Urban Outfitters dress from a thrift store, New Look shoes

Photos by Ell

Mam bardzo ambiwalentny stosunek do tatuaży. Jako dziesięcioletnia fanka Spice Girls marzyłam o nich dniami i nocami. Potem jako trzynastoletnia czytelniczka Sapkowskiego wolałam być jak elfia królowa Franceska Findabair niż wytatuowani szczurzy renegaci. Co jakiś czas wraca do mnie myśl, że może byłoby fajnie. Ale zaraz potem przypominam sobie ten jeden jedyny dzień, kiedy pracowałam w restauracji przy torze wyścigów konnych. Nie da się zapomnieć tych dorodnych kobiet w neonowo-landrynkowych kieckach z tatuażami z Tweetym czy innymi serduszkami na ich szerokich ramionach. Nie da się, chociaż bardzo się chce.
Z jednej strony tatuaże są takie arty, że aż strach, z drugiej są jednak kojarzone mocno z klasą robotniczą ( o sile podziałów klasowych w UK można mówić godzinami). Nawet podczas mojego małego dinozaurowego eksperymentu pierwszego dnia nie mogłam się na nie napatrzeć, drugiego czułam się jak wulgarny motocyklista.
Chyba pozostanę przy kalkomaniach. Na razie.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

29 thoughts on “tattoo your name across my heart”

  1. śliczna sukienka, paznokcie i Ty.
    o tatuażach już na jakimś blogu pisałam, że bardzo chciałabym mieć i bardzo cieszę się, że nie mam.

  2. mój syn jest chyba jeszcze za mały na dinozaury bo nie wrzeszczy że „też chce”. Ja już wiem że tatuażu sobie nie zafunduje, za stara duchowo i wewnętrznie się już zrobiłam 🙂

  3. porozmawiajmy o podzialach klasowych w Anglii! 😉 ostatnio udalo mi sie bardzo zaskoczyc kogos stwierdzeniem, ze nie tylko one istnieja, ale i sa bardzo widoczne w UK (hellooouuu. ze tak napisze)

    lubie Twoje buty!

    1. Rzeczywiście, często ludzie nie rozumieją i nie wierzą, a tak naprawdę to czołowa cecha tego społeczeństwa, gdzie określenie ‚posh’ bywa obelgą.

    2. Nie wiem czy określiłabym, że wygląda to ‚źle’. Po prostu całkiem inne społeczeństwo.
      Cudzoziemcom jest dużo łatwiej, bo wjeżdżają do kraju bez bagażu klasowego i właściwie od nich zależy, co z tym zrobią.

  4. a ja mam tatuze i je uwielbiam, wszystkie maja bardzo osobiste konotacje, symboliczne znaczenie: kot nad kostka, yin-yang Honu zolw i na fali na lewym przeramieniu (od wewnatrz), jaszczurka na prawym i Eye of Kanaloa (szamanski symbol, hawajski) pomiedzy lopatkami, w planie na 40 urodziny (za rok) tree of life (chce cos lekko celtyckiego w designie) ktorego galezie beda obejmowaly Eye of Kanaloa…
    a ostatnio mam tez faze na jakis malenka spirale za uchem…
    i jezeli kiedykolwiek jeszcze wyjde za maz, to obraczki beda tatuazowe 😀
    Gaia/ognik

  5. Już dawno miałam napisać komentarz z pochwałą za twój blog. Oprócz uczty stylowej (Riennaherowej) na zdjęciach, dodajesz też świetnie napisany komentarz. Zazdroszczę pomysłowości w łączeniu stylizacji z literackim tekstem. Brak u ciebie opatrzonych tekstów w stylu „top mast hewy w mojej szafie…” albo „w tym sezonie moim ulubionym trendem jest pastelowy w każdym odcieniu” itp. Gratuluję! Zaglądam regularnie bo na twoich postach nigdy się nie zawodzę.

  6. Piękny odcień sukienki – nasycone czerwone wino, w czeluściach zielonego ogrodu nabiera jeszcze większej głębi! Dinozaury robiące za akcesorium są boskie -kolor grzbietów perfekcyjnie pasuje do sweterka. Podsumowując w dzikie wino zaplątana… Podziwiam!

  7. Borze szumiący, moimi idolami były Szczury właśnie! Szczególnie zaś „Falcze” wcielenie Ciri plus Mistle, Ciri w Kaer Morhen, Ciri w drodze z bandą z Chrztu Ognia… [„Wiedżminy” mi bajki zastępowały, zajeżdżałam te książki od dziewiątego roku życia, i jakkolwiek nie jestem w stanie ocenić ich istotnej wartości artystycznej, to jednak mam do nich ogromny sentyment;) ].

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry