Marta Dziok-Kaczyńska

Miesięcznik Pogardy 2/2026

Picture of Marta Dziok-Kaczyńska

Marta Dziok-Kaczyńska

Podobno rok 2026 ma astrologicznie przypominać 1989.
U mnie na pewno następuje transformacja ustrojowa, z osoby, która daje sobie czasem dmuchać w kaszę, bo jej głupio odmówić, w sucz, która nigdy nie robi niczego, czego nie chce.

To powiedziawszy, coraz więcej udzielam się w komitecie rodzicielskim i pomagam prowadzić grupę na balecie mojej czterolatki…Więc nie jestem nieużyta. Po prostu moje granice są ściśle chronione.

Tak ściśle, że zorganizowałam na spółkę z kilkoma innymi matkami walentynkową dyskotekę – znów malowałam małe gęby, piekłam ciastka, nosiłam stoły, pchałam wózki wypełnione po brzegi towarem i nadmuchałam 25 balonów.

Wiecie co jest fajne w byciu osobą bardzo dorosłą, prawie starą? Mogę chodzić na jaki koncert chcę, bo zarobiłam swoje pieniądze. Ba, mogę nawet iść na koncert sama, gdy nikogo nie interesuje zespół, który był dla mnie jednym z najważniejszych w okresie gimnazjalno-licealnym. Mama nie może mi zabronić. W ten oto sposób w czerwcu idę sobie na koncert The Cardigans w Londynie. Owszem, dwadzieścia lat temu cieszyłby mnie o wiele bardziej, ale it is that it is. Lepiej późno niż wcale.

Mogę też przydeptywać sobie nogawki spodni i nosić je modnie z baletkami, bo teraz ja jestem w tym domu mamą i pozwalam sobie. Czuję jak władza aż się ze mnie wylewa.

No dobrze, ale oprócz tych przemyśleń, działo się tak:

  • Byłam pięć razy na jodze, trzy razy na pilates i dwa na basenie (choć z dziećmi)
  • obskoczyłam dwie imprezy urodzinowe dzieci
  • poleciałam sama z córkami do Polski na tydzień ferii u babci – przeżyłam loty, choć na Ksanaksie (tak piszę, bo wciąż boję się banów), nie zabiłam ani dzieci, ani babci, ani nawet psa, na dodatek jeszcze pracowałam – jeśli to nie jest sukces, to nie wiem co nim jest
  • chodziłam po torosach
  • pisałam o torosach
  • byłam na targach Collect
  • spotykałam Mariusza Szczygła w Londynie
  • robiłam wywiad z artystą Jemem Panufnikiem

I wciąż żyję.
Kobieta. Sukcesu.

Książki

Haunted: Książka analizująca współczesne brytyjskie podejście do wiary w duchy, zahaczająca również delikatnie o temat czarownic i wróżek. Określiłabym ją jako popularno-naukową, opartą na osobistych przeżyciach i rozmowach z ludźmi, podpartą jednak researchem i literaturą fachową. Bardzo sympatyczna pozycja, polecam. Tym bardziej, że wydana została w 2024, a napisana jest przez kobietę w mniej więcej w moim wieku.

A Pocket Guide to Superstitions of the British Isles: Koń jaki jest, każdy widzi. W dużym skrócie o bardzo wielu przesądach. Nie jest to cała mitologia, tylko przesądy właśnie.

The Five: Książka genialna i obowiązkowa pozycja dla osób, które interesują się XIX-wiekiem, historią, Londynem i Wielka Brytania w ogóle. Zamierzam poświęcić jej kolejny odcinek podcastu, więc watch this space.

Filmy i seriale

Culinary Class Wars: Koreańscy szefowie kuchni konkurują między sobą o zwycięstwo. To jest akurat zabawne, bo ja nie lubię gotować i choć lubię dobre jedzenie, to nie jest absolutnie w żadnym stopniu moją pasją. A jednak oglądamy potyczki Koreańczyków.
Jeszcze zabawniejsze jest, że oglądamy to z mężem po położeniu dzieci spać i jakoś wkręciliśmy się w reality show, ale tylko koreańskie. Tylko i wyłącznie. Physical 100 – obejrzeliśmy wszystkie sezony. Physical Asia, Physical Asia: Welcome to Mongolia – tak samo. Ale żadne inne reality show nas nie interesują…Czy to znaczy, że jesteśmy K-fanami?

Predator Badlands : Mały Predator dostaje lanie od taty i ucieka na groźną planetę, aby udowodnić swoją wartość. Tak, to film prosty jak budowa cepa. Ale i tak fajny.
Tak jak nie lubię filmów o superbohaterach i z zasady ich nie oglądam, tak bardzo lubię Obcego i Predatora. I większość z nich oglądam. To dla mnie comfort watch i w ogóle odmóżdżająca zabawa. Być może zabrzmi to dziwnie, ale Predator Badlands to dla mnie takie kino rodzinne dla dużych dzieci. Mięśniak i zabijaka zmienia się pod wpływem napotkanej “nowej rodziny”, czyni dobrze i wpada w kolejne tarapaty. Zło zostaje w dużym stopniu ukarane, ale wiemy, że to tylko czubek góry lodowej.
Miałam wątpliwości odnośnie uczłowieczania Predatora, tak jak i Obcego, w Alien Earth, bo to jest dopiero bycie woke, ale i tak oglądam.

Marzec już mam zapełniony po brzegi. No i dobrze. No rest for the wicked.

Podoba Ci się? Udostępnij ten post

Riennahera

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska

Riennahera​

Prowadzę blog, podcast „Korespondencja z Londynu” oraz aktywnie działam w mediach społecznościowych. W Wielkiej Brytanii mieszkam od 2006 roku. Studiowałam historię i filmoznawstwo na Uniwersytecie w Glasgow. Przez wiele lat pracowałam w brytyjskiej prasie, obecnie jestem dziennikarką portalu polonijnego. Wydałam książki fantasy „Elfy Londynu” i „Podróżniczka” oraz non-fiction „Anglia. Czas na Herbatę” i e-book „Londyn z Riennaherą”. Mieszkam w Londynie z mężem i córkami.