimo setek produkcji dostępnych od ręki, wcale nie jest łatwo znaleźć coś, co będę oglądać nie jako guilty pleasure czy z braku laku, a z prawdziwą przyjemnością. I kiedy się udaje, to jest jak mały kulturalny orgazm.

3

Kiedy Iona powie coś zabawnego
Zrobiłam z jej zabawnych wypowiedzi cały cykl. Z biegiem dni, tygodni i miesięcy robią się coraz bardziej zabawne, coraz częściej.

4

Kiedy zdobędę współpracę
Gdy pracowałam w sprzedaży reklam, czułam się fajnie zdobywając kontrakt czy nowego klienta. Ale prawdą było, że ktokolwiek mógłby ich zdobyć, gdyby się postarał i reprezentował te same redakcje co ja. Moje podejście czy “talent” mógł mieć na to wpływ, ale nie były esencją. Kiedy mam współpracę, jestem esencją. Jasne, chodzi o Ciebie, publikę, followersa, zasięg, ale to wszystko stworzyłam od podstaw. I ktoś chce za to zapłacić. To jest super uczucie.

5

Kiedy podpisuję umowę na książkę
Nie żeby zdarzało mi się to w życiu często, chociaż manifestuję sobie, że to będzie moja nowa norma. Sam fakt, że miało to miejsce, jest dowodem, że marzenia się spełniają.

6

Kiedy mam ładne paznokcie
To nie ma żadnego znaczenia dla świata, nie robię tego dla nikogo innego, nie potrzebuję spełniać niczyich wymogów. Ale kiedy mam zrobione paznokcie, czy to przez manikiurzystkę czy przeze mnie samą, czuję się taka czysta i ogarnięta. Zwłaszcza, że dużo piszę i mam wiele widoków na swoje paznokcie. A z natury są cienkie i łamliwe.

7

Kiedy mam porządek w szafie
Zwłaszcza, jeśli wiąże się z wyrzucaniem rzeczy. Właśnie wyrzuciłam stare podkolanówki, których nie noszę od jakichś ośmiu lat i poczułam się jak kobieta sukcesu.

8

Kiedy dziewczynki bawią się bez bicia
Nie jest to szczególnie częsta okazja, ani nie trwa nigdy szczególnie długo. Chociaż zdarza się coraz częściej, wciąż rozkoszuję się każdą sekundą siostrzanej miłości i pokoju.
A potem znowu rozdzielam, przytulam, tłumaczę i pocieszam jak jest ryk.

9

Kiedy nie muszę robić czegoś, czego nie chcę robić
To dla mnie kwintesencja luksusu. Nie chodzi o takie codzienne sprawy jak ogarnianie dzieci, zakupów czy sprzątania. Chociaż może trochę też. Nie lubię sprzątać, płacę za to komuś, uważam, że to super decyzja bo w tym samym czasie jestem z dziećmi na spacerze.
Ale bardziej konkretnie chodzi mi o nie przymuszanie się na przykład do pracy, która stresuje albo nie sprawia przyjemności, albo wręcz przeciwnie, sprawia nieprzyjemność. Kiedy człowiek musi, żeby opłacić rachunki, czynsz i jedzenie, to robi co musi. A to, że się nie musi, uważam za luksus. I bardzo cenię.

10

Kiedy mogę wyjść z domu bez dzieci
Czy to do sklepu, czy to na jogę, czy to gdziekolwiek.
Każdy moment rozłąki sprawia, że bardziej mam ochotę spędzać z nimi czas. Muszę mieć okazję zatęsknić.
A czasem muszę mieć po prostu okazję przejść się w ciszy lub ze słuchawkami w uszach, bez turlania wózka, bez nieustannej uwagi, czy wszystko w porządku, bez pytań i bez marudzenia. Żeby nabrać sił.

11

Kiedy ktoś próbuje mnie obrazić tak nieudolnie, że tylko się ośmiesza
Raz na jakiś czas ktoś próbuje. Ostatnio jedna pani powiedziała, że musi być nam bardzo ciężko z dwójką małych dzieci i tylko jedną osobą pracującą. W sensie, chyba, że powinnam zabrać się za robotę. Lata temu ktoś próbował mi powiedzieć, że w życiu liczy się nauka, a nie, że jedna pani powiedziała coś drugiej pani (w domyśle chodziło o moje pisanie). Były też jakieś internetowe komentatorki, przeżywające na forum kafeterii czy innych niemodnych polkach, że długo czekałam na zaręczyny lololo. No cóż, po prawie dwudziestu latach razem i dwójkę dzieci później naprawdę czekanie na zaręczyny to najmniej ważna kwestia w moim życiu.
Kiedy ktoś próbuje mnie obrazić, a ja wiem, że nie ma ani źdźbła racji i strzela na oślep, czuję się przez to fajniejszą osobą.

12

Kiedy wyciskam coraz więcej na siłowni
Gdy zaczynałam kilka miesięcy temu, byłam w stanie podnieść 40 kg na leg pressie. Teraz podnoszę bez większego cierpienia 110 kg.
Czuję to też na co dzień, bo podniesienie dzieci czy wniesienie czegoś ciężkiego nie jest wielkim problemem. I mam więcej energii.

13

Kiedy widzę, że to wyciskanie przekłada się na realną siłę
Kiedyś wniesienie wózka po schodach było masakrą. Nie nosiłam starszej córki, bo była dla mnie za ciężka. Obecnie ani jedno ani drugie nie jest problemem. Mała rzecz, a cieszy.

14

Kiedy nie mam żadnych planów
Oczywiście z wyboru. Kiedy cały dzień jest czystą kartą i mogę zrobić z nim wszystko albo nic. I czasem robię wszystko, a czasem nic. Zastopowanie bywa świetne. Nuda bywa świetna. Przeleżenie lub przespanie dnia bywa świetnie. Wszystko w odpowiednich proporcjach.

15

Kiedy będąc aktywną fizycznie nie patrzę na zegarek z myślą “rety, ile mi jeszcze zostało”
Ostatnio na sesji z trenerką byłam zaskoczona, że zrobiłam już wszystkie serie. Zresztą, coraz częściej bywam tym zaskoczona. I dokładam więcej aktywności. Więcej długich spacerów. Kolejne zajęcia. Bieganie. Joga. Bo z przykrej rzeczy do odhaczenia z listy do zrobienia, zrobiła się z tego przyjemność.

16

Kiedy naprawdę ładnie ubiorę dzieci
Tak, tak, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, ale jak się człowiek wpatruje w ładnie dobrane i dobrej jakości ubranka, to się po prostu robi milej na sercu.
Aż do czasu, kiedy wrócą ze spaceru, zalane piciem, jogurtem, całe w piasku, z plamami po truskawkach. I muszę te ładne i dobrej jakości ubranka prać.

17

Kiedy mam w domu świeże kwiaty
To jest zbytek absolutny, ponieważ kwiaty nie służą zupełnie niczemu poza tworzeniem miłej atmosfery, stanowieniem ozdoby wnętrza i poprawianiem humoru. To jak masaż dla oczu. Luksus.

18

Kiedy po wyjściu na driny nie mam skutków ubocznych
Dni ostrego imprezowania są już za mną. Lubię pić alkohol, lubię jego smak i społeczny kontekst, kiedy tym kontekstem jest wyjście ze znajomymi do fajnego lokalu. A najbardziej lubię pić tylko tyle, żeby było smacznie i wesoło, ale nie żeby poczuć jakiekolwiek skutki. Czyli około dwóch drinów, a potem woda albo lulu. I tak ma być.

19

Kiedy pójdę popracować do kawiarni i dobrze mi idzie
Jak trzepnę w godzinę tysiąc słów, albo skończę kilka tekstów, albo wymyślę kilka nowych. Miło jest siąść nad kawą w ładnym lokalu i wyjść z niego z poczuciem zrobienia czegoś kreatywnego.

20

Robienie kreatywnych rzeczy z moją przyjaciółką
W naszej relacji jestem Kapitanem Marudą, Pogromcą Dziecięcych Uśmiechów, więc kiedy już uda nam się zgrać nasze dwie energie i wizje to dzieją się miłe rzeczy. Mam nadzieję, że będzie okazja do pokazania ich Wam jak najszybciej.

21

Rozszerzanie kręgu znajomych
Nie robię tego często. Raz na jakiś czas. Kiedy jestem gotowa. I kiedy kliknie. Jeśli nie kliknie, to zupełnie nie znaczy, że cokolwiek jest nie tak z osobą, czasami to kwestia czasu, miejsca, nastroju i tematu rozmowy. Albo zwykłej chemii. Ale to miło, kiedy okazuje się, że osoba, z którą masz ochotę się spotykać, ma ochotę spotykać się z tobą.

22

Drzemka
Tak po prostu. Sen to jedno z największych życiowych dóbr. A sen nadprogramowy to luksus niepojęty. Kiedy człowiek może położyć się spać bo jest zmęczony i tego potrzebuje, to ogarnia go rozkosz.

23

Dobry ASMR
Jeśli trafię na kogoś, z kim łapię ekranową chemię i czuję przyjemne mrowienie na widok filmiku, to jest jak masaż mózgu. Nie zdarza mi się to bardzo często, bo nawet idealnie dopracowane filmiki potrafią mnie zniechęcić akcentem czy mimiką osoby na nagraniu. Nawet świetnie zrealizowane triggery nie działają na mnie. Wszystko musi mi idealnie zagrać. Ale jak zagra, to jest wspaniale.

24

Kiedy wydaję pieniądze na zbytki
Czym są zbytki? Wszystkim, bez czego można się obejść na co dzień. Są farbowaniem włosów u fryzjera, paznokciami u manikiurzystki, wyjściem do teatru, kina, kawiarni. Są nowymi butami, chociaż nie zdarłam poprzednich butów, są jedzeniem na które mam ochotę, bez zastanawiania się czy mnie stać.
Są ebookiem, który kupuję, bo mnie ciekawi, wycieczką do atrakcji turystycznej, zamówionym jedzeniem, kiedy nikomu nie chce się gotować.
No, zbytki. Takie niepotrzebne rzeczy. Sól życia.
Jak będzie potrzeba, to wszystkie się je ograniczy, ale jak nie ma potrzeby, to miło.

25

Jak ubiorę się adekwatnie do pogody
Co w Wielkiej Brytanii wcale nie jest łatwe. W Londynie i tak łatwiejsze niż w Szkocji.
A jak ubiorę się adekwatnie, nie jest mi nie tylko za zimno, ale też nie jest za ciepło, a na dodatek nie jest za ciężko i jeszcze się sobie podobam – to wielkie zwycięstwo nad naturą.

26

Kiedy siadam do pisania
Przez ostatnie lata wyrobiłam sobie nawyk i niemal nie zdarza mi się siadać z pustą głową. A nawet jeśli, to tutaj coś dopiszę, tam coś poprawię i zaraz się rozgrzewam. Pisanie jest dla mnie w dużym stopniu jak ASMR.

27

Kiedy palę świecę i ładnie pachnie
Cieszę się z długofalowej współpracy z Ava & May, bo dzięki temu mam mnóstwo świec, które pięknie mi pachną. I nie muszę nawet religijnie czekać, aż jedna się wypali, żeby zapalić następną, bo przecież muszę pokazać je w nagraniu. Czuję się usprawiedliwiona w “marnowaniu” nowych świec.

28

Kiedy mogę postawić komuś kawę, lunch czy obiad
Kiedy studiowałam, zwłaszcza na samym początku, liczyłam kilka razy każdy funt. Chodziłam na badania na wydziale psychologii, bo za udział dawali czasem kilka funtów. A czasem dawali po prostu darmowe jedzenie. Moje tygodniowe zakupy kosztowały mniej niż wydaję obecnie na wyjście na kawę i ciastko z koleżanką.
Dlatego uwielbiam uczucie, kiedy nie muszę liczyć się z pieniędzmi na poziomie wydatków na jedzenie i rozrywkę i nie ma dla mnie znaczenia czy zapłacę tylko za siebie czy za cały lunch ze znajomą.
Co nie znaczy, że chcę być osobą, która zawsze wszystkim stawia. Nie chodzi o aż takie nie liczenie się, pieniądze nie rosną na drzewach. Po prostu kiedy jest mi miło i mam nastrój, lubię raz na jakiś czas stawiać. Bo pamiętam, że nie zawsze tak było i jak obciążona się czułam, kiedy zastanawiałam się czy mogę iść na stołówkę, czy na pewno przy dzieleniu się kosztem jakiegoś jedzenia wyszło idealnie sprawiedliwie i nie jestem niczego stratna i jak rozważałam przed półką w sklepie na jaki ser mnie stać.
Czuję wdzięczność, że to przeszłość.

29

Kiedy dostanę za darmo coś bardzo fajnego
Wiem, że wśród twórców internetowych jest teraz w dobrym guście nie przyjmować prezentów. Od prezentu o wiele lepsza jest dla twórcy płatna współpraca. Wspieranie znajomych to również i kupowanie ich produktów, zamiast oczekiwanie otrzymania ich za nic. Ja to wszystko rozumiem i ba, niespecjalnie zamierzam się z tym kłócić.
Ale czasem po prostu super miło jest dostać od kogoś, twórcy czy marki, coś ładnego za nic, bez wymogów, z sympatii. Książkę od wydawnictwa, fajne ubranie, biżuterię, kosmetyk, drobiazg.
Nie żyję dla dostawania rzeczy, ale ogólnie prezenty są miłe.

30

Kiedy znajdę w bibliotece przypadkową książkę i się nią zainteresuję
W ten sposób sięgnęłam po Kirke czy Holly Black oraz wydanie celtyckich legend. Tak przeczytałam Normalnych Ludzi. Tak nadrobiłam Jane Austen. Weszłam do biblioteki i akurat stało na półce. Wcześniej gdzieś o tym słyszałam, ktoś polecał, ale nie kupiłabym tych pozycji w księgarni. A w bibliotece patrzą się na mnie i szepczą “weź mnie” (to taka metafora, nie że naprawdę słyszę głosy). Przypadkowo napotkane tytuły niemal nigdy nie zawodzą.

31

Kiedy nie jestem w ciąży
Tak, wiem, są kobiety, dla których to najbardziej magiczny moment w życiu i czują się wtedy wspaniale. Dziękuję, postoję.

32

Jak jestem w sklepie i nic nie kupię
Kupienie czegoś pięknego, a jeszcze lepiej przydatnego, to bardzo przyjemne uczucie. Chwilowe, ale przyjemne. Natomiast wejście do sklepu, obejrzenie wszystkiego i stwierdzenie, że właściwie to wszystko mam i niczego mi nie potrzeba, daje mi dziwną satysfakcję. Jakbym ominęła pułapkę, nie dała się potworowi.

33

Kiedy próbuję czegoś nowego
Czymkolwiek to jest. Jedzeniem, sportem czy muzeum. Krojem sukienki czy kosmetykiem.
Nie jestem osobą, która na wszelkie nowości reaguje bardzo entuzjastycznie. Wręcz przeciwnie. A jednocześnie wiem, że nowe doświadczenia są niezbędne do rozwoju. I to taka trochę walka z sobą, którą lubię wygrywać. Nawet jeśli po spróbowaniu uznam, że nie było warto. Bo w pewien sposób jednak było.

34

Kiedy jestem aktywna
Nie wiem czy nie zaczynam uzależniać się od endorfin wywołanych wysiłkiem fizycznym. Ja, która miała zwolnienie z WF-u. Która latami traktowała siłownię jak dopust boży.
Co się zmieniło? Dzieci. I starzenie się. Spędzanie wieczorów na kanapie z czekoladą jest mniej miłe, kiedy zaczyna mieć spore skutki uboczne. A wyjście z domu na siłownię, jogę czy bieganie to me time. Sprawia, że czuję się sprawcza i lepiej śpię.
Nie poznaję siebie. Kim ja jestem?

35

Kiedy sobie ulżę i kogoś obgadam
Czasami moja trzylatka robiąc aferę odpowiada, że po prostu chce płakać. Tak ja czasami mam ochotę być złośliwa i najgorsza. Realizuję tę ochotę z przyjaciółką albo mężem. Wyrzucam złe emocje i temat zamknięty, to moje katharsis. I nigdy nie zawracam głowy osobie, której złośliwość dotyczy. Bo to po prostu ja mam dzień jadu i po co mam komukolwiek psuć nastrój.

36

Kiedy odkrywam nową fajną kawiarnię w okolicy
Po miesiącach lockdownu uważam pisanie przy kawie w kawiarni za luksus, na który mogę sobie pozwolić i zamierzam sobie pozwalać. Poza tym piszę tam o wiele szybciej niż w domu.

37

Kiedy w gorący dzień piję domowej roboty cold brew, kawę czy herbatę. Z ładnej butelki. W ładnej szklance lub kieliszku.

38

Kiedy zamiast odkładać coś irytującego na później, uporam się z tym i mam z głowy.

39

Jak Ell zrobił tę wspaniałą zupę z pieczonego bakłażana.
To była jedna z najlepszych zup jakie w życiu jadłam. Z pewnością zupa dekady.

40

Kiedy cieszą mnie banały i codzienność.
Jak upiekę scones i smakują. Jak idziemy na rodzinny spacer albo na basen. Jak był po prostu miły dzień, bez fajerwerków i bez dramy. Nie zawsze mnie to cieszyło, ale teraz jestem zdrowsza niż kiedykolwiek i cieszy.

41

Kiedy widzę fajnie ubranych ludzi
Jeszcze rok temu taki widok mnie przybijał, czułam się gorsza, nieadekwatna, beznadziejna. Teraz ich widok mnie inspiruje. Mogę coś podpatrzeć lub po prostu cieszyć oko.
Tak. Leki to dobro.

42

Kiedy dzieci są w przedszkolu i żłobku
Iona chodzi trzy dni w tygodniu, Orla dwa. Mam czas, żeby zrobić cokolwiek ze swoim życiem, wyżyć się kreatywnie, a nawet po prostu odespać i posprzątać. Ale najlepsze jest to, że po tych kilku dniach…naprawdę tęsknię za czasem z nimi. A wypoczęta (psychiczny i/lub fizycznie) jestem im w stanie dać o wiele więcej z siebie.

43

Kiedy uda mi się zdążyć przed deszczem
To żadna poetycka metafora. Gdy wchodzę z dziećmi do domu, a za moment obserwujemy zza okna ulewę. Kiedy wejdę po coś impulsywnie do sklepu, a chwilę później mamy oberwanie chmury. Kiedy siedzę i piszę w kawiarni, obserwując za szybą letni deszcz.
To jest po prostu przyjemne i satysfakcjonujące.
Oczywiście, nie zawsze się udaje…

44

Kiedy czujesz, że ludzie są dobrzy
Nie wszyscy są. Ludzie potrafią być okrutni, najgorsi na świecie. Ale wielu z nich w wielu momentach jest życzliwymi, pomocnymi, miłymi.
A jeden z moich ulubionych cytatów to ten, że codziennie czyny zwykłych ludzi są tym, co powstrzymuje ciemność.
W minionych miesiącach przekonaliśmy się w skali makro, jak wspaniali i jak najgorsi potrafią być ludzie. Kiedy są najgorsi, czytając o ich czynach, obserwując je, trochę umieramy w środku. Tym bardziej musimy trwać w tej codziennej dobroci. Chociażby wobec najbliższego otoczenia.
A kiedy zrobisz coś dobrego dla innej osoby, to jest nieco jak mały orgazm w głowie. Tak samo, jak ktoś zrobi coś takiego dla Ciebie. Więc polecam praktykować.
Lepiej być szczerze miłym niż nie.

45

Kiedy pokazuję komuś moje ulubione miejsca w Londynie
Stały repertuar to Highgate Cemetery, Barbican, St Dunstan in The East, Angel, Granary Square i Coal Drops Yard. Żaden z nich nie jest nieznanym ani tajemnym miejscem, ale są poza typowymi turystycznymi trasami, często nawet dla osób, które były w mieście kilka razy. I niemal zawsze zachwycają.

46

Kiedy jestem zmęczona po przejściu kilkunastu kilometrów
Są różne rodzaje zmęczenia. Po nieprzespanej nocy, bo bobas ząbkuje, albo ma skok rozwojowy, albo po prostu jest bobasem. Po dniu w męczącej pracy, pełnej nieprzyjemnych sytuacji.
I jest to zmęczenie po wielogodzinnym marszu po klifach, lasach, łąkach, wzgórzach, wśród wrzosów, bażantów.
Kocham je.

47

Kiedy zaskakuję sama siebie siłą przebicia
Raz na jakiś czas zdarza się taki moment, kiedy zmieniam się w super dorosłą osobę, która potrafi wszystko załatwić, a słowa “niemożliwe” nie ma w jej słowniku. Nie dzieje się to zbyt często i całe szczęście, bo te momenty zwykle są stresujące.
Kiedy mój chłopak był chory, pociąg ze Szkocji nam się mocno opóźnił i błyskawicznie musieliśmy przedostać się z jednej londyńskiej stacji na drugą, żeby zdążyć na ostatni pociąg do Woking. Moja mina elfa pogardy i stanowczość Thranduila pod Górą pomogły mi zdobyć taksówkę w sobotę wieczorem.
Kiedy mój noworodek jeszcze nie został zarejestrowany do lekarza, a ja uważałam, że bardzo pilnie potrzebuję konsultacji z GP. I zostałam przyjęta po kilku godzinach.
Kiedy z powodu chaosu na stacji wsiadłam w zły pociąg i skłoniłam konduktora, żeby zatrzymał go na stacji spoza rozkładu.
Kiedy podczas delegacji w Krakowie mój szef pomylił drogę na lotnisko i spóźniliśmy się na zamknięcie bramki, a mnie udało się namówić obsługę, żeby mnie wpuściła i jeszcze poczekała, aż Dave odda wynajęty samochód.
I tak dalej, i tak dalej.
Nie jestem roszczeniowa. Nie jestem nigdy niemiła. Jestem asertywna, przekonuję do swoich racji. I kiedy się udaje, czuję się wielkim zwycięzcą. Tym magicznym “odpowiedzialnym dorosłym” z bajek.
Lubię to wspominać, kiedy zmieniam się w płaczącego kanapowego kartofla.

48

Kiedy skreślam rzeczy z listy do zrobienia
To bardzo satysfakcjonujące, nawet jeśli lista to “zrobić obiad, wstawić pranie, wyjść z domu”. Samo skreślenie daje przyjemność. A kiedy jest to coś większego, cięższego lub bardziej kreatywnego, to przyjemność jeszcze większa.

49

Kiedy coś mi wychodzi, chociaż za bardzo się nie starałam
Znacie frazę “trying too hard”. Żadna ze mnie perfekcjonistka, zdarza mi się robić rzeczy “na odwal” i zrobione jest lepsze niż idealne. Ale w takich warunkach całkiem sporo rzeczy wychodzi…naprawdę fajnie.
Teksty napisane na odwal podobają się Wam bardziej niż te wymuskane. Nieprzemyślane, głupawe stories mają lepszy zasięg niż te sumiennie planowane. I tak dalej.
Czasami myślę sobie, co by było, gdybym nad wszystkim pracowała w pocie czoła. Ale tak naprawdę byłoby chyba gorzej. Bo wszystko udaje się jakoś lepiej na luzie.

50

Kiedy odpuszczam
Czasami po prostu stwierdzam, że nie dam rady, że mi się nie chce, że wolę poleżeć, pospać, wyjść na zewnątrz, napić się wina z koleżanką, zamiast kształtować moje życie i otoczenie.
I robię to i jest fajnie.

Uff, nie wiem czy dobrnęłaś do końca. Wyszła z tego tekstu wielka kobyła. “Władca Pierścieni” niemalże. Tylko bardziej egotystyczna i hedonistyczna.

Tak, zgadza się. Są dziesiątki ważniejszych spraw. To wszystko banały, zbytek, luksusy i fraszki. Bo to one sprawiają, że się uśmiechamy i mrużymy oczy z zadowolenia. Myślenie o dobrych rzeczach jest dobre. Bardzo polecam. Myślę, o dobrych rzeczach, które kiedyś się przydarzyły, które dzieją się teraz i o tych, które mogą być kiedyś. Kto wie, może manifestacje działają i w ten sposób je sobie przywołam? A nawet jeśli w ogóle zupełnie życie nie działa w ten sposób, to przynajmniej jest mi przyjemnie.

Taką listę można tworzyć w nieskończoność, bo jednego dnia zakocham się w tym jak pachną mijane na ulicy kwiaty, a innego w tym, że kierowca autobusu był miły. Właściwie to nawet fajnie byłoby sobie tworzyć taką listę, żeby w cięższych momentach do niej wracać.

Nie zmieniłam się z wielkiej pesymistki w Polyannę. Wciąż jestem dość cyniczna i nie do końca ufam światu. Ale nie nastawiam się od razu na wszystko co najgorsze. Nastawiam się, że będzie dobrze, że będzie miło, że jeśli się postaram, to rzeczy mi wyjdą. I może nie zawsze się to sprawdza. Czasem się rozczaruję. Ale z pewnością w ten sposób łatwiej żyć. Wiem co mówię, mam to wypróbowane.

Możecie dopisać tu swoje punkty. Im mniejsze i banalniejsze, tym lepiej.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

1 thought on “50 momentów, które kocham w 2022 roku”

  1. Kiedy jadę gdzieś sama. Metrem, pociągiem, samolotem. To takie uwalniające.

    Kiedy zrobię jedzenie i ono wygląda jak z Pinteresta.

    Kiedy mogę komuś powiedzieć: zrobiłaś to! Dobra robota! – chyba wolę niż kiedy ktoś mnie tak mówi.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry