sceny rodzinne
Riennahera

Riennahera

Sceny rodzinne, odcinek 9

Mam wrażenie, że im dzieci starsze, tym każdy dzień coraz bardziej wypełnia się śmiesznymi scenkami. Robi się ich tyle, że czasami ciężko za nimi nadążyć i je spisywać. Niektóre są również nieuchwytne, nie zawierają dialogów i śmieszą tylko na zasadzie “injokes”. Na przykład ten moment, kiedy wchodzę do przedszkola po dzieci, a na dywanie młodsza córka (ta malusia i biedniusia…) siedzi okrakiem na starszej. A nowa pani, która zaczęła pracę dzień wcześniej, nie rozumie, czemu ten bobas tak się znęca nad tą dziewczynką. Bo jeszcze nie zna dzieci i nie wie, że to Siostry Zła. Jestem pewna, że czytając mój opis wcale nie śmiejesz się do rozpuku, ale dla mnie była to najzabawniejsza scena miesiąca.

Staram się nadążać, staram się notować, bo wiem, że chwile są ulotne jak ulotki. I że kiedyś będę się bardzo cieszyć, że spisałam głupie śmieszki i heheszki.

Oto one.

1

Wieczór. Czas spania. Idziemy na piętro, na którym znajdują się nasze sypialnie.

  • Erm…Ionka, czemu całujesz schody?
  • Bo kocham je.

2

Czasami mam kiełbie we łbie.

  • Iona, chcesz porozmawiać o naszym panu i władcy Jezusie Chrystusie?
  • Cooo?
  • Bo my nie uczymy cię o bogu, może chcesz o nim porozmawiać?
  • A możemy do niego zadzwonić z twojego telefonu?
  • Do boga nie da się zadzwonić.
  • E, to nie chcę.

3


Wieczorem Iona ładuje mi się do łóżka.

  • Mamo, chcę spać z tobą.
  • Dlaczego?
  • Boję się.
  • Czego się boisz?
  • Potwora.
  • Nie ma potworów. Obiecuję ci.
  • Ale jest.
  • A jak wygląda?
  • Ma szpiczaste uszy…I nos…
  • Gdzie go widziałaś? W bajce? W książce?
  • No ślizgał się po ubraniach…
  • Nie rozumiem. Ionka, gdzie widziałaś takiego potwora?
  • Ech, nie ważne.
    I zasnęła. Niemalże w sekundę.

4

Tata kładzie Ionkę spać. Mała wymaga zawsze, żeby leżeć obok niej na podłodze.

  • Kto szybciej zaśnie, ten rano dostanie wielką czekoladę. I to będę ja! – ogłosiła konkurs mądralka.
    I…wzięła i zasnęła.

5

Nadszedł ten wiek, że trzeba uważać co się mówi w obecności Iony, ponieważ szybko podłapuje i powtarza. Obecnie jej reakcją na wszelkie irytacje jest westchnięcie “Kurczę, Boże!”.

6


Naszym wewnętrznym domowym żartem jest hasło “szczur w maśle”. Nie pamiętam nawet skąd się wzięło. Niemniej Ionka próbując być cwana woła “szczur w maśle” w odpowiedzi na pytania typu “co chcesz jeść”.
Pewnego wieczoru wymyśliła, że chce bawić się z ojcem w “pana, który chce szczura w maśle”. Więc tata goni ją po domu z kostką masła.
Tak, nasza rodzina jest…wyjątkowa.
W końcu jednak znudziła się, aż przybrała przestraszoną pozę. I kiedy tata wciąż biegał z masłem, Iona z piskiem zaczęła przytulać siostrę…Kochana, prawda? Szkoda tylko, że używała jej jako żywej tarczy do zasłonienia się.
Kogo ja wychowuję…I za kogo ja wyszłam?

7

Trzeba bardzo uważać, co się mówi w obecności czterolatki. Bo bezbłędnie powtarza przekleństwa i inne pasywno-agresywne głupoty. Na przykład, że odgryzie siostrze palce…(na moje usprawiedliwienie, bobas wkładała mi je do oczu!).
Czasami jest mi głupio, ale czasami to powtarzanie, choć niemądre i nie powinnam takich rzeczy uczyć, rozbawia mnie do łez.
Jak kiedy w autobusie rzucam głupawo do małej “twój stary precel”, kiedy chce iść kupić precla w sklepie. A ona chodzi i pół dnia powtarza siostrze “twój stary kalosz”, “twój stary piłka” i tak dalej.
Wiem, to niskiem. Wiem, to niedojrzałe i nieodpowiedzialne. Ale MNIE BAWI.

8

Iona zachorowała i opuściła dwa dni przedszkola. Jej siostra poszła zatem sama (no, z tatą…). Nie minęło pół godziny, kiedy starsza córka powiedziała ze smutkiem:

  • Bardzo tęsknię za Orlą…

Spojrzałam na nią zdziwiona.

  • Ale przecież ciągle się bijecie i popychacie i kłócicie.
  • No tak. I Orla mi rozrzuca rzeczy i zabiera i odwołuje przyjęcie…Tak. Bardzo za nią tęsknię.

9

Przedszkolna wywiadówka. Rozmawiam indywidualnie z paniami odpowiedzialnymi konkretnie za moje córki.

  • Orla ma wspaniały charakter.
  • A nie bije innych dzieci? Bo w domu jest agresywna.
  • Nie…nigdy…
  • Okeeeej…
  • I dobrze je. I dobrze śpi.
    No. To super, nie? Przynajmniej gdzieś to robi. Szkoda, że nie w domu.
  • A czy nasze dziewczynki się biją?
  • Nie…nigdy. Często się przytulają.
    AHA. Okej. No to też fajnie, że przynajmniej gdzieś.

10


Pierwszy dzień Świąt.
Trzecia popołudniu.
Na naszym nowym telewizorze włączam tradycyjne świąteczne przemówienie, bo po raz pierwszy od siedemdziesięciu lat, jest to King’s speech, zamiast Queen’s speech.
Iona siada podekscytowana na kanapie, bo liczy na bajki.
Jednak na ekranie – Król Karol.

  • Mamo, mamo, ja chcę bajki.
  • Iona, jak będziesz w moim wieku, będę mógła powiedzieć, że oglądałyśmy razem pierwsze przemówienie świąteczne króla Karola.
    Iona siedzi naburmuszona.
  • Tylko nie król…

11

W obecnym momencie rozwoju czterolatka, która była już bardzo samodzielna, stała się przylepą, za którą trzeba iść nawet myć ręce, bo jęczy.
Jednocześnie się pieści i…upupia matkę. Bo oto pytam, dlaczego muszę iść myć ręce z dzieckiem, które od miesięcy myło je samo, by usłyszeć…

  • Nie mogę niczego zrobić bez naszej małej mamy.

I tym teraz jestem. “Naszą małą mamą”.
Powiedziało stworzenie trochę powyżej metra.

12

  • Mamo, tato, chcę oglądać “Roszpunkę”!
  • To powiedz nam o czym jest “Roszpunka”.
  • Hmm…-zastanawia się Iona. – O złym koniu!

13


Miesiące temu pytałam Iony kim chce zostać jak dorośnie.
Postanowiłam zapytać znowu. Głównie dlatego, że ogląda namiętnie bardzo denerwującą mnie kreskówkę “Cleo i Quqin”, w której dziewczynka Cleo co odcinek wymyśla, że zostanie kimś innym.

  • Iona, a ty Kim chcesz być jak dorośniesz?
  • Hm…Pacjentem.
    Tak, liczyłam na śmieszną odpowiedź. Dobrze liczyłam.

Chociaż, szczerze mówiąc, ja też chciałabym być przez chwilę pacjentem. Niezbyt poważnie chorym, ale wymagającym opieki. Jakieś kilka tygodni. Najlepiej w zamkniętym ośrodku bez możliwości odwiedzin, za to z osobnymi pokojami i salą telewizyjną i miękką pościelą. I żeby wokół śpiewały ptaszki.
Ale bym się wyspała…

Podoba Ci się? Podaj dalej »

61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Scroll to Top