Noworoczne postanowienie spisuję i publikuję od trzynastu lat. To skuteczny sposób rozliczana siebie. Od kilku lat są też nieco…inne niż dawniej.
Nie chcę w Nowym Roku być nową osobą. Przez ostatnie kilka lat udało mi się polubić siebie i spełnić wiele planów, które kiedy znajdowały się w sferze marzeń. Zamierzam w 2026 być dalej tą wersją siebie, którą byłam w 2025, tylko jeszcze bardziej.
Jasne, są drobne sprawy, które chciałabym, żeby się zadziały. Chciałabym trochę schudnąć, więcej zarabiać i takie tam. Żadna z tych rzeczy nie wpływa jednak na obecny stan: spokojnego szczęścia i zdrowej ilości zadowolenia z siebie.
Mam miejsce na więcej dobra w życiu, ale mam też miejsce na odpoczynek i niedowalanie sobie, kiedy trzeba odpuścić.
Postanowienia są w tym duchu.
Napisać czwartą książkę
Cóż, jak poprzednio, nie bardzo mam wybór, bo będę musiała zwracać zaliczkę…Ale powiedzmy sobie, że napiszę książkę na czas, mimo paniki, że nie zdążę. Oraz, że będzie to JEDNA książka 😉
I am not throwing away my shot
To coś, czego trzymałam się w tym roku i zamierzam dalej to robić. Tak, z jednej strony właśnie przez to podejście znalazłam się w sytuacji dwóch premier książkowych w jednym roku. Ale z drugiej – dzięki temu znalazłam się też na konferencji w parlamencie rozmawiając z Radosławem Sikorskim lub w teatrze z Bartłomiejem Topą i Katarzyną Hermann. Poza tym, wydać dwie książki to dużo lepiej niż nie wydać żadnej…Uważam zatem, że ta metoda wciąż jest na plus.
Manifestuję powrót na Arktykę
Gdzie – nie gra roli. Oby było zimno i były zorze oraz renifery. Moje wymarzone wyjazdy nie mają nic wspólnego z Bali czy Malediwami. Nie chcę być w Tulum. Chcę Svalbardu, Finlandii, Szwecji i innych mroźnych krain.
Dalsza praca nad organizowaniem…pracy
W tym roku było lepiej niż w poprzednich. Ale mogę skupić się na tym bardziej, aby było mi łatwiej i abym nie musiała się stresować. Tak, można zrobić materiały na cały tydzień w social mediach jednego dnia. Nie, nie trzeba zawsze nagrywać podcastu „na żywo”, na podstawie najświeższych niusów. Tak, można de facto zaplanować go pół roku wprzód. I tak dalej.
Może wtedy udałoby mi się w końcu zacząć kolejny e-book o Londynie i skończyć ten o kawie…
Ale jeśli ten rok miałby być jak poprzedni (minus śmierć koleżanki…), to…biorę. A idealny 2026 wygląda dość podobnie do 2025, tylko z większą ilością posypki z arktycznego śniegu i pieniędzy.
Czego Ty życzysz sobie na 2026? Masz noworoczne postanowienie?


