dress, headband – H&M; boots – Deichmann;

Nie chciało mi się dalej i był to jeden z tych niewielu dni kiedy wygoda wygrała. Zwykle mam ją gdzieś, tym razem święciła triumfy. Z lansowania się pod Tower nic zatem nie wyszło, więc wzdycham i egzaltując się przeżywam katusze, co widać na zdjęciach. Ale obiecuję, że następne posty będą już całe w prześwitujących koronkach i ze zwierzątkami. Tym razem jeszcze pozdrawiam z Ciemnej Strony Mocy.

English: I still could not have been bothered to wear anything that was not black, therefore I wore black. It was also really comfortable, a feeling that I am not entirely familiar with. As I was not the Tower’s fashion goddess I was suffering,you can clearly read it from my expressions. But fear not, the next posts will be full of frills, laces and cute animals, I promise. As for now, enjoy the Dark Side with me.

Na osłodzenie mrocznej atmosfery opowieść o lodziku, zainspirowana oczywiście panem Andym.
To add some sweetness to this generally bitter post, the tale of a whippy, inspired by the one and only Andy.


Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

15 thoughts on “The saga continues…”

  1. no to co ze leniwe, bardzo trafione za to 😉 wcielenie Twoje dzisiejsze znaczy się. jedno z moich ulubionych. dasz wiarę? 🙂

  2. >malena:Akurat żadne z tych zwierzątek. I co teraz będzie? :>

    >venila kostis: Dawno. Noszę je od zeszłego września albo jakoś tak, przemakają i w ogóle umierają, ale będę je nosić, dopóki nie powrócą do sklepów.

    >gosia: Fuuuu! 😛

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry