Okazuje się, że wszystkie wartości są kłamstwem, a w najlepszym razie są umowne.
Taki mamy klimat.

Wiemy, że trwa ludobójstwo. Po raz kolejny. Wiemy, że mamy już nie zagrożenie, nie kryzys klimatyczny, a katastrofę.
Co więcej to nie jest mi obojętne. Jestem niemal pewna, że Tobie też nie. Pewnie i Ty i ja wpłacamy nasze pieniądze na pomoc w Ukrainie, w Gazie. Pewnie czasem protestujemy.
I co? I nic.

Kiedy Salman Rushdie stwierdza, że dobro nie zawsze zwycięża, to zastanawiam się, kiedy tak naprawdę zwycięża. Raz na jakiś czas. Nie za często. Właściwie to rzadko i w wyjątkowych okolicznościach. Niejednokrotnie po latach cierpienia.

Rzekomo wszyscy jesteśmy równi i staram się w to wierzyć. Ale fakty mówią same za siebie. Najlepiej być białym. Wtedy życie warte jest więcej. Konwencje wojenne i prawa człowieka są dla tych śnieżnobiałych. Ale nawet wtedy życie nie jest warte więcej od pieniędzy. Najlepiej być białym i nie stać na drodze pieniądzom.

Najlepiej być białym i nieprzyzwoicie bogatym. Wtedy cały świat będzie obserwował z zapartym tchem akcje ratownicze i spijał każde słowo z Twego dzióbka. Nawet jeśli pleciesz farmazony. Te same słowa wypowiedziane na żywo przez człowieka bez pieniędzy, zapewne sprawiłyby, że ludzie na Twój widok przechodziliby na drugą stronę ulicy. Kiedy masz pieniądze, będą zachwycać się Twoimi pięknymi sukniami na balach i festiwalach, to będzie wiadomość dnia na wszystkich poważnych serwisach. W kategorii „news dnia” pokonasz umierające dzieci, osierocone dzieci i stosy ciał kobiet, mężczyzn, młodzieży, starców…bez żadnego wysiłku. Ty się liczysz.

Pieniądze są najważniejsze. Nie dają szczęścia? Dają życie. I je odbierają. Lepiej montować w szkołach schrony i uczyć dzieci jak się zachować, kiedy ktoś chce je zabić, niż narazić się pieniądzom. Można, jak u Machiavelliego, robić na co ma się ochotę, jeśli ma się pieniądze.
A martwe dzieci? A ich rodzice, dziadkowie, kuzyni? To statystyka.

Dobro nie wygrywa. Wygrywa ten, kto wygrywa.

Bycie uczciwym i pracowitym zwykle nie przyniesie sukcesu. Sukces przynoszą pieniądze, urodzenie się z nimi, wżenienie się w nie, wykonywanie ich poleceń. Jeśli jesteś uczciwy i pracowity, ale nie masz pieniędzy, najprawdopodobniej będziesz po prostu uczciwie i bardzo ciężko pracować. Włożony w działania wysiłek nie ma w większości przypadków większego przełożenia na sukces i pieniądze.

Nie, nie uważam, że kiedyś było lepiej. Jeśli wierzyć wszystkiemu co studiowałam, było znacznie gorzej. Tylko nie można było o tym czytać, jeśli nie umiało się czytać. I pisać, jeśli nie było gdzie. Być może było jednak szczerzej. Kiedyś ludzie uważali, że pieniądze są najważniejsze i zdawali sobie sprawę, że jeśli ktoś ma ich dużo, to może zasadniczo robić co mu się podoba. Że życie bogacza miliony razy przewyższa wartość życia nędzarza. Że lepiej wziąć ślub dla pieniędzy niż z miłości.

Nie. To nie są moje wartości. Nie zamierzam zmieniać swojej moralności ani weryfikować ideałów. Są opium, które pomaga na świadomość mechanizmów rządzących światem. To powyżej to tylko pragmatyczny opis tego, co widzę.

Ignorance is a bliss, głosi anglosaskie powiedzenie. I jest w tym dużo prawdy.

Podobno robimy obecnie dokładnie to, co robilibyśmy w czasie II wojny światowej. Nie wiem czy się zgadzam. W czasie tamtej wojny mój pradziadek był w partyzantce, a macocha mojej babci prowadziła radiowęzeł w obozie koncentracyjnym. Moja babcia była żydowskim toddlerem z Wołynia, który przeżył zamordowanych rodziców. Została adoptowana przez dalszą rodzinę. Żydem jest się po kądzieli, więc w czasie II wojny raczej musiałabym być wśród ratowanych niż ratujących.
Ale nawet jeśli ja współczesna żyłabym sobie tak jak dziś, tylko wtedy…No cóż. Mogłabym przygarnąć do domu w Londynie dziecko z Kindertransportu. Pewnie sama obawiałabym się niemieckich nalotów i kryła w schronie.
Obecnie wysyłam tylko pieniądze, które pewnie i tak nie pomagają. Piszę tylko głupie teksty i dzielę się okropnymi treściami w relacjach w social mediach. I krzywię się, oglądając w mediach martwych ludzi, aresztowanych studentów na zmianę z pięknymi sukienkami. Bo można się nawet podpalić, a to i tak niczego nie zmieni. Kolejna osoba mogłaby codziennie podpalać się w kolejnym wielkim mieście bogatego zachodu i nie zmieniłoby to niczego. Strasznie chujowo, co?

Ignorance is a bliss.

Z jednej strony, nie da się nie cieszyć z tego, że jest się daleko od konfliktów i jak na razie najgorsze zagrożenie dla miejsca, gdzie mieszkam, to groźby chorego dyktatora. Z drugiej – nie doświadczyłam w Londynie pospolitego ruszenia na pomoc Ukraińcom, może możliwość zrobienia czegoś fizycznie, swoim ciałem i rękami, wobec konkretnych osób, których twarze się widzi, pomaga sumieniu.
Moje sumienie ma kaca. Nie wiem co mogę robić poza pisaniem głupich tekstów i wysyłaniem pieniędzy.

Ale przynajmniej jest mi głupio i czuję niesmak. Wygląda na to, że na tym świecie to i tak niemało.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Newsletter

Subskrybuj Elfią Korespondencję

Czymże jest newsletter? Może być różnymi rzeczami. Może być sposobem na zawalenie skrzynki i wciskaniem swojego produktu przy każdej możliwej okazji. Może być wspaniałym narzędziem do budowania bliskiej relacji ze społecznością. Albo czymś pomiędzy. Czasem nawet czymś fajnym. I o to będę walczyć.

Zapraszam Cię do zapisania się na mój newsletter Elfia Korespondencja. Wchodzisz w to?

Administratorem danych osobowych podanych w formularzu jest Marta Dziok-Kaczyńska, Ellarion Cybernetics Ltd., Paul Street 86-90, London, United Kingdom. Zasady przetwarzania danych oraz Twoje uprawnienia z tym związane opisane są w polityce prywatności. Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA. Mają zastosowanie polityka prywatności oraz regulamin serwisu Google.
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Scroll to Top