urodziny dzieci - tort
Riennahera

Riennahera

10 myśli o urodzinach dzieci

Są gorące okresy w roku, kiedy człowiek jeździ z wesela na wesele. Albo z kinderbalu na kinderbal. U mnie w pierwszej połowie roku urodziny mają dosłownie WSZYSCY. To znaczy nie wszyscy, ale ci co nie mają to albo mieli je w grudniu, więc wszystko zlewa się w jeden wielki okres celebracji, albo przekładają świętowanie na styczeń.
Dlatego uwielbiam okres wakacyjno-jesienny, kiedy urodziny ma tylko moja mama, a ona ma sześćdziesiąt lat i już nie trzeba dmuchać jej różowych balonów i robić paczek prezentowych dla gości. Tak, paczki prezentowe dla gości, tradycyjne w Wielkiej Brytanii, były dla mnie sporym szokiem. Zwłaszcza, kiedy na pierwszych urodzinach ich nie miałam…drugie urodziny wypadły w pandemii (trochę smutno, ale trochę WIN…), a do trzecich, i kolejnych pierwszych kolejnego dziecka, zdążyłam się już ogarnąć.

Naprawdę, moja własna osiemnastka nie wymagała tyle przygotowania, co przyjęcia dziewczynek. A ja naprawdę nie robię wykwintnych przyjęć i nie zamawiam kucyków z przytroczonymi rogami jednorożców…

Oto myśli:

1

Czy kiedy goście zaczynają się schodzić i wszyscy oczekują na malutką słodziutką jubilatkę, dziecko nagle koniecznie potrzebuje drzemki? Czy wstanie dopiero kiedy wszyscy zapomnieli właściwie, że to są urodziny, a nie randomowa prywatka?
Oczywiście.

2

Organizacja urodzin dziecka jest o niebo bardziej stresująca niż jakakolwiek własna impreza. Porównywałabym ją ze stresem ślubu. Możliwe, że jestem po prostu słabą gospodynią, bo mój sposób na domową imprezę to “jest trochę jedzenia – spoko, jest sporo alkoholu – spoko, będzie dobrze”. W przypadku dzieci natomiast mooooocno się rozciągnęła:

  • tort ze zmniejszoną ilością cukru
  • scones z cukrem
  • scones bez cukru
  • soczki dla tych co chcą/lubią/mogą
  • woda dla tych co nie chcą/nie lubią/nie mogą
  • owoce
  • przekąski dla rodziców
  • kanapki dla dzieci
  • gozleme dla rodziców
  • rozrywka

Kiedy organizuję cokolwiek dla siebie, mam bardzo niewielkie oczekiwania i niewielką chęć na wysiłek. Ale dzieciątko musi być przecież zadowolone. Zabawione. Jego milion kolegów i koleżanek też. Plus rodzice nie mogą poczuć się zawiedzeni bieda-urodzinami. Całe szczęście, że urodziny są raz w roku, bo mnie to przerasta.

Chociaż Ell twierdzi, że kiedy organizował dla mnie przyjęcie niespodziankę, czuł się podobnie…Co oczywiście nie może być prawdą. Na moich urodzinach nie było robienia tatuaży, papierowych czapek i prezentów dla gości na wychodne!

3

Wiecie jaki jest jeden z moich ulubionych cytatów? To słowa Jezusa, “Marto, Marto, troszczysz się o tak wiele, a tak niewiele potrzeba”. Po pierwsze, czuję się, jakby Jezus mówił bezpośrednio do mnie. Czuję się ważna 😉 Ale przede wszystkim ten cytat ma w sobie głęboką mądrość w czasach kultury zapierdolu i instagramowalnego perfekcjonizmu. Dlatego też, chociaż jestem agnostyczką i po wielu latach religijności w ogóle nie lubię religii, wciąż uważam, że Jezus to był gość.
Martwiłam się jak idzie impreza, wydawało mi się, że wszyscy są skonsternowani.

  • Jest super, oddychaj, nie przejmuj się i ciesz się chwilą – powiedziała moja koleżanka, wchodząc do kuchni. – Ja ci pozmywam te kubki, bo nie mam na rękach swoich dzieci, a ty cziluj.

Niby to Irlandka z czerwoną szminką na ustach, a mówi słowami Jezusa. Mniej więcej.

4

Paczki zmywalnych tatuaży kupiłam dla siebie, żeby wypróbować jak się czuję z różnymi kolorami i wzorami w razie gdy w końcu zdecyduję się na tatuaż (w skrócie – średnio się czuję i nie wiem czy w ogóle się zdecyduję). Ale przecież bombelkom nie odmówię. Siedziałam na podłodze i tatuowałam dzieciaki za pomocą miski z wodą i gąbki w kształcie wieloryba. I czułam się niezmiernie głupio. Bo zdarzyło się, że dziecko chciało jakiś wzór, a ja mówiłam, że to jest cioci tatuaż i ma wybrać inny…
Jaki wzór wybrała Iona? Oczywiście symbol Illuminatów.

5

Urodziny czyjegoś dziecka są dla mnie tym samym co płacz czyjegoś dziecka. To nie mój obowiązek ogarniać, więc czerpię przyjemność z bycia jedynie na obrzeżach chaosu.
Ba, jestem pomocna i uczynna jak nigdy dotąd. Bo mogę, a nie muszę. Bo wiem, w jakim stanie emocjonalnym są ogarniający to wszystko rodzice.

6

Ważną kwestią jest rozdzielenie potrzeb dziecka od potrzeb i lęków rodzica. Moje dzieci mają rok i trzy lata. Nie uważam, żeby profesjonalny animator, piętrowy tort i wynajęta sala z tematycznymi dekoracjami były im potrzebne do szczęścia. Kiedy będą w stanie same powiedzieć, że ich pragną, zrobię co w mojej mocy, żeby ich urodziny mogły w jak największym stopniu spełnić ich marzenia. Na tyle na ile będzie mnie stać. W tej chwili natomiast nie zamierzam konkurować z mamą A czy B w tym ile wydały i ile osób zaprosiły, bo w dniu urodzin ważniejsze od tych mam są moje dzieci. No i cóż. Na tych urodzinach też nie było robienia tatuaży, więc w sumie to chociaż nie jest to konkurs to wygrywam 😉
A zupełnie na serio – musiałam popracować trochę nad głową, żeby nie dać się wciągnąć w konkurs. Ale obstaję przy swoich decyzjach. Dzieci natomiast nie wydają się być jakkolwiek przez to nieszczęśliwe.

7

Pierwsze moje urodziny, które pamiętam, to jedenaste. Było potem jeszcze kilka charakterystycznych urodzin, dwunaste, szesnaste, potem to wiadomo, zajmowałam się sama swoją rozrywką. Naprawdę nie żałuję dzieciom atrakcji, ale wciąż nie rozumiem idei wielkiego party dla zupełnego maluszka.
Chociaż pamiętam czwarte urodziny mojej koleżanki. Byłam dla niej bardzo paskudna, zabarykadowałam się w materiałowym domku, którego jej zazdrościłam, zabrałam jej grającą mini klawiaturkę i ogólnie byłam dość straszna, chociaż miałam od niej rok mniej…

8

Kiedy kilka lat temu zobaczyłam ile prezentów dostał malutki synek koleżanki, dostałam potężnego mindfucka. Bo tyle prezentów nie miała nigdy pod choinką cała moja rodzina. Wszelkie prezentowe okazje nieco mnie przerażają, bo boję się zobaczyć podobną wieżę. Na razie nie miało to jeszcze na szczęście miejsca, ale całe życie przed nami…
Kiedyś taki pomysł by mnie odrzucał, ale coraz częściej myślę sobie, że całkowita rezygnacja z prezentów na różne okazje to nie jest taka głupia rzecz. Można by je zastąpić na przykład świetną wycieczką lub innymi atrakcjami, które utkwią w pamięci o wiele bardziej niż prezenty.
Mam poważne problemy z przypomnieniem sobie co dostawałam w życiu na urodziny.

9

Po tym jak moja starsza córka miała urodziny, mówiła o tortach i urodzinach przez kolejne kilka tygodni. Każde urodziny, które nie były jej, zaczynały się od focha. Bawiła się w urodziny. Swoje, moje, zabawek.
Ba, wciąż bawi się w urodziny i pyta z pretensją, dlaczego nie przyszłam na przyjęcie jej pluszaka. Jakby co miałam dobrą wymówkę – spałam.
Ogólnie jest to fiksacja totalna. Dla mnie niepojęta jak na wydarzenie, którego nie będzie później pamiętać…

10

Urodziny dzieci mają jedną wielką zaletę. Zwłaszcza, kiedy mówimy o dzieciach naprawdę małych. Szybko się kończą. Zasoby energetyczne toddlerów i przedszkolaków potrafią być niewyczerpane, ale przy odpowiedniej dozie ekscytacji jednak się wyczerpują.
Z tego względu kinderbale, choć męczące, kończą się na tyle wcześnie, że kiedy bąbelek pójdzie spać, wciąż masz dla siebie wieczór. Czasem. Przy dobrych lotach. Ale jednak to się zdarza. I z oczywistych względów, nie masz kaca. Najwyżej cukrowego. Ale obecnie, przynajmniej w Wielkiej Brytanii, cukier dla dzieci nie jest cool i chcąc być cool, zapewnia się zdrowe przekąski. Możesz zatem położyć się z herbatą na kanapie i oglądać serial, czytać książkę, albo robić słodkie (bezcukrowe) nic.

Czyż nie tak wygląda najlepszy koniec idealnych urodzin? 😉

Ten tekst zaczęłam pisać w maju po urządzeniu przyjęcia dla roczniaczki. Kończę go w październiku, kiedy już zabieram się za myślenie o urodzinach czterolatki. Bo ona już powtarza, że codziennie śni jej się różowa gitara, którą dostanie na urodziny.
No rest for the wicked…

Podoba Ci się? Podaj dalej »

61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

1 thought on “10 myśli o urodzinach dzieci”

  1. U nas sprawa jest prosta, urodziny dziecka = tort jaki sobie dziecko znajdzie w książce i tyle 🙂 jak ktoś chce się najeść to niech je w domu u siebie, tu jest tylko tort 😀

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry