I got a doughnut and some sausages.
I am really uninspired fashion-wise and also a recently proclaimed nihilist.
Nothing else I can say.




skirt – Primark; leggings – Internacionale; shoes – Deichmann; jumper – sh; scarf – from my grandma,thrifted by me;
pomysł na szaliko – komin zgapiłam od Ryfki,zszyłam dwa końce szalika i mam nowe coś, łał;

Kupiłam pączka i parówki. Brak mi jakichkolwiek inspiracji. Esej o Sopranos skłonił mnie do ogłoszenia się nihilistką. Tyle na temat.

P.S
Dla zainteresowanych, 8-26 grudnia spędzam w Gdańsku.
Po 1 stycznia będę do odwołania (czyli pewnie za jakieś 1,5 roku) w weekendy (lub w tygodniu) bywać w Londynie.

Możemy coś razem porobić, jakby co.

P.S.S
Soraski za zawirowania z godziną publikacji posta. Blogger postanowił mnie nie lubić i nie pokazuje mnie na różnych listach. Kiedy dowiem się, o co chodzi, naprawię i będzie wszystko dobrze.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

17 thoughts on “A nihilist doughnut”

  1. Kocham Twoje legginsy! Są takie genialne. Też niedawno nabyłam legginsy w kwiaty ale twoje są po prostu kwintesencją wypasu! 🙂
    p.s. gdybym mieszkała bliżej to bym chętnie chciała coś porobić (kurna, zabrzmiało chyba trochę dwuznacznie i lesbijsko…!?) 😛

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry